Ostatni Papież

Autor: Dariusz Hryciuk

Okładka wydania

Ostatni Papież

Dodatkowe informacje

  • Autor: Dariusz Hryciuk
  • Tytuł Oryginału: Ostatni Papież. Tajemnica Przepowiedni Malachiasza
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 282
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 150 x 210 mm
  • ISBN: 978-83-61463-09-2
  • Wydawca: Varsovia
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6

    5,5/6

    -


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Thrillery z religią i Kościołem w tle biją w ostatnim czasie rekordy popularności. Zarówno literatura jak i kino co chwilę serwują Nam kolejne opowieści o teoriach spiskowych Watykanu, odnalezionych artefaktach rodem z Pisma Świętego czy też nieuchronnych wizjach boskiej apokalipsy..Trzeba przyznać bowiem, iż w tej tzw. "ciemnej" stronie religii i wiary jest coś niezwykle pociągającego, niebezpiecznego ale i jednocześnie fascynującego, co każe Nam śledzić z zapartym tchem wydarzenia na stronach książek lub ekranach kin. Co więcej, jest to bardzo wygodna sytuacja dla twórców wszelakich, gdyż tak naprawdę nigdy nie zabraknie im pomysłów i wątków, ponieważ nikt z Nas zwykłych śmiertelników nie będzie mógł nigdy powiedzieć o takiej fabule, iż jest zbyt nierealna, przesadzona, naiwna..Wszystko bowiem co dotyczy Boga, wiary i Kościoła jest tajemnicze, nieodgadnione i jak najbardziej dopuszczalne w interpretacji.. - na całe szczęście:) Dzięki temu znów gościmy na półkach księgarni fascynującą powieść z gatunku thrillera religijnego, której to autorem jest Dariusz Hryciuk, zaś tytuł jej brzmi: "Ostatni Papież. Tajemnica przepowiedni Malachiasza".

 

Akcja powieści rozgrywa się niedalekiej przyszłości, zaś jej głównymi bohaterami są ksiądz Bernard oraz dziennikarz - David Stone. Ci dwaj mężczyźni będą musieli wspólnie stawić czoła skrzętnie skrywanej tajemnicy Watykańskich archiwów i władzy jednego z najbardziej wpływowych i niebezpiecznych ludzi na świecie - Patricka Bohra, który ma związane wielkie plany i nadzieje z ową kościelną tajemnicą..A wszystko to wiąże się zapomnianą już przepowiednią Św. Malachiasza, która to ujawnia imię ostatniego Papieża, po którym to nastanie już tylko sam Antychryst..I tak oto rozpoczyna się niezwykła walka z czasem, z przeznaczeniem i ze złem w najczystszej postaci..

 

"Ostatni papież" to powieść sensacyjno - przygodowa, z elementami science - fiction, która trzyma czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony lektury. Powieść, jakiej to dokładnie powinniśmy się spodziewać po przeczytaniu krótkiego opisu na jej tylnej okładce. I w pewnym sensie mam tutaj mieszane odczucia co do jej charakteru, a ściślej rzecz biorąc, do treści i emocji jakie budzi ta książka w czytelniku. Oto bowiem jesteśmy tutaj świadkami historii o międzynarodowym spisku Kościelnym, walce o władzę i panowaniu nad światem oraz samotnej konfrontacji jak najbardziej pozytywnych postaci, ze swymi analogicznymi oponentami, która to przenosi Nas na ulice miast Europy i najodleglejszych zakątków świata. Ktoś mógłby zadać pytanie, czegóż zatem się "czepiam"..? Otóż tego, iż książka ta nie zaskakuje Nas niczym nowym, co by szczególnie wyróżniało ją spośród innych tego typu pozycji. Wyjątkiem może być jedynie to, iż akcja toczy się w świecie przyszłości, różniącym się co prawda od tego Nam dziś znanego, choć nie wpływając przez to aż tak bardzo na fabułę. Z drugiej strony ten niewielki zarzut nie do końca wydaje się być sprawiedliwy, gdyż być może prawdą jest to, iż od powieści sensacyjnej nie powinniśmy oczekiwać niczego innego, niż mocy wrażeń i sensacyjnych wątków, których to nota bene, w tej książce jest mnóstwo. Dlatego też stwierdzę tak, iż książka ta jest bardzo solidną i ciekawą propozycją dla wszystkich miłośników tego gatunku literackiego, którzy doskonale wiedzą w jakim celu sięgają po tego typu literaturę i czego od niej oczekują.

 

Lektura tej książki to naprawdę przednia zabawa, która nie pozwala na choćby najkrótszą chwilę. Zabójstwa, pościgi, cudem udające się ucieczki głównych bohaterów ze szponów śmierci czy też spiski i knowania na największych szczeblach władz kościelnych i rządowych - wszystko to zapewni Nam moc wrażeń i emocji na długie, jesienne wieczory. Książka ta nie była by jednak tak interesująca, gdyby nie ta niezwykła aura tajemnicy z przeszłości, odnosząca się do słów przepowiedni św. Malachiasza. To trochę jak odkrywanie prawdy o przyszłości, poprzez zstępowanie do najodleglejszych lochów historii, które kryją w sobie bardzo niebezpieczną, ale i pociągającą wiedzę..Przyznam szczerze, że ten wątek jest dla Mnie najistotniejszy i najbardziej atrakcyjny literacko, gdyż książka pozbawiona ów proroczych przekazów, byłaby jedynie jedną z wielu powieści sensacyjnych. Tymczasem otrzymujemy tutaj naprawdę porywającą powieść sensacyjną, która niesie sobą niezwykle klimatyczną fabułę rodem z twórczości tak krytykowanego powszechnie Dana Browna, którego to jednak dziwnym trafem, uwielbiają miliony czytelników na całym świecie..Oczywiście należy zachować pewne proporcje, ale z pewnością Dariusz Hryciuk nie powinien mieć żadnych powodów do wstydu..

 

Mocną stroną tej książki jest z pewnością także jej odwaga, która to przedstawia się w ukazaniu realiów i codzienności funkcjonowania Stolicy Papieskiej, i to wcale w nie jak najbardziej pozytywnym świetle. I choć znów nie jest to niczym odkrywczym ani nowatorskim, to jednak i tak robi duże wrażenie na czytelniku. Wrażenie budowane wizerunkiem największych dostojników kościelnych, którym to los i dobro zwykłych ludzi nie jest niczym najbliższym i najistotniejszym. Watykan ukazany został tutaj, bynajmniej w moim odczuciu, jako instytucja władzy, wpływów, pieniędzy i wszechobecnych knowań za plecami innych duchownych, z Ojcem Świętym włącznie. I choć mogę to uznać za przejaw niezwykłego talentu autora, co oczywiście doceniam i uznaję, ale coś Mi podpowiada, że ów obraz wcale aż tak bardzo nie odbiega od rzeczywistości..Choć z drugiej strony wolałabym się chyba mylić w tej kwestii.

 

Kolejną silną stroną powieści jest wizja świata niedalekiej przyszłości, która to zaskakuje czytelnika, zachowując jednocześnie znamiona zdrowego rozsądku i realizmu. Świat ten to miejsce katastrof naturalnych, kryzysów politycznych i swoistego "zniewolenia" społeczeństwa, które to wszelkie ważne sprawy, te mniejsze zresztą też, rozwiązuje za pomocą wszczepionego chipa pod skórę ręki. Brzmi groźnie, prawda..? Bynajmniej dla Mnie tak to wygląda.., i ponownie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to nie tylko geniusz wyobraźni psiarza, lecz niejako ponura przepowiednia, która, kto wie, może za ileś tam lat będziemy nazywać "przepowiednią Hryciuka.."?W każdym razie zmierzam do tego, iż ta wizja świata przyszłości może nie jest optymistyczna, ale z pewnością jest niezwykle ciekawa i interesująca. Brawo.

 

Powieść to także swoista pokaźna dawka historii Kościoła, którą to możemy poznać głownie dzięki licznym przypisom, objaśniających ważne wydarzenia z historii tej instytucji. I choć to może wydawać się dziwne, to śmiem wyrazić opinię, że lektura tej książki może przenieść więcej korzyści, niż całoroczne lekcje religii w szkolnej sali. Raz jeszcze bowiem daje znać o sobie ta prawda, że historia opowiedziana w interesujący, barwny i pasjonujący sposób, chociażby poprzez powieść sensacyjną, dotrze szybciej i trafniej do świadomości młodych czytelników, bo po prostu ich zaciekawi. Zresztą owe przepisy nie skupiają się jedynie na historii Kościoła, lecz odnoszą się także do wielu innych ważnych historycznych wydarzeń, jak chociażby kryzys gospodarczy z lat 20- tych XX stulecia.

 

Oczywiście książka ta, zresztą jak 99% wszystkich książek, ma także swoje słabsze strony. W tym przypadku zaliczyłabym tutaj pewną niekonsekwencję autora w podążaniu raz już zapoczątkowanym szlakiem, który najczęściej gubi się i zanika w gąszczu kolejnych ścieżek fabularnych. Być to może to kwestia stylu i warsztatu pisarskiego autora, być może zbyt dużej odwagi w podejmowaniu kolejnych, nowych wątków, a być może wreszcie w tym, iż autor po prostu przygotowuje Nas w ten sposób do drugiej odsłony tej historii. Nie jestem w stanie dziś odgadnąć, lecz z całą pewnością mogę stwierdzić, iż to bardzo irytuje czytelnika, gdyż nie ma chyba nic gorszego w dobrej książce, niż brak odpowiedzi na wszystkie postawione pytania, na które to samemu jest nie sposób je uzyskać..A wystarczyło by ograniczenie wątków pobocznych i skupienie się na tych kilku głównych, doprowadzając je definitywnie do samego końca..Cóż, widać nie można mieć wszystkiego.

 

"Ostatni Papież. Tajemnica przepowiedni Malachiasza" to powieść ciekawa, trzymająca w napięciu i zapewniająca doskonałą literacką rozrywkę na bardzo wiele godzin. Lektura tej książki to niezwykła wyprawa w przyszłość, która to wiąże się nierozerwalnie z najodleglejszą przeszłością. Emocje, akcja, silne i barwne sylwetki głównych bohaterów, a do tego wszystko to przyprawione szczyptą czarnego humoru. Czegóż zatem można chcieć więcej od tak wybuchowej mieszanki, jaką to tworzą sensacja, fantastyka i historia..? Czegokolwiek byście sobie mimo wszystko jednak nie zażyczyli jeszcze, to i tak istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że w książce tej to znajdziecie. Polecam i życzę dobrej zabawy:)

 

A psik

Takiej powieści było mi trzeba! Akcja, nietuzinkowi bohaterowie i to "coś", co sprawia, że potrafisz zarwać noc, by tylko poznać zakończenie. "Ostatni papież" Dariusza Hryciuka posiada wszystkie cechy dobrej powieści sensacyjnej.

 

Do pewnego momentu fabuła toczy się dwutorowo. Poznajemy Davida Stone'a, dziennikarza, który podczas pewnej gali postanowił pokazać, co myśli o świecie pełnym blichtru, w którym przyszło mu pracować. Swoim zachowaniem David wywołuje sensację i jest na ustach wszystkich, którzy oglądają jakiekolwiek serwisy informacyjne. Niezależnie od niego obserwujemy życie ojca Bernarda, swego czasu pracującego w Tajnych Archiwach Watykanu. Dawno temu w jego ręce wpadł tekst przepowiedni świętego Malachiasza. Proroctwo to zawiera informację, kto będzie ostatnim papieżem, po którym rządy rozpocznie Antychryst. Jednak ksiądz Bernard poznaje niepełny tekst przepowiedni - nie zna ostatnich czterech wersów, a co za tym idzie nie zna imienia ostatniego papieża. Przełożeni księdza, chcąc uniknąć skandalu, wysyłają Bernarda poza obręb Rzymu, a on posłusznie (w końcu ślubował m.in. posłuszeństwo) wykonuje ich polecenie. Po latach dwaj mężczyźni trafiają na siebie i wspólnymi siłami będą próbowali odnaleźć brakujący fragment przepowiedni oraz walczyć z Patrickiem Bohrem - facetem, który ma wpływy, o jakich "nie śniło się waszym filozofom"...

 

Autor zabiera nas w niedaleką przyszłość, w której praktycznie nikt nie nosi już przy sobie portfela ani dokumentów, gdyż wszystkie te rzeczy zastępuje wszczepiony w dłoń czip. Takie "znakowanie" ludzi stało się standardem i z założenia ma zapewniać bezpieczeństwo społeczeństwu, choć tak naprawdę jest po prostu narzędziem kontroli. Nawet reklamy ewoluowały. Dzięki czipom "władza" ma podgląd na to, kto co i gdzie kupuje, więc reklama jest spersonalizowana i dokładnie trafia w gusta odbiorców. A że trafia do ucha konkretnego potencjalnego klienta, to już osobna kwestia... Odsyłam do lektury.

 

Owszem, momentami było nieco naiwnie - na przykład pewna strzelaniny wyskoczyła na kartach powieści niczym filip z konopi i dopiero po zatrzymaniu się na dłuższą chwilę i dokładnym przeanalizowaniu sytuacji, dostrzegłam w tej scenie jakiś sens. Jednak mimo wszystko co chwilę zerkałam na okładkę powieści, by upewnić się, że jest to utwór polskiego, a nie amerykańskiego autora. Odnoszę wrażenie, że "Ostatni papież" równie dobrze mógły być autorstwa zagranicznego, co w tym przypadku ma być komplementem. Zastanawiałam się też, w jaki nurt wpisuje się ta historia i doszłam do wniosku, że odnajduję pewne niuanse, które powodują, że "Ostatniego papieża" na półce postawiłabym obok powieści Dana Browna (gdybym je posiadała w swoich księgozbiorach). Mamy tu bowiem polityczno-gospodarcze machinacje i wyścig do władzy, mamy też niewielkie - ale jednak - wzmianki o dziełach kultury, mamy także inspiracje religijne. To naprawdę fajny kawał prozy. Z drobnymi mankamentami, ale solidnie postawiony na konkretnych fundamentach. Wszystkie zdarzenia mają głębszy sens, uwikłanie hierarchów kościoła w politykę widać w zasadzie już w dzisiejszych czasach, więc autor wcale "nie popłynął" w swojej wyobraźni. Odnalazłam w powieści coś, czego potrzebowałam już od jakiegoś czasu. Dreszczyku emocji, ale także chwili odprężenia. Pomimo różnorakich obowiązków wykradałam chwile, by móc zagłębić się w perypetie bohaterów.

 

Autor na kartach powieści dowodzi, że mieszanie wiary z polityką nigdy nie wychodzi na dobre. Tematem uniwersalnym "Ostatniego papieża" jest walka dobra ze złem, odwieczna walka, która stała się tłem wielu powieści. Plusem fabuły jest również wątek sfery sacrum i profanum. Generalnie w powieści znajduje się sporo treści związanych z wiarą i religią, ale mają one - moim zdaniem - głębokie uzasadnienie w tego rodzaju fabule. Z bohaterów najbardziej do gustu przypadł mi ojciec Bernard, miał w sobie to specyficzne ciepło i cierpliwość, które cenię u osób duchownych. Davidowi brakowało czasem charyzmy, ale nie wpływa to na moją ocenę powieści. Dariusz Hryciuk swoją książką kazał mi zatrzymać się i zastanowić, czy przyszłość ukazana na kartach jego powieści jest aby na pewno aż tak nierealna, jak to się może wydawać na początku czytania? Czy rządzenie "masami" za pomocą czipów lub innych nowinek technologicznych jest aż tak odległe, skoro już dziś w najnowszych modelach telefonów znajdują się GPS-y i inne tego typu usługi? Każdy może odpowiedzieć sobie sam na te pytania...

 

Powieść futurystyczna, której każdy element sprawiał, że nie potrafiłam oderwać się od lektury. Świetnie poprowadzona akcja, ciekawi bohaterowie i odpowiednio dobrane tło wydarzeń - wszystko "zagrało" i stworzyło kawał dobrej prozy. Och, jakże mi było trzeba takiej książki. Odprężyłam się przy niej, zrelaksowałam, po czym stwierdziłam, że... chciałabym więcej.

 

Wasia

„Ostatni papież. Tajemnica przepowiedni Malachiasza" jest książką, który sam tytuł mnie zaintrygował i postanowiłam zająć się jej recenzją. Jej autorem jest polski pisarz – Dariusz Hryciuk. Przyznam się szczerze, że jest to pierwszy tekst tego twórcy, z jakim miałam doczynienia.

 

Sam tytuł jak wydał mi się intrygujący przy zamawianiu książki tak towarzyszy czytelnikowi podczas lektury. Czy pozycja dotyczy końca chrześcijaństwa, czy może całego świata? Sam tytuł może sugerować, że autor zaprasza czytelnika w podziemia Watykanu i udostępnia mu najbardziej skrywane tajemnice. Jak jest naprawdę?

 

David Stone – dziennikarz roku. Próbuje usilnie zjeść swojego kurczaka, ale ciągle mu ktoś przeszkadza. To dzwonią z gratulacjami, to pralnia oferuje, że do takiej osobistości jak on przywiezie mu jego smoking, a to znowu organizator gali, na której ma mieć wręczoną nagrodę dziennikarza roku, upewnia się, czy nagrodzony przybędzie i oferuje mu limuzynę. No i chyba osoby, która go najbardziej w tym wszystkim irytowała- jego dziewczyna, bajeczna milionerka, która większość swojego czasu poświęca temu by dobrze wyglądać, a gdy kupuje sukienki to „tylko cztery" (pewnie pod tym względem jej zazdroszczę)- Veronica. Pod pewnym względem uosabia ona kobietę XXI, która nie czeka za tym, aż mężczyzna jej się oświadczy. Do tego wszystkiego dochodzi szef, który kierowany pobudkami politycznymi nie dopuszcza do druku artykułu, kongresmen pedofil. I jak w takich warunkach David może wytrzymać? Zdejmuje z siebie uciskający gorset chcąc żyć w zgodzie ze samym sobą, traci wszystko, rujnuje swoją karierę. Postrzelony upada na wejściu do jednego z nowojorskich kościołów. Jako pierwsza wybiega do niego z pomocą Esther. Kobieta, która kilka chwil wcześniej zwróciła jego uwagę, gdy jechał na galę ze swoją idealną dziewczyną w idealnej białej limuzynie. Wcześniej bliżej poznajemy jej postać- kobiety anioła obdarzonego niezwykłym darem, która mając sama problemy finansowe, pomaga innym.

 

Kreowana przez autora rzeczywistość w książce z jednej strony jest normalna, z drugiej przerażająca. Obok dzieci bawiących się w parku stykamy się z komórkami zainstalowanymi w uchu, czy portfelem-chipem wszczepionym w rękę. Jak dla mnie- za duża abstrakcja. Ale co z tytułową tajemnicą Malachiasza? I jaką rolę odgrywa w tym wszystkim polski ksiądz, który dostał się do akt i brakuje mu czterech ostatnich wersetów, by odkryć najbardziej skrywaną tajemnicę- kim będzie ostatni papież. Jaką rolę odgrywają w tym wszystkim nasi bohaterowie, którymi również są: jeden z najbogatszych ludzi na świecie i sześciu polityków z najbardziej wpływowych krajów Europy? (niestety, nie ma wśród nich Polaka). Odpowiedzi na te pytania znajdują się w książce Dariusza Hryciuka.

 

Jest to powieść mocno futurystyczna, z którą trudno jest się rozstać. Akcja dzieje się bardzo szybko, co sprawia, że czytelnik czasami gubi w bohaterach, akcji. Czyta się ją bardzo przyjemnie, o ile nie przeraża człowieka pomieszanie zabobonów, przepowiedni z nowoczesnością, która znacząco wyprzedza nasze czasy. Czytając tą książkę odnosi się wrażenie, że czyta się zarys jakiegoś bardzo dobrego filmu, czego autorowi, sobie i innym życzę. Jest to polski „ Kod Leonarda da Vinci", z którego powinniśmy być dumni. Tak jak inne książki tego rodzaju tak i tą pochłonęłam z zapartym tchem.

 

Gorąco polecam lekturę tej pozycji.

Krokusowe Przemyślenia

Dla każdego z nas przyszłość wygląda inaczej, ponieważ sposób, w jaki sobie ją wyobrażamy jest bardzo różnorodny. Trzeba także wziąć pod uwagę fakt, iż mamy różne charaktery, poglądy na świat, doświadczenia. Jedni są optymistami, inni widzą wszystko w czarnych barwach. U jednego człowiek wyobraźnia nie żadnych granic, a u drugiego nie jest tak bardzo rozwinięta. To wszystko ma wpływ na naszą wizję świata za 10, 20 czy 30 lat. W jakim kierunku podążył Dariusz Hryciuk?

 

David Stone jest popularnym dziennikarzem. Ma za sobą długą drogę, która właśnie została zwieńczona nagrodą Dziennikarza Roku. Problem polega na tym, że David wcale nie jest z siebie zadowolony. Dręczy pewna sytuacja, która miała miejsce w przeszłości. Z jednej strony miał wtedy związane ręce i nic nie mógł zrobić, z drugiej mógł postąpić zgodnie ze swoim sumieniem. Właśnie teraz miał okazję do pełnej szczerości i postanowił ją maksymalnie wykorzystać. Wydarzenia mające miejsce później sprawiły, że David spotkał księdza Bernarda, od wielu lat skrywającego ogromną tajemnicę, nieustannie odkrywającego jej coraz to nowsze oblicza.

 

Ksiądz Bernard Staniewski jest proboszczem parafii w Bargtown. Kilkanaście lat wcześniej pracował w Tajnych Archiwach Watykanu. Własnie wtedy znalazł proroctwo św. Malachiasza, którego treść zawiera informacje dotyczące tego, kto zostanie ostatnim papieżem. Ksiądz Staniewski nie miał okazji podzielenia się zdobytą wiedzą. Gdy do jego przełożonych trafia wiadomość, że tego typu odkrycie miało miejsce, ksiądz Bernard zostaje wysłany na misje do Indii, a następnie bierze pod swoją opiekę kościół w Bargtown. Jednak nigdy nie rozstaje się z czarną teczką, zawsze ma ją przy sobie i strzeże jej jak oka w głowie.

 

Należy także wspomnieć o jeszcze jednej osobie. Mam tutaj na myśli Patricka Bohra, dążącego do zrewolucjonizowania Europy chipami, powszechnymi już w USA. Bohr marzy w zasadzie o jednym - o władzy, potędze, zawojowaniu świata, który będzie mu podporządkowany. Trzeba przyznać, że naprawdę nie brakowało mu wiele do tego, aby osiągnąć ten cel.

 

Fabuła jest dosyć jasna i klarowna. Mamy do czynienia ze skrzętnie ukrywaną przepowiednią, niepewną przyszłością, strachem i obawami ludzi, a także żądzą władzy i pieniędzy. Dariusz Hryciuk zaserwował nam naprawdę ciekawą opowieść, której wydarzenia mają miejsce w przyszłości. Zostaje ona przedstawiona niezbyt optymistycznie. Osobiście muszę przyznać, że czytając książkę, a szczególnie jej ostatnie strony, naprawdę nie czułam się pewnie. W mojej głowie pojawiły się myśli, że przecież tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nasza przyszłość wyglądała w podobny sposób. Ta świadomość nie napawa optymizmem.

 

Ogólnie rzecz biorąc uważam, że pomysł naprawdę miał potencjał i w pewnej części został on wykorzystany. Spodziewałam się książki, której fabuła będzie przebiegać dynamicznie, utrzymane zostanie odpowiednie tempo fabuły, które sprawi, że nie będę chciała się od niej oderwać. Tak było, ale dopiero później, mniej więcej od 200 strony, może trochę wcześniej. Wydarzenia przedstawione w kilku pierwszych rozdziałach zostały opisane bardzo rozwlekle. Rozumiem, że miała tu miejsce ogromna dbałość o szczegóły, dzięki nim naprawdę nie miałam najmniejszego problemu, aby wszystko sobie wyobrazić, ale mimo tego sprawiały, że coraz częściej zadawałam sobie pytanie, kiedy zacznie się coś dziać? Kiedy już zaczęło nie miałam żadnych zastrzeżeń, więc staram się to tłumaczyć tak, że był to zabieg celowy, budujący napięcie związane z oczekiwaniem.

 

Ostatni papież nie jest książką zwykłą. Łączy ze sobą sensację z pobożnością. Nie będzie satysfakcjonować każdego, to trzeba podkreślić. Są osoby, które mogłyby stwierdzić, że powieść tak mocno związana z religią nie jest dla nich. Jednak kiedy już przebijemy się przez tematykę wiary i dotrze do nas, że tak może wyglądać świat zdajemy sobie sprawę, że ten tytuł można potraktować jako swego rodzaju przestrogę dla ludzkości co do postępu i chęci władzy. Czy to jest najważniejsze?

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: