Kupiłem Dom W Afryce

Autor: Jerzy Maria Roszkowski

Okładka wydania

Kupiłem Dom W Afryce

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Awiola

"Poszukiwaczu skarbów, jeśli chcesz poznać prawdziwą historię – udaj się na wieś. Tam pamięć ludzka przechodzi z pokolenia na pokolenie".

 

Wielu z nas, pod wpływem przeczytanych lektur lub obejrzanych filmów, przechodziło w swoim życiu etap marzenia o odkryciu skarbu. Odnalezienie wiekowej skrzyni, pełnej kosztowności byłoby swoistą bramą do innego, pełnego przepychu życia. Jak pokazuje autor książki "Kupiłem dom w Afryce", świat posiada jeszcze wiele skarbów do odkrycia, również tych, których nie da się w żaden sposób wycenić.

 

Jerzy Maria Roszkowski to urodzony w Warszawie ekonomista w zakresie handlu zagranicznego. Jest płetwonurkiem i podróżnikiem, pasjonuje się historią starożytnych cywilizacji.

 

Zbyszek, pięćdziesięcioletni, lekko sfrustrowany poszukiwacz skarbów odnajduje na Księżej Górce kosztowności warte fortunę, które pozwalają mu żyć dostatnio do końca życia. Bohater ucieka z przytłaczającej go szarością Polski na inny kontynent. Kupuje dom w Afryce i tam zaczyna nowe życie. Jego pasja nurkowania i poszukiwania skarbów, zaprowadza go w wiele miejsc na naszym globie. Nawet w miejsce położenia starożytnej Atlantydy.

 

"Kupiłem dom w Afryce" to książka z pogranicza kilku gatunków literackich. Po przeczytaniu paru początkowych rozdziałów wielu czytelników będzie z pewnością przekonanych, że to utwór mocno biograficzny. Bohater bowiem opowiada o profesji poszukiwacza skarbów w naszym kraju, wtrącając co jakiś czas liczne dygresje dotyczące naszej polityki i historii. To jednak mylne wrażenie, gdyż dalsza budowa świata przedstawionego w książce znacznie odbiega od pojęcia realizmu. Kolejne rozdziały to w dużej mierze elementy podróżnicze wymieszane z fantastyką. W kontekście tym widać wykorzystanie doświadczeń autora w ukazaniu wątków nurkowania i odkrywania starożytnych cywilizacji. Bohater utworu i zarazem jego narrator raczy czytelnika obrazowymi opisami podwodnych eskapad, które w towarzystwie swojego przyjaciela Bolka, często stwarzają zagrażające życiu sytuacje. Trzeba przyznać, że podwodne polowania na płaszczki czy inne stworzenia morskie, wpływają na wyobraźnię. Jednak jeszcze ciekawsza wydaje się płaszczyzna poszukiwania śladów starożytnych cywilizacji w postaci mitycznej Atlantydy czy Hiperborei. Autor w sposób dość jasny i jednocześnie ciekawy przybliża czytelnikowi różnorakie teorie, dotyczące dziejów owianych tajemnicą cywilizacji. W płaszczyźnie tej ewidentnie zastosowano elementy fantastyczne chociażby w postaci odkrycia przez bohatera książki miejsca położenia mitycznej Atlantydy. Podsumowując, można stwierdzić, że książka Roszkowskiego to wielogatunkowa kombinacja beletrystyczna.

 

Podczas lektury nie sposób nie dostrzec licznych dygresji i komentarzy autora dotyczących kondycji mentalnej Polaków i burzliwej historii naszego kraju. Zbigniew nawiązuje do II wojny światowej, czasów komunizmu czy działalności ubecji. W większości przypadków, jego refleksje mają bardzo gorzki smak, przedstawiając najgorsze ułomności naszego społeczeństwa. Z pewnością nie jest to słodko-gorzki obraz, to obraz gorzki i kwaśny, mocno przytłaczający niestety.

 

Jerzy Maria Roszkowski w swojej książce zastosował pierwszoosobową narrację głównego bohatera, co okazało się trafionym zabiegiem. W kreacji Zbigniewa zabrakło mi natomiast większych pokładów empatii, czy zwykłego współczucia. Jego postać to bowiem dość szorstkie usposobienie i nieco ironiczne podejście do życia. W książce pojawia się również niezrozumiały dla mnie wątek pozbycia się ciała partnera kochanki Zbigniewa, który w zasadzie nie wnosi niczego nie fabuły. Zastanawia mnie wobec tego fakt, co autor chciał poprzez ten wątek pokazać? Skuteczne pozbycie się ciała poprzez wrzucenie go do oceanu pełnego głodnych rekinów, to w mojej opinii za mało.

 

"Kupiłem dom w Afryce" to książka, której pierwsze strony w zupełności nie przygotowują czytelnika na jej dalszą treść. Trudno również sprecyzować jedną, główną płaszczyznę tego utworu. Jerzy Maria Roszkowski nieco ironicznym i zarazem pełnym pasji językiem, być może zachęci was do odkrywania tajemnic starożytnych cywilizacji. Najpierw jednak, podobnie jak bohater jego książki, musicie znaleźć skarb. Skarb, który pozwoli wam być naprawdę wolnymi we współczesnym świecie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: