Prowincja Pełna Snów

Autor: Katarzyna Enerlich

Okładka wydania

Prowincja Pełna Snów


Dodatkowe informacje

  • Autor: Katarzyna Enerlich
  • Tytuł Oryginału: Prowincja Pełna Snów
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 288
  • Rok Wydania: 2015
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 149 x 220 mm
  • ISBN: 978-83-7779-260-5
  • Wydawca: MG
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    6/6

    5.5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Na Widelcu

„Potrzebny mi jest towarzysz. Potrzebna mi jest bliskość pokrewnego człowieka." to cytat Bruno Schulza rozpoczynający Prowincję pełną snów Katarzyny Enerlich. Te przejmujące, wręcz rozpaczliwe słowa doskonale oddają główną bohaterkę. Gdy zaczynamy czytać książkę, są gdzieś z tyłu głowy, nie mają jednak mocy i znaczenia. Im dłużej poznajemy fabułę, tym bardziej odczuwamy jej pragnienie bliskości. Bohaterka bez wątpienia nie miała w życiu lekko. Pasmo traumatycznych przeżyć (opisanych we wcześniejszych tomach) ma już jednak za sobą, a Prowincja pełna snów to jej nowy początek. Świat stoi przed nią otworem! Znalazła swoje miejsce na świecie, trwałe przyjaźnie, perspektywy na biznes, a nawet miłość i jak grom z jasnego nieba...kolejna katastrofa. Wszystko co dookoła siebie wybudowała może w jednej chwili runąć. I tu zaczyna się najmocniejsza zaleta tej książki. Gdy poznajemy bohaterkę, najgorsze ma już za sobą. Czytamy o jej sielskim wręcz życiu, jodze, gotowaniu, harmonii i zazdrościmy tak poukładanego świata. Jednak gdy w jej planach pojawiają się komplikacje wciąż pozostaje sobą. Tak jak każdy, wpada w rozpacz, szybko jednak przechodzi do konkretów. Zastanawia się nad sobą, opisuje i ocenia rzeczywistość w sposób niesamowicie przenikliwy i błyskotliwy. Jak wiele w życiu można znieść? Jak kręte są ścieżki do szczęścia? Jak ważna jest codzienność? Takie pytania zadaje sobie każdego dnia, a ich refleksyjność zdaje się być idealnym dopełnieniem życia na prowincji czy domowych przepisów. Harmonia, to słowo, które najlepiej opisuje Prowincję pełną snów. Nic nie dzieje się bez przyczyny, każde wydarzenie nas czegoś uczy, prowadzi do nowych odkryć. Lektura tej książki daje nam pretekst do myślenia, skupia nas na codzienności.

 

Szczególnie zwraca uwagę jej autentyzm. Dotyczy to zarówno fabuły, jak i użytego języka. Historia nie wydaje się wydumana, a rzeczywista do granic możliwości. Wydarzenia nie są naciągane. Czytając mamy wrażenie, że to wszystko faktycznie miało miejsce, że oto mamy przed sobą rzeczywistą historię. Zatracamy się w niej bez pamięci zaczynając współodczuwać z główną bohaterką wszystkie jej sukcesy i problemy. Użyty w książce język maluje przed nami obraz prawdziwy do granic możliwości. Jest prosty, a jednocześnie bogaty. Słowa tworzące historie są niczym pociągnięcia pędzla na płótnie. Wszystko to sprawia, że nie jesteśmy w stanie oderwać się od świata, w którym sprawy życiowe nie są ważniejsze od codziennych, a teraźniejszość od przeszłości.

 

Akcja powieści osadzona została na Mazurach, w malowniczej prowincji, której historia płynnie wpleciona została w fabułę. Dowiadujemy się wiele faktów, ale też opowieści czy regionalnych przepisów. Lekkość z jaką autora przemyca zasady gospodarowania wiejskim domkiem sprawia, że mamy ochotę wybiec z domu, pozbierać ziół i ulepić mydło. Wszystko wydaje się takie oczywiste i naturalne jak to, że po burzy zawsze wychodzi słońce.

 

Sama historia jest wielowątkowa, jednak wszystkie poruszone tematy czemuś służą. Odmalowują nam historię Mazur, przedstawiają bohaterów, a nawet zachęcają do biegania. Akcja wciąga czytelnika niesamowicie i, pomimo momentami sielskiego klimatu, trzyma w napięciu.
Jest to już szósta część z cyklu Prowincja. Mogą ją jednak bez problemu czytać osoby, których nie miały styczności z poprzednimi tomami. Przy niektórych wydarzeniach w przypisie znajdziemy adnotacje, gdzie dana historia została opisania, jednak w niczym nie przeszkadza to w czytaniu, ponieważ wątki układają się w samodzielną całość.

 

Dużym atutem książki są wplecione w nią rozmyślenia. Akcja toczy się do przodu, a my niezauważalnie zaczynamy się zastanawiać nad rzeczywistością. A wszystkie przemyślenia pojawiają się tak naturalnie, że nawet przez chwilę nie mamy wrażenia że czytamy wydumane porady. Prowincja pełna snów to nie tylko porywająca historia, ale przede wszystkim mądra książka. Dzięki niej zaczynamy inaczej patrzeć na świat. Dążymy do harmonii, która nie tylko poprawia nasze życie, ale też pomaga osiągnąć upragnioną bliskość.

Uleczkaa38

Są takie cykle, sagi, kontynuacje literackie.., które nigdy się nie znudzą, nie spowszednieją i zawsze będą wywoływać ciekawość i zainteresowanie u czytelnika. Ciekawość dalszych losów głównych bohaterów, ich kolejnych przygód, ich przemian, dorastania, starzenia się wraz z każdym kolejnym rokiem..To trochę jak literacka telenowela, od której nie możemy oderwać wzroku zaś występujące w niej miejsca i postacie, są Naszymi miejscami i Naszymi dobrymi przyjaciółmi, by nie rzecz członkami rodziny..Myślę, że w tym przypadku każdy autor powinien być niezmiernie dumny z tego oto faktu, iż potrafił powołać do życia właśnie taki literacki świat, który stał się także ulubionym światem tysięcy czytelników, niezmiennie od lat..Taką autorką jest niewątpliwie Katarzyna Enerlich, która od lat zaprasza Nas do swojego świata cyklu pt. "Prowincja pełna..". I oto ku wielkiej radości czytelników, na półki księgarń trafił siódmy już tom tego cyklu, noszący tytuł "Prowincja pełna snów". Jakie losy głównych bohaterów kryją się pod tym tytułem, jakie emocje towarzyszą jego lekturze i jak bardzo zmienia się ten cykl z każdym kolejnym tomem..? O tym wszystkim postaram się opowiedzieć w niniejszej recenzji:)

 

"Prowincja pełna snów" ponownie zabiera Nas w niezwykle urokliwe mazurskie przestrzenie, w których zdążyliśmy się już zakochać w poprzednich tomach. Ponownie wkraczamy także w życie głównej bohaterki - Ludmiły, która po bolesnych i traumatycznych przeżyciach w poprzednich tomach, zaczyna odnajdywać spokój i wewnętrzną harmonię, tak bardzo jej potrzebną..Czas upływa jej na wychowywaniu córeczki, pisaniu książek, prowadzeniu pensjonatu, medytacjach i jej wielkiej pasji - gotowaniu:). Ten sielski i wręcz bajkowy krajobraz ulega nagłemu zachwianiu się w posadach wraz z pojawieniem się na horyzoncie pewnego mężczyzny i rodzącego się uczucia oraz echa przeszłości, które nie dają o sobie zapomnieć..

 

Podobnie jak poprzednie książki Katarzyny Enerlich, tak i w przypadku tej powieści zostajemy zaproszeni na niezwykłą wyprawę literacką do miejsca, w którym wszyscy chcielibyśmy się znaleźć, żyć, lub chociażby zatrzymać na chwilę w Naszym codziennym biegu, ot tak.., by odsapnąć i złapać oddech. Owe miejsce stanowi swoisty azyl, przystań, dom przepełniony dobrymi emocjami, ciepłem, spokojem i dobrymi ludźmi..Za każdym razem podróż ta stanowi dla Mnie niezwykłą radość i przyjemność, która nie tylko pozwala cieszyć się pięknem słowa..,ale także doceniać we własnym życiu wszystko to, co jest tak piękne, dobre, wartościowe.., a o czym tak często zapominamy. I tak oto tym razem Pani Katarzyna przypomniała Mi swoją książką, jak bardzo jesteśmy wszyscy bogaci z tego oto powodu, iż Mamy swoje własne sny..:). Myślę, że właśnie w tym tkwi największa siła twórczości tej autorki, czyli w uświadamianiu czytelnikom tego, jak ciekawe, przyjemne i dobre może być Nasze życie..

 

"Prowincja pełna snów" to powieść o życiu, zarówno tym zwykłym, codziennym, banalnym.., ale także i o tym życiu pełnym magii, snów, marzeń i niezwykłych wydarzeń, które to są udziałem bohaterów tej opowieści. Katrzyna Enerlich posiada tę niezwykłą zdolność łączenia tego co zwykłe, z tym co niezwykłe, zaś efektem tego związku jest piękna opowieść o życiu. Czytając tę powieść nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to słowa skierowane właśnie dla Mnie i tylko dla Mnie, i które doskonale oddają stan mojego samopoczucia, moich myśli i stanu ducha, jaki obecnie Mi towarzyszy. I to chyba właśnie dzięki tej niezwykłej mieszance codzienności z "nad codziennością", lektura ta wprowadziła Mnie w ten niezwykły stan błogiego spokoju radości i przyjemności, płynącej z poznawania losów bliskich Mi już postaci, w których z łatwością mogłam odnajdywać także i swoje losy..:)

 

Chyba każdy miłośnik twórczości Pani Katarzyny Enerlich zdążył się już przyzwyczaić do tego, iż w książkach tej autorki nie zawsze wszystko jest całkowicie zwyczajne, realne, rzeczywiste. Przyzwyczaił i z pewnością właśnie za to, między innymi oczywiście, pokochał książki tej autorki. Tak i w przypadku niniejszej książki nie wszystkie występujące tu wydarzenia należałoby uznać za w pełni zwyczajne i oczywiste. Niektóre wydarzenia z życia Ludmiły i jej bliskich są jak najbardziej nierzeczywiste, które nie koniecznie należy odbierać w sposób jak najbardziej poważny, rzeczowy, oczywisty. Czasami bowiem trzeba po prostu pozwolić się porwać odrobinie wyobraźni i mazurskiej magii.., gdyż dopiero wtedy możemy czerpać w pełni z mądrości i ciepła tej opowieści. Osobiście muszę przyznać, że chyba nie ma dla Mnie w tej chwili drugiej takiej autorki, która w tak umiejętny sposób opowiadałaby w swoich książkach o rzeczach nierzeczywistych, w tak rzeczywisty sposób..:)

 

Książka ta jest także opowieścią o kobietach, życiu kobiety i uczuciach kobiety, tak bardzo złożonych, pogmatwanych i niejednoznacznych. Z drugiej strony to właśnie owa wielowymiarowość tychże kobiecych emocji, zarówno w odniesieniu do głównej bohaterki jak i również samej autorki, sprawia, iż tak naprawdę każda z Nas - czytelniczek, może odbierać tę powieść na swój własny, indywidualny sposób. I tak oto dla jednej czytelniczki może być ona swoistym poradnikiem tego, jak żyć, jak postępować by czuć się szczęśliwym, jakich błędów i pomyłek unikać, by nie cierpieć w swoim życiu. Dla innej osoby może być to z kolei spotkanie z najprawdziwszymi ludźmi, takimi którzy przeżyli w swoim życiu bardzo wiele, i to zazwyczaj głównie tych przykrych i smutnych chwil. Ludźmi, których historie są tak ważne i interesujące, iż samo ich poznanie stanowi niezwykłe doświadczenie, niezapomniane na bardzo, bardzo długi czas..Dla jeszcze innej czytelniczki książka ta będzie historią o miłości, jej braku, poszukiwaniu i spełnieniu..Wreszcie dla jeszcze innej grupy odbiorców lektura ta stanowi niezwykłe spotkanie z naturą, przyrodą, życiem rodzącym się wraz z pierwszymi promieniami wschodzącego słońca..I to właśnie ta wielowymiarowość tej książki sprawia, że jest ona taka wyjątkowa, wartościowa, piękna..:)

 

Skoro już słów kilka napisałam o naturze, której to wręcz poetyckie opisy wprost urzekają czytelnika.., to muszę wspomnieć także o niezwykle intrygujących i smakowitych przepisach, jakie znajdziemy na kartach tej historii..Eh.., tego po prostu nie da się wyrazić słowami recenzji, to trzeba po prostu przeczytać, zapamiętać i wypróbować we własnej kuchni:) Owe przepisy sięgają najstarszych źródeł polskiej kuchni, w których kluczową rolę odgrywa nie tylko smak, ale także i zdrowie. Myślę, że naprawdę bardzo rzadko we współczesnej literaturze możemy odnaleźć coś więcej niż tylko atrakcyjną fabułę, a w tym przypadku tak właśnie się dzieje, dzięki niezwykle praktycznej i pomysłowej stronie owych kulinarnych fragmentów..Na potwierdzenie słów wspomnę tylko, że sporządzony wedle wskazówek z książki kisiel domowej roboty, był przepyszny..:)

 

Kolejna powieść Katarzyny Enerlich to z jednej strony ponowne spotkanie z jej pięknym, ciepłym emocjonalnym światem polskiej prowincji. Z drugiej jednak strony jest to spotkanie jakby nieco inne, bardziej dojrzałe, zmysłowe, emocjonalne. Wydaje Mi się bowiem, iż każda kolejna odsłona tego niezwykłego cyklu, ewoluuje w nieco innym kierunku, w którym to zwykłe życie oddaje odrobinę pola temu, co niezwykłe, jak chociażby właśnie snom i ich mocy i znaczeniu w życiu każdego z Nas..Być może to tylko i wyłącznie moja ocena, która nabiera takiej mocy wraz z upłynięciem kolejnego roku mego życia, a tym samym, wyraźnym zwiększaniu się mojej naturalnej melancholijności i podatności na emocje..Niemniej nawet jeśli tak jest, to zdecydowanie ten kierunek mojego odbioru książek Katarzyny Enerlich, bardzo Mi się podoba..:)

 

"Prowincja pełna snów" to niezwykle przejmująca i ciekawa opowieść o życiu, w której znajdziemy to co namacalne i oczywiste, jak i również "to", co kryje się za granicą snów..Nie muszę chyba nikogo uświadamiać, że to owe coś jest bardzo interesujące, wyjątkowe i niepowtarzalne, a czego nie znajdziemy w żadnej innej książce. Dlatego też z tym większą przyjemnością polecam tę powieść wszystkim tym, którzy już od dawna zauroczyli się cyklem Katarzyny Enerlich, jak i również wszystkim tym czytelnikom, dla których niniejsza powieść będzie stanowić pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Polecam i życzę niezapomnianych wrażeń..:)

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!