Boża Strzała

Autor: Chinua Achebe

Okładka wydania

Boża Strzała


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

JoannaKa

"Boża strzała" to książka, na jaką nie trafia się często. Z kulturoznawczego punktu widzenia jest tytułem wybitnym i wartościowym. Ale to nie wystarczy, aby każdy uznał ją za rewelacyjną. Bowiem to co jest jej największym atutem paradoksalnie sprawia, że nie czyta się jej jednych tchem. W tej książce znajdzie się to, co gubi się gdzieś na drogach europeizowania, ucywilizowania i chrystianizacji. "Jak dzień zmusza do ucieczki noc, tak biały człowiek wyprze wszystkie nasze obyczaje." [1] Nie warto obok powieści Achebe przechodzić obojętnie.

 

Początkowo styl autora nasuwa skojarzenie z westernową narracją. Przed oczami pojawia się Indianin przekazujący dzieje swojego małego świata. W tym przypadku akcja jednak dzieje się w Afryce. Samo wprowadzenie czytelnika w ten nowy (i jednocześnie stary) świat nastręcza nieco trudności. Tworzy swoistą barierę. Należy dać sobie trochę czasu na oswojenie, na przestawienie się. Przyzwyczajając się do takiej narracji, później już jest tylko lepiej. Punkt dla każdego, który nie odsunie książki na bok po przeczytaniu pierwszych stron.

 

Chinua Achebe to nigeryjski pisarz i poeta, który pisze o tym, na czym zna się najlepiej. Opisuje świat mu najbliższy. Dlatego w "Bożej strzale" prowadzi nas śladami mieszkańców nigeryjskiej wioski, a konkretnie naczelnego kapłana Ulu. "Ezeulu zaczynał się lękać, że nowa religia jest jak trędowaty – podaj mu dłoń, a on będzie chciał cię objąć." [2] Przestraszony rozmachem z jakim biali panoszą się w jego świecie, jak wielki wpływ mają na kulturę Igbo, wysyła na przeszpiegi swojego syna. A to doprowadzi do nieoczekiwanych konsekwencji.

 

Wsiąkając w powieść, można mieć wrażenie, że samemu trafiło się w do obcej, odległej cywilizacji. Jak ten włóczykij, który pragnie poznawać inną "szarą" codzienność, czytelnik trafia w sam środek zwyczajów i wierzeń, spogląda na czynności, które wykonują mieszkańcy Czarnego Lądu. Wskażę jeszcze na to, że akcja w tym tytule rozgrywa się na początku XX wieku, gdy Brytyjczycy próbują dodać swoje trzy grosze do owego innego świata. "Umuaro istniało, zanim biały wyruszył ze swojego kraju, żeby nas odszukać. Nie prosiliśmy go o przyjście, nie jest naszym bratem ani spokrewnionym. Nie ukradliśmy mu owcy ani kury, nie zabraliśmy mu ziemi ani żony, a jednak przyszedł, aby nas dręczyć." [3] Nie tylko indoktrynują, starając się zaszczepić własne zwyczaje. Misjonarze chrześcijańscy stosują inkulturację, chcą pozbyć się pogaństwa i wyeliminować wierzenia mieszkańców wiosek znajdujących się na końcu świata.

 

Nie jest to pierwszy wydanie "Bożej strzały". Dziwi że książka nie jest znana szerszemu gronu. Ma duży potencjał, a tło wydarzeń jest dość istotnym kawałkiem z historii. Tytuł ten jest mocno interesujący i dość wciągający, ale posiada fragmenty, które są już nieco mniej intrygujące. Całość przypomina podawane ustnie przekazy, wydaje się jakby ktoś nam to wszystko opowiadał. W treść wpleciono wiele lokalnych tradycji, powiedzeń i zwyczajów, a także zastosowano oryginalne nazewnictwo w ilości prawie masowej. To sprawia, że pośród tak dużej dawki nowości, czytelnik ma prawo poczuć się zagubionym. Pod tym względem można z tej pozycji wiele wynieść. A już na pewno pozwoli ona przemyśleć sobie parę zabiegów: ich sens i wpływ na inne cywilizacje.

 

Wydanie książki ułatwia jej czytanie. A w przypadku "Bożej strzały" ma to niemałe znaczenie. Druk jest spory, nie stłoczony. Kolejne strony podczas czytania przewraca się dość szybko. Można jednak zauważyć parę niedociągnięć i pomyłek. Czasami trafi się zdanie, które początkowo nie ma sensu. Zastanawiające jest, czy to kwestia tłumaczenia, czy w pierwowzorze sytuacja była podobna. Ustna forma przekazu wierzeń i tradycji posiada swój własny styl. I jeżeli jest to sposób na oddanie jej hołdu w formie pisanej, autorowi (i tłumaczowi) zabieg się udał.

 

Chciałabym napisać, że warto, aby po książkę sięgnął każdy. Nie jest to jednak ten typ literatury. Może nie przypaść do gustu forma powieści. Ale jeżeli jest się zainteresowanym poznawaniem odległych regionów, pragnie się wsiąknąć w codzienne życie w małych afrykańskich wioskach, książka może okazać się idealna. Tym bardziej, że wskakuje na kawałek wydarzeń, które miały niemałe znaczenie. Na problemy, które Europejczykom mogą wydać się nieistotne albo wyimaginowane, gdy nie wskaże się ich palcem. Żyjąc we własnej codzienności uważa się ją za idealną, a nie zauważa się, że każdy posiada swój własny system wierzeń, zwyczajów. I każdy ma swoje marzenia oraz obawy, mierzone realiami, w których się żyje.

 

[1] Chinua Achebe, Boża strzała, tłum. Jerzy Łoziński, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2013, s. 125

[2] Tamże, s. 66
[3] Tamże, s. 126

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!