Przyjdzie Mordor I Nas Zje, Czyli Tajna Historia Słowian

Autor: Ziemowit Szczerek

Okładka wydania

Przyjdzie Mordor I Nas Zje, Czyli Tajna Historia Słowian


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Skrawki Myśli

Jak wielu Polaków ma korzenie ukraińskie? Wydaje mi się, że cały ogrom, a ci, którzy nie mają, mimo wszystko chcieliby jednak mieć. W Polakach nadal tkwi ogromna tęsknota za naszą, polską Ukrainą, bo przecież to tam była kiedyś Polska..., tam kiedyś również była Polska.... Lwów, piękny Lwów, nasz piękny Lwów .... choć może teraz, w obliczu tych wszystkich zmian, jakie na ukraińskiej ziemi zachodzą, pośród wewnątrz- i zewnątrz- państwowej zawieruchy, w której bracia, sąsiedzi są jakby sobie trochę odleglejsi, mają różne poglądy na to czy Ukraina powinna zmierzać w stronę, w którą podążyła jej siostra Polska, wybierając kuszący, wydaje się większą swobodą, i zdecydowanie bogatszy zachód, który jednoczy się pod żaglami Unii Europejskiej czy raczej poddać się silnym ramionom Rosji, która ciągle tęskni za minionym już czasem mocarstwa, rządzącego niemal połową świata, ten nasz Lwów jest jednak już trochę mniej nasz, polski... Niemniej jeszcze kilka lat temu, zaledwie mgnienie oka temu, cała rzesza Polaków wyruszała za naszą wschodnią granicę. Jedni szukali na Ukrainie dawnej, przebrzmiałej już polskości. Inni, którzy należeli do pokolenia zdecydowanie młodszego, nieprzepełnieni w najmniejszej mierze romantyczną tęsknotą za utraconą częścią polskości, z plecakami na placach, podróżując pociągami, autostopami, rozklekotanymi marszrutkami przemierzali Ukrainę w poszukiwaniu szeroko pojętego hardkoru. Bo czymże dla nich była Ukraina, jak nie alternatywną wersją historii kraju ojczystego, Polski. Studnia bez dna, pełna hardkorowych opowieści, które odpowiednio podrasowane doskonale sprzedawały się w towarzystwie, już po powrocie do miodem i mlekiem płynącej Polski. Ukraina z całym swym folklorem, nienadążaniem za zachodem i szczyptą tęsknoty za dawnym, upadłym mocarstwem o nazwie ZSRR, zdawała się jednocześnie egzotyczna niczym Afryka czy np. Indie a jednocześnie posiadała coś zdecydowanie swojskiego.

 

I to przyciągało Polaków, dając im jednocześnie poczucie zadowolenia z samych siebie. Nie oszukujmy się, nie żyjemy w państwie, które spełnia oczekiwania swych obywateli, zapewniając doskonałe warunki do bycia szczęśliwymi, ba choćby zadowolonymi. Nie jest najgorzej. Niemniej kraj, w którym nawet z porządnym wykształceniem, doświadczeniem zawodowym i głową na karku, nie jest łatwo o pracę dającą satysfakcję i komfort finansowy, to nie uosobienie wymarzonego miejsca do spędzenia życia. Dlatego ukraiński hardkor, jak zwykli mówić polscy plecakowcy, choć trochę łagodził nasz własny dyskomfort związany z byciem obywatelem Polski. I dawał złudne poczucie bycia kimś lepszym, niż się faktycznie jest. Bo fajnie, gdy inni mają gorzej, czyż nie? ... Poczucie wyższości jest jednak w tym przypadku zupełnie bezpodstawne...

 

Ziemowit Szczerek w „Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian" przybliża nam odrobinę tę Ukrainę, za którą tęsknimy w romantycznych snach o wielkiej Polsce i z której mniej lub bardziej jawnie szydzimy, łudząc się, że jesteśmy lepsi. Ukazuje Ukrainę taką, jaka ona jest, z jej wszelkimi wadami i sporą ilością zalet, z problemami, wątpliwościami, marzeniami i niespełnionymi snami. I rozprawia się w sposób doskonały z mitami jakie na temat Ukrainy tkwią w polskiej podświadomości. Podsumowuje nas Polaków, nasz stosunek do naszych wschodnich sąsiadów i ukazuje ogrom naszej polskiej ignorancji i braku podstawowej wiedzy.

 

„Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian" to książka, którą przyszło mi wysłuchać dwukrotnie. Rzadko wracam do lektury, zwłaszcza raz za razem. Książka Ziemowita Szczerka, przepełniona szczerością, bezpardonowością, mówiąca głośno to, co wolelibyśmy przemyśleć, zrobiła na mnie jednak ogromne, pozytywne wrażenie. I przyniosła chwilę dłuższej refleksji. Polecam.

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!