Rzeki Londynu

Autor: Ben Aaronovitch

Okładka wydania

Rzeki Londynu


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Obsesja Kasiulka

Nie oceniaj książki po okładce. Ileż ja to sobie razy wmawiałam. Nie sugeruj się opisem na okładce. Wiele razy zapowiedzi albo nic nie wnoszą, ba, nawet nie są adekwatne do zawartości. Wiele też razy zdradzają całą fabułę, więc i książki nie ma, po co czytać, bo i po co. Ostatnio skupiam się w większości raczej na lekkich i przyjemnych historiach obyczajowych. Nadszedł czas, aby powrócić do kryminału, ale nie takiego „zwykłego", a z wątkiem fantastycznym, ocierającym się o urban fantasy. Jak było tym razem, przy okazji nowej zapowiedzi wydawnictwa MAG – Rzeki Londynu Bena Aaronovitch'a? Przekonajcie się.

 

Rzeki Londynu to debiutancka powieść Bena Aaronovitch'a. Poznajemy zwykłego londyńskiego policjanta Petera Granta. Peter ma wielkie marzenia w związku z pracą w policji, pragnie zajmować się morderstwami, jeździć w teren. Wie, że nieubłaganie zbliża się koniec jego okresu próbnego. Niestety okazuje się, że będzie pracował w zespole kontroli dochodzeń, czyli odwalał nudną papierkową robotę. Na domiar złego jego znajoma zostaje przydzielona do ekipy zabójstw.

 

Nadarza się okazja i na miejscu pewnej zbrodni Peter spisuje zeznania jednego ze świadków morderstwa. Tym świadkiem jest Nicholas Wallpenny, który ja się okazuje nie żyje. Był przezroczysty – tak jak hologramy na filmach są przezroczyste. Był trójwymiarowy, bez wątpienia realny, i niech mnie diabli wezmą zwyczajnie przezroczysty. Nicholas jak mówi, widział sprawcę, jednak morderca zmienił nie tylko nakrycie głowy i płaszcz, on zmienił też twarz. Na jego drodze staje nadinspektor detektyw Thomas Nightingale, który zmienia całkowicie życie mężczyzny. Dzięki znajomościom i wpływom nadinspektora Peter zostaje wcielony do magicznej londyńskiej policji, która o dziwo pracuje legalnie. Dodatkowo w pracy z Thomasem, Peter posiądzie wiele magicznych umiejętności i pozna wielu dziwnych ludzi, a może i nie ludzi. Skoro decyduje się współpracować z dość kontrowersyjnym detektywem, musi też przenieść się do jego posiadłości – Szaleństwa – oficjalnej siedzibie angielskiej magii.
Lektura zapowiadała się nad wyraz interesująco. Już na samym początku mamy dość ciekawe spotkanie z postacią z zaświatów. Autor nie torpeduje czytelnika zbędnymi opisami, wprowadzającymi do lektury, gdyż to nie zawsze daje pozytywny wydźwięk. I za to właśnie dałam wielki plus książce i zatopiłam się w historii.

 

Bohaterzy są dość ciekawie wykreowani, poznajemy ich na tyle ile trzeba. Peter to taki trochę bujający w obłokach mężczyzna, który poprzez swoją prace i zaangażowanie jest pewien, że bardzo szybko awansuje. Niestety rzeczywistość bywa brutalna. Chociaż jak się później okazuje, jeśli spotkamy odpowiednią osobę na swojej drodze to wszystko może się zmienić.

 

Nadinspektor Thomas Hightingale to detektyw o nienagannych manierach, specyficznym ubiorze i postępowaniu. Dopóki autor nie zdradza tajemnicy jego pochodzenia, czytelnik już może się domyślić, że ten pochodzi z całkiem innej epoki.

 

Pojawiają się również inni, równie ważni w historii: Beverly Brook, Tamiza, wampiry, duchy. Aby jednak za wiele nie zdradzać, nie będę ich charakteryzować.

 

Historia rozpoczyna się dość płynnie, trzyma swoją prędkość i poziom, za chwilę na jakiś czas zatrzymuje się, by w końcu niemiłosiernie przyśpieszyć. Jak się okazuje detektywi mają nie tylko za zadanie złapanie mordercy, muszą również zapanować nad przemocą w mieście i szałem, który ogarnia mieszkańców.

 

Rzeki Londynu, to nie tylko fantastyka i kryminał, to również fantastyczna pozycja opisująca w ciekawy sposób sam Londyn, a najciekawsze to upersonifikowanie rzek otaczających miasto, które odegrają dużą rolę w historii. Okładka do mnie nie przemówiła, opis również, jednak coś mi mówiło, żebym przeczytała, bo warto.

 

Książka lekka i przyjemna w odbiorze, pełna ciekawych istot. Przemierzamy razem z bohaterem ulice i rzeki Londynu. Jest również niewielka dawka humoru, ale nie takiego angielskiego, w którym nie wiadomo, o co chodzi. To świetna lektura na pochmurną pogodę, jaka ostatnio zaszczyca za oknem.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!