Wegetarianka

Autor: Han Kang

Okładka wydania

Wegetarianka


Dodatkowe informacje

  • Autor: Han Kang
  • Tytuł Oryginału: Ch’aesikchuuija
  • Gatunek: Powieści i opowiadania
  • Język Oryginału: Koreański
  • Liczba Stron: 168
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-935271-4-4
  • Wydawca: Kwiaty Orientu
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    5/6

    5/6

    5/6

    5/6

    4/6

    5/6

    3,5/6

    5/6

    5/6

    -


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Czytelnik7

Wegetarianizm jest tematem, który cały czas budzi dyskusje. Mimo zapewnień dietetyków, twierdzących, że zrównoważona dieta wegetariańska jest dietą zdrową, ciągle ma swoich przeciwników. Osoby praktykujące ten styl życia nierzadko są krytykowane przez najbliższych. Podobnie było w przypadku Yeong-hye, głównej bohaterki powieści "Wegetarianka", która niespodziewanie, z dnia na dzień, postanowiła wyrzucić ze swojego jadłospisu produkty mięsne.

 

Han Kang urodzona w 1970 roku w Kwangju w Korei Południowej, absolwentka filologii koreańskiej na Uniwersytecie Yonsei, jest autorką pięciu powieści cieszących się rosnącą popularnością na całym świecie. Debiutowała jako poetka, publikując w magazynie literackim "Munhak kwa Sahoe" wiersz "Seulska zima". W 2013 roku na rynku pojawił się Jej najnowszy zbiór poezji "Schowałam w szufladzie zmierzch".

 

Yeong-hye, tytułowa wegetarianka, prowadzi nudne, przeciętne, monotonne życie przy boku przeciętnego męża, Cheonga. Jest żoną wzorową: wierna, posłuszna, wyrozumiała, oszczędna. Ponadto wspiera budżet domowy, pisząc teksty do komiksów. Całe Jej życie się zmienia, gdy pod wpływem koszmarów sennych, odrzuca dotychczasowe ideologie, wybierając wegetarianizm. Decyzji tej za rozsądną nie uważa zaniepokojony mąż, który w nadziei odciągnięcia żony od bezmięsnej diety, zwraca się z prośbą o pomoc do najbliższej rodziny - szwagierki, In-hye, oraz teściów. Ów pomoc kończy się nie najlepiej, gdyż między bohaterką a Jej ojcem dochodzi do poważnej scysji, w wyniku której Yeong-hye podcina sobie żyły. Dalsze feralne wydarzenia (pobyt w szpitalu psychiatrycznym, niespodziewane zachowania bohaterki) wyraźnie obrazują jakie relacje, pozornie trwałe i silne, a naprawdę kruche i słabe, łączą rodzinę bohaterki.

 

Powieść "Wegetarianka" składa się z trzech powiązanych ze sobą części, w których śledzimy losy głównej bohaterki przez pryzmat różnych postaci: męża, szwagra-artysty, siostry. W powieści mamy do czynienia z dwoma rodzajami narracji: pierwszoosobowej, w której jest przedstawiony początek wegetarianizmu bohaterki oraz reakcja społeczeństwa, i trzecioosobowej, w której dowiadujemy się o Jej późniejszych losach. Spotykamy się także z retrospekcją. Swobodna zabawa formą, jakiej dokonuje autorka, jest jednym z największych plusów recenzowanej pozycji; dzięki niej czytelnik może dokładnie poznać naturę głównej bohaterki, głębiej spenetrować Jej losy, a także szczegółowo zaobserwować Jej powiązania z otoczeniem. Na uwagę zasługuje także język: prosty, chłodny, surowy, oszczędny, bez zbędnych ozdobników, aczkolwiek trafny i plastyczny. Minimalizm językowy idealnie współgra z realizmem, od którego wręcz kipi "Wegetarianka". Stawiając na oszczędność słowa i treści, Han Kang stworzyła intymną relację między czytelnikiem a postaciami, co jest kolejną wielką zaletą książki.

 

Wegetarianizm, który, jak się może początkowo wydawać, nie jest istotą powieści, a jest jedynie sposobem, w jaki Han Kang pragnie zwrócić uwagę na potrzebę bliskości, akceptacji i wolności w życiu człowieka. Kreśląc losy bohaterki, autorka, w sposób niebanalny, przypomina o skomplikowanej ludzkiej naturze, która kształtuje się przez całe życie. Z powieści odczytać można także przestrogę, że błędem jest kierowanie się instynktami w poznawaniu świata. Jedyną drogą, ku zrozumieniu rzeczywistości, jest rzetelna obserwacja i tolerancja.

 

"Wegetarianka" z całą pewnością nie jest powieścią łatwą; wymaga skupienia, refleksji, czasu. Jest pozycją budzącą liczne pytania, do których odpowiedzi nie znajdziemy w tekście. By zrozumieć jej sens i przekaz należy wykazać się dużą wrażliwością i spostrzegawczością. Jest powieścią nie kończącą się z chwilą przeczytania ostatniego zdania. Jest to dzieło, które żyje w świadomości czytelnika przez długi czas. Żyje, nie dając spokoju...

Jane Rachel

Niestety nie przybliżę Wam opisu książki, bo nawet nie wiem jak to zrobić. Sama notka na tyłach egzemplarza nie wyjaśnia, o czym będzie opowiadać Han Kang. Można tylko spotkać takie zdania jak „polifoniczna opowieść, która zaintryguje nie tylko zwolenników ekofeminizmu, lecz także osoby lubiące zgłębiać topografię ludzkiej psyche", „z chirurgiczną precyzją przetwarza żywą tkankę egzystencji", „Jest to refleksja nad metodami sublimacji prymitywnych instynktów, możliwością transcendencji i zasadnością samodestrukcji", a to wszystko można śmiało pominąć i zastąpić ostatnim zdaniem opisu, czyli „Refleksja nad sferą ludzkiej wolności" (chyba brzmi prościej). Kiedy już przebrnęłam przez terminy przywodzące mi na myśl pracę magisterską poruszającą bardzo trudny temat (na przykład „metody sublimacji prymitywnych instynktów", wybierzcie, co chcecie), pozwoliłam, aby ta wielka zagadka wciągnęła mnie do swojego świata.

 

Byłam niemal pewna, że będzie to kolejny podręcznik dla przyszłych psychologów. Jakże się myliłam. Wegetarianka tak naprawdę jest zaledwie 164-stronicową historią Yŏng-hye, żony, siostry i córki, która ni stąd, ni zowąd pragnie być wolna (a jednak udało mi się wykrzesać coś z tego opisu). Problem w tym, że jej definicja wolności niezbyt odpowiada mężowi i rodzinie.

 

Han Kang wszystko przemyślała. Niestety nie oznacza to, że jej powieść od razu wciągnie czytelnika i zmusi go do refleksji. Początek był dla mnie naprawdę dziwny, a zwłaszcza nietypowa postawa głównej bohaterki. W ogóle nie rozumiałam jej zachowania, było dla mnie wręcz śmieszne i na miejscu jej męża zareagowałabym z pewnością tak samo. Sama kreacja bohaterów była ciekawa. Każdego z nich łączył spokój, lecz pod tą przykrywką harmonii kryły się najróżniejsze emocje. Najbardziej zaciekawiła mnie postać siostry bohaterki, In-hye. Tak naprawdę to jej cały czas współczułam, ponieważ sytuacja kobiety nie była ciekawa.

 

Całość podzielona jest na trzy części. Każda z nich prowadzona jest w innej narracji – w pierwszej części jako narrator pierwszoosobowy w czasie przeszłym opowiada mąż Yŏng-hye, w drugiej ster przejmuje szwagier bohaterki, przybliżając historię kobiety i jego samego za pomocą trzecioosobowej narracji i również czasu przeszłego, zaś w trzeciej części możemy poznać świat oczami In-hye, siostry, która posługuje się trzecioosobową narracją i czasem teraźniejszym. Brzmi z pewnością dziwnie, jak pomieszanie z poplątaniem, ale w rzeczywistości jest ciekawym zabiegiem, dodającym książce kolorów. Ta różnorodność narracji i czasów bardzo mi się spodobała. Sprawiała, że każda część prezentowała się zupełnie inaczej, jakby była inną historią, ale wciąż opowiadającą o tym samym – o Yŏng-hye i jej wolności.

 

Han Kang w każdej z trzech części pisze inaczej. Pierwsza część, oddana mężowi bohaterki, faktycznie ma w sobie męski charakter i proste myślenie, zaś w przypadku drugiej czułam się jakbym czytała w myślach prawdziwego artysty. Trzecią mogę określić jednym słowem: zrezygnowanie. Uważam, że Han Kang spisała się rewelacyjnie w każdej części, pokazując zupełnie inne charaktery i udowadniając, że jeden autor potrafi pisać na kilka sposobów.

 

Dopiero druga i trzecia część mnie wciągnęły. Historia z mongolską plamką i punktem kulminacyjnym w metamorfozie Yŏng-hye były zaskakujące, zwłaszcza ta ostatnia. Na samym końcu można było zaobserwować ogromną zmianę w charakterze głównej bohaterki. Nagle z dorosłej, cichej kobiety stała się wolnym dzieckiem. Na ostatnich stronach zaczęłam jej współczuć. To jest trochę dziwne: współczułam osobie, która niszczyła całą swoją rodzinę, przyczyniła się do nieodwołalnych decyzji męża, niezbyt pozytywnego incydentu w drugiej części i tragedii siostry. Ale nie z tego powodu chciałam ulitować się nad Yŏng-hye. Współczułam jej, bo nie mogła być sobą. Już na samym końcu, kilka stron przed zakończeniem, zdałam sobie sprawę z tego, jak ważna jest wolność. Yŏng-hye była naciskana przez bliskich, którzy wymagali od niej innego zachowania i chociaż na początku w ogóle go nie rozumiałam (i nie akceptowałam do końca książki), to pod koniec wszystko stało się jasne.

 

Wegetarianka jest powieścią dziwną i trudną, ale niosącą bardzo ważne przesłanie. Było to moje pierwsze spotkanie z literaturą koreańską, a po przeczytaniu Wegetarianki mam nadzieję, że nie ostatnie. Han Kang świetnie pokazała realia tamtego świata, trudną drogę ku wolności i wszystkie przeciwieństwa, które mogą niejednokrotnie podciąć człowiekowi skrzydła. Jak dla mnie jest to pozycja warta uwagi.

Uleczkaa38

Powszechnie uważa się, iż kultura nie zna granic, skutecznie przełamując wszelakie administracyjne przeszkody na swej drodze ku odbiorcom. I zapewne w tym znaczeniu tak jest, gdyż oto książki, filmy i muzyka z najodleglejszych zakątków świata, trafiają do fanów na wszystkich kontynentach. Inaczej ma się jednak sprawa w kwestii podejmowania i prezentowania pewnych treści kulturowych, które to mogą zostać zaprezentowana tylko przez poszczególne grupy etniczno - narodowościowe. I tak chociażby rdzenną muzykę afrykańską mogą, szczerze i prawdziwie, grać jedynie wykonawcy urodzeni lub żyjący jedynie w tym konkretnym środowisko kulturowym, podobnie jak nigdy nie uda się mieszkańcom Afryki zrozumieć w pełni natury słowiańskiego folkloru. W literaturze zjawisko to występuje chyba tylko w odniesieniu do jednego kontynentu - Azji. Pisarze z Chin, Japonii czy też Korei potrafią pisać w swych dziełach o świecie, życiu, ludziach w tak niecodzienny, niezwykły i dogłębnie psychologicznie sposób, iż obok takiej literatury nie można po prostu przejść obojętnie. I choć okazja do poznania tych książek w Polsce nie trafia się zbyt często, to czasami i do Nas dociera taka niezwykła pozycja, która każe zmienić dotychczasowy pogląd na to, czym jest i czym może być współczesna literata. Książka ta nosi tytuł "Wegetarianka", zaś jej autorką jest koreańska pisarka - Han Kang.

 

Powieść ta opowiada o pewnej kobiecie - Yeong-hye, która pod wpływem sennych koszmarów, postanawia zostać wegetarianką. I mogłoby by się wydawać, że nie powinno być to niczym nadzwyczajnym, wszak miliony ludzi na całym świecie świadomie rezygnuje ze spożywania mięsa, to jednak wraz z tą decyzją młodej kobiety, odmienia się jej całe dotychczasowe życie. Oto bowiem wraz z każdym dniem trwania w swoim postanowieniu, Yeong-hye staje się osobą coraz bardziej nie akceptowalną, wykluczoną, obcą wśród jej najbliższych, przyjaciół, znajomych pracy. Nie rozumiana przez męża, rodzeństwo, rodziców i innych bliskich jej dotąd ludzi, oddala się coraz bardziej od tego czegoś, co możemy nazywać człowieczeństwem. Yeong-hye zafascynowana roślinami i ich naturą, z każdą chwilą staje się upodabniać do rośliny, zamkniętej w ciele człowieczka. Ciele i duszy nie mogącej być wolnymi, zmuszanymi zaś do kulturowego posłuszeństwa, podporządkowania i z góry wyznaczonej roli kobiety w koreańskiej kulturze. Yeong-hye w ten niezwykły sposób podejmują swoją własną walkę o poczucie wolności, która to może doprowadzić Ją do szczęścia, jak i również to tragedii..

 

Postać Yeong-hye, to główna bohaterka tej poetyckiej, sennej, a nawet baśniowej opowieści, która tak naprawdę wydaje się być poza jej głównym nurtem. Postać o której wyrzyscy mówią, myślą, opowiadają, zaś najmniej o sobie przekuje Nam Ona sama. Wrażenie to jest rezultatem niezwykle interesującego zabiegu stylistycznego autorki, która podzieliła ów historię na trzy główne części, w których to o Yeong-hye, jej decyzji i konsekwencjach z niej wynikających, dowiadujemy się z trzech, zupełnie odmiennych perspektyw.

 

Pierwsza odsłona to opowieść męża głównej bohaterki, który traktują ją jako osobę będącą przykładem posłusznej żony, gospodyni, towarzyszki podczas spotkań biznesowych. Nie interesujący się jej sprawami, problemami, nie potrafiący wysłuchać jej w chwili, gdy Ona najbardziej tego potrzebuje. Co więcej, otwarcie przyznający się do tego, że tak naprawdę nigdy jej nie kochał..

 

Druga cześć tej opowieści, to relacja szwagra głównej bohaterki - artysty, który początkowo wydaje się być najbardziej otwarty i przychylnie nastawiony wobec postępowania Yeong-hye. Wydaje się osobą, z którą to kobieta może otwarcie rozmawiać, wyżalić się, odnaleźć pocieszenie i zrozumienie. Wkrótce jednak okazuje się, iż za ową maską akceptacji i zrozumieniem kryją się pobudki artystyczno - erotyczne, wynikające z fascynacji ciałem, a w szczególności drobną tzw. mongolską plamką na ciele kobiety, oraz pożądaniem jakie wzbudza w Nim szwagierka.

 

I wreszcie trzecia perspektywa, tym razem z punktu widzenia siostry wegetarianki - In-hye. Kobieta ta podejmuje się roli opiekunki odpowiedzialnej za los Yeong-hye, raczej z poczucia obowiązku aniżeli prawdziwej, siostrzanej miłości. Sama nieszczęśliwa w związku z mężem malarzem, wyładowuje część swoich żalów i trosk na samej Yeong-hye, jednocześnie uznając ją za kolejny ciężar swojego, i tak już bardzo podłego, życia. Ale to właśnie z ust In-hye dowiadujemy się Najwięcej o tym zamkniętym w czterech ścianach rodzinnym dramacie, którego korzenie sięgają znacznie głębiej i dalej, niż tylko decyzji kobiety o nie spożywaniu mięsa.. I tak oto właśnie te trzy części rysują Nam historię o Yeong-hye i jej walce o bycie zrozumianą, zauważoną i zaakceptowaną. I choć każda z Nich operuje innym czasem, innym trybem osobowym i innymi emocjami, to wspólnie tworzą w perfekcyjny sposób ten niezwykły dramat..

 

„Wegetarianka" to lektura trudna, bardzo specyficzna i wymagająca dużego zaangażowania ze strony czytelnika. Niemniej owe zaangażowanie zostaje w pełni wynagrodzone wraz z ostatnią stroną tej powieści. Czytając tą książkę doświadczamy bowiem czegoś, czego chyba dotąd nikt z Nas nigdy nie doświadczył przy lekturze innej pozycji. Tym czymś jest spojrzenie na człowieczeństwo z zupełnie innej strony, aniżeli dotychczas było Nam to serwowane. Strony wręcz metafizycznej, nieracjonalnej, nie do końca logicznej, ale jednocześnie bardzo poruszającej. Oto bowiem widzimy obraz człowieka, który dusi się w tym, czym obwarowane są jego zachowania, normy, codzienna egzystencja. I tak naprawdę to śmiało można by stwierdzić, iż w przypadku większości z Nas, moglibyśmy powiedzieć o sobie i własnych odczuciach, dokładnie to samo. Różnica polega jednak na tym, iż zarówno autorka tej książki jak i jej główna bohaterka, mają odwagę opowiedzenia o tym, co prawda być może nie wprost, ale w bardzo surrealistyczny sposób. To smutne, szokujące ale prawdziwe spojrzenie na człowieka. I już sam fakt, iż po lekturze tej książki nie sposób oderwać myśli od opisanych w niej wydarzeń, świadczy o tym, że jest to spojrzenie bardzo potrzebne.

 

Dla Mnie książka ta to przede wszystkim opowieścią o samotności i braku zrozumienia jak i również akceptacji, dla inności. Yeong-hye jest bardzo samotną kobietą, nie radzącą sobie z własnymi problemami, lękami, kłopotami. O tym, jak wielka i niszczycielska jest ta samotność, świadczy sam fakt powzięcia przez Nią decyzji o tej wielkiej przemianie osobowej, która tak naprawdę jest niczym innym, aniżeli popadaniem w szaleństwo. To bardzo smutna obserwacja, która każe wręcz odczuwać złość względem najbliższych tej kobiety, którzy nie chcieli lub nie potrafili dostrzec tych wszystkich symptomów wówczas, gdy był jeszcze czas na niesienie pomocy. I gdy już owa samotność zaistniała i pogrążyła w swych odmętach Yeong-hye, to wówczas nadchodzi kolejna fala nieszczęścia, jaką to jest właśnie brak zrozumienia i akceptacji. I tak naprawdę to sam pomysł decyzji, o przejściu na wegetarianizm przez główną bohaterkę i jej stopniowym zatracani się w byciu człowiekiem, wydaje się być tutaj jedynie niezwykle mocno zarysowanym, a nawet nieco przejaskrawionym, przykładem służącym ukazaniu braku tolerancji i chęci zrozumienia kogoś, kto jest po prostu inny od wszystkich. Po zakończeniu lektury książki, coraz bardziej uświadamiam się w tym przekonaniu, że mamy tutaj do czynienia z bajkowo - senną opowieścią o zwykłych sprawach i problemach współczesnych ludzi, przedstawioną w tak szokujący i innowacyjny sposób tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę jak największej liczby czytelników. Taki zamysł Han Kang wydaje się być wręcz genialnym posunięciem, i z całą pewnością ze wszech miar skutecznym.

 

Fabuła tej niecodziennej powieści to historia oparta na jawie i śnie, które to przeplatają się ze sobą tak płynnie i niezauważalnie, iż często nie potrafimy odróżnić jednego od drugiego. I nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż mamy tutaj do czynienia z zabawą autorki, której tak chętnie się poddajemy My - czytelnicy. Zabawą konwencją, czasem, formami osobowymi, wątkami. I najciekawsze jest to, iż im bardziej zagmatwana i nieprzejrzysta wydaje się Nam ta opowieść, tym chętniej oddajemy się jej tokowi i z jeszcze większą niecierpliwością oczekujemy kolejnych rozdziałów, licząc na odpowiedzi na Nasze wszystkie pytania. Czy się ich doczekamy..?, tego nie zdradzę. Zasugeruję jedynie takie oto przemyślenie, z czasami odpowiedzi o rozwikłania zagadki nie należy poszukiwać na ostatnich stronach książki, lecz w jej początkach.. Pewne jednak jest to, iż książka ta łamie wszelkie zasady i reguły, tworząc zupełnie nowy przykład literatury społeczno - obyczajowej, niespotykany dotąd w Polsce.

 

Książka to także opowieść o niezwykłym świecie azjatyckiej kultury, w tym przypadku koreańskiej. Kulturze tak bardzo fascynującej, ale także i na swój sposób zimnej, nieczułej, przerażającej. I choć opisana tu historia rozgrywa się głównie w domowym zaciszu, to i tak na każdym kroku odczuwa się klimat tego niezwykłego miejsca. Mentalność żyjących tam ludzi, ich sposób postrzegania rzeczywistości i hierarchia systemu wartości, przedkładającego nade wszystko obowiązek i zasady, poraża z wielką mocą. W zasadzie to nie powinno dziwić nikogo to, iż to właśnie w najszybciej rozwijających się krajach Azji, liczba samobójstw przybiera największe wskaźniki. Trudno bowiem, bynajmniej Mi, wyobrazić jest sobie życie w otoczeniu ludzi, którzy żyją wciąż w zgodzie z poglądami rodem sprzed setek lat, wedle których to rola i pozycja kobiety ogranicza się jedynie do podporządkowywania się woli mężczyzny. Być może to zbyt surowa i niesprawiedliwa ocena, zwłaszcza z perspektywy osoby, która nigdy nie była w Azji, ale właśnie takie emocje wzbudza we Mnie ta historia. Emocje budowane pewnym "niemym" krzykiem rozpaczy i próby zwrócenia uwagi na to, że każdy człowiek ma prawo do własnego zdania, samostanowienia, wolności.

 

"Wegetarianka" to z pewnością pozycja przeznaczona dla dorosłego czytelnika, potrafiącego zrozumieć te wszystkie filozoficzne i psychologiczne treści, często ukryte gdzieś po powierzchowną warstwą wydarzeń. Czasami sama odnosiłam nawet wrażenie, że nie jestem dość "dorosła" na tę książkę i nie wszystko potrafię pojąą i zinterpretować we właściwy sposób. Z drugiej strony być może właśnie dzięki tej lekturze nauczyłam się czegoś więcej o życiu, więc i w ten sposób można podejść do tej pozycji. Ponadto należy zwrócić uwagę na pokaźną dawkę erotyki, wysublimowanej i poetyckiej, ale jednak przeznaczoną tylko dla dorosłych. I chyba mimo wszystko jest to powieść przeznaczona głównie dla kobiet, które to potrafią zrozumieć drugą kobietę w jej najbardziej tragicznym i dramatycznym okresie życia.

 

Powieść Han Kang to spojrzenie na zupełnie inny, odległy, zaskakujący świat. Świat, w którym człowiek nie jest wcale najważniejszy, i w którym to jego walka o własne Ja, jest z góry skazana na porażkę. Takiej książki nigdy nie mógłby napisać polski, ani żaden inny europejski autor, gdyż po prostu nie byłby wstanie pojąć, zrozumieć i przekazać tych wszystkich emocji, jakie towarzyszą głównej bohaterce. Dlatego też książka ta jest tak bardzo wyjątkowa i ważna właśnie tutaj i dla polskich czytelników. Stanowi ona bowiem niepowtarzalną, a być może i jedyną, okazję na poznanie zupełnie innej, azjatyckiej kultury, a ściślej rzec biorąc, jej ciemnej strony. Naprawdę warto poznać "Wegetariankę" i czerpać z Niej naukę o tym, jacy jesteśmy i jacy być nigdy nie powinniśmy.

Awiola

"Wszystko z powodu mięsa. Jadłam za dużo mięsa. To dusze zabitych istot gromadzą się we mnie. Bez wątpienia. Mięso zostało przetrawione i rozproszyło się po moim ciele, a resztki wydaliłam, ale dusze martwych istot gromadzą się w mojej piersi".

 

Literatura koreańska to obszar literacki kompletnie mi nieznany, stanowiący dla mnie spore wyzwanie intelektualne. Wyzwanie, wynikające z nieznajomości życia kulturalnego, zwyczajów i całej egzotyki tego kraju. W przypadku mojego pierwszego spotkania z tego typu literaturą – wyzwanie to okazało się podwójne, wywołując we mnie psychodeliczny stan bez konieczności zażycia jakichkolwiek narkotyków.

 

Han Kang to urodzona w 1970 r. w Korei Południowej, absolwentka filologii koreańskiej na Uniwersytecie Yonsei. W 1993 r. wierszem pt. "Seulska zima" zadebiutowała jako poetka, a w 1994 r. wygrała konkurs literacki za opowiadanie "Czerwona kotwica". Autorka w swoim dorobku posiada kilka powieści, zbiory opowiadań oraz tomik poezji. "Wegetarianka" to jej trzecia książka, która została przełożona na wiele języków. Autorka obecnie tworzy szóste dzieło.

 

"Wegetarianka" to książka składająca się z trzech części, które początkowo były publikowane oddzielnie, a w 2007 r. połączono je w jedną całość. Punktem wspólnym wszystkich, trzech historii jest kobieta - Yŏng-hye, którą poznajemy w części pierwszej. Oczami jej męża, czytelnik obserwuje przemianę bohaterki, która pod wpływem snu przestaje jeść mięso – stając się wegetarianką. Jej decyzji nie rozumie i nie popiera cała rodzina. W drugiej części, szwagier dziewczyny, będący artystą obsesyjnie pragnie zobaczyć mongolską plamkę Yŏng-hye, dzięki której stworzy swoją artystyczną wizję. Część trzecia to widziana oczami siostry Yŏng-hye, jej choroba i własne zagubienie w życiu.

 

Utwór Han Kang jest dziełem wielogłosowym, zwanym również polifonicznym. Konwencja ta widoczna jest poprzez zastosowany przez autorkę zabieg wielotorowej narracji, bowiem w każdej z trzech części czytelnik poznaje innego narratora: mąż Yŏng-hye, jej szwagier i w części trzeciej In-hye, czyli siostra bohaterki. Ta swoista wielogłosowość, która nie wynosi na piedestał żadnego z bohaterów, w połączeniu z pojawiającymi się elementami onirycznymi – tworzy lekturę "Wegetarianki" niezwykle absorbującą. Powiem wprost – tej książki nie można przestać czytać, aż do jej ostatniej strony, pomimo dużej dozy dziwności i psychodelizmu, jaki odczuwałam w miarę zagłębiania się w niezgłębioną psychikę bohaterów.

 

Każda z postaci, jakie na potrzeby swojej książki wykreowała autorka – nawet po przeczytaniu ostatniej strony – była dla mnie zagadką. Spoiwo łączące wszystkie trzy historie, czyli tytułowa Wegetarianka to postać niejednoznaczna, którą trudno ocenić i zrozumieć. Jej obsesja niejedzenia mięsa, z czasem przeradza się w inne pragnienie, Yŏng-hye chce bowiem przestać istnieć jako człowiek – chce być drzewem, rośliną. Swoje pragnienie może zrealizować tylko poprzez jedno – destrukcję własnego ja. Han Kang ukazała tutaj studium osoby, którą czytelnik musi sam sobie sklasyfikować – czy to chora psychicznie kobieta, czy może jednostka pragnąca wolności własnych wyborów? Pytanie trudne, w którym nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Takie właśnie refleksje nasuwały mi się podczas tej lektury w odniesieniu do najbardziej kontrowersyjnej postaci książki. Drugi, zapadający w pamięć bohater to mąż siostry Wegetarianki, którego obsesją staje się połączenie w całość ciał swojego i Yŏng-hye. Trzeba tutaj podkreślić, że autorka wykazała się wyczuciem smaku w pojawiających się erotycznych opisach, które nie przekraczają granicy kiczu. Mogłabym nawet zaryzykować stwierdzenie, że są dość zmysłowe.

 

"Wegetarianka" nie jest dziełem zamkniętym, wręcz przeciwnie. Autorka zostawia czytelników z uczuciem niedosytu, stosując kompozycję otwartą. Przyznam, że początkowo byłam wściekła za taką niespodziankę, jednak im więcej czasu mija od przeczytania książki, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że był to jednak trafiony pomysł. Obsesje bohaterów i ich niezakończone losy – chodzą mi cały czas po głowie, nie dając spokoju. Jestem przekonana, że taki był właśnie zamysł autorki - skłonić do wielu refleksji, pobudzić i nieco zszokować.

 

Dzieło Han Kang jest cieniutką książką. Książką niełatwą, specyficzną i na pewno psychodeliczną, zadającą pytanie o istotę człowieczeństwa i granice naszej wolności. Moje pierwsze spotkanie z literaturą koreańską, uważam więc za niezwykle wyczerpujące, ale zarazem pełne kontrowersji i dwuznaczności. Jestem bardzo ciekawa filmu, który powstał na podstawie tego dzieła - to musi być bardzo niepokojący obraz, podobnie jak cała książka.

Agnes Recenzentka

Już na początku czytania tej osobliwej historii wiedziałam, że najlepiej będzie określić ją jednym słowem. Wyrazu tego szukałam dość długo i przyszedł do mnie niespodziewanie na kilka godzin po przeczytaniu „Wegetarianki". Myślę, że najlepszym określeniem owej książki będzie powiedzenie, iż jest ona specyficzna.

 

Po przeczytaniu kilku pierwszych stron odniosłam dziwne wrażenie, że autorka pomyliła gatunek. Nie dało się bowiem ominąć tajemniczego uczucia, które najczęściej towarzyszy czytaniu książek science-fiction. Choć równie dobrze mógłby to być horror (i na swój sposób nim był), to jednak „Wegetarianka" okazała się być czymś zupełnie innym, niż się tego spodziewałam. Mówiąc szczerze nie czułam się dobrze podczas zagłębiania się w tę lekturę. Mimo wszystko jest w niej coś, co trzyma w napięciu i nie pozwala przerwać poznawania historii. Dokładnie w tej sekundzie, gdy spoglądam kątem oka na okładkę, czuję napływający falami strach. Postać, choć piękna i całkowicie odpowiadająca treści, po poznaniu zawartości potrafi jedynie przerażać. Cóż wprawiło mnie w to tajemnicze osłupienie?

 

Ta książka nie ma początku i również się nie kończy, choć treść mogłaby na to wskazywać. Zaczyna się środkiem i ten środek trwa nieprzerwanie przez trzy rozdziały życia, by pokazać coś z trzech różnych perspektyw. Czytelnik zostaje wrzucony w jeden z codziennych dni małżeństwa bez zbędnych wyjaśnień i początków. Yong-hye pewnej nocy miała sen... Po tym co zobaczyła nie potrafiła dłużej wytrzymać w łóżku. Chociaż na początku czytelnik nic nie wie o samym śnie, wie co działo się z bohaterką dzięki relacji jej męża, który – na dobrą sprawę – wcale nie zna swojej żony. Jeśli autorka chciała, by odbiorcy mieli okazję przeobrażenia się we współczesnego Freuda, po części jej plan się powiódł, gdyż sen nie został wyjaśniony. Jedynie Yong-hye i odbiorca mogą go interpretować. Ten jeden koszmar senny zmienił życie głównej bohaterki i kilku bliskich jej osób. Sama kobieta, na początku posłuszna i godna pozazdroszczenia żona, później niezrozumiałe monstrum, efekt uboczny wyobraźni, to postać ciekawa. Na tyle fascynująca, mroczna i przerażająca, że czytelnik zaczyna odczuwać bolesny dyskomfort, gdy poznaje jej życie. Zachowanie tej młodej Koreanki jest straszliwe nie tylko ze względu na to co robi, czy też czego nie robi, ale także przez niezrozumienie, z którym się spotyka. Żadna z bliskich jej osób nie potrafi zrozumieć co skłoniło kobietę do przejścia na wegetarianizm, ani z czego wynika jej zachowanie. Yong-hye przestaje jeść, mówić, nosić ubrania... Przestaje też sypiać i zdradza początkowe objawy standardowej depresji. Jednak jej przeobrażenie jest czymś więcej niż tylko chorobą. Bowiem zmierza ono ku zostaniu rośliną. I to nie byle jaką. Koreanka, by rzecz ująć jasno, zamierza zostać drzewem. Jej fascynacja naturą urasta do rangi choroby psychicznej, przez którą dochodzi do samozniszczenia.

 

Każdy kolejny moment życia kobiety przesądza o jej dalszym, tragicznym losie, a im więcej czytelnik wie, tym sam gorzej się czuje. Nie jestem pewna czy to objaw doskonale plastycznego języka, czy też samych słów, których użyła Han Kang, by opisać tę historię. Jednak coś w jej twórczości sprawiło, że po zakończeniu książki w moim wnętrzu pojawiło się nieprzyjemne, kłujące uczucie, które znają tylko osoby cierpiące. Najgorsze było to, że wraz z uczuciem pozostały w głowie zdania i wersety, które mogłyby świadczyć o pewnym utożsamianiu się z Yong-hye. Z całą pewnością nie było to miłe doznanie. Jednak jest to wartościowa książka, bo tylko takie potrafią wywołać tak silne emocje. Ta polifoniczna opowieść dla dorosłych potrafiła wiele zdziałać i tym bardziej na jej okładce powinno widnieć ostrzeżenie dla ludzi o słabych nerwach. Nie wiem już, czy rozumiem poczynania Yong-hye, czy też sama za chwilę postradam zmysły. To nie jest lekka książka dla młodzieży, nawet jeśli można ją pochłonąć w jeden dzień. „Wegetarianka" nie ma też zbyt wiele wspólnego z typowym wegetarianizmem. Zmusza do myślenia na wielu płaszczyznach ludzkiego życia, a szczególnie wolności i autonomii, do której każdy dąży. Tylko wybrane osoby będą w stanie zrozumieć przesłanie i to one powinny sięgnąć po tę książkę. Zatem właśnie tym osobom mogę ją polecić. Wybrać musicie sami.

JoannaKa

Ostatnio trafiam na książki, które pod wieloma względami mnie zaskakują. Każda jest inna od poprzedniej, wszystkie wnoszą do mojego czytelniczego życia coś nowego. W każdej znajdzie się coś, na co jeszcze nie było mi dane trafić. A to dobry znak. Bowiem powtarzalność jest nudna.

 

Han Kang w Polsce nie jest (jeszcze) popularną autorką . Choć niejeden tytuł spod jej rąk wyszedł. Czy to poezja, czy powieść, pisarka radzi sobie świetnie. W swoim kraju. Po przeczytaniu „Wegetarianki" wcale się temu nie dziwię. Koreańska powieść jest delikatna, wieloznaczna i pełna niedopowiedzeń. Czytelnik powoli wchodzi w świat bohaterki - z różnych perspektyw.

 

Opowieść podzielono na trzy części, z których każda daje czytelnikowi większe pole widzenia. Kim dokładnie jest Yong-hye? Dlaczego tak nagle postanowiła zostać wegetarianką? Jakie obrazy skrywają jej sny, które zmusiły ją do podjęcia takiej decyzji? „Przeciętny wzrost, włosy średniej długości, żółtawa cera pokryta wypryskami, oczy wąskie niczym szparki i delikatnie wystające kości policzkowe" [s. 7] Ale co kryje się w jej duszy? To co widzi mąż kobiety sporo różni się od tego co widzi jej szwagier. Ale tego dowiemy się z drugiego części. Z kolei ta trzecia pozwala wniknąć w myśli siostry Yong-hye.

 

Początkowo owe trzy opowiadania sprawiają wrażenie odrębnych tworów (swoją drogą pierwotnie wydane zostały osobno), ale im bardziej wnikamy w kolejne strony, tym bardziej wydarzenia się zazębiają. „Wegetarianka" to nie tylko chwila zadumy nad kwestią jedzenia czy niejedzenia mięsa. Wybór głównej bohaterki to pretekst do przemyśleń nad życiem, opiniami innych i samotnością. To dotykające cierpienie i kompletnie niezrozumienie człowieka. Refleksja nad wolnością i istotą człowieczeństwa.

 

Yong-hye poznajemy z perspektywy jej tajemniczych snów oraz poprzez inne osoby. Ona sama niczego o sobie czytelnikowi nie powie. Poznajemy konkretną osobę przez pryzmat oczekiwań: ze strony męża, siostry, szwagra, rodziców. Zagubienie pośrodku ciągłych wymagań i niezrozumienia. Tym samym wegetarianizm staje się wyrazem buntu, krzyku.

 

„Wegetarianka" nie jest powieścią prostą. Autorka wielokrotnie daje nam punkty zaczepienia, nakazuje często stopować i zastanawiać się nad ludzkimi odruchami i egzystencją. Przekazuje obraz kobiety, do jakiego my – Europejczycy – nie jesteśmy przyzwyczajeni. I chociaż możemy wiele z tej powieści odnieść do siebie, pozostaje ona świetną ilustracją kultury koreańskiej – odmiennej, orientalnej, czasami niezrozumiałej. Ukazuje kobietę zagubioną, która pośród mężczyzn ma niewiele do powiedzenia.

 

W „Wegetariance" Han Kang stosuje niezbyt prędkie tempo narracji. Przeplata realizm snami, oczywistości życia miksuje z tajemnicami duszy. Jest tutaj także miejsce dla mocno kontrowersyjnych artystycznych erotycznych wizji. Autorka szarpie emocjami czytelnika i zmusza do zadania sobie ważnych pytań. Obok tej pozycji nie sposób jest przejść obojętnie. Jeżeli nie obawiacie się takich mocnych i trudnych przekazów, pragniecie zastanowić się nad własnymi emocjami, chcecie przeczytać coś, co poczujecie całym sobą - książka okaże się świetnym wyborem.

Asertyslem

Literatura Wschodu dla wielu spośród naszych rodzimych czytelników (nie pomijając mnie przy okazji) stoi pod znakiem zapytania. Oczywiście, znamy paru, wspaniałych i poczytnych autorów Orientu, ale jeśli chodzi o większą pulę rodaków, mało kto mógłby wskazać choćby jednego, o przeczytaniu jakiegokolwiek dzieła z tamtych stron już nie wspominając. Zapewne jest to spowodowane różnicami kulturalnymi, gospodarczymi, obyczajowymi i religijnymi, bo przecież trudno jest nam się wczuć w opowieść okraszoną całą mistyką, ceremoniałami i tradycjami (ot, codziennymi choćby) Wschodu, przez co, może nie tyle wiele tracimy, co tracimy coś na pewno. Odmianę, przerwanie monotonności, iskierkę nowości w życiu naszej wyobraźni.

 

Wegetarianka to niekonwencjonalna powieść, przedstawiająca historię tytułowej bohaterki z pryzmatu trzech bliskich jej osób – męża, szwagra i siostry (w tej kolejności) – w trzech częściach, pokazujących etapy przemiany głównej postaci. Opowieść jest smutna, trudna i dość osobliwa, ma swoje plusy i ma swoje minusy. Ważnym aspektem książki są całkiem ciekawe, nowatorskie zabiegi autorki, przedstawienie życiowych aspektów i nagłych, nieuzasadnionych zmian w życiu, które nie zawsze podobają się otoczeniu. I choć jest to książeczka stosunkowo krótka, posiada wiele ciekawych wątków, rozwiązujących się w sposób jaki nie do końca czytelnik oczekiwał, co moim skromnym zdaniem jest raczej pozytywem, zwłaszcza na kwestie związane z, pozornie przewidywalną, fabułą. Poza tym cała masa filozoficznych rozważań, nietypowych refleksji, rozwinięcia tematów zupełnie Nam obcym, odległym, sprawia, że historia nabiera różnych barw. Mementami kontrowersyjna, przybliża nam szczątkowo koreańską codzienność, zmienioną zaledwie snem. Snem, przez który życie Yeong-hye wywraca się do góry nogami, a nad jej psychiką, zaczynają dominować myśli jakich wcześniej nie miała, zadające jej pewne pytania i dające rozwiązania w niektórych aspektach. Z początku może się wydawać, że powieść została napisana według tradycyjnego, przeobrażonego na współczesne realia, schematu, stawiającego na przemianę wewnętrzną głównego bohatera, co – nomen omen – zaiste się w fabule wydarza, to summa summarum jest to zupełna odmiana od wspomnianej sztampowości. Na dodatek tu, razem z Yeong-hye, zmienia się również jej otoczenie i postrzeganie świata.

 

Han Kang w swojej powieści przede wszystkim postawiła na sparafrazowaniu zagadnienia reinkarnacji, przemiany człowieka i różnych czynnikach, które mogą wpłynąć na tą przemianę. Styl autorki, można by rzec jest chwytliwy, i chociaż sama książka nie za bardzo przypadła mi do gustu, czytało się w miarę lekko. Zaś język powieści stanowi prosty, przejrzysty i nieco podobny do pani Onichimowskiej zbiór słów, które pozwalają czytelnikowi przewracać kartki jedna po drugiej. Do okładki nie mam żadnych zastrzeżeń, gdyż z początku przyciąga oka, docelowo jest średnia – to niezbyt trafne i pożądane, oceniać książkę po okładce, ale niektórzy już tak mają.

Katarzyna Meres

„Dlaczego uważasz, że śmierć to coś złego?"

 

Sięgnęłam po tę książkę zaintrygowana recenzją Awioli. Poza tym ta okładka, ten tytuł... czy to nie zachęca do zapoznania się z nią? Nie mam doświadczenia z literaturą koreańską, rzadko sięgam po tytuły z tak odległych państw. Muszę zacząć częściej zwracać uwagę na takie niepozorne książki. Chcecie wiedzieć o czym jest „Wegetarianka"? Zapraszam na recenzję, mam nadzieję, że będziecie zaintrygowani tak samo jak ja byłam podczas czytania.

 

„Wegetarianka" zaskoczyła mnie swoim przesłaniem. To co na początku było dla mnie niezrozumiałe - zaprzestanie spożywania mięsa i całkowita zmiana swojego życia ze względu na sen - na końcu trochę się rozjaśniło, lecz nie w stu procentach. Ta książka jest wielogłosem wołającym o wolność dla przekonań i swoich potrzeb. Otwarte zakończenie daje nam wyraźny znak, że nic do końca nie jest przesądzone i zawsze może nastać zwrot akcji.

 

Konstrukcja tej książki dla niektórych może być dziwnym rozwiązaniem, ale tutaj takie zastosowanie sprawdziło się idealnie i według mnie doskonale pasowało. Historię wegetarianki poznajemy z trzech perspektyw - męża, szwagra oraz jej siostry. Dzięki poznaniu historii i myśli tych trzech osób możemy dogłębnie poznać osobowość Yong-hye bez jej aktywnego głosu i przekonań ujawnianych w książce. Główna bohaterka wymawia jedynie kilka zdań.

 

Zastanawiacie się pewnie o czym jest ta książka. Mianowicie, Yong-hye, która zawsze mało mówiła i była posłuszną, poprawną żoną poddającą się woli dobrego męża, nagle zmienia swoje życie. Śni jej się ten jeden sen przez który przestaje jeść mięso, zaczyna drastycznie spadać z wagi, jej zachowanie staje się dziwne, niezrozumiałe nie tylko dla członków jej rodziny, ale także dla czytelnika. Co więc się dzieje? Dzieje się dużo. W rezultacie jest ona niemal umierająca. Przez nią rozpadło się życie całej rodziny, małżeństwo siostry, oziębły stosunki z rodzicami, własnym mężem, a na koniec została z nią zraniona siostra - dlaczego? Głównym powodem jest fascynacja roślinami namalowanymi na ciele, które sprawiają, że czuje się ona bezpieczna i... lepsza. Ta fabuła brzmi psychodeliczne, brzmi dziwnie. To jedyne słowo, jakie nasuwało mi się podczas czytania. I pewnie niewiele wiecie z tego, co napisałam, jednak więcej zdradzić nie mogę.

 

„Wegetarianka" ma symboliczny wydźwięk, jest zadumą nad ludzkim życiem, egzystencją, wyborami i prawdziwą wolnością. Postać Yong-hye pokazuje, że jedynie rzekomo jesteśmy wolni, ponieważ ludzie dookoła nas nie akceptują naszych przekonań. Rodzina kobiety siłą starała się wmusić w nią mięso, ponieważ uważali, że bez niego nie można żyć. HanKang pokazuje, jak bardzo ludzie są ograniczeni w swoim światopoglądzie.

 

Nie mogę nie wspomnieć o scenach erotycznych w tej książce. Nie czytam erotyków, nie lubię ich, lecz tutaj te sceny miały swoje uzasadnienie, nie były napisane w sposób wulgarny; nie przeszkadzały mi; podejrzewam, że Wam także nie będą.

 

"Wegetarianka" zmusza do refleksji nad życiem nie tylko naszym, ale i innych. Moją główną myślą po zamknięciu książki było to, czy właśnie życie nie jest chorobą od której ludzie nie potrafią się uwolnić? A ci, którzy chcą to zrobić nazywani są szaleńcami, zamykani są w psychiatryku, jak Yong-hye? Jej siostra zrozumiała, chyba jako jedyna; nie opuściła jej, mimo iż miała wiele ku temu powodów.

 

Nie wiem, czy każdemu spodoba się ta książka. Nie wiem, czy lubicie takie klimaty. Ja osobiście nie żałuję, że się z nią zapoznałam i jeśli tylko coś Was w niej zaintrygowało nie opierajcie się jej, tylko ją przeczytajcie. Fabuła jest skomplikowana, na początku nie rozumiemy zachowania głównej bohaterki, ale w trakcie lektury wszystko się wyjaśnia. HanKang weszła w głąb ludzkiej duszy i dobitnie pokazała portret psychologiczny Yong-hye, wegetarianki, która nie chciała jeść mięsa przez t e n sen.

Korcia

Han Kang pochodzi z Korei Południowej. Ma na swoim koncie pięć powieści, trzy zbiory opowiadań i jeden tomik wierszy. "Wegetarianka"powstała w 2007 roku i jest to trzecia z jej powieści. "Ch'aesikchuŭija", bo tak brzmi jej oryginalny tytuł, została przełożona na wiele języków, w tym również na język polski. Można przypuszczać, że książka jest o wegetariance, jednak czy jest tak faktycznie?

 

"Zanim została wegetarianką, nigdy nie pomyślałbym, że jest wyjątkowa. Szczerze mówiąc, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, nie zrobiła na mnie wrażenia. Przeciętny wzrost, włosy średniej długości, żółtawa cera pokryta wypryskami, oczy wąskie niczym szparki i delikatnie wystające kości policzkowe. Ubranie bez charakteru, jakby się bała wyróżnić z tłumu. Kiedy podeszła do stolika, przy którym na nią czekałem, miała na sobie najpospolitsze czarne buty. Jej krok nie był ani szybki, ani wolny; ani energiczny, ani pozbawiony energii.

Zdecydowałem się na małżeństwo, bo mimo braku szczególnego powabu nie miała wyraźnych wad. Nie była oszałamiająca, błyskotliwa czy też wyrafinowana, ale w sumie odpowiadał mi się niewymagający charakter".

 

Yŏng-hye była przykładną żoną, robiła, co do niej należało, nie wtrącała się w sprawy męża, nie wysuwała żadnych żądań, nie wymagała, by się nią zajmować. Jedyne, co ją wyróżniało, to niechęć do noszenia biustonosza. Ich małżeństwo było harmonijne, chociaż brakowało w nim od samego początku namiętności. Mimo pięcioletniego stażu małżeńskiego nie mieli też dzieci.

 

Pewnego dnia jednak wszystko się zmienia. Gdy w środku nocy mąż idzie do łazienki, dostrzega Yŏng-hye w kuchni.

 

"Moja żona stała bez ruchu, wzrok miała wbity w lodówkę. Nie mogłem dostrzec jej twarzy, bo profil miała zanurzony w mroku, ale coś mnie zaniepokoiło. Jej ciemne, gęste włosy były potargane. Miała na sobie sięgającą do stóp koszulę nocną, której dolna krawędź nieznacznie się podwinęła. (...) Zachowywała się tak, jakby w miejscu lodówki znajdował się niewidzialny człowiek. Albo duch. (...) Zbliżyłem się do niej. Stała nieruchomo jak kamienny posąg. (...) Spojrzałem na jej profil rysujący się w ciemności. Jej oczy lśniły dziwnym lodowatym blaskiem; mocno zagryzła usta.
- Miałam sen – oznajmiła dobitnie".

 

Ten sen zmieni ich życie. Następnego dnia Yŏng-hye pozbywa się z lodówki całego mięsa, ryb, jaj i mleka. Na kolacje podaje "liście sałaty, pastę sojową, kimchi i zupę z wodorostów, do której nie dodała ani mięsa, ani małży".

 

Mija czas i maż jakoś przyzwyczaja się do dziwnych fanaberii kulinarnych żony. Jednak nie może nie zauważyć, że ta strasznie schudła i praktycznie przestała spać...

 

Główną bohaterką tej książki jest Yŏng-hye. Spaja ona ze sobą trzy części tej powieści. Poznajemy ją z perspektywy trzech osób – jej męża, szwagra i siostry. Relacje między nią, a tymi osobami są bardzo różne, można uznać je za ciekawe, a może raczej specyficzne. Więź z mężem nie jest najlepsza, ale nie jest też zła. Ich małżeństwo to bardziej układ, niż relacja oparta na jakichkolwiek uczuciach. Pozorny spokój ich związku burzy sen. Zmienia on zupełnie Yŏng-hye, wpływa na jej małżeństwo, relacje z rodziną. Kobieta zachowuje się, jakby zwariowała, a może faktycznie dopadła ją choroba psychiczna? To musicie już ocenić sami w trakcie tej lektury. Chociaż to Yŏng-hye wysuwa się na pierwszy plan, to pozostali bohaterowie nie są wcale mniej ważni czy ciekawi. Każdy z nich ma nam coś interesującego do powiedzenia, daje nam materiał do przemyśleń.

 

Książka zabiera nas do innego świata. Muszę przyznać, że kultura koreańska nie jest mi znana, więc z wielką ciekawością zabrałam się za tę lekturę. Udowodniła mi ona, że Polaków i Koreańczyków dzieli wiele, że może nie zawsze jesteśmy ich w stanie zrozumieć, a ich mentalność wielu z nas dziwi. Jednak problemu podjęte w tej książce dotyczą i nas. Wolność wyboru, choroby psychiczne, różne obsesje to i dla nas istotne sprawy.

 

"Wegetarianka" była bardzo ciekawą lekturą. Przeczytałam ją z dużym zainteresowaniem, dałam się wciągnąć, przejęłam się losem głównej bohaterki, starałam się ją jakoś zrozumieć. Autorka pisze bardzo obrazowo. Spora część „Wegetarianki" jest przesycona erotyzmem, ale muszę przyznać, że nie są to tandetne ani wulgarne opisy, jest w nich jakiś artyzm, który pobudza wyobraźnię.

 

Cała ta książka skłania do refleksji, podejmuje trudne tematy, szokuje, momentami wprawia w osłupienie. Fabuła budzi niepokój, wywołuje sporo mieszanych uczuć, zadziwia. Natomiast samo zakończenie tej książki jeszcze bardziej pogłębia ciekawość i powoduje, że trudno o niej zapomnieć. Jestem pod ogromnym wrażeniem zdolności autorki. Na kartach tej niewielkiej książki udało jej się zawrzeć ogrom emocji.

 

Jeżeli nie boicie się wyzwań, to koniecznie sięgnijcie po "Wegetariankę".

KsiazkowaFantazja

Konstrukcja książki została podzielona na trzy części, które tworzą spójną całość, a spoiwem łączącym jest kobieta Yŏng-hye. Postać tą czytelnik poznaje z perspektywy trzech osób: jej męża, szwagra oraz siostry.

 

Pierwsza część przedstawiona jest z punktu widzenia męża, który nie rozumie irracjonalnej zmiany w zachowaniu żony. Trzeba zaznaczyć, iż Yŏng-hye przedstawiona jest, jako osoba zamknięta w sobie, małomówna, a jednak z dnia na dzień postanawia zostać tytułową wegetarianką. Może i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że powodem tej radykalnej zmiany był sen. Sen na podstawie, którego kobieta uwierzyła, że jest bestią. Mąż i rodzina nie są zadowoleni z tego faktu, dlatego też próbują wywrzeć presję na kobiecie i wmuszać w nią jedzenie.

 

Druga część pisana jest oczami szwagra, który jest niespełnionym artystą. Wciąż poszukuje tego czegoś, co zaskoczy, będzie nowatorskie. I też trudno dopatrywać się w tym jakiejkolwiek dziwności, czy inności, ale inspiracją szwagra jest Yŏng-hye, a raczej jej mongolska plamka na pośladku.

 

Ostatnia część przedstawiona jest z perspektywy siostry. Yŏng-hye trafia do szpitala psychiatrycznego, a jedyną osobą, która próbuje zrozumieć jej zachowanie jest jej siostra, chociaż akurat z pewnych względów, najmniej powinno jej na tym zależeć. Yŏng-hye wciąż powtarza, że jest nierozumiana, gdy każdy próbuje wciskać w nią jedzenie, aby przeżyła. Ale kobieta twierdzi, iż jest drzewem i nie potrzebuje jedzenia, co tym samym doprowadza ją do procesu destrukcji.

 

"Wegetarianka" to książka, trudna do zdefiniowania, czy nawet zinterpretowania. Autorka, bowiem zostawiła wiele otwartej przestrzeni, czy też kwestii, nad którymi czytelnik sam musi się zastanowić. To książka polifoniczna, która posiada wiele głosów. O głównej bohaterce ciężko coś powiedzieć, chociażby ze względu, że w samej książce wypowiada zaledwie kilka zdań. Jej obraz malują osoby z otoczenia: mąż, szwagier i siostra. Przyznam, że to bardzo nietypowe rozwiązanie, ale bardzo ciekawe.

 

Książka posiada symboliczny wydźwięk, bowiem jest to zaduma nad egzystencją ludzką, wolnością, a być może przekroczeniem wszelkich granic i chorobą psychiczną. Tak naprawdę autorka zostawiła wybór czytelnikowi i wyraźnie sygnalizuje, aby to on zdecydował. Dzieło to także się odnosi do naszych wyborów, idei, przekonań, które wbrew pozorom, nie są akceptowane przez społeczeństwo, a najczęściej własną rodzinę, która nawet nie próbuje zrozumieć naszych uczuć, czy potrzeb.

 

Fabuła "Wegetarianki" jest specyficzna i trudna w odbiorze, ale z drugiej strony wywołuje wiele przemyśleń nad przemijaniem, życiem, które warto przeżyć zgodnie z własnym ja. W książce nie brakuje scen erotycznych i mogę stwierdzić, że po raz pierwszy w powieści takowe sceny zdobyły moją aprobatę i uznanie. Autorka, bowiem w tej sferze, mimo intensywności doznań, nie przekroczyła granic dobrego smaku, ale i myślę, że te sceny miały również swój wydźwięk symboliczny, nie były puste, czy zapychaczami stron.

 

"Wegetarianka" to z pewnością lektura, która nie każdemu przypadnie do gustu. Jest to, bowiem książka specyficzna, dziwna, a najbardziej trafnym określeniem byłoby słowo psychodeliczna. Tak naprawdę trudno przekazać emocje, czy sam zamysł autorki, jedynym rozwiązaniem pozostaje przeczytać. W moim mniemaniu jest to książka wybitna, dlatego też warto ją poznać i odbyć podróż literacką do świata azjatyckiego, którego wyżyny, nie są być może, wam jeszcze znane.

 

Han Kang to urodzona w 1970 roku w Kwangju w Korei Południowej autorka i poetka. Swoją działalność literacką rozpoczęła opowiadaniem "Czerwona kotwica". Od tej pory zdobyła wiele prestiżowych nagród. "Wegetarianka" to jej trzecia powieść i została wydana w 2007 roku.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!