Rotmistrz Pilecki. Ochotnik Do Auschwitz

Autor: Adam Cyra

Okładka wydania

Rotmistrz Pilecki. Ochotnik Do Auschwitz

Dodatkowe informacje

  • Autor: Adam Cyra
  • Tytuł Oryginału: Rotmistrz Pilecki. Ochotnik Do Auschwitz
  • Gatunek: Historia Powszechna
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 454
  • Rok Wydania: 2014
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 158 x 213 mm
  • ISBN: 978-83-7773-200-7
  • Wydawca: RM
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Warszawa
  • Ocena:

    -

    5,5/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Katarzyna Meres

W naszym życiu zdarzają się książki, które nas rozbijają na drobne kawałki; po których nie możemy się podnieść, nie możemy normalnie funkcjonować, myśleć... Dawno żadna książka, żaden raport nie wstrząsnął mną tak bardzo. To będzie recenzja pisana emocjami, tak po prostu, recenzja przy której pisaniu z oczu ciągle lecą mi łzy.

 

Na wstępie muszę zaznaczyć, że długo zbierałam się do napisania o tej książce. Jest mi trudno mówić o tej książce, o postawie i przeżyciach Witolda Pileckiego, ochotnika do Auschwitz, człowieka, który dobrowolnie wstąpił do piekła odbywającego się na ziemi. Do piekła, które rozgrywało się tuż obok zwykłych ludzi, którzy nie widzieli, nie wiedzieli; a może nie chcieli widzieć, wiedzieć? Może tak było wygodniej. Ale jak można było nie wiedzieć... Jak można było nie czuć śmierci w mieście, jak można było nie czuć smrodu palących się zwłok, rozkładających się ciał ludzi w masowych grobach...

 

Adam Cyra napisał świetny życiorys Witolda Pileckiego - konkretny, rzetelny (opatrzony w cytaty, dokładne źródła); lecz dla mnie trochę za suchy, być może dlatego, że nie czułam emocji autora. Czytając ten życiorys, który rozciągał się przez dużą część książki czułam się trochę, jak czytając podręcznik do historii. Nie umiem i nie lubię czytać typowo historycznych lektur. Mogę jednak powiedzieć, że z kart biografii napisanej przez pana Adama ukazuje się człowiek legenda i zagadka. Człowiek, którego podziwiam i jednocześnie nie potrafię zrozumieć - kto o zdrowych zmysłach dobrowolnie chciałby znaleźć się w obozie? Trzeba zaznaczyć, że ludzie w tamtych czasach niewiele wiedzieli o działalności obozów. Informacje z wnętrza piekła nie wyciekały - dobrowolnie wypuszczani więźniowie na wolność mieli zakaz pod groźbą powrotu do obozu, mówienia o tym, co się działo za przerażającym ogrodzeniem podpiętym do prądu.

 

Z niecierpliwością i niepokojem czekałam na drugą część książki - dla mnie zdecydowanie ważniejszą, górującą nad resztą - raport Witolda Pileckiego, któremu udało się wedrzeć do obozu w celach zwiadowczych i któremu udało się stamtąd uciec. Ten raport obdarł mnie z wszystkich uczuć i wiary w ludzi przez krótką chwilę. Po przeczytaniu pięćdziesięciu stron z moich oczu cały czas lały się łzy. Nie mogłam się nadziwić temu, co się tam stało, mimo iż doskonale sobie z tego zdaję sprawę. A może właśnie nie?

 

Nie wiem, jak mam Wam zrecenzować tę książkę, ponieważ emocje mną nadal targają. Wydawało mi się, że ilość łez jest ograniczona, ale chyba się pomyliłam. Uwierzcie mi, te nieznane wcześniej metody zbrodni, czy tortury, również sprawią, iż nie będzie w stanie pohamować łez cisnących się do oczu.

 

To okrutne, okrutne i nie do wybaczenia, co człowiek potrafi zrobić drugiemu człowiekowi. I ciągle czytając obozowe wspomnienia, raporty, mam w głowie słowa: "To ludzie ludziom zgotowali ten los".

 

Auschwitz jest przykładem piekła, jakie człowiek perfekcyjnie potrafi przygotować w oddali od społeczności. A co gorsza, kat potrafi również wieść normalne życie. Po "ciężkiej" pracy może jechać na rowerze do domu, uśmiechać się, być człowiekiem; być... Czy takich ludzi można nazwać człowiekiem? Jak można było normalnie jeść, kiedy w miejscu "pracy" ludzie umierali z głodu; jak można było spać w ciepłym łóżku, a rano wychodzić szczelnie ubranym, bo było zimno; kiedy t a m po gorącej kąpieli wystawiano ludzi na przeraźliwy mróz, t a m na placu w powietrzu słychać było tylko ich jęki i wrzaski... Prośby o pomoc, której nikt nie słyszał; nikt nie mógł pomóc.

 

Najbardziej uderza niemoc... Niemoc, że nikt nic nie robił, a po wyjściu na wolność, kiedy zostali zwolnieni z obozu, nadal utrzymywali, że było tam "świetnie, dobrze", ponieważ zostali zastraszeni, że w przeciwnym razie wrócą do obozu. Co innego mieli zrobić?

 

Mnie najbardziej jednak boli, kiedy czytam o dziecku... O dziecku, które błagało esesmana, aby go nie zabierał; a drugie które kurczowo trzymało się matki, kiedy cała rodzina była rozstrzeliwana... I matka, która musiała patrzeć na śmierć swoich dzieci i męża. Najbardziej boli, kiedy niewinne istoty błagają, wręcz proszą o życie, a w zamian za to zostają go pozbawieni. Dlaczego esesmani i kapo nie słyszeli tych próśb? Dlaczego nie chcieli ich słyszeć? Dlaczego? To pytanie nigdy nie zniknie z mojej głowy.

 

Raport Pileckiego przeraża swoją bezpośredniością, nie wylewa się z niego ogrom uczuć, smutku, czy łez. Odniosłam wrażenie, że rotmistrz jest niczym skała, która się nie poddała i mimo żałosnych warunków życia nadal trzymała się celu w jakim przyszła do piekła. Pilecki szokuje prawdą, konkretami, opisywał co widział, a nie to co czuł, nie słychać było pośród tych słów jego jęków i skarg.

 

Jeśli czujecie się na siłach, aby zmierzyć się z tym raportem, to sięgnijcie po niego. Poznacie od podszewki życie obozowe, codzienny plan dnia, fakty o których wcześniej nie mieliście pojęcia... Osobiście myślę, że to bardzo trudna książka - konkretna, szczegółowa biografia, której łatwo się nie przyswaja, a także wstrząsający raport napisany tuż po ucieczce z Auschwitz. Ponadto przeszkadzały mi przypisy zamieszczane na końcach rozdziału, a nie na końcu strony w stopce, ponieważ widząc niemieckie słowo, czy zdanie musiałam wertować kartki, aby się tego dowiedzieć.

 

Mimo iż jest trudna to ten raport powinien znać każdy, aby mieć świadomość tego, co miało miejsce t u n a z i e m i. Pilecki jest dla mnie bohaterem, najodważniejszym człowiekiem na świecie, który nie bał się niczego, jest to człowiek o którym nigdy nie zapomnę, to człowiek zagadka, który chciał pomóc więźniom, chciał ujawnić prawdę światu o tym, co działo się za bramami obozu, a co paradoksalnie dostał w zamian? Śmierć, karę śmierci.

A psik

W dzisiejszych czasach idolami zostają zagraniczne gwiazdy muzyki lub kina, a ludzie, którzy naprawdę mogliby być określeni tym mianem, pozostają nieznani większości społeczeństwa. Szkoda, wielka szkoda. Jedną z takich postaci jest Witold Pilecki (nazwiska konspiracyjne „Roman Jezierski", „Tomasz Serafiński" i in.), rotmistrz kawalerii Wojska Polskiego, współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej (TAP), żołnierz Armii Krajowej, więzień i organizator ruchu oporu w KL Auschwitz. Według niektórych historyków uznany za jednego z sześciu najodważniejszych ludzi europejskiego ruchu oporu. Jego losy są szczególnie dramatyczne. Brał udział w obu wojnach światowych, dobrowolnie dał się złapać podczas łapanki do Auschwitz, uczestniczył w powstaniu warszawskim, ostatecznie w wyniku prześladowań stalinowskich został stracony w 1948 roku. Najistotniejszym elementem jego życiorysu są lata 1940-1943, kiedy to jako ochotnik stał się twórcą konspiracji wojskowej w KL Auschwitz. Rotmistrz Pilecki może być symbolem poświęcenia w walce o niepodległość. Dzięki książce Adama Cyry mamy możliwość zapoznania się z losami tego wybitnego człowieka.

 

Rotmistrz żył z burzliwych czasach, ale dzięki swojej postawie powinien zostać zapamiętany i doceniony. Pilecki dał się poznać jako dobry żołnierz. Walczył dzielnie od początku II wojny światowej. Był ściśle związany z Tajną Armią Polską. W końcu sierpnia 1940 roku podjęto decyzję, by Pilecki dostał się do obozu w Oświęcimiu i utworzył tam konspiracyjną organizację wojskową, a także przesyłał dane o zbrodniach popełnianych przez SS. Początkowo rotmistrz wahał się i skorzystał dopiero z drugiej "okazji" - 19 września 1940 roku. Nie był wyłącznym pomysłodawcą akcji, jednak nie można odmówić mu odwagi i hartu ducha. Przybył do Auschwitz w tzw. drugim transporcie warszawskim. Witold Pilecki przeniósł się wówczas do innego świata - obozowej rzeczywistości, w której zaczął tworzyć Związek Organizacji Wojskowej (ZOW). Adam Cyra szczegółowo opisuje codzienność obozową oraz warunki, w których przyszło działać rotmistrzowi i jego "wspólnikom". Dzięki temu, że członkowie ZOW-u należeli do różnych komand, możliwa była rozbudowa siatki konspiracyjnej. A co za tym idzie - można było potajemnie wymieniać wiadomości, grypsy, wnosić lekarstwa czy żywność i odzież. Pierwszą wiadomość wysłał Pilecki do Warszawy w październiku 1940 roku. Informacje o morderczej pracy, nieludzkich karach i głodowych racjach żywności dotarła wówczas do komendy głównej Związku Walki Zbrojnej generała Roweckiego. Po brawurowej uciecze z obozu Witold Pilecki działał w pracy konspiracyjnej i akcjach dywersyjnych podejmowanych przez AK. Nalegał na wyższe władze, by zorganizować odbicie więźniów obozu. Jednak bez skutku. Największy problem organizacyjny polegał na tym, że nie było pomysłu, co zrobić z tysiącami wycieńczonych więźniów po ich odbiciu, gdzie ich ukryć. Później Pilecki sprzeciwił się rozkazom i wziął udział w powstaniu warszawskim. Po nim dostał się do obozów jenieckich w Lamsdorf i Murnau, przebywał też we Włoszech, po czym dostał nowe zadanie: udać się do ojczyzny. Kiedy dotarł do Polski, zaczął tworzyć sieć konspiracyjną, której celem było gromadzenie informacji o przebiegu komunizowania Polaków oraz szukanie sposobu na przeciwstawienie się temu. Sytuacja w kraju była trudna, a rotmistrzowi groziło aresztowanie, które to nastąpiło 8 maja 1947 roku. Sądzono, że Pilecki był denuncjatorem. Jednak on sam nie uważał swojej działalności za szpiegowską i skierowaną przeciwko Polsce. Później miejsce miał proces, który można nazwać pokazowym, a cały przewód sądowy przeradzał się w parodię.

 

Publikacja podzielona została na dwie główne części - pierwsza z nich dotyczy życia i działalności Pileckiego, natomiast druga zawiera słynny raport, który Pilecki napisał po ucieczce z Auschwitz. Adam Cyra zawarł ogrom informacji dotyczących obozowego życia. Mnóstwo szczegółów udokumentowanych jest wspomnieniami więźniów i przeróżnymi raportami. Książka napisana jest dobrze, język adekwatny do prezentowanych treści, jednak czasem odczuwałam natłok informacji historycznych. Brakło mi tej "iskierki", którą znalazłam w języku Mariana Zacharskiego (Operacja Reichswehra). Może brakło mi tzw. "potoczystości". Mam też zastrzeżenia, jeśli chodzi o przypisy. Umieszczenie ich na dole strony ułatwiłoby lekturę.

Pilecki czynnie włączył się w działania mające służyć dobru ojczyzny. Zapłacił za to najwyższą cenę. Cenę własnego życia.

 

"Rotmistrz Pilecki. Ochotnik do Auschwitz" jest ważnym źródłem informacji o obozowej egzystencji i tamtejszym ruchu oporu. Dzięki takim publikacjom pewne pojęcia zyskują na wartości. Rotmistrz Pilecki całym swoim życiem pokazuje, czym jest poświęcenie i patriotyzm, cechy będące obecnie na wymarciu...

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: