Okładka wydania

Akwarele I Lawendy

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Anna Strzelec
  • Tytuł Oryginału: Akwarele I Lawendy
  • Gatunek: ObyczajowePowieści i Opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 196
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 5,76
  • ISBN: 9788378593447
  • Wydawca: E bookowo
  • Miejsce Wydania: Będzin
  • Ocena:

    5/6

    5/6

    -

    5/6

  • Typ: ebook, pdf
  • Format: pdf, mobi, epub

Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Akwarele I Lawendy | Autor: Anna Strzelec

Wybierz opinię:

LadyBoleyn

Z twórczością Anny Strzelec, polskiej pisarki, poetki i publicystki, zetknęłam się blisko trzy lata temu za sprawą jej powieści „Tylko nie życz mi spełnienia marzeń". Wówczas ciepło przyjęłam historię emigrantki, mieszkającej w Niemczech, odkrywając, iż autorka potrafi wzbudzać w czytelniku prawdziwe emocje. Pobyt w Nowym Jorku stał się dla pani Strzelec inspiracją do napisania następnych książek – „Wiza do Nowego Jorku" i „Okno z widokiem na Prowansję", w których nie brakuje ludzkich spraw, namiętności, miłości, ale też i nadziei na lepsze jutro. Główną bohaterką sagi jest Leni, poetka, odkrywająca blaski i cienie życia u boku ukochanego Jeremiego. Anna Strzelec pisze o codzienności w taki sposób, że każdy odbiorca doskonale odnajduje się w historii jej postaci. Tak też było i w przypadku ostatniej części cyklu – „Akwarele i lawendy".

 

Leni po wielu zawirowaniach postanawia pozostawania pozostać w swojej bajce, jaką znalazła za oceanem. U boku Jeremiego, ichtiologa z francuskiej Prowansji, układa sobie życie od nowa, goszcząc u siebie córkę Iwonę oraz dwie rezolutne wnuczki – Marikę i Marysie, przynoszące jej wiele radości. W końcu odnajduje upragnione szczęście i spokój wśród najbliższych sobie ludzi, na których wsparcie może liczyć w każdej chwili. Okazuje się jednak, że pomimo wszystko niekiedy nad życiem bohaterów gromadzą się burzowe chmury... Pomiędzy Iwoną a synem Jeremiego, Jacques'em, wybitnym wirtuozem, kształtuje się miłość, jednak czy muzyk da radę połączyć życie rodzinne z pracą artysty? Zwłaszcza, że u jego boku co rusz pojawiają się przepiękne wielbicielki? Jaki wpływ na losy ludzkie mają duchy zmarłych, które pojawiają się od czasu do czasu Leoni? I czy miłość Jeremiego będzie wieczna czy okaże się kolejnym bolesnym rozczarowaniem? Przed bohaterami kolejne niełatwe rozterki. Jednak póki są razem, mogą pokonać każdą przeszkodę w drodze do szczęścia.

 

Lubię czytać kontynuacje i dowiadywać się, co nowego u moich ulubionych bohaterów. I tym razem zagłębiłam się w ostatniej już części sagi potocznie nazywanej nowojorsko-prowansalkiej, czując się tak, jakbym spotkała się z dawno niewidzianymi członkami własnej rodziny. Anna Strzelec w swojej prozie zwraca ogromną uwagę na relacje pomiędzy postaciami, pokazując, że szczęście tkwi właśnie w obecności najbliższych sobie ludzi. W powieści „Akwarele i lawendy" nie brakuje zdrad, kłamstw, bolesnych wyznań, ale też i miłości, wiary, namiętności i prawdziwej przyjaźni. Cała historia o Leni i jej otoczeniu nie należy do cukierkowych, pomimo tego, iż zazwyczaj wszyscy cało wychodzą z opresji. To opowieść o prawdziwym życiu ludzkim, w którym nie brakuje rozczarowań, ale też i radości oraz szaleństwa.

Książkę czyta się praktycznie jednym tchem za sprawą przyjemnych dialogów i wspaniałych opisów, które bez wątpienia pozwalają czytelnikom całkowicie przenieść się do świata Leni i razem z nią stawiać czoła wszystkim przeciwnością losu. Anna Strzelec oprócz tego, że posiada bardzo lekki styl, w swoim piórze ma pewnego rodzaju pozytywną iskrę, która sprawia, że uśmiech praktycznie nie schodzi z ust odbiorcy podczas lektury „Akwarele i lawendy". Fabuła nie należy do wyjątkowo skomplikowanych i niekiedy pojawiają się w niej nieco nierealne wydarzenia, takie jak chociażby widzenia bohaterki ze zmarłą siostrą i ciotką. Jednak zapewne dlatego czyta się ją aż tak przyjemnie – w końcu wszyscy chcemy wierzyc, że tak naprawdę ci, którzy odeszli, są blisko nas.

 

Cenię twórczość Anny Strzelec, która pisze z ogromną pasją, otulając czytelników ciepłymi historiami. „Akwarele i lawendy" polecam wszystkim, chociaż sądzę, że zyskają największą uwagę tych, którzy poznali już Leni wcześniej. Niewątpliwie, każdy czytelnik, który przeczytał całą sagę nowojorsko-prowansalską będzie tęsknił ulubionymi bohaterami. Mam jednak nadzieję, że przede mną kolejne wspaniałe powieści autorstwa tej pisarki, a tym, którzy jeszcze nie mieli przyjemności czytać jej książek – zachęcam do naprawienia tego błędu.

 

Skrawki Myśli

Leni, czyli Leonia, to dojrzała kobieta, która w swym kilkudziesięcioletnim już życiu przeżyła sporo, doczekała się najpierw córki a potem dwóch wnuczek. Przeszła z rodziną niejedno i nie po raz pierwszy z optymizmem patrzy w przyszłość. Ślepy losy a może jednak przeznaczenie rzuciły jej życie w daleki świat. Na stałe mieszka bowiem w Stanach Zjednoczonych, które w końcu stały się jej nowym domem. Tu też niedawno, po licznych życiowych zawirowaniach, zamieszkała jej córka Iwona wraz z dwiema córeczkami. Leni żyje spokojnie otoczona kilkorgiem wiernych przyjaciół. Jej życie zdaje się być poukładane. Rodzina, wszyscy jej bliscy, są w końcu blisko niej. Spokój zapewnia też wspaniały mężczyzna. Leni i Jeremiego łączy ciepłe, dojrzałe uczucie. Mężczyzna tęskni jednak do swego domu rodzinnego, słońca i zapachu prowansalskich pól lawendy. Dom w Stanach Zjednoczonych to dla niego nie do końca wymarzone miejsce na spędzenie reszty życia.

 

Również córka Leni znajduje szczęście w objęciach nowego mężczyzny. Związuje się z synem Jeremiego, Jacques'em. Związek ten nie jest jednak tak łatwy jak Leni i Jeremiego. Para skazana jest bowiem na ciągłą rozłąkę. Jacques jest znakomitym, niezwykle utalentowanym muzykiem, którego czas odmierzają kolejne światowe tournée. Czy Iwona, doświadczona w końcu przez życie, odnajdzie spokój w jego ramionach, tak jak matka odnalazła swe nowe życie w ramionach Jeremiego? I czy spokoju rodziny nie zmąci sporo starsza od Jacques'a wielbicielka? Czy dobre duchy i tym razem dopomogą Leni i jej rodzinie?

 

„Akwarele i lawendy" autorstwa Anny Strzelec to trzeci, po „Wizie do Nowego Jorku" i „Oknie z widokiem na Prowansję", tom opowieści o życiu Leni i jej najbliższych. Kierowana całkowitą niewiedzą sięgnęłam po tę właśnie powieść, która stała się ukoronowaniem serii. Początkowo byłam zatem odrobinę zagubiona i trudno mi było rozeznać się w pojawiających się w powieści bohaterach. Zaatakowały mnie bowiem liczne imiona i ułamki nieznanych mi dotąd życiorysów. Stopniowo jednak coraz lepiej pojmowałam kto jest kim i jakie zajmuje miejsce w życiu głównej bohaterki powieści Anny Strzelec. I wtedy książka „Akwarele i lawendy" pochłonęła mnie całkowicie, nie pozwalając nawet na chwilę wytchnienia.

 

„Akwarele i lawendy" należy do tej kategorii powieści, które nie atakują dynamizmem, lecz dawkują spokój przeplatany delikatnymi momentami zaskoczenia. Emanują zaś ciepłem, słońcem i pogodą ducha. Dodają otuchy i wywołują na ustach czytelnika uśmiech.

 

Anna Strzelec pięknie i malowniczo wyczarowuje świat ludzi dobrych, mądrych mądrością życiową, dających oparcie w trudnych chwilach i oczarowujących swą siłą spokoju. Autorka buduje świat, w którym chciałoby się żyć. Nie jest on idealny, tak jak i żyjący w nim bohaterowie do ideałów nie należą, są ze wszech miar ludzcy i prawdziwi, mają wady i zalety. Niemniej w świecie stworzonym przez pisarkę króluje ciepło, dobroć, troska o najbliższych i zapach kuchni, która roztacza dookoła aromat domowego ciasta.

 

Powieść Anny Strzelec oczarowuje. Autorka pięknie i mądrze maluje słowem pisanym, które budzi w czytelniku moc pozytywnych uczuć. Choć znam zakończenie losów Leni i jej najbliższych, nie mogę odmówić sobie lektury „Wizy do Nowego Jorku" i „Okna z widokiem na Prowansję". Z przyjemnością zatopię się w piękny i mądry świat stworzony przez Annę Strzelec i dam się po raz kolejny zaczarować.

 

Natalia

Obiecałam sobie, że wreszcie sięgnę po nieco ambitniejszą literaturę. Wielkie tytuły, wielkie nazwiska takie jak Tołstoj, Dostojewski. A tu klops, trafiła się polska autorka pisząca pewnie o nieszczęśliwej miłości. Kolejna babska książka traktująca o wszystkim i niczym. Moje zdziwienie było wielkie, kiedy poznałam całą historię. I obiecałam sobie, że, już nigdy nie będę narzekać na polskich autorów. Dlaczego? Oto odpowiedź.

 

Zostałam jedną z tych niewiast, które cichaczem poczytują, żeby szefowa, szef, profesor, czy promotor się nie zorientował. Książka Anny Strzelec stanowiła dawkę pozytywnej energii. Traktuje o trudach ludzkiego życia, o dylematach i decyzjach jakie musimy podejmować. Ale głównie dotyka tego co jest mi bliskie....miłości. Czyta się tak przyjemnie, że trudno się oderwać od niej. Jedną z głównych postaci jest Lena, która musi na nowo ułożyć sobie życie. Podejmuje decyzję, że nie wróci do kraju, będzie żyła na obczyźnie razem z najbliższymi. Jej dom jest oazą dla wszystkich tych, którzy szukają ciepła i wsparcia. Kobieta z całych sił pomaga swojej córce - Iwonie, która walczy z duchami przeszłości i poczuciem bezradności. Iwona wychowuje dwie córki, jej były mąż tkwi w więzieniu, a obecny partner nie do końca spełnia jej wymagania. Praca wymaga od niego wielu wyjazdów, dniami i nocami nie ma go w domu. Sam nie wie czego chce, z jednej strony pragnie stabilizacji przy boku Iwony, z drugiej pasjonuje go tajemnicza wielbicielka, która zostawia po każdym jego koncercie czerwoną różę. Mężczyzna nie potrafi się zdecydować, komu oddać się bezwarunkowo. Bohaterowie przebywają w ciągłych podróżach, nie potrafią znaleźć swojego miejsca na ziemi. Ciągle za czymś gonią i nie dostrzegają tego co jest pod nosem. A z tego rodzi się wiele nieporozumień i problemów.

 

Autorka stworzyła opowieść o ludzkich pragnieniach i marzeniach. O współczesnych kosmopolitach, którzy nie mogą nigdzie zagrzać miejsca. Główna bohaterka – Lena, to kobieta, której nie da się nie lubić. Ciepła i oddana swoich bliskim. Celne uwagi i dobre serce sprawiają, że wszyscy łakną jej obecności. Czytelnicy czerpią z jej mądrości. Ale nie jest to jedyna ciekawa postać. Strasznie denerwował mnie Jacques. Och, jak mnie irytowało jego zachowanie i obłuda. Ale sprawiało też, że między postaciami rodziły się interakcje. Akcja była dynamiczna, brakowało momentów nudnych. Całość dopełniło interesujące zakończenie, które stanowiło kwintesencję całej historii. Pisarka stworzyła kolorowych, niemalże realnych bohaterów, których mijamy codziennie na ulicy. A może sami tacy jesteśmy? Przecież każdy z nas boryka się z czymś. Nikt nie żyje w idealnym świecie.

 

Narracja prowadzona na kilku torach. Obserwujemy wydarzenia oczami wielu bohaterów. Przeplatane wątki tworzą niezmiernie intrygującą historię o potrzebie kochania i bycia kochanym. Anna Strzelec doskonale oddała przeżycia tych osób. Jedna rzecz mnie tylko irytowała, wiele zwrotów obcojęzycznych, które wytrącały z czytania. Ale, to tylko błahostka w porównaniu z całością. Bo powieść spełnia wszelkie kryteria i zasługuje na brawa.

 

Na początku książka wydawała mi się nieco chaotyczna i niezrozumiała. Nie mogłam się przekonać, ale, gdy akcja nabrała tempa było po mnie, każda strona urzekała. Jestem wdzięczna autorce, że stworzyła tak głęboką i mądrą pozycję. Bo na rynku nadal brakuje takich książek.

 

Obsesja Kasiulka

Wiele razy obiecywałam sobie, że nie będę sięgać po książki, które są kontynuacją serii, a ja nie znam pierwszych tytułów. Nie powiem dość długo się wzbraniałam i udawało mi się trzymać w swoim postanowieniu. Gdy tylko przeczytałam zarys fabuły książki Anny Strzelec Akwarele i lawendy, spodobała mi się, ale na szczęście powstrzymałam się przed sięgnięciem po nią, gdyż to trzecia część serii. Niestety po jakimś czasie chyba o tym zapomniałam i książka do mnie trafiła. Cóż pozostało robić? Wzięłam się za lekturę.

 

Lenia postanawia nie wracać do Polski, a zaprasza do siebie córkę z wnuczkami. Jacques to syn jej ukochanego, którego pasją jest gra na skrzypcach. Iwona z Jacquesem zakochują się w sobie, jednak nie do końca między nimi iskrzy. Kobieta postanawia wyjechać na jakiś czas do Polski. W tym czasie Jacques wyrusza w tournée a za nim jego cicha wielbicielka. Jak potoczą się ich losy? Czy Leni uda się utrzymać rodzinę w całości, jakiemu wypadkowi ulegnie Jeremi, jej ukochany?

 

Anna Strzelec zaczarowała mnie swoją powieścią. W trakcie lektury tej książki, była tylko ona i ja. Historia Leni i jej rodziny ukazana w tak plastyczny, magiczny i poetycki sposób, że sama się zdziwiłam, że taki przekaz mi odpowiada, że ten typ narracji mi się podoba. Leni to osoba „do rany przyłóż". Na wszystkie problemy znajdzie sposób, jeśli trzeba doradzi, jednak, gdy ktoś sobie tego nie życzy to się nie wtrąca, nie sugeruje jak trzeba zrobić. Po prostu jest.

 

Akwarele i lawendy to trzecia część historii, po Wizie do Nowego Jorku i Oknie z widokiem na Prowansję przedstawiającej życie Leni i jej rodziny. Jak wspomniałam we wcześniejszym akapicie, nieznajomość wcześniejszych części serii może stwarzać kłopot przy lekturze kolejnego tomu. Tak też było u mnie. Trochę trwało zanim wczytałam się w lekturę, zapoznałam z bohaterami i ich losami. Poznawanie życia bohaterów tylko skrawkami nie zawsze jest przyjemne, dlatego też czułam lekką irytację przy lekturze. Jednak to na siebie przecież byłam najbardziej zła. Na szczęście sposób narracji spowodował, że machnęłam na to ręką i stwierdziłam, co będzie to będzie.

 

Z wielką przyjemnością sięgnę po wcześniejsze części serii, gdyż bardzo jestem ciekawa jak rozpoczęła się cała ta historia. Ciekawa jestem samej Prowansji, przecież to ukochane miejsce Jeremiego. Lektura Akwarel i lawend przyniosła pomimo nieznajomości wcześniejszych losów bohaterów wiele przyjemności.

 

Akcja jest dość dynamiczna jednak nie pędzi nie potrzebnie. Bohaterzy to osoby z krwi i kości, którzy posiadają zwyczajne ludzkie problemy. Dzięki czemu lektura staje się bardziej przystępna i przyjemna w odbiorze.

 

Anna Strzelec zadebiutowała w 2008 roku tomikiem wierszy „Miłość niejedno ma imię". Z wykształcenia plastyczka, zamieszkała na Pomorzu, czerpiąca inspirację i radość z posiadania dzieci, grona przyjaciół, ogrodu i psa. Z głową pełną pomysłów na życie, które czasem udaje jej się zrealizować. Książka jest debiutem literackim autorki i otrzymała bardzo pozytywne recenzje zamieszczone w miesięczniku EUNOMIA, raciborskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej oraz w Lubuskim Piśmie Literacko-Kulturalnym PROLIBRIS w Zielonej Górze. Wieloletni pobyt w Niemczech dostarczył autorce wielu inspiracji to napisania pierwszej książki Tylko nie życz mi spełnienia marzeń, przyjętej z dużym zainteresowaniem zarówno przez recenzentów jak i czytelników. W krótkim czasie, w ślad za nią ukazał się dalszy ciąg opisanej historii z życia polskich emigrantów Druga pora życia, czyli jak zabija się miłość. Pobyt w NY stał się inspiracją do napisania kolejnych książek Wiza do Nowego Jorku oraz Okno z widokiem na Prowansję. To opowieści o uczuciach, podróżach i rozstaniach, namiętności zdradzie i wybaczeniu.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial