Silva Rerum

Autor: Mieczysław Grydzewski

Okładka wydania

Silva Rerum

Dodatkowe informacje

  • Autor: Mieczysław Grydzewski
  • Tytuł Oryginału: Silva Rerum
  • Gatunek: Publicystyka i Felietony
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 852
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 165 x 235 mm
  • ISBN: 978-83-244-0379-0
  • Wydawca: Iskry
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Bnioff

Arcydzieło dowcipu, zgrabności, ognia! – powiedział Juliusz Sakowski do Mariana Hemara po lekturze jednego z odcinków Silvy rerum. Jan Lechoń po przeczytaniu Silvy w paryskim wydaniu z 1954 oku zanotował w Dzienniku: Dwie strony Grydzewskiego w „Wiadomościach" o 29 sztukach, które widział w Paryżu, to nie recenzje, nawet nie felietony, ale zupełnie nowy rodzaj i w tym rodzaju – arcydzieło.

 

Wydawnictwo Iskry zrobiło nam wielką przyjemność, ogłaszając w kapitalnej formie nowy wybór tekstów Mieczysława Grydzewskiego, założyciela i redaktora pism literackich dwudziestolecia międzywojennego: „Skamander" i „Wiadomości Literackie". Zbiór zebranych w jednym opasłym tomie kilkuset felietonów, które powstawały w latach 1948–1969 pisał „Grydzu"dla „Wiadomości" pod tytułem Silva rerum. Rubryka stała się szybko jednym z najciekawszych stałych elementów tygodnika, od którego zaczynano jego lekturę. Zanim jednak skupimy się na tym niebanalnym dziele, wspomnijmy krótko o jego nieprzeciętnym autorze. Gdyby żył w XXI wieku, nie spotkalibyśmy go raczej na żadnej celebryckiej imprezie, nie zobaczylibyśmy brylującego w telewizji, nie znaleźlibyśmy jego profilu na żadnym z modnych portfeli społecznościowych. Zawsze był mistrzem drugiego planu. Julian Tuwim, Jarosław Iwaszkiewicz, Jan Lechoń, Kazimierz Wierzyński, Antoni Słonimski - te nazwiska poetów, członków legendarnej przedwojennej grupy literackiej Skamander, znane są, a przynajmniej powinny, wszystkim miłośnikom literatury. Nie wiadomo jednak, jak potoczyłyby się ich losy, czy faktycznie przeszliby do legendy, gdyby nie jedna jeszcze osobistość - Mieczysław Grydzewski, redaktor „skamandryckich" pism – „Pro Arte et Studio", „Pro Arte", „Skamander", „Wiadomości Literackie". Zawsze w cieniu, zawsze na drugim planie. „Reżyserował sukcesy i życie artystyczne wszystkich, ale – jak wspominał Adam Pragier – nigdy publicznie, zawsze w tle, nigdy na sali się nie pokazywał, jak lalkarz poruszający bohaterami przedstawienia z góry, pociągając za wrażliwe na jego pomysły nici. Sława poetów Skamandra rodziła się – jak pięknie określił Jan Lechoń – »wśród jego okrzyków zachwytu«" – pisze o „Grydzu" Mirosław A. Supruniuk w obszernym wstępie do wydanego właśnie ponownie ( po pierwszym dużo skromniejszym „gorzowskim" wydaniu z 1994 roku) opus magnum Grydzewskiego.

 

Silva rerum to z łaciny nic innego jak „las rzeczy". I tym właśnie ów zbiór jest w istocie -mnóstwem tematów połączonych w jeden gęsty niczym las arcydziełem felietonistyki. Silva rerum jest osobistym komentarzem Grydzewskiego do wszystkiego, co dzieje się i działo w świecie, od zamierzchłej historii do najnowszych, współczesnych autorowi, nowości w świecie kultury, przede wszytki w teatrze i literaturze. Zgodnie z definicją „silva rerum" podaną w wydanej przez Aleksandra Bruckner w 1939 roku Encyklopedii Staropolskiej, ów las rzeczy to „mieszanina osobliwości i rarytasów dla smakoszów literackich, bibliofilów i amatorów ciekawostek z wszystkich dziedzin wiedzy, kuriozów, dziwów i wspomnień starych dobrych czasów".

 

„Silva" Grydzewskiego to jednak dzieło w gruncie rzeczy bardzo poważne, traktujące często o rzeczach doniosłych, choć nieco już zapomnianych. Grydzewski wygrzebuje je z lamusa, opatruje nie tyko swoim komentarzem, ale także świetnie nakreślonym tłem historycznym i obyczajowym. Warto podkreślić, że dzieło to można czytać na przysłowiowe wyrywki, otwierając je w dowolnym miejscu i zaczynając lekturę od dowolnego tematu. Obcowanie z tym osobliwym utworem faktycznie do złudzenia przypomina wędrówkę po gęstym i nieznanym lesie w poszukiwaniu jego darów. A darów tych, literackich jagód, grzybów i innych jadalnych przykładów leśnej flory i fauny, mamy w „Silvie" prawdziwą obfitość i brodzić w nich możemy do woli. Dokładnie tak, jak robił to onegdaj autor, kiedy tworzył ją podczas wielogodzinnych nasiadówek w gościnnych murach British Museum, gdzie karmił się jej zbiorami i wyszukiwał pereł wartych omówienia i skatalogowania.

 

Grydzewski może być swojego rodzaju patronem wszystkich tych, którzy nie mogą się oprzeć, by nie gromadzić, kolekcjonować i katalogować informacji, tych, którzy namiętnie zbierają wycinki prasowe z różnych, czasem odległych od siebie dziedzin, którzy zwyczajnie interesują się dosłownie wszystkim. A im bardziej rozległy zakres zainteresowań, tym większa też potrzeba, by ogarnąć to jakoś, skatalogować właśnie, zaprowadzić swoisty ład i porządek. „Silva rerum" Mieczysława Grydzewskiego jest właśnie takim dziełem.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież



Współpracujemy z: