Zabawka Diabła

Autor: Matt Richtel

Okładka wydania

Zabawka Diabła


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Monika Sylwia B

Współczesny, nowatorski sposób pielęgnowania wspomnień stał się punktem wyjścia dla ciekawej z założenia opowieści snutej przez Matta Richtela w jego powieści zatytułowanej „Zabawka diabła".

 

Głównymi bohaterami powieści są ponad osiemdziesięcioletnia Lane Idle, dotknięta daleko posuniętą demencją starczą oraz jej wnuk Nat Idle, niedoszły lekarz, po trosze dziennikarz śledczy, po trosze bloger, taki niebieski ptak uciekający przed odpowiedzialnością w postaci ustatkowanego życia, rodziny oraz stabilności zawodowej i finansowej. Babcia Lane, mieszkająca w domu opieki dla osób starszych, postanowiła wziąć udział w tajemniczym projekcie badawczym pilotowanym przez potężne koncerny medyczne. Stworzyli oni program komputerowy zdolny do swobodnej komunikacji z człowiekiem, swoisty rodzaj sztucznej inteligencji. W ramach owego projektu, zwanego Krucjatą Ludzkiej Pamięci, starsi ludzie, przede wszystkim rezydenci domów opieki, opowiadali o swoim życiu i wspomnieniach traktując to zajęcie jako antidotum na starość, samotność i zapomnienie przez bliskich. Jednakże wkrótce okazuje się, że projekt gromadzenia wspomnień kończącego się pokolenia ma drugie dno, bardzo niebezpieczne dla całego świata.

 

Tematyka tej powieści wydała mi się nad wyraz interesująca, zwraca bowiem uwagę na pewien paradoks naszych czasów. Chodzi mianowicie o to, że ludzie pamiętają coraz mniej, podczas gdy ich komputery i rożne nośniki pamięci magazynują coraz więcej danych. Matt Richtel postawił w swojej książce zaskakujące pytanie, czy oba te fakty mają ze sobą coś wspólnego i na bazie hipotezy o wykorzystywaniu ludzkich mózgów do zwiększania pamięci komputerowych, stworzył kipiący od zwrotów akcji thriller.

 

Sam pomysł na powieść był niecodzienny. Lecz po jej lekturze czułam lekki zawód, bo choć książka była naprawdę niezła, to jednak opisy na okładce zapowiadające „genialny thriller wykraczający poza granice gatunku", który ma w sobie klimat z filmów Hitchcocka, okazały się zachwytami na wyrost. Owszem, jest to porządny thriller, z pewnymi elementami powieści kryminalnej, dobrze napisany, zawierający pełne humoru dialogi, gdzie akcja gna jak szalona właściwie już od pierwszej strony, ale uczciwie rzecz biorąc, fajerwerków nie było. Książka kończy się typowym amerykańskim happy andem, co oczywiście samo w sobie nie stanowi jej wady, ale tak mozolnie budowana atmosfera niezidentyfikowanego zagrożenia, podejrzeń o spisek i strachu przed nieznanym wrogiem, aż się prosiły o jakieś bardziej wybuchowe zakończenie.

 

Pomijając już jednak fakt, że „tempo akcji nie zwaliło mnie z nóg" jak szumnie obiecywała recenzja z okładki, to warto zwrócić uwagę na tło poboczne tej opowieści, które chyba najbardziej mnie zainteresowało i, które zapamiętam jako najciekawsze z tej książki. Chodzi o relacje międzypokoleniowe, o kontakty młodego pokolenia ze starym, o nasze podejście do starości i umierania, do ludzi starszych, do ich ułomności i wad. Jest to niezmiernie ciekawa kwestia w kontekście wydłużającej się średniej długości życia i starzenia się społeczeństw.

 

Druga zaś refleksja jaka przychodzi mi do głowy po przeczytaniu tej książki dotyczy sprawy, na którą autor sprytnie zwrócił uwagę, a która w życiu codziennym naszej uwadze pewnie umyka. Współcześni ludzie bowiem nie muszą padać ofiarą jakiś tajemniczych programów komputerowych wykradających ich pamięć. My sami ją ograniczamy intensywnie korzystając z komputerów czy smartfonów, które za nas pamiętają wszystkie nasze dane, telefony znajomych, adresy, kody, piny, hasła. Jest to w pewnym sensie znak naszych czasów, który Matt Richtel przekuł w wizję swoistej komputerowej apokalipsy.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: