Smakołysanka

Autor: Anna Maria Weiss

Okładka wydania

Smakołysanka


Dodatkowe informacje

  • Autor: Anna Maria Weiss
  • Tytuł Oryginału: Smakołysanka
  • Gatunek: Poezja
  • Język Oryginału: Polski
  • Liczba Stron: 63
  • Rok Wydania: 2013
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 140 x 205 mm
  • ISBN: 9788376065519
  • Wydawca: Miniatura
  • Oprawa: Twarda
  • Miejsce Wydania: Kraków
  • Ocena:

    2/6

  • Ilustracje: Walter Crane

Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Maruseru

Smokołysanka Anny Marii Weiss składa się na wiersze, które wręcz opływają w erotyce, sensualności, zmysłowości i magii. Nie oznacza to, że poezję Weiss można by wrzucić do wora z poetykami miłosnymi, natomiast to właśnie uczucie jest bez wątpienia tematem głównym liryków składających się na ten tom. Jak dla mnie owa stylizacja jest zbyt dosadna, a do tego mało autentyczna. Owe uczucie bijące z każdego wiersza, zdaje się być niemal wymuszone. Autorka stosuje odpowiednią metaforykę i słownictwo, np. motywy oniryczne, nadające poczucia błogości czy melancholii. Mnie w wierszach z tomu: Smokołysanka brakuje czegoś więcej. Skoro uczucie, to powinno być ono dynamiczne, natomiast w poezji Weiss owego pierwiastka ruchu jakoby w ogóle nie było. Ilustracje, które stanowią integralną część tomików poetyckich z cyklu „Miniatura", w tym przypadku obrazy autorstwa Walter'a Crane'a, także ocierają się o mdłą sensualność. Ukazują one najczęściej postaci kobiet, motywy kwiatowe, a więc można by rzecz: ciągle to samo. I to właśnie stanowi o moim głównym zarzucie. Poezja Pani Weiss traktuje wyłącznie o uczuciowości, która jest bardzo oderwana od jakiegokolwiek działania. Można by nawet określić ją jako poezję użalania się. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby była ona w jakimś stopniu – rewolucyjna, a czytając każdy kolejny wiersz tego tomiku chciałoby się rzecz: „To wszystko już było". Trudno bowiem pisać o uczuciu i tym samym nie powielić żadnego, znanego już konceptu. Z punktu formalnego, rażące dla mnie były rymy, które nie dość że w dużej mierze nieregularne, to po prostu nieporadne (jak np. w wierszu: encore pas). Nie chcę, aby moja ocena w oczach innych była niekonstruktywną krytyką. Nie temat jest problemem, a raczej jego niedopracowanie. Owe użalanie się, tkliwość podmiotu mówiącego momentami stawała się nie do zniesienia. Porównałbym ten tomik do taniego, przewidywalnego romansu, w którym główna bohaterka jest raczej tragikomiczna, aniżeli wzbudzająca rzeczywiste współczucie. Brak owego dynamizmu psuje wszystko, spychając tym samym wiersze autorki gdzieś daleko, w miejsce niedostrzegalne. Ci, którzy szukają w poezji innowacji, pewnej śmiałości, ale zarazem odpycha ich narzucające się zewsząd dziwactwo formy nie znajdą w tym tomiku niczego dla siebie. Zdawałoby się, że to właśnie pospolitość jest problemem tego tomiku, problemem, na który trudno nie zwrócić uwagi.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Wstąp do klubu Kulturalnych. Karta otwiera drzwi do świata stworzonego przez Ciebie. Dodawaj książki, komiksy, gry, filmy do swojej przechowywalni wspomnień kulturalnych. Przy każdym darze kulturalnym znajdziesz wstążki, dzięki którym będziesz mógł dodawać je do swojej magicznej kolekcji. Daj się poznać z tej lepszej strony.