Śpiewaj Ogrody

Autor: Paweł Huelle

Okładka wydania

Śpiewaj Ogrody


Dodatkowe informacje

  • Autor: Paweł Huelle
  • Tytuł Oryginału: Śpiewaj Ogrody
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 300
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 140 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-240-2195-6
  • Wydawca: Znak
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    4/6

    -


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Joasia J

Muzyka od zarania dziejów sprowadza się do roli ludzkiej towarzyszki, wiernie asystując nam w przeżywaniu życiowych tragedii czy doświadczaniu prawdziwego szczęścia. Nieraz bowiem kojarzymy pewne znane nam melodie z wybranymi wspomnieniami, który od tej chwili tworzą wspólną, nieodłączną całość. Muzyka często uznawana jest jako priorytet, wynoszona na piedestał, przybiera w życiu człowieka rolę nadrzędną, bezwzględnie omamia, stopniowo zmusza do całkowitego oddania. Jej rola ma niebagatelny wpływ na życie człowieka. Obcowanie z muzyką z pewnością łagodzi obyczaje, oddziałuje też z niemałą siłą na pewne struny, odpowiedzialne za ludzką wrażliwość czy uczuciowość. Muzyka leczy, ma działanie czysto terapeutyczne poprzez wzbudzanie fizycznej reakcji organizmu. Jednakże, jej rola może mieć również charakter czysto propagandowy, gdzie odpowiednio wplecione słowa kreują rzeczywistość, budują pewien schemat myślenia.
"Śpiewaj ogrody"- piąta książka w dorobku twórczym Pawła Huelle, opowiada historię niemieckiego kompozytora, Ernesta Teodora, który pracuje nad stworzeniem specjalnej arii dla swojej ukochanej żony - Grety, będącej świadectwem jego ogromnego uczucia. Mężczyzna, podczas komponowania nowego utworu, przypadkowo trafia na nieznany nikomu rękopis opery Richarda Wagnera, ulubieńca Hitlera. Pieczołowicie rekonstruowany przez niego rękopis, coraz bardziej pochłania uwagę kompozytora, którego rola będzie miała w końcu niebagatelny wpływ na dalsze życie jego rodziny. Za pośrednictwem osobistej historii młodego małżeństwa, poznajemy też mroczną postać Francuza Venancourta, XVIII-wiecznego właściciela kamienicy, w której główni bohaterowie obecnie mieszkają. Obraz szalonego Francuza stanowi, według mnie, najciekawszy wątek w książce, dodając całej historii porcji mroku i niezwykłej tajemnicy. Zresztą, niemało w tej książce strasznych zbrodniczych opowieści i mrocznych legend, które często przedstawione są z perspektywy kaszubskiego starca – pana Bieszke.

 

„Śpiewaj ogrody" to wielowątkowo powieść, przedstawiająca czytelnikowi siatkę, pozornie niesplątanych z sobą historii, które stopniowo budują razem jeden wspólny obraz, którego głównym bohaterem jest przede wszystkim wielokulturowy Gdańsk, z jego bogatą historią, oraz rodzącą się agresją i strachem tuż przed wybuchem wojny. Książka jest również niezwykłym kultem muzyki, której rola zaznacza się na kartach ludzkiej historii. Stanowi nie tylko tło najwyższych aktów miłości czy jednoczenia ludzi podczas wspólnego koncertowania, ale jest również narzędziem wykorzystywanym do budowania w ludzkiej świadomości obrazu niezwykłej potęgi Niemiec w okresie Wagnerowskim.

 

„Śpiewaj ogrody" nie jest powieścią zarezerwowaną dla czytelników, którzy preferują historie z nagłymi zwrotami akcji. Wręcz przeciwnie. Historia przedstawiona przez autora, wykorzystująca niełatwy i podniosły, niemal poetycki język, zmusza czytelnika do ciągłego skupiania uwagi, bowiem bardzo łatwo można przenieść swoje myśli gdzieś poza czytaną historię Akcja przez wszystkie strony jest wolna, niemal się wlecze. Nie jest to z pewnością lektura łatwa i lekka. Przyznam, że potraktowałam ten tytuł jako swoiste wyzwanie, bowiem autor nieraz, przez wiele stron, przekazywał czytelnikowi mało interesujące wywody i przemyślenia na temat muzyki poważanej, które dla zwykłego laika, są po prostu nudne. Znaczącą przeszkodą w odbiorze książki są również liczne kaszubskie wtrącenia, często nieprzetłumaczone, związane bezpośrednio z opowieściami przedstawionymi z perspektywy pana Bieszke, które w nadmiarze jedynie męczą i zniechęcają.

 

Jednakże, mimo wielu, dość znaczących uchybień, książka, poprzez swój niezwykły, subtelny i nostalgiczny klimat, momentami również prawdziwie czaruje czytelnika, oddziałuje na jego uczucia. Tęsknota za dzieciństwem, za tym co nieuchronnie zostało przykryte warstwą czasu, uruchamia w czytelniku spiralę jego własnych wspomnień, skłaniając tym samym do niezbędnych refleksji.

 

"Śpiewaj ogrody" polecam przede wszystkim czytelnikom, którzy nie obawiają się historii trudnych, zmuszających podczas lektury do stanu najwyższej uwagi. Bogate tło historyczne i mnogość znanych nazwisk, wymagają już pewnej ugruntowanej wiedzy, przez co recenzowany tytuł stanowi niewątpliwie pewne swoiste wyzwanie, którego nie każdy czytelnik będzie chciał się z własnej woli podjąć. Decyzja należy do Was!

Verba

Śpiewaj ogrody, których nie znasz, serce moje, jak w szklance naczynia
własne ogrody, jasne, nieosiągalne. Wody i róże Szirazu i Ispahanu,
śpiewaj je błogo, sław je nieporównywalnie
R.M.Rilke "Elegie duinejskie"-

cyt.: "Śpiewaj ogrody"- Paweł Huelle

 

Tytuł powieści Pawła Huelle"Śpiewaj ogrody" jest cytatem z XXI Sonetu do Morfeusza austriackiego poety Rainera Marii Rilkego, który swego czasu bywał w Oliwie, gdzie spotykał się z ukochaną Lou Andreas Salome.

 

Ernest Teodor von Hoffmann był uzdolnionym, niespełnionym niemieckim kompozytorem. Zainspirowany poezją Rilkego, chciał napisać Pieśń dla ukochanej Grety- żony swej i muzy. Tylko jak wyciągnąć muzykę z tych słów, by dać wyraz tak bezkresnej miłości...?

 

Pisarz przenosi nas w lata 30 XX wieku do domu Hoffmannów w Oliwie przy ulicy Polanki, dawnej Pelonkerweg i do Wolnego Miasta Gdańsk, oddzielonego mocą traktatu wersalskiego od Rzeszy. W czas, kiedy scena Opery Leśnej w Sopocie, dzięki dyrektorstwu superintendenta Hermana Merza, stała się sceną wyłącznie wagnerowską. Ryszard Wagner był ukochanym kompozytorem Hitlera. I gdy grano tu "Tannhausera"..."To właśnie z Nią, Rzeszą połączył nas tego niezapomnianego wieczoru Fuhrer i Wagner, jakby byli jedną osobą, jednym wielkim duchem niemieckiego narodu."

 

Losy Hoffmannów, poczciwych, antynazistowskich Niemców, to jeden z głosów wielotonowej partytury, składanej przez narratora. Jest nim młody Polak, który wraz z rodzicami został dokwaterowany w niemieckim domu, przy rodzinie Hoffmannów. Między chłopcem a Gretą zawiązała się silna konspiracyjna, przyjaźń na długie lata. Greta snuje opowieść o pasji i obsesji swojego męża, jakie przejawiał pracując nad niedokończoną operą Wagnera. Przywiózł ją z Budapesztu od znajomego antykwariusza. Dziwiło go bardzo, dlaczego Wagner, lubiący chwalić się swymi nowymi pomysłami i sukcesami, schował swój rękopis do szuflady? Jaki był tego powód? I chociaż nie lubił Wagnera, to jednak bardzo był zaintrygowany. Była to gratka, mogła być sensacja, schowany głęboko na odpowiedniejsze czasy...okaże się zgubą.

 

Równie złowróżbny wydźwięk, antycypacyjny ma inna opowieść zawarta w dziennikach Francuza, poprzedniego właściciela domu przy ulicy Polanki. Zapiski sprzed dwustu laty skrywały mroczne dzieciństwo Francuza, jego chorą psychikę i makabryczne czyny, które stały się przekleństwem i złym zaklęciem.

 

Francuz jest prototypem Markiza de Sade, wiecznego pisarza i filozofa, szaleńca, zboczeńca, mordercy, od którego pochodzi termin sadyzmu.

 

Były to zapowiedzi wszelkiego zła, jakie miało nadejść...Zło II Wojny Światowej.

 

Jej dramatyczne tony brzmią w opowieściach ojca narratora. Opowiada synowi, jak zraniony w łydkę, przepłynął w poprzek jezioro Rożnowskie. I o tym, jak zabił młodego Niemca, co wraca niczym horror w snach. Wojna pokrzyżowała ludzkie plany, zniszczyła stosunki pomiędzy wielokulturową społecznością Gdańska. Raniła, okaleczała, zabijała...

 

Powieść jest wielowątkowa, przepojona historią, sztuką, codziennym życie zwykłych, ciężko pracujących ludzi, jak przyjaciel ojca narratora pan Bieszk, może Bieszka, na pewno nie Bieszczański. Był Kaszubem, przewoźnikiem. Mieszkał w Rębiechowie, w swojej checzy- drewnianym domu.
"-Czy ty wiesz, kim są Kaszubi?"- pytał ojciec naszego narratora. Idziemy w ślad za nimi w odwiedziny do checzy Bieszków, by też dowiedzieć się więcej. Wsłuchujemy się w ich obcobrzmiąca mowę, poznajemy, w zastanych okolicznościach, Obyczaj Pustej nocy- modlitewnego czuwania przy zmarłym.

 

Narrator spisywał zasłyszane opowieści ojca, pana Bieszka, Grety, każda równie ważna, na fiszkach ze sklepu Gonschorowskiego. Wszystko skrzętnie zapisywał, co słyszał będąc dzieckiem, potem młodzieńcem. Wciąż uzupełniał tę swoją partyturę, w której motywem przewodnim była zdecydowanie opowieść Grety, a on "nadążał kontrapunktem". I kiedy wojna się skończyła...nadszedł czas nadziei, powrotów...I weszły do Gdańska wojska rosyjskie...I zabrzmiała koda, jak w każdym utworze...swym mocnym finalnym głosem...

 

Ta powieść każdemu zabrzmi inaczej. Bo jak wiele tu dźwięków, tak wiele interpretacji. To wielka proza, pisana z szacunkiem dla czytelnika.

 

Po lekturze "Śpiewaj ogrody" długo jeszcze brzmią dźwięki, same dźwięki, jakbym wyszła z Opery Leśnej. Czy to był koncert "Zmierzchu bogów" Wagnera, czy to muzyka Schopenhauera, czy też na flecie zagrał legendarny szczurołap wyprowadzający szczury z miasta Hameln do rzeki Wezery, a następnie wszystkie dzieci, a może to Greta gra na swoim fortepianie? To brzmi historia... Rozchodzi się echem, wplątuje w słowa, w partyturę, którą pisze dla nas Paweł Huelle. A potem cisza. Wsłuchuję się długo w tę ciszę. Cisza też jest muzyką...

 

Muzyka jest tutaj inspiracją, pasją, namiętnością, miłością, spełnieniem i niespełnieniem....jest też zgubą.

 

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pawła Huelle. Krytycy zarzucają pisarzowi powtarzalność. W kolejnych utworach te same miejsca, postaci, historia. Cóż, kiedy pokochamy swoje miejsce na ziemi, utożsamiamy się z nim, wraz z ludźmi dla nas ważnymi, to stanowi część nas samych, nasze BYĆ. Coś, czego nie można się pozbyć. To jak fundament, na którym można budować zawsze coś od nowa. Wielcy to potrafią i się tego nie wstydzą, jak Wiesław Myśliwski, Roma Ligocka, Olga Tokarczuk. To, co dla jednych jest minusem, dla mnie jest walorem.

 

Wsłuchajcie się w najcichsze dźwięki tej powieści, i w te głośniejsze, i w te, którymi zabrzmi donośna koda... A chciałam napisać tylko jedno zdanie: Przeczytajcie koniecznie.

Ewfor

Paweł Marek Huelle urodził się w 1957 roku w Gdańsku. Ukończył Filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Wykładał filozofię na Akademii Medycznej w Gdańsku, a w latach 1994-1999 zajmował stanowisko dyrektora TVP Gdańsk. W latach 80 był czynnym działaczem Solidarności, a po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, współpracował z wydawnictwami podziemnymi. Swoją twórczość poświęca w większości Gdańskowi, jako rodzinnemu miastu. Popularność przyniosła mu debiutancka powieść wydana w 1987 roku pt. „Weiser Dawidek", która w 2000 roku została zekranizowana. W 2008 Paweł Huelle za powieść „Ostatnia Wieczerza" został nominowany do Nagrody Literackiej Nike, a w 2001 roku za książkę „Mercedes-Benz. Z listów do Hrabala" został laureatem Paszportu Polityki.
Śpiewaj ogrody to specyficzna powieść przedstawiona w formie wspomnień polskiego chłopca, zaprzyjaźnionego z Niemką.
Po wyprowadzeniu się z domu, którego właścicielką była Greta, żona Ernesta Teodora, znanego w gdańskim świecie poety, pisarza, kompozytora, krytyka muzycznego, i karykaturzysty, syn byłych lokatorów nie mógł wyprzeć z pamięci lat spędzonych w domu pani Grety i któregoś dnia postanowił ją odwiedzić. Odżyły wspomnienia, które mocno związane były nie tylko z mieszkaniem w jednej z gdańskich dzielnic, w domu Niemki, ale również wspomnienia wielu opowieści, jakimi pani Greta umilała czas chłopcu. Wspomnienia często tragiczne i przerażające, ale i również piękne, takie, których nie chce się zapomnieć. Obsesja Ernesta Teodora na punkcie niedokończonej opery Wagnera i mrożący krew w żyłach znaleziony pamiętnik poprzedniego właściciela domu - pewnego Francuza, oraz okres wojny i czas, w którym Rosjanie zajęli Gdańsk a z nim dom Grety i jej życie, to wszystko złożyło się w układankę, którą syn młodego Polaka zaczął na nowo układać.
Ta powieść jest tak przepięknie i misternie skonstruowana, że mimo dość trudnego zarówno tematu jak i specyficznego stylu pisania tego autora, czyta się ją jednym tchem. To powieść o nieistniejącym już wielokulturowym świecie, w którym obok siebie żyli ludzie, których krzyżowały się różne tradycje i nacje. To przede wszystkim opowieść o Wolnym Mieście Gdańsku i tajemniczej operze Wagnera - „Szczurołap", która zmieniła życie kompozytora Ernesta Teodora i jego żony Grety. Czytając książkę, i wyobrażając sobie flecistę z Hameln i przemarsz szczurów, które w posępnej ciszy wędrują ulicami Gdańska dosłownie widziałam to oczami wyobraźni. Ta powieść, to smutny „dokument" o muzyce w cieniu Hitlera, fabule umieszczonej w cieniu zbrodni, miłości, cieniu wojny i wyjątkowej przyjaźni małego chłopca ze starą Gretą.
Nie jest to lektura łatwa w odbiorze, chociaż przyznać trzeba, że autor jest swego rodzaju mistrzem opowieści, wprowadzającym czytelnika w mroczny świat historii.
Podczas czytania cały czas towarzyszyła mi dziwna nostalgia, może dlatego, że bardzo obrazowo przedstawione niektóre wątki były wyjątkowo wyraziście ukazane, trudno nie było tego zobaczyć, zwłaszcza komuś o tak „otwartej" wyobraźni jak moja.
Zmysłowo i ciekawie wprowadzone słownictwo kaszubskie dodaje fabule znaczną dawkę regionalności, która przenosi czytelnika w inny, a właściwie to różny od reszty Polski świat.
Styl, jakim pisze Paweł Huelle, jest bardzo podobny do stylu, jaki spotyka się w książkach Stefana Chwina i tak właściwie, gdybym zaczęła czytać książkę nie wiedząc, kto jest jej autorem, to z pewnością pierwszą osobą, która przyszła by mi na myśl byłby właśnie Stefan Chwin.
Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale z pewnością warta przeczytania. Spora dawka emocji i nostalgii, zawarta w niej z pewnością zadowoli niejednego wyrafinowanego czytelnika.
Przyznam szczerze, że pierwszy raz spoglądając na okładkę, pomyślałam, że będzie to powieść dużo lżejsza w odbiorze, zmyliła mnie ta szczęśliwa, uśmiechnięta twarz młodej kobiety. Aczkolwiek nie zawiodłam się, chociaż tak jak wspomniałam wcześniej, nie była to lektura łatwa.
Po przeczytaniu tej powieści zainteresowałam się osobą Ernesta Teodora i przeszukując Internet natknęłam się na wiele ciekawych wpisów na jego temat. Dla miłośników muzyki klasycznej dodam pod tym wpisem jedną jego kompozycji. Warto posłuchać.
Polecam tę książkę zwłaszcza osobom, które związane są z Gdańskiem, lub które chciałyby dowiedzieć się czegoś o życiu w Wolnym Mieście Gdańsk. Z pewnością osoby preferujące historię, a zwłaszcza okres wojenny, znajdą w niej sporo dla siebie. Ale nie tylko. Na tych kilkuset stronicach zawarte jest tak wiele emocji, dotyczących miłości, dramatów ludzkich, przyjaźni i nienawiści, że nie można tej lektury zlekceważyć. Polecam tę lekturę osobom, którym muzyka poważna nie jest obca, ponieważ w tej książce, takiej właśnie muzyki jest sporo.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!