Ja, Judaszka

Autor: Ewa Bartkowska

Okładka wydania

Ja, Judaszka

Dodatkowe informacje

  • Autor: Ewa Bartkowska
  • Tytuł Oryginału: Ja, Judaszka
  • Gatunek: Obyczajowe Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 376
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-62247-34-9
  • Wydawca: JanKa
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Miłość zakazana to miłość, która...No właśnie, jaka jest ta miłość? Czy to uczucie, które nie powinno nigdy się pojawić? Czy tez może miłość, której nie jesteśmy w stanie zaakceptować jako społeczeństwo? A może to miłość, jakiej po prostu nie potrafimy zrozumieć i pojąć, gdyż nigdy nie była nam ona dana? Kto w ogóle dał prawo człowiekowi, by nazywać najpiękniejsze uczucie do jakiego jesteśmy zdolni, zakazanym..? Na wszystkie te pytania pomoże odpowiedzieć Nam niezwykła książka autorstwa Ewy Bartkowskiej - "Ja , judaszka". Ta debiutancka powieść opowiada o miłości zakazanej, która mimo wszystko i mimo wszystkim, narodziła się pomiędzy dwojgiem głównych bohaterów..

 

"Ja, judaszka" to historia czternastoletniej Alicji i czterdziestokilkuletniego Wiktora, którą poznajemy z perspektywy minionego czasu, a dokładniej blisko 15 lat. Ona jest uczennicą, On jej nauczycielem i szkolnym wychowawcą. Historia o zakazanym uczuciu, które pojawiło się w życiu tej młodej dziewczyny i tego doświadczonego mężczyzny wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Uczuciu, które z koleżeństwa i przyjaźni ewoluuje w najszczerszą miłość i pożądanie, oczekujące na właściwy moment spełnienia. To także opowieść o trudnych do pokonania różnicach, granicach, ułomnościach, nie zawsze dających się przezwyciężyć. Wreszcie jest to historia o miłości niedojrzałej i miłości dojrzałej, widzianej z perspektywy kobiety i mężczyzny, tak bardzo różnej perspektywy..

 

Powieść Ewy Bartkowskiej to historia o miłości, opowiedziana w zupełnie inny sposób, niż ma to zazwyczaj miejsce w przypadku tego typu literatury. Otóż jest to opowieść o uczuciu, bardzo trudnym, skomplikowanym, w zasadzie z góry skazanym na porażkę, a mimo to przezwyciężającym, bynajmniej do pewnego momentu, wszelkie przeszkody na swojej drodze. I równie trudny, skomplikowany, dogłębny i szczegółowy jest również sam sposób przedstawienia historii tejże miłości, który to dosięga chyba wszelkich możliwych aspektów uczucia i pożądania pomiędzy kobietą i mężczyzną, nie pomijając po drodze nawet tych najbardziej intymnych, wstydliwych, czasami wręcz śmiesznych i żałosnych. I tutaj wręcz ciśnie się na usta słowo - "prawda", które chyba najlepiej oddaje charakter tej miłosnej opowieści zawartej na stronach "Ja, judaszka"..

 

Jeśli coś jest prawdziwe, to z natury powinno być, i zazwyczaj jest, także dobre. I z pewnością mogę tak powiedzieć o książce Pani Ewy, która jest ciekawą, wzruszającą i poruszającą historią zakazanego uczucia. Jednak wraz z "prawdą" o miłości, pojawia się także pewne zagrożenie związane z przekroczeniem cienkiej granicy pomiędzy tym co literackie, a tym co realne, rzeczywiste, życiowe. Otóż po przekroczeniu tej granicy, zamiast "prawdziwej miłości" rysuje się obraz miłości nieco nazbyt przerysowanej, karykaturalnej, wyolbrzymionej..Dzieje się tak wówczas, gdy autor pragnie ukazać za pomocą słów całą siłę, znaczenie, charakter i olbrzymi bagaż emocjonalny tego, co nazywamy miłością. W zasadzie nie może to być nawet zarzut pod adresem autorki, która przecież chciała opowiedzieć o miłości w sposób jak najbardziej szczery i rzeczywisty, lecz jak widać..chyba tak się po prostu nie da..

 

Czy uwierzyłam tej historii i jej bohaterom..? W zasadzie to muszę przyznać, że tak. Uwierzyłam 14- letniej Alicji, która zauroczyła się, zafascynowała i wreszcie zakochała w mężczyźnie, który mógłby być jej ojcem. Uwierzyłam, gdyż chyba każda kobieta kiedyś zauroczyła się w starszym od siebie mężczyźnie, widząc w nim nie tylko obiekt swojej fascynacji, ale także i szansę na poczucie bezpieczeństwa. Uwierzyłam też Wiktorowi i jego fascynacji młodą dziewczyną, choć było to zdecydowanie trudniejsze, niż w przypadku Alicji. Trudniejsze, gdyż przez pierwszych kilkadziesiąt stron nie mogłam do końca zaufać tej postaci i przekonać się do tego, jak łatwo uległ owej fascynacji. Oczywiście, zachował się odpowiedzialnie i właściwie, bynajmniej w świetle obowiązującego prawa, lecz czy aby na pewno względem własnej moralności..? Wiem, sama nie nienawidzę gdy ktoś inny dyktuje drugiemu człowiekowi to, co powinno być moralne, a co nie..Niemniej w przypadku związku nauczyciela ze swoją uczennicą, owa moralność ma znaczenie, choćby z aspektu zawodowego powołania..I przyznam szczerze, że dopiero z kolejnymi stronami i kolejnymi rozdziałami zaczęłam bardziej rozumieć Wiktora, a tym samym wierzyć Mu i chyba także akceptować jego czyny i decyzje. W ogóle muszę przyznać, że książka ta stała się dla Mnie ciekawsza, bliższa i atrakcyjniejsza mniej więcej od swojej połowy, w której to obserwujemy nie tylko dojrzewanie i dorastanie lub też starzenie się głównych bohaterów, ale także ich pewną przemianę, ewolucję zachowań i charakterów. Być może wiąże się to po prostu z ukazywaniem ich dalszego, obfitującego w bardziej emocjonujące i ciekawsze wydarzenia, życia. Niemniej owa zmiana i różnica pomiędzy pierwszymi stronami tej opowieści, jest bardzo widoczna..

 

Słowa uznania należą się autorce za sposób przedstawienia tej historii i prowadzenia narracji. Otóż poznajemy tę opowieść przede wszystkim z perspektywy dojrzałej już kobiety, która powraca w swych wspomnieniach do wydarzeń sprzed lat. Jednocześnie ów wydarzenia poznajemy także z perspektywy mężczyzny, będącego także ich uczestnikiem. To bardzo interesujące i ciekawe podejście, tak rzadko niestety spotykane w literaturze obyczajowej, które pozwala na poznawanie tej samej historii, z dwóch różnych perspektyw. To trochę tak, jakbyśmy jedną opowieść widzieli na dwa różne sposoby, co już samo w sobie musi stać się atrakcyjnym dla czytelnika. Ponadto raz jeszcze taki układ kompozycyjny uświadamia Nam wszystkim, jak bardzo inne znaczenie ma słowo "miłość" w oczach kobiety i mężczyzny..

 

Książka ta jest dla Mnie także niezwykle inteligentną i sugestywną opowieścią o przemijaniu, dorastaniu, upływie czasu i pozostawianych za sobą szansach, których nie odważyliśmy się wykorzystać. O przemijaniu i przemianie człowieka, która następuje z każdym kolejnym rokiem, i po której to rozumiemy z życia znacznie więcej, niż tych kilka lat temu..Myślę, że mamy tu także do czynienia z bardzo wyraźnie zarysowaną tęsknotą i sentymentem do młodości, tak bardzo widoczną w słowach i przemyśleniach głównej bohaterki. Młodości, która odeszła bezpowrotnie i pozostały po niej jedynie wspomnienia..I chyba właśnie ten aspekt jest tutaj najważniejszy, najistotniejszy i najbardziej kluczowy w tej lekturze. Aspekt powrotu do przeszłości nie tylko głównych bohaterów, ale także i każdego z Nas - czytelników, którzy nieuchronnie będziemy przy tej książce wspominać Nasze młodzieńcze, często zakazane, miłości..

 

"Ja, judaszka" to opowieść dla wszystkich tych, którzy kiedyś kochali, kochają lub marzą o kochaniu drugiej osoby. Innymi słowy to książka dla każdego czytelnika, któremu nie są obce ludzkie emocje. Oczywiście głównymi odbiorcami będą kobiety i chyba zresztą tak powinno być z racji owych emocji, jakie zawarte są na tych 372 stronach. Niemniej również i mężczyźni mogą śmiało sięgnąć po tę lekturę, gdyż to także męskie - racjonalne i konkretne, spojrzenie na miłość i relacje z kobietami. Przede wszystkim jednak jest to jedna z najbardziej odważnych, ambitnych i szczerych prób opowiedzenia o miłości i ukazania całej złożoności ludzkiego uczucia, od pierwszego spojrzenia, poprzez spełnienie, rozstanie, a na wspomnieniach skończywszy. I nawet jeśli momentami może się wydać ono zbyt przejaskrawione, uduchowione, patetyczne i cukierkowe.., to i tak należy docenić odwagę i podejście do tematu przez Ewę Bartkowską, która zdecydowała się opowiedzieć Nam o miłości w nieco inny sposób, niż widzimy to w przypadku większości powieści obyczajowych. Brawo!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: