Marynarka

Autor: Mirosław Tomaszewski

Okładka wydania

Marynarka


Dodatkowe informacje

  • Autor: Mirosław Tomaszewski
  • Tytuł Oryginału: Marynarka
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 256
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 125x195 mm
  • ISBN: 978-83-7747-974-2
  • Wydawca: W.A.B.
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6

    5/6

    5/6

    6/6

    4/6

    -

    5/6

    5/6

    4/6

    4/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Przeszłość bardzo często daje znać o sobie przez całe Nasze życie. Ingeruje w Naszą egzystencję, wpływa na Nasze decyzje i wybory, kształtuje Nasz charakter i czyni Nas takimi, a nie innymi ludźmi. I często również zdarza się tak, że od przeszłości tej, czasami zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, nie potrafimy się uwolnić. Czasami wystarczy jeden dzień, jedna krótka chwila i jedno wydarzenie, byśmy na zawsze byli już skazani na życie w jego cieniu, choćbyśmy nie wiem jak bardzo próbowali się od niego uwolnić. O takim wydarzeniu i takiej bolesnej przeszłości, opowiada powieść Mirosława Tomaszewskiego, zatytułowana - "Marynarka".

 

Fabuła tej powieści rozgrywa się głownie w roku 2005, czasami jedynie przenosząc akcję poprzez retrospekcję w przeszłość, i opowiada o losach kilkorga bohaterów, mieszkających w Gdyni. Główny z nich - Adam, to ponad 30-letni kawaler, były muzyk punkowego zespołu "Amnezja", który obecnie pała się różnego rodzaju zajęciami, począwszy od pracy barmana, a na sprzedawcy w sklepie muzycznym skończywszy. Pewnego dnia otrzymuje propozycję zatrudnienia od jednego z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi Trójmiasta - Karola Jarczewskiego, który proponuje mu prowadzenie swego rodzaju "żywego muzeum", odzwierciedlającego realia komunistycznego aresztu. W tym samym czasie do redakcji "Głosy Bałtyckiego" zgłasza się mężczyzna o imieniu Witold, który oferuje tamtejszemu redaktorowi naczelnemu sfinansowanie serii artykułów, a w dalszej kolejności składającej się z nich książki, poświęconej krwawym wydarzeniom z grudnia 70-roku. Dostarcza także niepublikowany dotąd nigdzie materiał źródłowy, który w owej publikacji ma się pojawić. Pracy nad ową książką podejmuje się Nina - młoda dziennikarka, która prywatnie spotyka się od pewnego czasu z Adamem. I tak oto rozpoczyna się podroż tych dwojga młodych ludzi, ku wydarzeniom z trudnej przeszłości, w której to losy Adama i Karola są ze sobą nierozerwalnie powiązane..

 

Książka ta jest niezwykle mądrą i zaskakującą próba opowiedzenia o współczesnej Polsce (mimo, iż tej sprzed 9 lat), w oparciu o wydarzenia z roku 70, które raz na zawsze odmieniły życie i świadomość mieszkańców wybrzeża. Autor dotyka tutaj tematów trudnych, bolesnych ale na pewno niezwykle ważnych dla Nas wszystkich, o których warto mówić. Mam tu na myśli kwestie rozliczenia się z bolesną historią, którego tak naprawdę chyba nie potrafimy przeprowadzić My wszyscy jako naród, zarówno od strony ofiar jak i ich oprawców. Równie ważny jest tutaj także obraz dzisiejszej Polski, czyli kraju ślepo zapatrzonego w zachodni pęd za karierą, pieniądzem, korporacyjną i bankową codziennością, pozbawioną większych wartości. I wszystko to opowiedziane jest tutaj w sposób ciekawy, czasami zabawny i ironiczny, czasami bardzo poważny. Zawsze jednak w jak najbardziej przystępny, otwarty, na wskroś współczesny i na pewno nie nudny. Oto bowiem poznając historię niespełnionego muzyka, dawnego symbolu buntu, borykającego się z trudnymi realiami dnia codziennego, poznajemy także historię z jego dzieciństwa, która wiąże się z historią Polski. Takie ujęcie historii na pewno jest interesujące, nowatorskie i łatwiej trafiające do młodego czytelnika. I chyba w tym właśnie tkwi największa wartość tej powieści, wyróżniająca ją z szeregu innych.

 

Czytając pierwsze rozdziały powieści można odnieść wrażenie, iż mamy oto przed sobą tragikomedię, z naciskiem na słowo komedia. Trzeba przyznać bowiem, iż sposób ukazania życia byłej gwiazdy punk rocka , czyli Adama, odbywa się w sposób nie tylko śmieszny, ale wręcz rozbrajający nawet najbardziej zatwardziałych odbiorców, dla których poczucie humoru stanowi jedynie nic nie znaczące hasło. Zabawa jest tutaj przednia, nieco ironiczna, ale na pewno nie pozbawione dobrego smaku. Potem jednak następuje swoisty zwrot w charakterze owej fabuły, zmierzający wyraźnie ku wydarzeniom tragicznym i smutnym, związanym z grudniem 70 roku. I przyznać trzeba, że przejście to odbywa się niezwykle płynnie, wręcz niezauważalnie, a dopiero po jakimś czasie zdajemy sobie sprawę, iż wkroczyliśmy na tę inną, mroczniejszą ścieżkę, która jest nie mniej ciekawa i interesująca. I w zasadzie trudno tu stwierdzić, czy mamy do czynienia z dramatem czy jednak wciąż tragikomedią, gdyż oba te nurty wciąż się ze sobą przeplatają, czasami mniej lub bardziej wyraźnie. Niemniej pewnym faktem jest to, iż książkę tę czyta się po prostu bardzo ciekawie i z wielkim zainteresowaniem, zarówno wtedy gdy na Naszej tworzy gości uśmiech, jak i również wtedy gdy naprawdę nie wiele brakuje do tego, by pojawiły się na niej łzy..

 

"Marynarka" to opowieść o przeszłości i wynikającej z niej przyszłości. Opowieść o dramacie pracowników Stoczni Gdańskiej, którzy 17 grudnia 1980 roku stracili życie od kul. Jednocześnie, a być może przede wszystkim, jest to historia o ludziach, żyjących w wolnej Polsce. Ludziach młodych i starszych, bezpośrednio związanych z owymi krwawymi wydarzeniami, ale także i powiązanych z nimi tylko pośrednio, choćby poprzez swoją pracę. Były funkcjonariusz sił bezpieczeństwa, syn ofiary grudnia 70, pragnący władzy biznesmen, zapatrzony tylko w swoją karierę redaktor naczelny oraz ambitna i utalentowana dziennikarka - wszyscy Ci ludzie tworzą niezwykle autentyczny i barwny przekrój polskiego społeczeństwa tu i teraz, który mówi Nam więcej o dzisiejszej Polsce i Nas samych, niż nie jedno naukowe opracowanie socjologiczne. I chyba przyznać trzeba, że to czego się tutaj dowiadujemy, nie koniecznie musi się Nam podobać. Ale tacy naprawdę jesteśmy i w taki kraju żyjemy. Kraju, który tak naprawdę stał się już zupełnie innym miejscem niż w roku 70 i chyba też nie do końca takim, o jaki wówczas walczyli tamci dzielni ludzie.

 

W książce ten odnajdziemy mnóstwo wątków gatunkowych, począwszy od sensacji, poprzez kryminał, wspominaną powyżej komedię i dramat, a na romansie skończywszy. I to właśnie wątek romansowy, odnoszący się do skomplikowanych relacji pomiędzy Adamem i Niną, jest najbardziej optymistyczny w tej powieści, dający największą nadzieję na to, że być może nie do końca jest z Nami jeszcze tak źle i że czasami dzieją się w tym kraju i dobre rzeczy. Nie wiem czy tej literackiej parze się uda, w każdym razie mam taką nadzieję, ale za to wiem doskonale, iż takich miłosnych historii dzieje się mnóstwo dookoła Nas. Historii, w której jedna ze stron boryka się z własną, trudną przeszłością, nie pozwalającą jej żyć w sposób, o jakim marzy. Osoby takie zazwyczaj decydują się na samotność, gdyż tak jest dla Nich najbezpieczniej i najprościej, żałując tego przez całe życie. Być może lektura tej książki uświadomi takim ludziom, że każdy ma prawo do własnego szczęścia i że na odważenie się na to, by wykonać ten pierwszy krok ku innym, nigdy nie jest za późno.

 

Postacie występujące w tej powieści są bardzo wyraziste, ciekawe i wywołujące szereg emocji. Niektórych z nich lubimy już od pierwszej chwili, jak chociażby Adama czy Ninę, do innych czujemy antypatię od początku do końca lektury, m.in. redaktora naczelnego Janka czy też zięcia Karola Jarczewskiego - Witolda. Wreszcie jest i sam Karol, postać bardzo trudna w ocenie, ale i jednocześnie najbardziej interesująca. Biznesmen, człowiek sukcesu i władzy, który ma niezbyt chlubną przeszłość, ale jednocześnie starający się z całych sił odpokutować za nią. Wszyscy Ci ludzie są bardzo realni, zwykli i żywi. Takie osoby spotkamy w swoim życiu, z takim się przyjaźnimy lub takich nie nienawidzimy. Ale to właśnie o takich postaciach chcemy czytać, dowiadywać się jak najwięcej, poznawać ich radości o problemy. Uwierzyłam tym bohaterom.., i niechaj to będzie największy komplement pod adresem autora książki.

 

Z całą pewnością książka ta wywoła inne emocje u osób starszych, pamiętających tamte dramatyczne wydarzenia, inne zaś u osób młodych, znających ich przebieg jedynie ze szkolnych podręczników. Inne emocje będą odczuwali także mieszkańcy Trójmiasta, odmienne zaś osoby żyjące w odległych zakątkach Polski. Na szczęście autor wykonał tu pewien ukłon w stronę wszystkich odbiorców tej powieści, wplatając tutaj tak bardzo różnorodne wątki, ułatwiając tym samym odbiór tych treści wszystkim grupom czytelników. Młodzież zapewne zwróci uwagę na postać samego Adama i jego interesującego życia, jak i również relacji z Niną. Starsi czytelnicy będą z kolei chłonąć wszelkie informacje o grudniu 70, relacje świadków tamtych wydarzeń czy też zastanawiać się nad rolą kata i ofiary w ich kontekście. Mieszkańcy Gdyni będą z pewnością z wielką uwagą i nie mniejszą satysfakcją śledzić historię o swoim mieście, o znanych im miejscach, ulicach, lokalach. To bardzo ważne i dobre posuniecie ze strony Mirosława Tomaszewskiego, który pozwolił wszystkim czytelnikom czerpać równie wielką radość i satysfakcję z lektury swoje książki, nie zamykając jej treści i wartości tylko dla wąskiego grona odbiorców.

 

Powieść Mirosława Tomaszewskiego jest książką, która zaskakuje czytelnika przede wszystkim tym, iż kryje w sobie wiele twarzy. Nie wszystkie z nich przypadną Nam do gustu i nie wszystkie rozpoznamy od razu, gdyż niekiedy trzeba powrócić do lektury po raz drugi, by je w pełni dojrzeć. To chyba jednak bardzo dobrze, gdyż książka ta jest warta tego, by sięgać do niej więcej niż jeden raz. Polecam wszystkim tę mądrą historię o trudnej przeszłości, jej ofiarach, poszukiwaniu odkupienia i próbie życia z jej piętnem..

Ag.

Sylwester 2004 roku. Starszy mężczyzna zostaje napadnięty we własnym domu i zamordowany. Bandyci zabierają tylko jedną rzecz – kopertę. Cztery miesiące później do redakcji „Głosu Bałtyckiego" zgłasza się mężczyzna, który chce, by ktoś z dziennikarzy napisał książkę. Udostępni on materiały dotyczące Grudnia '70 roku i wydarzeń z Trójmiasta. Do sprawy zostaje zaangażowana Nina, która początkowo nie jest zainteresowana propozycją, jednak potem się w nią angażuje. Adam, którego ojciec brał udział w wydarzeniach, nie chce z nią o tym rozmawiać. Jednak dziewczyna wpada mu w oko. zaczynają się spotykać. W życiu Adama wiele się dzieje. Zmienił pracę, rzucił poprzednią dziewczynę, wpadł na pomysł zarobienia na wspomnieniach z tamtego okresu. Wraz z Karolem, bogatym właścicielem firmy Karo, przygotowują się do otwarcia czegoś w rodzaju muzeum wraz z możliwością wycieczek tematycznych. Ludzie mają dowiedzieć się, jak wyglądało życie w tamtych czasach.
Książka porusza dość ważny temat – niby lokalne wydarzenie, które ma być odtworzone ze wspomnień ludzi i pokazane całej Polsce, która jakby o nim zapomniała. Wywiady i rozmowy są w książce przywoływane dość często. Także zdjęcia opisano dokładnie. Prace nad książką sprawiają, że temat Grudnia '70 opowiedziany jest nieco inaczej, niż w przekazach historycznych.
Bohaterowie są dość różni. Adam to mężczyzna, który niegdyś grał w popularnej kapeli. Muzyka to całe jego życie, co widać w wielu sytuacjach, w których się znajduje. Nina to ambitna dziennikarka, niezadowolona ze swojej pracy. Karol ma pieniądze, ale jest nieszczęśliwy – jego córka wyszła za łajdaka, na dodatek uległa poważnemu wypadkowi. Wszyscy opisani są dość dokładnie pod względem psychologicznym, przywoływane są momenty z ich przeszłości, które miały na nich wielki wpływ.
Język jest dość prosty i dostosowany do postaci. W rozdziałach, w których śledzimy Adama pojawia się nieco ostrzejszy ton nie tylko wypowiedzi ale też narracji. Zupełnie inaczej czyta się fragmenty poświęcone Karolowi. Krótkie rozdziały opisane dokładnie co do czasu i miejsca, sprawiają, że przez książkę brnie się niczym przez pamiętnik.
Wielkim plusem jest historia. Autor chce pokazać coś innego, skupia się na wydarzeniach ważnych. W tle ciągle przewija się muzyka, która dość dobrze opisuje wiele sytuacji. Niektóre wydarzenia porównuje się wprost do konkretnych utworów.
Momentami przykra, gorzka i smutna historia przetkana jest czarnym humorem i drwiną. Zdarzały się podczas lektury fragmenty zabawne, choć nie było ich wiele i być może wynikały one jedynie z dwuznacznych sytuacji.
Ogółem pozycja jest ciekawa. Czyta się ją szybko. Nie jest banalna – ma doskonale dobraną historię, przedstawioną w fantastyczny sposób. Co najważniejsze – wydarzenia przedstawione w tej lekturze nie są oceniane w żaden sposób. Autor sam pozostawia nam decyzję, jak chcemy odnosić się do historii. Pokazuje różne spojrzenia na tę sytuację – tych, którzy żyli w tych czasach i tych, którzy ich nie znają.
Polecam tym, którzy chcą przeczytać pozycję interesującą ale też mądrą i ważną. Spodoba wam się formuła tej książki. Świetnie skomponowana lektura z historią nie tylko państwową ale też rodzinną w tle oraz niezłymi utworami muzycznymi na dokładkę.

A_psik

O wydarzeniach z grudnia 1970 roku wiedziałam do tej pory tyle, co przeciętny Polak w moim wieku. Na lekcjach historii usłyszałam co nieco, resztę dopowiedzieli mi rodzice. Nigdy jednak temat ten nie poruszył mnie tak, jak kwestie związane z I czy II wojną światową. Do tej pory. Do momentu przeczytania "Marynarki" Mirosława Tomaszewskiego.

 

Akcja powieści rozpoczyna się z ostatnim dniem 2004 roku na Saskiej Kępie w Warszawie. Pewien mężczyzna zostaje napadnięty w samotny sylwestrowy wieczór. Rabusie przychodzą po pewną kopertę... Grożąc, żądają zawartości koperty oznaczonej dziwnym symbolem: ZO171270. Kiedy ją otrzymują, mężczyzna traci życie. Mamy więc mocne "tąpnięcie" i z niecierpliwością czekamy na rozwikłanie zagadki: kto i dlaczego zabił? Co takiego było w owej kopercie?

 

Jednak autor postanowił nie wykładać od razu wszystkich kart na stół. Zaczyna nam więc najpierw przedstawiać bohaterów. Mamy tu między innymi Karola Jarczewskiego - bogatego mężczyznę, biznesmena z Gdyni; Ninę - ambitną dziennikarkę, która ma pisać książkę o wydarzeniach z grudnia 1970 roku na Wybrzeżu; Witka - zięcia Karola; pewnego erotomana oraz Adama, dawniej lidera zespołu Amnezja (to mężczyzna, który 17 grudnia 1970 roku stracił ojca).

 

Do pewnego momentu robiłam sobie intensywnie notatki dotyczące bohaterów i ich perypetii. Nie byłam bowiem pewna, do czego to wszystko zmierza. Mirosław Tomaszewski niezwykle umiejętnie lawiruje pomiędzy przygodami, życiorysami poszczególnych bohaterów, bo wie, jaki efekt chce osiągnąć. My dopiero po pewnym czasie orientujemy się, o co mu chodziło, jaki miał pomysł na tę powieść. "Marynarka" jest zgrabną całością, która traktuje przecież o niezwykle smutnych, tragicznych wręcz wydarzeniach. Gdyby tego typu lektury były nam polecane na lekcjach historii, zamiast "drętwych" informacji z podręczników, to polska młodzież miałaby o wiele większe pojęcie o historii powojennej naszego kraju.

 

To, co łączy bohaterów, to przeszłość. Jedni są w nią uwikłani, inni muszą się do niej odwoływać, by godnie żyć, jeszcze inni próbują od niej uciec. Jednak każda z postaci musi przyjąć jakieś konkretne stanowisko wobec minionych wydarzeń. Bywa to bolesne, ale jest nieuniknione...

 

Przeszłość, tajemnice i pokręcone ludzkie uczucia to najbardziej fascynujące elementy tej powieści. W książce ważną rolę odgrywa retrospekcja i choć spowalnia ona akcję powieści, jest niezwykle ważna i potrzebna, by zrozumieć clou. Pan Mirosław dokonał ciekawego zabiegu - pokazuje nam wydarzenia grudnia 1970 roku z wielu perspektyw, co daje nam dokładny ogląd sytuacji. Za kolejny atut powieści uznaję kreacje bohaterów - postaci są wyraziste (oj, taka na przykład Nina to typ bohaterki, której w wielu momentach miałam ochotę "przyłożyć").

 

Prosty, ale jednocześnie barwny, sugestywny język, który potrafił autor wzbogacić niezwykłymi metaforami; intrygująca fabuła osnuta na kanwie wydarzeń z grudnia 1970 roku oraz wyraziście nakreślone sylwetki bohaterów to składowe powieści, do której przeczytania chciałabym Was zachęcić.

Scoto

Jak kiedyś stroniłam od publikacji polskich autorów, tak teraz nie mogę się wręcz doczekać aż sięgnę po rodzimą literaturę. Nie wiem, czy ja mam tyle szczęścia w doborze lektury, czy polscy pisarze mają tak dobry warsztat i pióro, ale nie przypominam sobie bym ostatnio bardzo zawiodła się na ich twórczości. Naprawdę chce się czytać dzieła Polaków. Mirosław Tomaszewski również mnie nie zawiódł, napisał coś, co może przygnębiać, ale jak bardzo przy tym jest prawdziwe!

 

Adam - dawny lider punkowego zespołu Amnezja - żyje według zasad, przez które cały czas ma problem z pracą, ze sobą i ogólnie z całym światem. Żyje przeszłością i jednocześnie chce o niej zapomnieć. Mężczyzna jest jedną wielką sprzecznością. Na siłę próbuje udowodnić całemu światu, że jest punkiem i cały czas kieruje się ideałami z młodości. Po prawdzie wygląda to wręcz śmiesznie. Ojciec Adama zginął tragicznie 17 grudnia 1970 roku, gdy syn miał zaledwie kilka latek. Adam oczywiście twierdzi, że już zdążył o tym zapomnieć i to nie jego historia, jednak każdy jego czyn, każda napisana piosenka, świadczy o czym innym. Gdy po raz kolejny mężczyzna traci tracę w jego życiu pojawia się dziennikarka Nina oraz biznesmen Karol.

 

Nina jest młodą, dopiero co zaczynającą na poważnie swoją karierę, kobietą. Swoim wyglądem zwraca uwagę płci przeciwnej, jednak jak do tej pory nie miała zbyt dużego szczęścia w związkach. Gdy przypadkiem poznaje Adama początkowo chce z nim tylko przeprowadzić wywiad, później zaczyna się między nimi kiełkować coś więcej choć i to podyktowane jest myślą o pracy. Trudno powiedzieć, że rzeczywiście się pokochali czy to było przejściowe, z pewnością coś z tego było, co - każdy niech sobie to sam zinterpretuje.

 

Karol jest, według mnie, najciekawszą postacią w powieści. Prowadzi własną firmę, jest bardzo religijny i nie stroni od działalności charytatywnej. Jako wdowiec marzył o wnukach, jednak jednocześnie nie chciał by były one dziećmi z małżeństwa córki, Magdy, nienawidził swojego zięcia, Witka, i wręcz czekał na rozwód młodych. Oczywiście, jak to w takich historiach bywa, Witek również nie pałał sympatią do teścia. Gdy, po długich poszukiwaniach, znalazł wreszcie "haka" na Karola, wykorzystał go w najgorszy z możliwy sposób niszcząc wszystko co teść przez całe życie osiągnął. Pomiędzy tą trójką dochodzi też do innych sytuacji - wypadek i poronienie Magdy, upragniony przez Karola rozwód, romans Witka, samobójstwa i morderstwa - nie sposób przejść obojętnie wobec nich.

 

Można powiedzieć, że cała akcja powieści zazębia się wokół tych trzech postaci, ale przecież jest jeszcze tylu innych bohaterów! Podobało mi się to zróżnicowanie i to, że wszyscy mieli jakąś swoją określoną rolę. Mirosław Tomaszewski przemyślał układ powieści i nie wprowadzał nowe postaci bez konkretnego celu. Oprócz tego jest jeszcze rys historyczny Gdyni, umiejętnie wprowadzony nie nudzi a wręcz ciekawi a rodowici Gdyńszczanie mają dodatkowo przyjemność z lektury czytając o miejscach, w których na co dzień bywają. Przyznaję, że ja, czytając o moich rodzinnych stronach czy o Warszawie, mam takie odczucia więc przypuszczam, że inni mogą mieć podobnie. Autor zapoznaje nas z wydarzeniami grudnia 1970 roku, poprzez wywiady przeprowadzane przez Ninę są one jakby bardziej żywe, ludzkie, choć ciężko powiedzieć na ile opisana jest prawda, a na ile wytwór wyobraźni Mirosława Tomaszewskiego.

 

Powieść zawiera wiele wątków, jednak wszystko skupia się wokół jednego. Napisana przez Ninę książka, praca Adama u Karola, tajemnica teścia odkryta przez Witka - to wszystko bardzo ładnie wiąże się z tragedią sprzed lat. Jedyne co mi się nie podobało w książce to główny bohater - Adam. Nie lubię tego typu ludzi, podziwiam za podejście do życia, za to, że nie przejmuje się tak bardzo utratą pracy, brakiem pieniędzy czy zepsutym związkiem, jednak sama nie chciałabym taka być ani nie chciałabym się bliżej związać z taką osobą. Mam inne priorytety w życiu, co innego cenię.

 

Marynarka to smutna powieść, o ludziach żyjących przeszłością i nie umiejących pójść do przodu, nie potrafiących zapomnieć o tragediach i rozdrapujących co chwila rany. Można powiedzieć, że to taka polska mentalność, ale czy faktycznie tak musi być? Z jednej strony niektórzy powiedzą, że to nie jest przyjemna lektura, ale z drugiej bardzo ciekawa i nie sposób przejść obok niej obojętnie. Mnie się bardzo podobała, z pewnością będę czekała na kolejną publikację Mirosława Tomaszewskiego.

 

JoannaKa

W powieści Mirosława Tomaszewskiego przeszłość ma niebagatelne znaczenie. Chociaż autor wplata w akcję powieści wydarzenia grudnia 1970 roku, Marynarka nie jest powieścią historyczną. Tamte zdarzenia są tylko pretekstem do opowieści o ludziach poranionych, zakorzenionych w przeszłości, którzy starają się żyć teraźniejszością, ale wciąż jest w ich pamięci coś, co nie pozwala w nocy spać. Coś, co trzyma ich w minionych czasach. Coś co w niemały sposób wpływa na obecne losy i poczynania. Nierozwiązane sprawy sprzed niecałych czterdziestu lat zatrzymują w jednym punkcie i nie pozwalają zacząć nowego lepszego życia.

 

Tomaszewski świat bohaterów Marynarki oplótł wokół realnych wydarzeń. Dla Adama, Witka, Niny czy Magdy teraźniejszość stanowi rok 2005, a śmierć Jana Pawła II jest dla niektórych pretekstem do zmian we własnym życiu. Bohaterów poznajemy stopniowo, początkowo niekoniecznie darzymy ich sympatią. Są dla nas jednym wielkim znakiem zapytania.

 

Centralnym punktem powieści jest postać Adama, który nie potrafi sobie poradzić z samym sobą. Ma on za sobą karierę w rockowym zespole Amnezja. Po zakończeniu kariery muzycznej stacza się. Nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca. Wystarczy jednak jedno spotkanie, zaaranżowane czy też nie, by jego życie uległo drastycznej zmianie. Skoro już się ostrzygł, włożył marynarkę i podpisał pierwszą w życiu fakturę, mógł przekraczać także inne granice. (...) Istnieją teorie, że każdy jest zdolny do wszystkiego, jeśli są do tego odpowiednie warunki. I te warunki stwarza mu biznesman Karol. Z niejasnych pobudek postanawia wpłynąć na losy Adama.

 

Świat Marynarki to także losy Niny, dziennikarki Głosu Bałtyckiego, która dostaje niecodzienną szansę. Wraz z Janem, naczelnym gazety, ma napisać książkę o wydarzeniach lat 70. Ma z nią trafić do osób młodych, których niekoniecznie interesują minione lata. A zadanie to niełatwe. Gdyby w czołgu siedział Johnny Depp, a jednym z robotników był Leonardo di Caprio, historia dałaby się jakoś złożyć. W postaci stoczniowego rencisty podpierającego się laską Nina nie znalazła żadnej inspiracji. Ale to dzięki temu wątkowi od czasu do czasu cofamy się w przeszłość, by poznać świadectwa ludzi, o których kobieta ma zamiar pisać.

 

Marynarka po pierwszych jej fragmentach robi wrażenie powieści irytującej, choć po części także intrygującej. Im dalej w las, tym ma się większe poczucie chaosu. Kolejne części są niczym strony wyrwane z różnych dzienników. Określanie miejsca i czasu każdej sceny pozwala dobrze ułożyć sobie w głowie całą opowieść. Każda część kończy się na tyle zastanawiająco, że natychmiast chce się w ten świat brnąć dalej. W powieści przeplatają się losy kilku osób, ich myśli, pragnienia, obawy. Dlatego przechodząc dalej, bez zastanowienia, nagle przekładamy zakładkę na drugą stronę. Owe odniesienia do różnych osób czasem zamącą w głowie. Czytelnik myśli o jednym bohaterze, jest coraz bardziej zaintrygowany jego losem, a tymczasem następny fragment to opowieść o kimś innym. Smaczku dodaje ukryta głęboko intryga. Ciekaw jestem, kto kogo zdradził. W każdym razie ja tym razem nie miałem z tym nic wspólnego. Od początku wiadomo, że gdzieś musi się znaleźć pogrzebany pies, ale ciężko go odkryć. Dlatego pomimo wątku historycznego całość jest na tyle lekka, że można ją przeczytać za jednym zamachem, w jeden wieczór.

 

Propozycja Wydawnictwa W.A.B. to powieść z pewną dozą mądrości, dająca pretekst do przemyślenia paru spraw. Przede wszystkim tego, jak mocną rolę może odkrywać w naszej teraźniejszości miniony dawno czas. Jak głęboko mogą być skryte rany. Tomaszewski obnaża ludzką naturę, wielość naszych wad i ułomności. Boją się śmierci, więc szukają w tym zamęcie sensu, który pozwoli się z nią pogodzić. Czasem znajdują go w religii, Mało kto chce być pyłkiem, który wykonuje tylko chaotyczne ruchy Browna. Ci, którzy mają więcej pychy, próbują zostawić po sobie jakiś ślad. Niektórzy zostają politykami, inni tworzą sztukę, ale koniec jest dla wszystkich taki sam. Nie ma tutaj jednak wielkiej pompy, brak nadmiernego lamentu czy przesadnego moralizatorstwa. I tylko czasami autor daje się ponieść fantazji językowej. Jest tutaj wiele odniesień muzycznych czy filmowych.

 

Autor bardzo wyraźnie zarysowuje kolejnych bohaterów. Dzięki temu stają się oni – jak i powieść ogółem – niezwykle realistyczna. Cała gama wad i przyzwyczajeń pozwala czytelnikowi stanąć w tym świecie, obok występujących w powieści ludzi. Za to Marynarka jako całość jest powieścią mocno pesymistyczną, choć daje pewne widoki na przyszłość. Do tej pory wciąż do czegoś dążył, coś budował i pomnażał, ale od dwóch miesięcy wiedział, że to tylko zamki z piasku, które następna morska fala wyrówna i przygotuje do zabawy dla następnych dzieci.

 

Jak dla mnie Marynarka nie jest powieścią wybitną. Z cała pewnością jest mocno przemyślana. Jako powieść odnosząca się w pewnej części do przeszłości, pozwala uwierzyć we wszystko, co się w niej znajduje. Wciąga i intryguje. Niby jest w niej wszystko, czego potrzeba dobrej powieści sensacyjnej: intryga, bohaterowie, których można polubić lub też nie, wiele planów i punktów widzenia oraz osadzenie części akcji w przeszłości. Jednak wciąż czegoś tutaj brakuje. Być może to kwestia męskości powieści, a być może sprawa odniesień do innych powieści, czy wybredności. Z całą pewnością jednak podczas jej czytania nie powinniście się nudzić.

Marta_25

Chętnie sięgam po książki, w których odnaleźć mogę wątki historyczne. Jednak historia musi zostać wpleciona w fabułę tak, by nie męczyła, by można było ją przyswajać lekko i z zaciekawieniem. Autor, który od pierwszych stron bombarduje mnie suchymi faktami skutecznie zniechęca mnie do kontynuowania lektury. Mirosław Tomaszewski, który w swojej książce przybliża czytelnikom wydarzenia z grudnia 1970 roku „ubrał" fakty w formę atrakcyjną dla młodego odbiorcy. „Marynarka" pasuje jednak nie tylko na młodsze pokolenie.

 

Akcja powieści rozpoczyna się w grudniu 2004 roku i jest „rozłożona" na dwanaście miesięcy. Bohaterowie, których losy splatają się przypadkiem, mają ze sobą więcej wspólnego, niż im się wydaje. Bowiem każdy z nich nosi w sobie wspomnienie Grudnia '70, które do dziś jest jak jątrząca się rana. Karol jest szanowanym biznesmenem, znanym w Trójmieście ze swojego zaangażowania w różnorakie akcje dobroczynne; Witek - zięć Karola jest, który za wszelką cenę chce przejąć firmę teścia. Spotkamy także Ninę – dziennikarkę „Głosu Bałtyckiego" , która jest w stanie wiele poświęcić dla awansu; Adama „emerytowanego" punka, lidera nieistniejącej już kapeli Amnezja, który usiłuje wykrzesać ze swojego wątpliwego już statusu gwiazdy siłę do stawienia czoła teraźniejszości. Wkrótce Nina dostaje zlecenie na serię artykułów o wydarzeniach z grudnia 1970 roku, które będą wydane w formie książki. Książki, która zmusi każdego z bohaterów do zasadniczego wyrażenia swojego zdania na temat wydarzeń z przeszłości.

 

Jeśli chodzi o postaci, na próżno szukać tutaj podziału na dobrych i złych. Autor ocen i osądów, a czytelnik chcący sam przypiąć im łatki decyduje się na coś niemal niemożliwego. Bohaterowie bez wyjątku budziły we mnie ambiwalentne uczucia. Momentami byłam gotowa im współczuć, innym razem ich zachowania budziły we mnie irytację. Jednak mimo tych skrajnych emocji było we mnie coś stałego, co towarzyszyło mi przez cały czas podczas odkrywania fabuły, a mianowicie chęć zrozumienia ich ówczesnej sytuacji (mówię tutaj o latach 70-tych). Gdybym pokusiła się o wytypowanie postaci, na którą reagowałam najmocniej bez zająknięcia wymieniłabym Adama. To około czterdziestoletni mężczyzna, który nie do końca wie czego chce. Mimo upływu lat znaczący wpływ na jego egzystencję ma przeszłość. Brakuje mu planów i konkretnego spojrzenia na siebie i życie, idzie tam, gdzie będzie mu lepiej nawet jeśli oznaczałoby to łamanie jego zasad (o ile takowe ma). Skrajności, choć chwilami denerwujące dodają postaciom autentyczności.

 

„Marynarka" to powieść upleciona z kilku wątków z przewagą sensacji. Autor potrafi zaskoczyć czytelnika stopniowo odkrywając tajemnice bohaterów. Wydarzenia z Wybrzeża, w moim odczuciu mają stanowić jedynie pewien „podkład" dla ukazania współczesnych epizodów, jednak żałuję, że temat nie został bardziej rozbudowany. Książka, choć należąca do tych, przy których można odpocząć zwraca uwagę na tę część historii, której młody czytelnik może nie znać, a powinien. Sama za sprawą tej publikacji bliżej zapoznałam się z grudniowymi zdarzeniami.

Złośnica

Jestem z pokolenia, które nie zna innej Polski niż ta niepodległa, wolna od wojen, zamieszek, domowych zawieruch. Moja Polska zawsze była krajem wewnętrznego spokoju - owszem, polityczni krzykacze również od zawsze byli w niej obecni, jednak nigdy nie doszło do takiej sytuacji, w której bezpieczeństwo obywateli byłoby bezpośrednio zagrożone, tak jak miało to miejsce choćby podczas wydarzeń grudniowych w Gdyni w 1970 roku, kiedy to podczas Czarnego Czwartku protesty robotników zostały brutalnie stłumione, w efekcie czego zginęło 16 osób. 17 grudnia na zawsze wpisał się na karty historii współczesnej Polski, w najgorszy z możliwych sposób.

 

 

To właśnie do tych wydarzeń nawiązuje w swojej najnowszej książce Mirosław Tomaszewski, autor scenariuszy filmowych oraz m.in. dramatów "Stroiciel" i "Jak bracia" oraz powieści "Ugi" i "Pełnomocnik", aczkolwiek akcja dzieje się współcześnie, w roku 2005 w cieniu przełomowego momentu jakim była śmierć papieża Jana Pawła II, od niedzieli już świętego. Główny bohater, Adam, ksywa Smutny, jest mocno pogubionym w życiu czterdziestolatkiem. Za czasów komuny uwielbiany przez tłumy frontman zespołu Amnezja, dzisiaj człowiek, który nie potrafi długo zagrzać miejsca w jednej robocie, głównie przez wierność swoim ideałom (Punk is not dead!), czytaj: totalny brak jakiegokolwiek konformizmu. Nawet jego związki z kobietami nie wytrzymują próby czasu, wszystko jednak w życiu stanie na głowie, gdy na swojej drodze spotka kobietę idealną w osobie Niny, która zbliża się do niego pod pretekstem pisania artykułu o Amnezji do gazety, gdzie pracuje. Artykuł czyta Karol Jarczewski, sześćdziesięcioletni gdyński biznesmen, człowiek wszechstronny, szanowany filantrop, który ku zdumieniu Adama zgłasza się do niego z nietypową propozycją pracy. W międzyczasie szef redakcji, w której pracuje Nina, również otrzymuje pewną propozycję, a mianowicie wydania książki o wydarzeniach z 17 grudnia, a jej napisania podejmuje się właśnie dziewczyna. Zlecającym jest nie kto inny jak zięć Karola, Witek, który darzy teścia niczym nieskrępowaną nienawiścią; pozostaje tylko pytanie, jaki może mieć cel w przywoływaniu zdarzeń, które dzisiaj nie są już tak sensacyjne i atrakcyjne medialnie jak kiedyś?

 

Muszę przyznać, że generalnie dość ostrożnie podchodzę do książek, których akcja zahacza o takie kamienie milowe we współczesnej historii Polski; wydarzenia te są dość świeże, a to czego mi z reguły brakuje w takich książkach, to zachowanie odpowiedniego dystansu, tak, aby osoba niezaznajomiona z tematem nie została przytłoczona nadmiarem informacji i uczuć. "Marynarka" właśnie taki dystans zachowuje, przez co na pierwszym planie znajduje się przede wszystkim rozwój akcji, a nie tło wydarzeń. Nie jest to książka historyczna - sam autor radzi, aby nie traktować jej jako przewodnika po Grudniu 1970, co nie jest zbyt trudne, bo to opowieść raczej utrzymana w stylistyce sensacyjnej, która oferując wiele rozrywki podczas czytania, stawia jednocześnie trudne pytania przed czytelnikiem. Czy człowieka, który ma na sumieniu śmiertelny grzech, ale całe życie postępuje tak, aby zadośćuczynić innym, czy takiego człowieka ciągle należy osądzać za zło, którego się dopuścił wiele lat temu? Czy odpowiada się za krzywdę wyrządzoną innym w imię władzy, której się przysięgało wierność, nawet jeśli wykonywało się rozkazy wbrew swojej woli? Czy ten, kto przy użyciu wszelkich możliwych środków, często niemoralnych, usiłuje obnażyć zło, jakiego dopuścił się inny człowiek, czy takie postępowanie ma rację bytu? Czy można uciec od własnej przeszłości? Już sam tytuł książki jest wymownym symbolem wiążącym przeszłość i przyszłość. W momencie, gdy Smutny dostaje świetnie płatną pracę i zaczyna nosić marynarki, jego punkowe podejście do życia wydaje się odchodzić w zapomnienie na rzecz luksusowego nonkonformizmu, aż do chwili, gdy w jego rękach ponownie znajduje się stara, wygrzebana z piwnicy marynarka, noszona przez jego ojca w dniu śmierci i podziurawiona w miejscu, gdzie została zadana śmiertelna rana.

 

"Marynarkę" czyta się wyśmienicie, czuć, że została napisana przez człowieka z doświadczeniem w pisaniu scenariuszy. Akcja ani na chwilę nie traci nic z tempa, język książki jest soczysty i ironiczny, co mi bardzo odpowiadało. Element, który zwraca uwagę, to liczne odniesienia do piosenek, które tworzą w głowie czytającego swoisty soundtrack, nadający specyficzną atmosferę książce. Bohaterowie są niejednoznaczni, ani kryształowo dobrzy, ani źli do szpiku kości, czasami tylko irytowała mnie postać Adama, nie na darmo zwał się Smutny, czasami może za smutny.

 

Książkę zdecydowanie polecam, i tym, których interesują takie nawiązania historyczne, i tym, którzy mają przede wszystkim ochotę na dobrą polską współczesną literaturę z odrobiną sensacji

 

Katarzyna Meres

Szczerze mówiąc nie spodziewałam się po tej książce tego, co otrzymałam. Myślałam, nie wiem dlaczego, że będzie to kryminał. Myliłam się, ale tylko trochę, bowiem wątek kryminalny też występuje w tej powieści. Czy jednak rozczarowałam się? Zapewniam Was, że nie.

 

Prolog wywołał u mnie uczucie zaciekawienia, zaintrygowania tym, co będzie dalej, jaki cel ma tajemnicza koperta, jaki cel ma to, co się tam stało. Po tajemniczym prologu poznajemy Karola Jarczewskiego, biznesmena, który ma potężny majątek, dobrze prosperującą firmę, a do tego niemało trosk życiowych, które niby są oczywiste, jednak jeśli zagłębimy się w książkę poznamy jego prawdziwy problem. Niewątpliwie głównymi bohaterami są także Adam - Smutny, który jest byłym liderem zespołu Amnezja oraz Nina, dziennikarka Głosu Bałtyckiego, ich również życie nie oszczędza, a wręcz zjadliwie kąsa i zadaje bolesne rany. Nina będzie pisać własną książkę na temat wydarzeń z 1970, Adam w rezultacie ciągle szuka pracy - do czasu. A Karol? Chce odkupić swoje winy.

 

Każda z tych trzech historii przenika się, a w pewnym momencie wyraźnie się łączy. Marynarka to powieść traktująca o wydarzeniach stoczniowców z 1970 roku. To mądra książka, która pokazuje życie współczesnych ludzi oparte na wydarzeniach z przeszłości.

 

Wracając do bohaterów - są wyraźnymi ludźmi, a nie papierowymi postaciami, żyją w naszej wyobraźni, wychodzą z kart i opowiadają swoje przeżycia. Są dobrze skonstruowani, czytelnik żyje ich losem, tym co przyniosą kolejne dni. Konstrukcja książki również jest ciekawa - historia Adama, Niny oraz Karola przenika się, każdy rozdział poświęcony jest jednej osobie, do tego w odpowiednich momentach mamy retrospekcje, czyli coś, co bardzo lubię w książkach.

 

Jest jednak coś, co utrudniało mi czytanie - wielość wątków oraz problemów mnie przytłoczyła, pominęłabym kilka na rzecz większej ilości historii z życia bohaterów. Bardzo mnie oni zaintrygowali i chciałam się wgłębić w ich portret psychologiczny. Autor zgrabnie je nakreślił i rozwinął, ale mógłby dodać tego więcej, nie miałabym nic przeciwko, bo bardzo się z nimi zżyłam i trudno było mi kończyć tę powieść. Muszę, naprawdę muszę wspomnieć o języku, który mnie zachwycił. A najbardziej sceny miłosne - niewymuszone, napisane wspaniałym, pięknym, momentami poetyckim językiem, który wydaje się być tak niepodobny do mężczyzny.

 

Co jeszcze mi się spodobało i zasługuje na pochwałę? Zdecydowanie brak wartościowania ze strony pana Mirosława. Przedstawił on sytuację z dwóch skrajnych stron, nie oceniał, nie narzucał zdania, analizował, a przez to sprawił, że to czytelnik sam wyrabia sobie zdanie na temat problematyki poruszanej w powieści.

 

Marynarka to powieść, która przedstawia, że nie tak łatwo jest kogoś ocenić, nie tak łatwo kogoś wyprzeć ze swojej pamięci, nie tak łatwo wybaczyć, a jeszcze trudniej stawić czoła demonom, które nas ścigają. To mądra i ciekawa książka, myślę, że nikt przy niej nie będzie się nudził, więc bardzo ją Wam polecam.

 

Ursa

Mirosław Tomaszewski - polski pisarz i dramaturg, z wykształcenia inżynier, absolwent Politechniki Gdańskiej. Autor m.in. powieści "Pełnomocnik" (1992), dramatów "Stroiciel" (1995) i "Jak bracia" (1996) oraz kilkudziesięciu scenariuszy filmowych. Od października 2014 prowadzi warsztaty scenariuszowe w Gdyńskiej Szkole Filmowej.

 

Grudzień 1970 roku na kartach naszej historii zapisał się krwawą masakrą w Gdyni. To właśnie wtedy robotnicy z Wybrzeża (gł. Gdyni, Gdańska, Szczecina i Elbląga) wyszli na ulice swoich miast, aby wyrazić protest przeciw drastycznym podwyższą cen żywności. Zdesperowani stoczniowcy zbierali się na wiecach, domagając się od rządu cofnięcia podwyżek oraz odsunięcia od władzy osób, które były za nie odpowiedzialne. W wyniku represji w sumie poległo 41 osób, w tym 18 w Gdyni, 1164 zostało rannych, a zatrzymano ponad 3 tysiące osób. I to o tych właśnie wydarzeniach, widzianych oczami współczesnych ludzi, opowiada Mirosław Tomaszewski w swojej niezwykle poruszające książce „Marynarka".

 

Fabuła powieści składa się z kilku wątków prowadzonych jednocześnie. Z początku wydają się one zupełnie ze sobą niepowiązane, ale jak się szybko okazują tworzą wspólną całość. Akcja rozpoczyna się z ostatnim dniem 2004 roku na Saskiej Kępie w Warszawie. Pewien samotny, starszy mężczyzna zostaje napadnięty w swoim domu w sylwestrowy wieczór. Rabusie grożąc, żądają oddania zawartości koperty oznaczonej dziwnym symbolem: ZO171270. Kiedy ją otrzymują, mężczyzna traci życie. Po tym tajemniczym prologu poznajemy głównych bohareów powieści: Karola Jarczewskiego, majętnego biznesmena, właściciela doskonale prosperującej firmy Kato Sp. z o.o. oraz jego córkę Magdę i zięcia Witka, którego jedynym celem życiowym jest doprowadzenie do upadku swojego teścia. Śledzimy również losy Adama, pseudonim „Smutny", niegdyś sławnego muzyka punkrockowego, lidera zespołu Amnezja, a obecnie człowieka pozbawionego celu, któremu przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. W opowieści bierze także udział dziennikarka "Głosu Bałtyckiego" - Nina Lewandowska, pisząca własną książkę na temat wydarzeń z 1970 roku.

 

Jak już kiedyś pisałam uwielbiam czytać książki, w których fabułę mocno wpisana jest historia, w związku z czym bardzo się ucieszyłam, gdy otrzymałam propozycję przeczytania „Marynarki". Chociaż muszę się przyznać, że z początku trochę się obawiała, iż książka okaże się w nie moim stylu i że trochę pochopnie podjęłam decyzję, aby się z nią zapoznać. Jednak moje obawy okazały się niepotrzebne, ponieważ książkę czytało mi się całkiem przyjemnie, pomimo że posiadam ją w postaci e-book'a, a za ta formą zdecydowanie nie przepadam. Spodobał mi się bardzo styl powieści - lekki, ze sporą dawką ironii, idealnie oddający atmosferę lat siedemdziesiątych dwudziestego stulecia. Wielowątkowa fabuła jest przemyślana i dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Autor w naprawdę ciekawy sposób połączył współczesną historię z wydarzeniami sprzed czterdziestu czterech lat. Bohaterowie wykreowani są w naturalny sposób - pełni wad oraz zalet i na pewno nie można im zarzucić braku wyrazistości. Kontrast między nimi, różne charaktery oraz odmienne spojrzenie na świat sprawiają, że fabuła obfituje w liczne zaskakujące i nieoczekiwane zwroty akcji - a to najbardziej w powieściach lubię.

 

„Marynarka" zdecydowanie należy do tych powieści, które po przeczytaniu na długo pozostają w czytelniku. Książki tej nie da się zwyczajnie odłożyć na półkę i tak po prostu o niej zapomnieć. Opisane w niej wydarzenia zmuszają do refleksji nad nie tak znów odległymi, a jakże odmiennymi od dzisiejszych czasami i do docenienia tego, co się posiada. Na duży plus niewątpliwie zasługuje to, iż autor przedstawił rozgrywającą się historię z dwóch skrajnych stron, nie ocenia również ani nie narzuca w niej swojego zdania, przez co czytelnika ma okazję sam wyrobić sobie zdanie na temat opisanych wydarzeń.

 

Reasumując "Marynarka" to wyśmienicie napisana powieść, która trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, a jednocześnie przybliża jedną z najokrutniejszych zbrodni PRL-u. Polecam ją wszystkim tym, którzy interesują się historią współczesną, ale nie tylko. Warto wracać pamięcią do minionych wydarzeń, zwłaszcza tych, które w zamierzchłej przeszłości działy się w rejonie, w którym żyjemy, bo to one przecież definiują naszą tożsamość.

Pani M

Co może łączyć byłego muzyka punkowego, ambitną dziennikarkę i statecznego biznesmena z Trójmiasta? Wydawać się może, że nic. Jednak tę trójkę bohaterów coś łączy - grudzień 1970.

 

Karol Jarczewski prowadzi dobrze prosperującą firmę Karo Sp. z o.o. Jego największym zmartwieniem jest zachłanny marnotrawny zięć, Witek, który wykorzystuje małżeństwo z Magdą, córką Karola, by w końcu przejąć rodzinny interes. Wszelkie próby pozbycia się go spełzają na niczym. Nadzieje teścia na usunięcie złego zięcia z rodziny rozwiewają się, gdy dowiaduje się, że jego ukochana córka jest z nim w ciąży. Owszem, marzył o wnuku, ale liczył na to, że ktoś inny będzie jego ojcem. Teraz pozostaje mu tylko czekać na rozwój wypadków. Mężczyzna myśli, że już nic gorszego zdarzyć się nie może. Nie ma pojęcia jak bardzo się myli. Nie przypuszcza nawet, że Witek planuje na nim zemstę za lata upokorzeń. Nie wie, że zięć odkrył jego skrywaną od lat mroczną tajemnicę.

 

Adam "Smutny" swój najlepszy czas ma już za sobą. Niewiele osób pamięta o jego zespole, Amnezji, a on sam ima się różnych prac, by zarobić na swoje utrzymanie. Jego życie zmienia się, gdy poznaje ambitną dziennikarkę, Ninę Lewandowską, która przeprowadza z nim wywiad i budzi uśpione dawno demony. Adam nie lubi rozpamiętywać przeszłości. Jest synem jednego z zamordowanych robotników. Jedyną pamiątką po nim jest zniszczona marynarka. Mężczyzna nie chce, by wciąż wypominano mu grudzień 1970 roku i patrzono na niego z politowaniem, bo skoro zabito jego ojca, musiał szybko dorosnąć, a takie dzieci są biedne, więc trzeba im współczuć. Nie spodziewa się tego, że stanie oko w oko z mordercą ojca. Adam jest postacią, która wywołuje chyba najwięcej uczuć w całej książce. Raz ma się ochotę, wybaczcie za to sformułowanie, trzepnąć go w łeb i kazać mu się ogarnąć, po chwili chce się zapomnieć, że poznało się tak nadętego, nabuzowanego testosteronem samca, ale za moment chcemy go przytulić i powiedzieć mu, że ma nas i wszystko będzie dobrze.

 

W "Dzienniku bałtyckim", którego redaktorem naczelnym jest erotoman Jan Badowski, pracuje wspomniana już Nina Lewandowska. Dostaje za zadanie napisać książkę o wydarzeniach z grudnia 1970 roku. Początkowo wydaje jej się, że to bezsensowna praca. Szybko zmienia zdanie. Nie wie jednak, że jej publikacja zmieni życie tak wielu osób i wywoła burzę. Postać Niny mnie niesamowicie drażniła. Była chorobliwie ambitna. Dążyła do celu za wszelką cenę. A że po drodze zostawiła kilka trupów i złamanych obietnic? Pfff, kto by się tym przejmował?

 

Marynarka została uszyta ze skrawków opowieści nie tylko wyżej wymienionych bohaterów. Kilka szwów dodali ci, którzy byli naocznymi świadkami wydarzeń z grudnia 1970 roku. Autor nikogo nie ocenia. Nie gani morderców, ale też nie głaszcze po głowie ofiar. Przedstawia to, co się zdarzyło, z dwóch stron barykady.

 

W moim odczuciu, zdecydowanie lepsze są fragmenty dotyczące przeszłości. Teraźniejszość jest przerysowana i miejscami nieco nużąca. Jestem też nieco rozczarowana zakończeniem. Jak dla mnie, było dość przewidywalne, niemalże nie pasujące do całości, ale w ogólnym rozrachunku Marynarka, gdybym miała jej przyznać ocenę od 1 do 6, otrzymałaby ode mnie mocne 4.

 

Cieszę się, że miałam możliwość odbyć podróż do grudnia 1970 roku. Nie było mnie wtedy jeszcze na świecie, na historii nie dochodziliśmy do tego okresu. Wiem, co tam się stało, ale lektura zmusiła mnie do rozmyślań i poszukiwań informacji na ten temat. Pojawiło się wiele pytań "co by było gdyby?". Marynarka to nie jest kolejna opowieść o krzywdzie polskich robotników, którzy przegrali kolejną walkę w słusznej sprawie. To lekcja o życiu, którą powinien przejść każdy z nas. Ja mam ją już za sobą, a Was zachęcam, byście także do niej przystąpili.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!