Prześladowałam Lecha Wałęsę I Nie Żałuję

Autor: Wanda Milewska

Okładka wydania

Prześladowałam Lecha Wałęsę I Nie Żałuję


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 4 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Jane Rachel

Lech Wałęsa to bez wątpienia jedna z najważniejszych postaci walki z komunizmem. Ten prosty człowiek, elektryk i mąż przyczynił się do odzyskania wolności, zagrzewając do działania wszystkich Polaków. Wanda Milewska w swojej książce Prześladowałam Lecha Wałęsę i nie żałuję przedstawia dwie wizyty prezydenta w Gorzowie Wielkopolskim – dwa ogromne wydarzenia, które były bardzo ważne dla mieszkańców.

 

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to tytuł. Jest trochę dziwny, lekko prowokujący i na swój sposób ciekawy. Może właśnie dlatego zainteresowałam się tą pozycją. Chwilę później z opisu dowiedziałam się, że autorka opowiada o dwóch wizytach Lecha Wałęsy w Gorzowie Wielkopolskim. Od razu narodziła się myśl „O co w tym wszystkim chodzi?". Tytuł trochę nie zgadzał mi się z opisem, ale jak mogę oceniać, skoro jeszcze nie przeczytałam książki? Kiedy w końcu zapoznałam się z treścią, bez wahania stwierdziłam, że Prześladowałam Lecha Wałęsę i nie żałuję jest swego rodzaju... literacką pomyłką.

 

Zapytacie pewnie: dlaczego? Ponieważ ta cała książka jest śmieszną próbą złożenia hołdu Wałęsie. Wiele razy w czasie czytania miałam wrażenie, że to uwielbienie autorki dla Lecha Wałęsy zamienia się w (zabrzmi to trochę ostro, ale taka jest prawda) fanatyzm. Potęgował to tytuł, który z każdą przeczytaną stroną dodawał książce minusów, a treść nie próżnowała i też robiła swoje.

 

Przede wszystkim jest to książka napisana subiektywnie. Nie znajdziecie tu żadnych relacji opozycji, które dodałby książce i wspomnieniom realności. Jest przesłodzona miłymi wyrażeniami o wizytach Wałęsy, okrzykami typu „Lech Wałęsa! Lech Wałęsa!", pochwałami postawy Wałęsy, itp. Nie ukrywam, że bardzo mi to przeszkadzało. Myślałam, że autorka, jako doświadczona dziennikarka, zachowa obiektywną postawę, pozwoli wypowiedzieć się obu stronom, a swoją dziwną fascynację postawą Wałęsy zachowa dla siebie. Właśnie ona (ta dziwna fascynacja) wylewała się pomiędzy stron książki pani Milewskiej, koloryzowała ją i sprawiała, że dalsze czytanie jej książki stało się przykrym przymusem. Zaraz na początku, za wstępem, autorka niezbyt pozytywnie wyraża się o publikacji Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, mówiąc „Dziś odzywają się głosy wrogie, chcące zburzyć ład, do którego dochodziło się w ciężkim trudzie. Dziś krytykuje się ludzi, którzy w tamtym okresie nadstawiali karku za innych. Dobitnym tego przykładem jest publikacja Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii, w której dawny przywódca >Solidarności< został oskarżony o rzekomą współpracę z SB.". Mówi jeszcze o jej reakcji na tę publikację, czyli o wysłaniu maila z protestem do prezesa IPN-u. To wszystko wydało mi się bardzo śmieszne. Osobiście nic nie mam do książki pana Cenckiewicza i pana Gontatrczyka, ale taka subiektywna postawa autorki od razu mi się nie spodobała, a potwierdzenie tejże postawy można zaobserwować na dalszych stronach Prześladowałam Lecha Wałęsę i nie żałuję. Czy tak powinna wyglądać książka napisana przez autorkę mającą jakieś doświadczenie w dziennikarstwie?

 

Dalej nie jest lepiej. Autorka pisze o takich wydarzeniach, jak imieniny Lecha Wałęsy, dziesięciolecie Carrefoura (?), imieniny u Wałęsów, jubileuszu 25-lecia przyznania Nagrody Nobla, itp. Wszystko to jest otoczone marnej jakości zdjęciami, często niewyraźnymi i zrobionymi w ostatniej chwili. Zupełnie mi się to nie podobało. Do tego wszystkiego dochodzi okładka z biało-czerwonymi tulipanami nazwanymi imieniem i nazwiskiem prezydenta Wałęsy.

 

Nie mam nic do Lecha Wałęsy. Uważam, że w czasie walki o wolność zrobił to, co było słuszne i dobre, o czym powinniśmy zawsze pamiętać i pielęgnować to, lecz ta pozycja wydaje mi się totalną pomyłką. Tak jakby była to laurka dla prezydenta od wiernej fanki. Nie podoba mi się to w ogóle. Zero obiektywnej postawy, suche fakty, dziwna fascynacja i brak opinii opozycji – to wszystko sprawiło, że Prześladowałam Lecha Wałęsę i nie żałuję stało się literacką pomyłką.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!