Amor Fati

Autor: Kazimierz Brakoniecki

Okładka wydania

Amor Fati


Dodatkowe informacje

  • Autor: Kazimierz Brakoniecki
  • Tytuł Oryginału: Amor Fati
  • Gatunek: Poezja
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 80
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 180 x 180 mm
  • ISBN: 978-83-63316-75-4
  • Wydawca: FORMA
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Szczecin
  • Ocena:

    4/6

    1/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Ewa Chani Skalec

Na początek kilka słów o Autorze. Tekst pochodzi z tylnej okładki:

"(ur. w 1952 r.) – olsztyński poeta, pisarz, tłumacz poezji francuskojęzycznej, animator kultury, kurator wystaw sztuki polskiej XX wieku, współzałożyciel i jeden z liderów pisma, stowarzyszenia oraz fundacji Wspólnota Kulturowa ,,Borussia". Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Debiut w 1975 roku. Od 1995 r. kieruje samorządowym Centrum Polsko-Francuskim w Olsztynie. Otrzymał m.in. nagrodę im. Stanisława Piętaka (1991), paryskiej „Kultury" (1996), Ministra Kultury (2002), Laur UNESCO (2007), Literacki Wawrzyn Warmii i Mazur (2008). Jest autorem trzydziestu książek poetyckich oraz eseistyczno-autobiograficznych. Ostatnio opublikował: tom prozy Historie bliskoznaczne (2008), książkę eseistyczno-podróżniczą W Bretanii (2009), zbiór esejów Dziennik berliński (FORMA 2011) oraz tomy wierszy: Ciałość (2004), Europa minor (2007), Glosolalie (2008), Obroty nieba (FORMA 2010), Chiazma (2012), Terra nullius (2014) i Amor fati (FORMA 2014)."

 

Przyznam, że robi wrażenie. Chyba się ze mną zgodzicie. Otwieram więc tę niegrubą książeczkę z ciekawą okładką. A może nie. Na początek o okładce, bo to ciekawy projekt. Książka wyszła w ramach serii "Tablice" i wszystkie okładki w tejże serii przedstawiają właśnie różne tablice – domów, ruchu drogowego, czy sklepów. Uważam, że to interesujący projekt, który z jednej strony jest bardzo zwyczajny i prozaiczny, a z drugiej poetycko ujmuje codzienność. I to jest chyba właśnie sedno sprawy, przynajmniej w przypadku tego tomiku – to przemieszanie prozy z poezją, codzienności z magią, delikatności z brutalnością.

 

Otwieramy więc książkę o niestandardowym formacie i zaglądamy do spisu treści. Dwie strony, a przecież zalewie 79 stron. Już wiemy, że teksty będą niedługie, by nie rzec, że wręcz krótkie. Czy to dobrze? Okaże się w trakcie lektury.

 

"Amor fati" to zbiór 52 wierszy. Czy rzeczywiście wierszy? Trudno nazwać te teksty, ciężko je sklasyfikować, gdyż są zupełnie inne od wszystkiego, co dotychczas czytałam. Choć przyznaję, że od skończenia szkoły niewiele czytuję poezji, a współcześni poeci są mi właściwie nieznani. Będę więc je nazywać tekstami, bo jako takie właśnie żyją w moim umyśle.

 

Są różne... Niektóre romantyczne, niektóre drastyczne. Część naprawdę wbiła mnie w fotel, inne nie zrobiły żadnego wrażenia. Kilka sprawiło, że w oczach pojawiły się łzy, dwa mnie zniesmaczyły. Nie wszystkie potrafiłam zrozumieć. W niektórych przypadkach zupełnie nie pojmowałam tytułu. No tak, tytuły są w tym zbiorze specyficzne, wszystkie utwory stanowią bowiem swego rodzaju monologi skierowane do konkretnej osoby... albo rzeczy, albo miejsca. Tak, ponieważ Brakoniecki kieruje słowa nie tylko do ludzi. Znajdziecie więc tutaj utwory zatytułowane "Do krowy", "Do niziny", "Do jabłka miłości", czy choćby "Do siebie samego leżącego na podłodze w galerii sztuki pod obrazem Leszka Korolkiewicza »Autoportret«". Niektóre tytuły same w sobie budzą mnóstwo emocji, nawet jeśli dopiero po przeczytaniu całego tekstu nabierają znaczenia.

 

W utworach Brakonieckiego bez wątpienia można znaleźć amor fati, czyli miłość do losu, do życia, do świata, w którym każdy z nas spotyka zarówno dobro, jak i zło. Życiowe prawdy, obserwacje świata, uczucia – wszystko to przeplatane jest biografią rodziny Autora. Tu babka, tam kuzyn, tu ojciec, a tu on jako mały chłopiec. Nie w kolejności, nie tak, jak popularnie przedstawia się rodzinne biografie, ale tak, jak woła serce. Jak wyrywa się do konkretnych wspomnień, chwil przeżytych, przez innych już zapomnianych. Tak, jak działa ludzki umysł, nie jak pisze się sagi. Poetycki opis obrazami. Ciekawa jestem, jakby takie obrazy wyglądały, gdyby jakiś malarz postanowił wykonać 52 prace do utworów Brakonieckiego...

 

Trudno mówić o redakcji utworów, które nie do końca są prozą. Bo jakże ocenić, czy przecinki dobrze wstawione, czy justowanie odpowiednie, czy słowa właściwe? Kiedy poezja rządzi się przecież nieco innymi prawami. Nie oceniam więc tym razem, zaznaczę jedynie, że znalazłam tylko jedną literówkę, więc korekta poradziła sobie dobrze.

 

Książkę przeczytałam dzięki życzliwości portalu Sztukater.

Agnes Recenzentka

Poetów można dzielić na wielkich i małych. Szanowanych, znanych i tych, do których nikt nie może się przekonać. Podobnie jest z autorami innych form pisanych. Każdy może prowadzić pamiętniki, dzienniki, spisywać wspomnienia, ale nie każdy ubiera je w odpowiednie słowa. Większość zostawia je w szufladzie, by nigdy nie ujrzały światła dziennego. Inni dzielą się z ludźmi kawałkami swojego życia. Po tej odważnej stronie postawić można autora „Amor fati".

 

Kazimierz Brakoniecki to olsztyński (między innymi) pisarz i poeta. Mężczyzna z ciekawą osobowością i specyficznym podejściem do życia, co dało się zauważyć w jego tekstach. Są one interesujące. Przyciągają formą, spojrzeniem na świat, całą swoją specyfiką. Autor zwraca się w nich do licznych osób, miejsc, przedmiotów... Nagromadzone apostrofy skierowane do PRLu, chmur, krowy etc. tworzą ciekawy obrazek. Tym ciekawszy, że wydawać by się mogło, iż zrozumie go tylko ta osoba, która żyła w tych samych czasach. Teksty Brakonieckiego składają się w większości z równoważników zdań. Są to jego prywatne wspomnienia, przemyślenia, zapiski i monologi wewnętrzne, tyle że uzewnętrznione i ubrane w poetycki język tak obficie jak choinki bożonarodzeniowe, które pewnie stoją już w większości domów. Posługuję się nieco ironiczną formą przedstawienia owej prezentacji, ponieważ wydała się ona przesadzona. Tak naprawdę czytając te teksty dostrzegałam jak bardzo zostały „ubrane" i zastanawiałam się czy faktycznie autor miał takie przemyślenia, czy też główne myśli pochował w licznych pudełkach, które włożone jedno w drugie, utworzyły całość gotową do odkrycia.

 

„Amor fati" to zbiór tekstów, które na długo pozostają w pamięci. Nie czyta się ich ani dobrze, ani szybko. Powiedziałabym raczej, że jest to książka pełna zbyt trudnych, zbyt filozoficznych i przesadnie przemyślanych tworów, które trzeba zbyt długo tłumaczyć i oglądać je z każdej strony, by zrozumieć sens ich istnienia. Tę książkę się dawkuje – wystarczy czytanie jednego tekstu dziennie, nawet nie. Zakończenie całości wydawało mi się przyjemnością, lecz później napotkałam problem w postaci dalszych myśli. Nie żyłam w czasach autora, więc nie mam prawa ich oceniać. Nie jestem też pewna, czy to leżało w zamyśle poety, ale ów człowiek nie otworzył mi oczu. On je rozszerzył do tego stopnia, że aż poczułam fizyczny ból. „Amor fati" to książka tak pokrętna i zadziwiająca, że aż nie jestem w stanie polecić jej konkretnym osobom. Myślę, że najlepiej będzie wejść do księgarni, przeczytać jeden z tekstów i zdecydować na miejscu.

 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu FORMA oraz Grupie Sztukater.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!