Zabłądziłam

Autor: Agnieszka Olejnik

Okładka wydania

Zabłądziłam

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Ruczek

Agnieszka Olejnik jest polską pisarką, polonistką, anglistką i pedagog. Pasjonuje się literaturą, podróżami i... psami. Matka trzech synów, zakochana w Tatrach i jaskiniach Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Autorka, m.in.: "Awantury w bajkach", "Ava i Tim" oraz właśnie omawianej powieści, "Zabłądziłam", która powstała w czasie, kiedy jej najstarszy syn przeżywał pierwsze doświadczenia miłosne.

 

"[...] łatwiej zauważyć, kiedy coś się między ludźmi zaczyna, niż kiedy się kończy." [s. 177]

 

Majka jest szesnastolatką, która od czterech lat boryka się z problemami w rodzinie. Pewna tragedia odmieniła na zawsze życie jej i jej rodziców. W domu nadal wyczuwa się echo tamtych trudnych dni. Tak naprawdę, to nikt nie pogodził się do końca z tym, co się stało. Jednak w życiu dziewczyny pojawia się chłopak, który ponownie wywróci jej życie do góry nogami. Osiemnastoletni Alek, nie tylko przywróci kolory jej światu, ale także sprawi, że otworzy się ona na otaczających ją ludzi. Jednakże chłopak sam mierzy się z podobnymi do niej problemami. Czy razem poradzą sobie z nimi lepiej? Czy odzyskają, obecnie zachwianą, równowagę w swoim życiu?

 

"Zabłądziłam" to historia Majki i Alka. Historia dwójki młodych ludzi, którzy odnaleźli się dzięki swoim problemom, i którzy uczyli siebie nawzajem z nimi radzić. Na nowo uczyli się oni żyć w własnej skórze, mierzyć ze swoimi lękami oraz korzystać z życia. Powieść ta porusza najważniejsze w tak młodym wieku zagadnienia - przyjaźń, miłość, dorastanie, dojrzewanie, popełnianie i naprawianie błędów. Autorka stworzyła historię prawdziwą, z prawdziwymi bohaterami i realnymi problemami. Niezwykle aktualną, ukazującą różne oblicza polskiej młodzieży i ich zachowań.

 

Główni bohaterowie są nastolatkami, z nietypowym bagażem doświadczeń, którzy nadal żyją wydarzeniami z przeszłości, niekiedy tracąc cenne chwile z teraźniejszości. Żadne z nich nie jest idealne, bo któż jest? Mają swoje wady i zalety; w końcu są tylko ludźmi. Ludźmi, którzy pragną miłości, normalnej, kochającej się rodziny i normalnego życia. Pragną poczucia, że ktoś na nich czeka, ktoś się o nich troszczy. Poznając tę historię z perspektywy Mai, mamy doskonały wgląd w jej emocje, uczucia i myśli. Znamy każdą jej obawę, ale także każdy przebłysk nadziei. Dzięki temu też wyraźnie dostrzegamy zachodzącą w niej przemianę.

 

"[...] czasem w życiu jest tak, że trzeba skoczyć na głęboką wodę. Bo jeżeli się stchórzy, to po prostu... może nie być drugiej szansy." [s.194]

 

Książka ta umożliwia czytelnikowi zaobserwowania przemiany młodej dziewczyny, niepewnej, zalęknionej, wyobcowanej, w dziewczynę, stawiającą pierwsze kroki jako młoda kobieta, która potrafi przyznać się do swoich błędów - choć nie upłynęło wiele lat, odkąd ją poznaliśmy. Pod koniec powieści nie mogłam uwierzyć, że to nadal ci sami bohaterowie, tyle w jej trakcie się zmieniło. I choć książka nie jest długa, nie ma się poczucia sztucznego przyspieszania zdarzeń. Autorka idealnie dawkowała czytelnikowi nie tylko informacje, ale i emocje, wzbudzając ich całą gamę. Niejednokrotnie przepełniał mnie smutek, radość, złość za głupie zachowanie bohaterki, czy nadzieja, że wszystko dobrze się skończy.

 

Powołani przez nią do życia bohaterowie, to nie tylko nastolatkowie, ale także ich rodzice. Tragiczne zdarzenia także na nich odcisnęły swoje piętno, do tego stopnia, że i oni zagubili się w otaczającym ich świecie. Pisarka zwraca uwagę na trudne relacje między samymi nastolatkami, ale także między nimi i ich rodzicami. Nie jest łatwo opiekować się kimś i być za kogoś odpowiedzialnym, o czym nasi młodzi bohaterowie przekonują się na własnej skórze. Czasami trapiące nas problemy, związane ze szkołą czy młodzieńczą miłością, okazują się być niczym, w porównaniu do tych, które mają moc zmieniania całego życia.

 

"Zabłądziłam", Agnieszki Olejnik, to książka pełna emocji, problemów, także tych poważnych, ale również przepełniona nadzieją, miłością i wiarą. Nie mówię, że jest to pozycja pozbawiona wad, bo nie jest. W niektórych momentach jest przewidywalna, pewne zdarzenia są zbyt idealne, ale jednak jest to niezwykle przyjemna lektura, którą będę polecać każdemu zainteresowanemu. Czyta się ją szybko i łatwo oraz można wyciągnąć z niej wartościowe wnioski, rady, przemyślenia. Jest to idealna książka nie tylko dla młodzieży, ale także dla "młodych dorosłych" i rodziców. Z pewnością warto poświęcić jej swój czas.

 

"Bo przecież człowiek ma prawo popełniać błędy." [s. 272]

Mała Pisareczka

 

Znacie to uczucie, kiedy po przeczytaniu opisu wiecie, że ta książka jest wręcz dla was stworzona? Owo uczucie ogarnia mnie bardzo rzadko, a kiedy w końcu nadchodzi, wiem, że muszę daną powieść jak najszybciej przeczytać!

 

Maja jest tak zwaną cichą myszką, nie wyróżniającą się z tłumu trzecioklasistów. Lecz ma ku temu powód. Po dziś dzień pamięta "krwawą kąpiel" Kai, jej starszej siostry, ponieważ to właśnie ona cztery lata temu odkryła zimne ciało samobójczyni. To przeżycie sprawiło, że Maja przestała się czymkolwiek się interesować, żyła z dnia na dzień bez marzeń, bez nadziei. Do czasu gdy zainteresowała się historią pewnego chłopaka. Dowiedziała się że pewien niski chłopak, Aleksander, również ma w rodzinie samobójcę. To smutne podobieństwo sprawiło, że tę dwójkę połączyła więź - więź współczucia, ciekawości, a w końcu i miłości. Lecz kiedy w końcu się odnaleźli, żadne z nich nie było przygotowane na przyszłość, która nadeszła szybciej niż się spodziewali.

 

Maja nie jest zwykłą dziewczyną. Alek nie jest zwykłym chłopcem. Obydwoje nie potrafią żyć pełnią życia, ponieważ jedną nogą chodzą po teraźniejszości, a drugą nogą utkwili w przeszłości - w przeszłości, której nie potrafi zrozumieć, a tym bardziej się pogodzić. Nieświadomie zaczęli przywdziewać na swoje twarze maski: jedno maskę duszy towarzystwa, drugie odludka. A do ich zdjęcia potrzebowali siebie nawzajem i krótkich dwóch zdań: "Nie musisz udawać. Nie przede mną".

 

Pani Agnieszka Olejnik napisała bardzo prawdziwą książkę. "Zabłądziłam" to jedna z tych szczerych historii, które ruszają nie tylko naszą wyobraźnię, ale również i serce. Chce się wiedzieć więcej i więcej, ponieważ słowo "czytać" nie jest, moim zdaniem, odpowiednie. Ta książka nie zawiera młodzieżowej historyjki, lecz życie ludzi. I nie chodzi tu tylko o Maję i Alka, lecz również o ich otoczenie.

 

Całość historii poznajemy z ust Mai, głównej bohaterki i narratorki, która nawet przy nas, ma się wrażenie, zachowuje początkowo dystans. Jak to później zauważyła, to właśnie Alek powolutku zaczął ją "obierać" niczym cebulę. Dzięki niemu zaczęła żyć pełną piersią. Alek również się zmienia. Z chłopaka, który cały czas grał, zaczął się o kogoś troszczyć. Zaczął kochać.

 

Bardzo się cieszę, że autorka poszła o krok na przód i stworzyła nie tylko tę dwójkę głównych bohaterów, lecz również całe ich otoczenie. Ukazała również i ich problemy. Ponieważ zarówno rodzina Mai, jak i rodzina Alka nie miała łatwego życia. Obydwoje musieli pogodzić się z dotkliwą stratą jednego z członków, a każdy zrobił to na swój własny sposób. Szczególnie spodobała mi się tutaj postać mamy Mai i jej droga powrotu do teraźniejszości. Mogę się jedynie domyślić, jak trudne było to wyzwanie, ponieważ poczucie straty bliskiej, ukochanej osoby bardzo trudno ubrać w zdania.

 

Akcja po prostu pędzi jak szalona, a czytelnik ma ochotę wiedzieć więcej i więcej. A to dlatego, że tutaj nic nie jest schematyczne, i na całe szczęście (bo tak też mogło się zdarzyć) nie jest przedramatyzowane. To historia ludzi, którzy zachowują się jak ludzie - boją się i uciekają ze strachu przed cierpieniem. Są tacy jak my, i tak ja my popełniają błędy, które później trudno naprawić. Autorka poruszyła nie tylko problemy młodzieży, lecz i dorosłych, ponieważ, jak się później okazało, te dwa światy dzieli bardzo krótka nić.

 

Styl i język autorki idealnie pasuje do powieści. Nie jest prosty, nie jest trudny, lecz w sam raz. Nie brak tutaj mądrych przemyśleń i nieśmiałych rad, które kierowała do nas Agnieszka Olejnik.

 

"Zabłądziłam" to jedna z tych książek, które każdy chce przeczytać. "Zabłądziłam" to jedna z tych historii, które każdy chce poznać. "Zabłądziłam" to jedno z tych słów, które każdy z nas wypowiedział lub dopiero wypowie. Takie zwykłe słowo - zabłądziłam- a jednocześnie wywołujące tak sprzeczne ze sobą uczucie. Z jednej strony smutek - smutek z powodu obrania złej drogi - a z drugiej ulga ze zrozumienia swojego błędu.

 

Muszę się przyznać, że początkowo liczyłam na coś zupełnie innego. Sama dokładnie nie potrafiłam tego nazwać, ale po "Zabłądziłam" oczekiwałam wypieków na twarzy. Czegoś takiego nie otrzymałam - i może to i dobrze. Książka okazała się niespodzianką - wielką niewiadomą, którą trudno było przewidzieć.

 

Czy polecam? Oczywiście, że tak i myślę, iż do przeczytania tej książki jakoś szczególnie nie muszę namawiać. Nie tylko ja czekałam na jej premierę. Ja już ją przeczytałam i liczę, że wy również niebawem dołączycie do tego grona. A teraz czekam na kolejne powieści Agnieszki Olejnik!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: