Zaziemie

Autor: Jana Šrámková

Okładka wydania

Zaziemie


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

JoannaKa

Zaziemie nie jest książką dla każdego.
Zaziemie nie jest książką lekką, łatwą i przyjemną.
Zaziemie to propozycja dla tych, którzy stale poszukują nowych literackich odkryć. Jeśli nie obawiacie się wchodzić z butami w życie innych, Zaziemie jest tytułem napisanym specjalnie dla Was.

 

Jana Šrámková jest pisarką i recenzentką. Ukończyła szkolenie z kreatywnego pisania. Za swoją twórczość została nagrodzona już w 2008 roku. Pisząc Zaziemie jest myśli krążyły wokół jej ukochanej babci. Postawiła na swoiste dzieło, które sławi jej osobę, pewnego rodzaju epitafium upamiętniające i przedstawiające kochaną krewną. Autorka opisuje swoje uczucia, przeżywa, poszukuje śladów jej istnienia. Zrezygnowana czekam, aż się uspokoi. Gdy wreszcie przestaje, idę szukać babci, muszę ją gdzieś w sobie znaleźć. [1]

 

Zaziemie przypomina osobisty dziennik. Autorka żali się, jak ciężko jej zebrać się do pisania recenzji książki Tokarczuk, opisuje przeżycia związane z urodzeniem dziecka, podaje czytelnikowi siebie na tacy – nagą, bezbronną, targaną przeróżnymi emocjami. Beczę i jestem w takim nastroju, że najchętniej popędziłabym do fryzjera i dała się obciąć maszynką na długość pięciu milimetrów (...) albo machnęła sobie na głowie jakąś zaplątaną, asymetryczną fryzurę we fluorescencyjnym kolorze, przynajmniej byłoby to zabawne. [2] Odziera się z intymnych spraw, przelewając je w słowach na karty tej książeczki. I doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Nie tylko z premedytacją spisuje kolejne prywatne scenki rodzajowe, ale także wzbudza poczucie winy w Czytelniku, który tej pozycji nie traktuje z należytym szacunkiem. Na co Twoja Historia komuś, kto będzie ją czytał w miękkiej oprawie po drodze do pracy, w metrze (...) z przerwą na przesiadkę. (...) w końcu która rodzina nie jest zbiornikiem własnych barwnych historii. [3]

 

W Zaziemiu autorka punktuje banalne ludzkie cechy, ironizuje, wskazuje palcem na słabostki i miłostki. Czasami przeraża ją, że sama dała się złapać na gorącym uczynku. Waka-waka i dwadzieścia pięć spływających potem kobiecych ciał nieudolnie naśladujących doskonałą instruktorkę, która nigdy się nie poci, nic się na niej nie trzęsie i cały czas się uśmiecha. (...) Jeśli ktoś się dowie, że dwa razy w tygodniu chodzę na zumbę, to będzie moje intelektualne samobójstwo.[4]

 

Zaziemie podzielone jest na krótkie scenki. Wszystkie krążą wokół wspomnień po babci i poszukiwania jej w sobie. A zaczęło się od snu... Dziś w nocy przyśniły mi się trzy słowa. Podniebie, przedpiekle i zaziemie. Żadnych obrazów, tylko słowa. [5] Dlatego książkę podzielono na trzy części, z których każda jest odautorską interpretacją tych trzech słów.

 

Efektem jest twór niezwykle oryginalny, którego trudno szukać na półkach w bibliotekach czy księgarniach. Czasami nie jest łatwo przebrnąć przez zawiłości tekstowe, niekiedy można mieć ochotę na odłożenie tego tytułu na bok. Jana Šrámková skoncentrowała tutaj obawy, zmartwienia i cierpienie, rozgoryczenie, pragnienia oraz ich zderzenie z gorzką rzeczywistością, problemy i dylematy szarego człowieka. Ile człowiek wycierpi, zanim nauczy się nie przejmować. Nie mieć zdania. Nie rozwiązywać zagadek. Odwrócić się i odejść. [6] Jest tutaj pamięć o zmarłym, są narodziny nowej istoty. Są podróże i zwykła codzienność. Są myśli związane z karierą zawodową, ale także spędzanie czasu z najbliższymi. Ale na końcu i tak pozostają nam marzenia i wspomnienia. Bowiem one są niezniszczalne. Wciąż chciałabym się nauczyć gry na basie, pojechać ze swetrem i zeszytem w linię na północ, przeczytać wszystkie klasyczne komiksy, chodzić na boks, studiować komparatystykę, palić haszysz, opanować pływanie kraulem, założyć britpopową kapelę i nauczyć się szyć. Żyć na pogórzu, zacząć znowu śpiewać. Napisać zbiór młodzieńczych wierszy. Zobaczyć głuptaki. [7]

 

Gdybym miała wprost wyznaczyć grupę, dla której książka jest skierowała, mogłabym mocno minąć się z prawdą. Trudno powiedzieć, komu by się spodobała, a kto miałby ochotę rzucić nią o ścianę. Jeżeli macie ochotę na zderzenie z codziennością, a nie oderwanie się od niej, Šrámkovą potraktujcie jak swojego powiernika w chwilach kryzysu. Jeżeli przeciwnie – wolicie oderwać się od niej, lepiej sięgnijcie po coś z zupełnie innej półki.

 

[1] Zaziemie, J. Šrámková, tłum. M. Fijałkowski, Wydawnictwo 7/8, 2014, s. 103

[2] Tamże, s. 67
[3] Tamże, s. 51
[4] Tamże, s. 59-60
[5] Tamże, s. 33
[6] Tamże, s. 98
[7] Tamże, s. 115

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!