I Co My Z Tego Mamy?

Autor: Dominika FigurskaAgata Puścikowska

Okładka wydania

I Co My Z Tego Mamy?


Dodatkowe informacje

  • Autor: Dominika FigurskaAgata Puścikowska
  • Tytuł Oryginału: I Co My Z Tego Mamy?
  • Gatunek: Wywiady
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 256
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-240-3234-1
  • Wydawca: Znak
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    4,5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

A psik

Na ogół, kiedy rozglądamy się wokoło, widzimy rodziny z jednym lub dwójką dzieci. Troje pociech to już rzadkość, o większej liczbie potomstwa nie wspominając. Nie posiadam odpowiednich kompetencji ani narzędzi socjologicznych, by się o tym wypowiadać, jednak pozwolę sobie zauważyć, że sytuacja społeczna jedno pokolenie wstecz wyglądała całkiem inaczej. Wystarczy, że powiem, iż moi rodzice pochodzą z rodzin wielodzietnych (w których było więcej niż troje dzieci - więc wujków i cioć mam, jak możecie się domyślać, całkiem sporo). Ja posiadam "tylko" jednego brata, podobnie jak mój mąż mający jedną tylko siostrę. A my? No cóż, mnie marzy się "parka" pociech, ale życie pokaże, co jest nam pisane. Kiedyś wielodzietność była, powiedzmy, normą - jakkolwiek na to nie spojrzeć, dziś jest odstępstwem i czymś, co dziwi i frapuje resztę społeczeństwa. Temat rodzicielstwa w kontekście wielodzietności postanowiły podjąć Dominika Figurska - aktorka filmowa i teatralna oraz Agata Puścikowska - dziennikarka, felietonistka i reportażystka. Oprócz poglądów obie panie łączy ilość dzieci - każda z nich jest mamą pięciu pociech.

 

Owszem, przyznaję rację autorkom - wielodzietność jest w Polsce postrzegana jako patologia - nie zawsze, ale jednak. Nie ma się jednak co dziwić, media kreują rzeczywistość. A to właśnie w TV najczęściej oglądamy rodziny wielodzietne borykające się z problemami - przemocą, alkoholem itd. niż "książkowe" wzory wielodzietnych rodzin idealnych. Jednak, gdy rozejrzymy się wokoło, szybciej dostrzeżemy właśnie tę pierwszą - przynajmniej ja mam takie doświadczenia z własnego podwórka.

 

Życie w rodzinie wielodzietnej to coś na kształt "jazdy bez trzymanki" - bo nie dość, że trzeba ogarnąć dom (wyobrażacie sobie te sterty ciuszków do prania i prasowania?), pomóc dzieciom w lekcjach, to jeszcze trzeba posiadać talent organizacyjny, by wszystko funkcjonowało w miarę normalnie (celowo nie piszę: "jak w szwajcarskim zegarku", bo ideał w przypadku takiej rodziny trudno osiągnąć, o czym autorki głośno mówią). Obie panie wprost przyznają, że trzeba być niezwykle elastycznym i zamiast planu dnia mieć w głowie przynajmniej jego szkic, wedle którego próbują działać. Każdy dzień jest inny, bo też każde dziecko jest inne i czasem trudno cokolwiek przewidzieć i zaplanować.

 

Książka jest wywiadem-rzeką dwóch mądrych kobiet, które są spełnionymi matkami. Nie uciekają od trudnych tematów związanych z macierzyństwem czy pogodzeniem życia rodzinnego z pracą zawodową. Pięknie mówią o miłości, swoich dzieciach, swojej wierze (na pewno część czytelników zarzuci autorkom ich religijne podejście do tematu). Mało tu jednak wiadomości o tym, jak ich mężowie zapatrują się na kwestię wielodzietności. Obawiam się też, że autorki żyją chyba w nieco innym świecie - jedna jest rozpoznawalną aktorką, druga dziennikarką. Obie pracują więc w tzw. wolnych zawodach. Ich czas pracy jest elastyczny. Poszperałam trochę w Internecie i okazało się, że pani Figurska raczej nie może narzekać na sytuację finansową (ojciec męża jest KIMŚ tam...). Okej, obie panie mają zdrowe podejście do wychowywania piątki dzieci i "ogarniania" domu, ale nie wydaje mi się, aby ich przypadki mogły być odzwierciedleniem standardowej polskiej rodziny z piątką dzieci. Sorry, ale jakoś nie potrafię tego kupić tak na sto procent... Zgadzam się z wieloma opiniami, które prezentują na łamach tej niezbyt grubej książeczki, ale patrzę na to wszystko z lekkim przymrużeniem oka. Prawdą jest, że na panią Figurską na łamach portali plotkarskich wylewa się tony jadu - chyba z prostej przyczyny: aktorka nie kryje się ze swoim przywiązaniem do wartości (dziś mówi się "konserwatywnych"), a to kole w oczy... Dobrze, że panie nie poszły w stronę poradnictwa, książka nie jest poradnikiem, lecz zapiskiem luźnych rozmów pomiędzy przyjaciółkami. I to mi się podoba.

 

Mogę polecić tę książkę jako pozycję ukazującą wartość rodziny wielodzietnej. Tam miłość się mnoży, a nie dzieli - im więcej dzieci, tym więcej miłości. Jedynakiem trzeba się zajmować, wymyślać mu zabawy itd. Przy większej liczbie pociech, dzieci w pewnym wieku zaczynają zajmować się sobą nawzajem, a tym samym uczą się życia w społeczeństwie.

 

I co one z tego mają? Przekonajcie się sami.

Thalita

Książka o trudach i radościach macierzyństwa pisana przez dwie matki z bogatym doświadczeniem. Miłe czytadło dla młodych mam, które nie zawsze potrafią odnaleźć się w nowej dla siebie roli. Agata Puścikowska (dziennikarka) i Dominika Figurska (aktorka) to szczęśliwe mężatki i matki pięciorga dzieci. Ich książka jest zapisem ich rozmowy na temat wychowania tak dużej gromadki dzieci, zaletach i wadach posiadania rodziny wielodzietnej, życiu zgodnym z wiarą w Boga, pokonywaniu małżeńskich kryzysów, i znalezieniu w tym wszystkim miejsca na samą siebie - swe marzenia, ambicje i potrzeby. Oprócz tego poruszane są w niej także kwestie różnic w wychowaniu chłopca i dziewczynki, a także pierwszego, drugiego i każdego kolejnego dziecka. Do tego wzbogacona jest o fragmenty encyklik i adhortacji Jana Pawła II poświęconych kobietom, rodzinie, dzieciom i macierzyństwu, wybranymi stosownie do tematu przewodniego każdego z rozdziałów.

 

Książkę bardzo przyjemnie i szybko się czyta. Nie am w niej mędrkowania, psychologicznego moralizatorstwa w stylu "ja wiem wszystko", skomplikowanej terminologii czy też niewykonalnych w praktyce rad. Mamy za to szczerą dyskusję o macierzyństwie, które wcale nie jest łatwe i usłane różami, jak chcą tego kolorowe czasopisma parentingowe, ale też nie jest kulą u nogi, która hamuje wszelką pozostałą aktywność kobiety (jak twierdzą np. radykalne feministki). Dzięki temu że autorki same mają kilkoro dzieci, ich słowa są prawdziwe i oparte na życiowym doświadczeniu, a nie na nudnych psychologicznych teoriach, jak ma to miejsce w wielu innych tego typu poradnikach. Panie nie boją się też otwarcie mówić o emocjach, jakie towarzyszyły im w każdej kolejnej ciąży, jak zmieniało się ich spojrzenie na świat wraz z pojawianiem się kolejnych dzieci, a także jak ich pięciokrotne macierzyństwo wpłynęło na ich wygląd zewnętrzny, sytuację zawodową i relacje z innymi ludźmi. Wyznają, że im też nie były obce problemy z karmieniem, poprodowe huśtawki nastrojów, wątpliwości szefów co do ich "przydatności" w pracy, a także uszczypliwe komentarze znajomych lub nieznajomych nie mogących zrozumieć, po co komuś "w dzisiejszych czasach" tak wiele dzieci. Dominika Figurska i Agata Puścikowska obalają przy tym kilka mitów związanych z posiadaniem rodziny wielodzietnej, np. ten, że więcej niż troje dzieci "przytrafia się" jedynie w rodzinach patologicznych, że kobiety posiadające kilkoro potomstwa nie są w stanie pracować zawodowo, nie mają czasu na własne przyjemności, są osobami zaniedbanymi, sfrustrowanymi i zniechęconymi do życia, że duża rodzina jest efektem przemyślanego planu a nie skutkiem nieznajomości antykoncepcji itp.

 

Natomiast jak na poradnik to za mało jest w tej książce porad. Autorki opowiadają w nim o sobie, o swoim życiu, o swych rodzinach, przez co utwór ten przypomina bardziej naprzemienny wywiad-rzekę, niż poradnik o macierzyństwie. Często odnoszę też wrażenie, że ich wizje macierzyństwa są zbyt wyidealizowane. Obie panie - a także ich mężowie - posiadają wysoką pozycję społeczną, przez co ich życie, a co za tym idzie, także macierzyństwo - jest łatwiejsze niż życie zwyczajnych śmiertelników. Autorki wspominają, że korzystają z usług pomocy domowych, opiekunek do dzieci, a w ramach relaksu wyjeżdżają z całą gromadką na egzotyczne wakacje. To wszystko z pewnością sprawia, że wielodzietność robi się przyjemniejsza, ale czy jest w zasięgu większości siedmioosobowych rodzin w Polsce? Szczerze wątpię.

 

Mimo to szczerze polecam tę książkę wszystkim mamom, bez względu na to ile posiadają potomstwa i w jakim jest ono wieku, po to aby przekonały się, że nie są odosobnione ze swoimi problemami, że nawet kobiety "ze świecznika" doznają w swym macierzyństwie najrozmaitszych odczuć, i że większość problemów z dzieciarnią da się jednak pokonać.

 

***
Dziękuję Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!