Okładka wydania

Ha!art 46. Literatura Eksperymentalna

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Ha!art 46. Literatura Eksperymentalna | Autor: Praca ZbiorowaNick MontfortJakub JagiełłoPiotr MareckiSteve ZultanskiAleksandra MałeckaMonika Górska OlesińskaJessica Pressman

Wybierz opinię:

Thalita

Pismo literackie poświęcone literaturze niekonwencjonalnej. Dla badaczy nowo narodzonych gatunków literackich.

 

"Literatura eksperymentalna" to 46 numer magazynu o kulturze współczesnej, wydawanego przez Korporację ha!art, czyli organizację pozarządową zajmującą się propagowaniem nowatorskich form literatury.

 

Numer 46 poświęcony jest takim eksperymentom literackim, jak tworzenie powieści na wlepkach (samoprzylepnych kartkach umieszczanych w rozmaitych - choć nieprzypadkowych - miejscach wybranego miasta), utworom konwertowanym przez programy komputerowe oraz aplikacje mobilne przeznaczone do tworzenia tego typu literatury, nowatorskim komiksom czy też literaturze wzorującej się na hipertekstach programujących np. gry komputerowe lub strony internetowe.

 

Magazyn zawiera fragmenty utworów pochodzących z wyżej wymienionych, dopiero co rodzących się gatunków, eseje na ich temat, wywiady z ich twórcami itp. Dodatek do pisma stanowi szczegółowy plan Międzynarodowego Festiwalu Literackiego Ha!wangarda 2014, poświęconego właśnie literaturze eksperymentalnej.

 

Aspiruję do zostania literaturoznawczynią, więc chętnie sięgam po wszelkie wydawnictwa poświęcone rozmaitym zagadnieniom literackim. Z chęcią poczytałam również o literaturze eksperymentalnej, choć przyznam że nie jestem jej wielką zwolenniczką. Niemniej uważam, że opisane w "Literaturze eksperymentalnej" powstające gatunki literackie (bo chyba można określać je tym mianem) zasługują na uwagę zarówno badaczy, jak i czytelników. Dają one bowiem szansę na zainteresowanie literaturą - i czytaniem w ogóle - osoby przedkładające nad tę formę spędzania czasu na przykład wszelkie czynności związane z komputerem i telefonem komórkowym. Szczególnie warto tu zwrócić uwagę na literaturę generowaną komputerowo, którą może tworzyć praktycznie każda osoba obeznana z informatyką i posiadająca jednocześnie wyczucie literackie. Podobnie rzecz się ma z literaturą tworzoną na podstawie hipertekstów. Również powieści wlepkowe mają szansę na pozyskanie szerokiego grona twórców i odbiorców, zwłaszcza wśród ludzi młodych, od dawna przecież realizujących rożnego rodzaju inicjatywy (kulturalne, charytatywne itp.) za pomocą rozlepianych wszędzie naklejek.

 

Nie waham się stwierdzić, że literatura eksperymentalna stanowi poziom 3.0 dla literatury w ogóle, analogicznie do tego typu klasyfikacji w informatyce czy w marketingu. Literatura 1.0 to tradycyjne książki, 2.0 reprezentują e-booki i audiobooki, natomiast 3.0 to właśnie wszelka literatura jak najbardziej odległa od tradycyjnej formy książkowej. Z tym że żadna z tych form nie wypiera ani nie wyklucza istnienia dwóch pozostałych, po prostu każda z nich trafia do innego odbiorcy (ja mimo młodego wieku preferuję książki papierowe).

 

Dużym plusem magazynu Korporacji ha!art jest ciągłe trzymanie ręki na pulsie i donoszenie czytelnikom o najnowszych wydarzeniach w literaturze praktycznie zaraz po ich nastąpieniu (utwory przytoczone w tym numerze pochodzą głównie z lat 2013-2014), a także docieranie bezpośrednio do ich twórców. W tym numerze mamy np. wywiady z takimi artystami jak Steve Zultanski, autor utworu konceptualnego "Pad", którego treść stanowi lista przedmiotów w domu Zultanskiego, które był on w stanie podnieść z podłogi wyłącznie za pomocą swojego penisa. Jest też rozmowa z Ayą Karpińską, twórczynią literatury w formie mobilnych aplikacji, oraz z Nickiem Monfortem i Scottem Rettbergiem, prekursorami literatury naklejkowej. Na uwagę zasługuje także fakt (choć według autorów magazynu jest to zupełny przypadek), że spośród siedmiu "okładkowych" gwiazd magazynu, troje jest pochodzenia polskiego. Widać zatem, że autorzy "Literatury eksperymentalnej" nie tylko tropią nowinki w literaturze, ale także szukają wśród nowatorskich artystów polskiego akcentu.

 

Natomiast wadą owego pisma jest to, iż przeznaczone jest ono dla bardzo wąskiego grona odbiorców - znawców literatury. Świadczy o tym chociażby bardzo trudny, pełen stricte literackich terminów język artykułów, czy też liczne nawiązania do tekstów i czasopism literackich raczej nieznanych przeciętnemu odbiorcy. Myślę że jest to duży błąd redaktorów związanym z ha!artem, ponieważ jeśli chcemy by nowatorskie formy literackie trafiły "pod strzechy", musimy promować je w przystępnej dla zwykłego czytelnika formie, zwłaszcza że są to teksty mające zwrócić uwagę osób niekoniecznie zainteresowanych literaturą w formie książkowej.

 

Magazyn "Literatura eksperymentalna" polecam wszystkim osobom, które chcą być na bieżąco ze zjawiskami zachodzącymi we współczesnej literaturze, bez względu na to, jaką jej formę preferują.

 

***
Dziękuję Korporacji ha!art za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Pani M

„Ha!art" to interdyscyplinarny magazyn, który został po raz pierwszy wydany w 1999 roku w Krakowie jako pismo studenckie. Obecnie poświęcone jest literaturze niekonwencjonalnej. Każdy nowy numer poświęcony jest promowaniu nowych zjawisk. Numer 46 porusza temat literatury eksperymentalnej.

 

Z wykształcenia jestem literaturoznawcą, lecz nigdy, podczas żadnych z zajęć, na jakie uczęszczałam w ciągu 5 lat studiów, nikt nie wspomniał o literaturze eksperymentalnej. To zjawisko nie jest nam jeszcze znane. Jeśli takie teksty powstają w Polsce, nikt o tym głośno nie mówi. Twórcy tego numeru magazynu zwrócili swoją uwagę za ocean, gdzie wielu amerykańskich pisarzy eksperymentuje w taki sposób z literaturą.

 

Jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia było, że książkę można wygenerować za pomocą programu komputerowego. Jednak dzisiaj, gdy rozwój technologii gna do przodu, nic nie stoi temu na przeszkodzie. Na ten temat wypowiada się Nick Montfort, kluczowy przedstawiciel tego nurtu, który specjalnie dla „Ha!artu" opowiada o najnowszych trendach w literaturze elektronicznej. Przybliża czytelnikom sposób, w jaki tworzy się te teksty. Niestety, posługuje się przy tym słownictwem, jakie jest niezrozumiałe dla większości z nas i zrozumienie tego, o czym mówi, jest bardzo trudne. Po przeczytaniu tego raportu, można zapoznać się z fragmentami Zegara światowego oraz Ronda. To dość specyficzne teksty. Gdyby ktoś zapytał mnie, co jest ich cechą charakterystyczną, odpowiedziałabym, że powtarzalność. Po kilku akapitach tekstu można przewidzieć, co za moment pojawi się na kolejnej stronie. Mnie nie przekonuje taki typ literatury, jest po prostu po pewnym czasie męczący, ale podziwiam autora za stworzenie czegoś takiego.

 

Podczas studiów wielokrotnie słyszałam o śmierci literatury. Niewielu wykładowców potrafiło powiedzieć czym ona jest, ale grzmieli z katedry, że oto nadchodzi ten nieuchronny koniec. Wspomina o tym także Jessica Pressman, która stara się nas wprowadzić w estetykę książkowości XXI wieku. Zainteresowało mnie to, co powiedziała o książce Pożeracz myśli autorstwa Stevena Halla. Nie czytałam jej, ale lektura artykułu umieszczonego w „Ha!arcie" zmusiła mnie do tego, bym się z nią zapoznała. Nie spotkałam się do tej pory z pozycją, w której na jednej ze stron pojawia się mała kropka, która po przeczytaniu kilku następnych stron przemienia się w rekina. Jestem ciekawa, jakie będą moje wrażenia po lekturze.

 

Nowością było dla mnie także pojęcie dotyczące literatury naklejkowej. Jej tworzenie polega na przyklejaniu w różnych miejscach tekstów. Myślę, że tym typem literatury może zainteresować się szerokie grono twórców i autorów, chociaż w Polsce pewnie zostałoby uznane za wandalizm. Trudno byłoby wytłumaczyć strażnikom miejskim czy policji, że ta naklejka, którą właśnie przykleiliśmy na ścianie to element projektu mającego na celu szerzenie popularności powieści wlepkowych.

 

W tym numerze „Ha!artu" znajduje się także wywiad ze Stevem Zultanskim, autorem utworu konceptualnego Pad. Zostały tam opisane przedmioty znajdujące się w domu Zultanskiego, które mężczyzna może podnieść z podłogi tylko za pomocą penisa. Autor przyznał, że jego pomysł stał się obiektem żartów.

 

Przyznaję, że jestem raczej zwolenniczką tradycyjnej literatury i nie wszystkie wspomniane w tym numerze „Ha!artu" propozycje wydawnicze przypadły mi do gustu, ale jestem pełna podziwu dla autorów, którzy ją tworzą. Żałuję, że nie mogłam bliżej zapoznać się z tym tematem podczas studiów. Lektura tego numeru magazynu nieco przybliżyła mi to zjawisko. Jedynym mankamentem, który utrudniał zrozumienie umieszczonych w nim tekstów, był specyficzny język. Wiele pojęć było niezrozumiałych, przez co musiałam czytać niektóre artykuły kilka razy, by zorientować się o czym mowa. Używanie takiego słownictwa nie sprawi, że pismo zyska nowych czytelników. Chcąc zainteresować czymś nowym, warto używać języka zrozumiałego dla wszystkich odbiorców.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto