Niby-Dziennik Ostatni 1981–1987

Autor: Zygmunt Mycielski

Okładka wydania

Niby-Dziennik Ostatni 1981–1987

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Dzienniki, biografie znanych postaci to historie ich życia, ubrane w chronologiczne szaty wspomnień, które owe życie Nam przybliżają. Jeśli mamy do czynienia z naprawdę znanym człowiekiem, to owa lektura z pewnością przysporzy Nam wiele radości i ciekawych doznań. Czy podobnie jest w przypadku książki, która opowiada o życiu człowieka wielkiego i wybitnego, aczkolwiek będącego nieco w cieniu wielkiej historii, o którym nie mówi się i nie pisze tak wiele, jak o postaciach z pierwszych stron gazet. Po lekturze takiej biografii mogę stwierdzić, iż zdecydowanie tak. Powiem więcej - taka książka stwarza nowe możliwości na obiektywne poznanie bohatera, niejako zupełnie od początku, co jest niemożliwe w przypadku tych "najbardziej znanych". Czytać i poznawać historię życia człowieka, o którym wcześniej nie słyszeliśmy lub tylko w minimalnym stopniu, to niejako wyprawa w nieznany świat, która kryje przed Nami wiele tajemnic i niespodzianek. Nie pozostaje Mi zatem nic innego, jak opowiedzieć pokrótce o tej postaci, którą mogłam poznać w biograficznej książce - "Niby dziennik ostatni 1981 - 1987", autorstwa Zygmunta Mycielskiego.

 

Myślę, iż na wstępie warto w kilku zdaniach przybliżyć sylwetkę tego znakomitego kompozytora, pisarza i publicysty, który wniósł ogromny wkład w rozwój polskiej kultury artystycznej. Zygmunt Mycielski urodził się w 1907 roku w Przeworsku. Swoja edukację muzyczną rozpoczął już od najmłodszych lat, a której to zwieńczeniem było podjęcie studiów muzycznych w paryskiej „Ecole Normale Musique". Po ich ukończeniu, przebywał we Francji do 1936 roku, gdzie zajmowała się komponowaniem muzyki jak i również prowadzeniem Stowarzyszenia Młodych Muzyków. W 1939 roku brał czynny udział w kampanii wrześniowej, po której upadku przedostał się do Francji, gdzie trafił do niewoli i do końca wojny przebywał w obozie jenieckim. Po wojnie powrócił do kraju, gdzie m.in.: był prezesem Związku Kompozytorów Polskich oraz redaktorem naczelnym pisma branżowego - "Ruch Muzyczny". Z końcem lat 60-tych, na wskutek bezkompromisowej postawy wobec komunistycznych władz Polski, popadł w niełaskę kręgów życia publicznego stolicy, wskutek czego jego utwory muzyczne jak i publikacje prasowe miały charakter "nie pożądanych".

 

Do największych dokonań artystycznych Zygmunta Mycielskiego należy zaliczyć utwory kameralne, symfoniczne, balety oraz pieśni. Wystarczy wymienić tu takie dzieła jak chociażby balety "Zabawa w Lipinach", "Narcyz", utwory symfoniczne "Liturgia Sacra", Trzy psalmy", Fantazja na orkiestrę" czy też "Pięć szkiców symfonicznych". Zygmunt Mycielski zmarł w warszawskim szpitalu w sierpniu 1987 roku.

 

"Niby - dziennik ostatni 1981 -1987" stanowi trzeci już tom wspomnień kompozytora, i zrazem ostatni, obejmujący autorskie zapisy Mycielskiego od 16 stycznia 1981 roku, do dnia 15 maja 1987 roku. W odróżnieniu od poprzednich tomów, z których ostatni ukazał się w 1998 roku, tym razem mamy do czynienia ze wspomnieniami, nie przygotowywanymi do druku przez samego bohatera biografii, lecz współpracujących z nim wydawców. Jeśli chodzi o sam materiał zawarty w książce, to składają się na niego czysto pamiętnikowe zapiski, z których każdy opatrzony jest konkretną data i miejscem, w którym powstały. Owe zapiski dotyczą wszelkich sfer życia kompozytora, począwszy od tej zawodowej, publicznej, a na całkowicie prywatnej skończywszy. Znajdziemy tutaj informacje o kolejnych planach artystycznych Zygmunta Mycielskiego, wprowadzaniu ich w życie, rodzenie się nowych inspiracji i pomysłów na kolejne utwory muzyczne, rozterki nad pracą twórczą i wątpliwości, czy aby na pewno w tym danym kierunku muzycznym powinien on podążać. Odnajdziemy tu także własne przemyślenia i obserwacje życia codziennego życia ówczesnej Polski, z którym kompozytor często bardzo się nie zgadzał i którego nie akceptował. To także liczni przyjaciele i znajomi muzyka, Ci mniej lub bardziej znani, z którymi to wiązały go wspólne pasje, zainteresowania, poglądy. Wreszcie są tu także wątki egzystencjalno - filozoficzne, towarzyszące życiu kompozytora, a zwłaszcza w jego ostatnich latach, w których to zadawał on sobie wiele pytań o sam sens i cel życia, miejsce religii oraz ludzką naturę.

 

Najogólniej mówiąc jest to książka o życiu człowieka, dla którego najważniejsza była muzyka, a dopiero w dalszym planie istniały takie kwestie jak polityka, historia, życie rodzinne, miłość. Czytając zapiski Zygmunta Mycielskiego nie sposób nie odnieść wrażenia, że jest to misternie przygotowany materiał, który z góry miał być przeznaczony do publikacji dla szerokiego grona odbiorców, czemu zresztą sam kompozytor wielokrotnie daje wyraz w tekście. Są to zdania i słowa człowieka szczęśliwego, mimo nieuchronnie zbliżającej się starości i perspektywy śmierci. Szczęśliwego, gdyż odnalazł On swoje miejsce w świecie i życiu, jak i również cel dla którego istnieje, a celem tym było oczywiście komponowanie. Ten dziennik, a właściwie składające się na niego codzienne zapiski, to swoisty sposób życia kompozytora, który polegał na zapisywaniu wszystkiego tego, co go cieszy, smuci, daje nadzieje na przyszłość, denerwuje w otaczających go burzliwych wydarzeniach historycznych oraz przede wszystkim - muzyce. To w tych krótkich notatkach zapisywał swoje plany muzyczne, rodzące się pomysły, kreślił pierwsze partytury, odnosił do wielkich twórców sprzed stuleci. Dziennik ten to niemalże całe życie Mycielskiego, ubrane w słowa.

 

Z całości materiału zwartego w niniejszej książce, rysuje się niezwykła sylwetka człowieka, jakim był Mycielski. Wydaje się to bowiem postać niezwykle inteligentna, tajemnicza, trudna do rozszyfrowania. Postać odważna, czemu dawał wyraz w swych licznych komentarzach w stosunku do poczynian władz komunistycznych, co w tamtych czasach, było wyrazem niezwykłego heroizmu. Z drugiej strony był on także krytykiem postaw prawicowych, a zwłaszcza rodzącego się ruchu Solidarnościowego, do którego miał wielkie obawy i zastrzeżenia. Najprościej mówiąc, był to człowiek wierny przede wszystkim samemu sobie i własnym poglądom, nie ulegającym łatwo wpływom innych osób. Homoseksualista, starający się żyć w zgodzie z własną naturą, co w tamtych czasach nie było z pewnością proste. Był to także człowiek kochający życie i starający cieszyć się wszystkim tym, co może ono zaoferować. Ostatnie strony to przygotowywanie się na nieuchronną śmierć, lecz nie można mówić tu o strachu, żalu czy rezygnacji. On po prostu zaakceptował kolej rzeczy, z którą to się pogodził. Utalentowany kompozytor i mądry człowiek - to chyba najdokładniejsza recenzja sylwetki tego człowieka, która rysuje się z lektury tego dziennika.

 

Muzyka klasyczna to nie jest mój "konik", w którym łatwo się odnajduję i o którym wiem tyle, ile wiedzieć bym chciała. Niemniej nie oznacza to wcale, że wątki jej poświęcone, były dla Mnie nudne i trudne do przejścia. Zygmunt Mycielski potrafił opowiadać i pisać o muzyce w sposób przystępny i bardzo interesujący. Poza tym dla Mnie największe wrażenie zrobiła tutaj warstwa historyczna, i to ona pochłonęła Mnie bez reszty. I nie mam tu na myśli wydarzeń z historii Polski, które wciąż poruszane są na łamach wszystkich mediów, jak. np., wybuch Stanu Wojennego, zabójstwo Ks. Popiełuszki, obrady Okrągłego Stołu, ale właśnie te wszystkie komentarze kompozytora odnoszące się do codziennego życia, jak np. brak towarów w sklepach i niekończące się kolejki, kłopoty z wyjazdem za granicę, czy też wszechobecna propaganda w mediach. Te wszystkie fragmenty składają się na niezwykle interesujący obraz ówczesnej Polski. Obraz bardzo subiektywny, ale przy tym niezwykle szczery i naturalny.

 

Dziennik Zygmunta Mycielskiego to lektura trudna i bardzo specyficzna w swym przekazie. Nie czyta się jej łatwo, szybko i lekko. Wymaga ona dużego skupienia i otwartości umysłu oraz chęci na poznanie sylwetki tego niezwykłego człowieka. Z drugiej strony jest to pozycja tak mądra w swym przekazie, iż trudno jest odmawiać sobie poznania poglądów i przemyśleń takiego człowieka. Dlatego tez zachęcam wszystkich do sięgnięcia po te pozycję, by raczyć się jej fragmentami w długich odsłonach czasu. Tej książki nie powinno i nie można bowiem czytać szybko, gdyż wówczas zbyt wiele można stracić z jej wartości.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: