Chłopaki Anansiego

Autor: Neil Gaiman

Okładka wydania

Chłopaki Anansiego


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Asertyslem

Pan Gaiman pisze w dość charakterystyczny sposób, lekkim piórem, prostym, acz niebłahym językiem oraz gamą rozmaitych skojarzeń. Sięgając po jego książkę nie musiałem się niczego obawiać, doskonale wiem, że gdy przyjdzie mi otworzyć jego dzieło nie zawiodę się, ani nie porzucę jej po paru stronach, tak też było z Chłopakami, ale...

 

Chłopaki Anansiego to luźno powiązana z ambitnym, wręcz arcydziełem jakim są Amerykańscy Bogowie, nowela. Obie pozycje spaja postać tytułowego Anansiego, afrykańskiego boga-pająka, wielkiego oszusta i dowcipnisia, nie rozstającego się z zieloną Fedorą. W zasadzie wspomniana postać pojawia się w powieści sporadycznie, bądź we wspomnieniach głównego bohatera. Nota bene to właśnie przez Anansiego wynika cały galimatias, który rozwala życie Grubego Charliego – tu czytać głównego bohatera – i sprawia, iż dowiaduje się o bracie, Spiderze, o którym wcześniej nie miał zielonego pojęcia, że ktoś taki w ogóle istnieje. Dochodzi więc do konfrontacji, pozornie miłej, która suma summarum kończy się wypadem na miasto i głębszym poznaniem, drugiego z synów boga-pająka. Jak się wreszcie okazuje ów syn jest wcale towarzyski, kobiety przyciąga jak magnes, a na cały otaczający świat działa niby narkotyk. I z tego również nie wyniknie nic dobre. Gruby Charlie traci narzeczoną, ściga go policja i do tego wszystkiego musi się uganiać za starym panteonem swojego ojca, aby nareszcie pozbyć się kłopotu.

 

W książce nie zabraknie mitologicznych smaczków, przedziwnych zwrotów akcji, Gaimanowskiego humoru i takiegoż horroru, scen ocierających się o thriller i kryminał oraz masy przeróżnych, nie dających się wyjaśnić żadną miarą przypadków i zdarzeń, które towarzyszą głównemu bohaterowi niemal na każdym kroku.

 

Nowelkę czyta się jednym tchem. Miejscami odczuwa się swobodę sielskiego obyczaju, jakim szczególnie cechuje się proza Neila Gaimana. Proste, codzienne czynności, na pozór spokojny świat, życzliwi sąsiedzi, nieznośny szef i wścibska – przyszła – teściowa, po czym raptownie świat obraca się do góry nogami, istoty rodem z bajek okazują się żywe, przybierają postacie zwierzą i równie uparcie, co drastycznie nękają tych na których akurat przyszła im ochota.

 

Autor wręcz doskonale potrafi bawić się komedią, przeplatając ją fantastyką i nagle zmieniając w krwisty horror, kończący się niczym romantyk.

 

Nie znam innego, tak niezwykle pokręconego pisarza, no może poza Terrym Pratchettem, ale o ile pamięć mnie nie myli, chodzi tu o mitologię, wierzenia ludowe oraz legendy. Podobną tematyką zajmują się bodajże Jakub Ćwiek i Kevin Hearne, których również gorąco polecam, jeżeli komuś przypadły opowieści Gaimana do gustu.

 

Reasumując, w rzeczonej pozycji możecie doświadczyć nieprawdopodobnych wrażeń, które jakby się dobrze wczytać mogłyby przydarzyć się również wam, o ile magia i bogowie z dawnych wierzeń naprawdę istnieli... a tak poważnie, możemy razem z bohaterem zmierzyć się z przeciwnościami losu, wydarzeniami które nie jedną osobę złamałyby psychicznie oraz wytrwałością jaką wykazuje się Gruby Charlie... który de facto - gruby nie jest.

 

Czytelnikom Neila nie trzeba jej polecać, gdyż albo ją już przeczytali, albo po prostu o niej nie słyszeli. A tym którzy jeszcze nie zdołali się wkupić w łaski aury, jaką roztaczają wokół siebie książki autora, sugeruję aby również zerknęli na powyższy tytuł, a ręczę słowem, że się nie zawiedziecie.

 

Michał Lipka

AMERYKAŃSCY SYNOWIE

 

Chyba każdy miłośnika fantastyki i komiksu kojarzy nazwisko Neila Gaimana. Ten brytyjski twórca, przyjaciel m.in. zmarłego w 2015 roku Terry’ego Pratchetta i legendarnego scenarzysty komiksowego, Alana Moore’a, ma na swoim koncie wiele kultowych już powieści i zdobył niemałą sławę. „Chłopaki Anansiego” to zachowująca literacką niezależność kontynuacja (a może lepiej byłoby rzec spin-off?) jednego z najbardziej znanych dzieł autora, „Amerykańskich bogów”. Wznowiona zapewne na fali zainteresowania serialową adaptacją „Bogów”, która w tym roku trafiła na telewizyjne ekrany (każdy powód do wznowienia świetnej powieści jest dobry, a „Chłopaki” to naprawdę świetna rzecz), warta jest polecenia każdemu – nie tylko miłośnikom prozy Gaimana.

 

Gruby Charlie nigdy nie miał lekkiego życia. I nie chodzi tu wcale o jego tuszę – problemy z wagą były jednorazowym incydentem, krótkotrwałym na dodatek – a o jego ojca. I, oczywiście, owo przezwisko, które mu nadał, a które przylgnęło do niego już na całe życie. Bo rodzic ów, pan Nancy, nie należał do typowych ludzi – z tym, że „ludzi” to w jego wypadku także nie najtrafniejsze odkreślenie, ale nie uprzedzajmy faktów. Zawsze rozrywkowy, ze specyficznym poczuciem humoru, potrafił rozbawić wszystkich, a zarazem przynieść Charliemu taki wstyd, że ten najchętniej zapadłby się pod ziemię – albo lepiej, skonał na miejscu. Miał też pewien nietypowy dar – jeśli komuś nadał jakiś pseudonim, ten pozostawał z tą osobą do końca. Charlie jest tego najlepszym przykładem – choć dorósł, zrzucił wagę i właśnie szykuje się do ślubu, nadal nazywany jest Grubym. To jednak najmniejsze z jego zmartwień. Jego ukochana, w związku z tak ważnym dniem, który zbliża się wielkimi krokami, chce by przyszły mąż zaprosił ojca na ślub. Charliemu nie udaje się od tego wykręcić, więc spodziewając się katastrofy, wybiera numer do jedynej osoby, która z panem Nancym posiada kontakt. Na szczęście okazuje się, że ojciec przyszłego pana młodego odszedł właśnie z tego świata i szykowany jest jego pogrzeb. Czy to oznacza koniec kłopotów i wstydu, jaki ze sobą niósł? Nic bardziej mylnego. Już sam zgon nastąpił w okolicznościach, jakie lepiej jest przemilczeć, a to zaledwie wstęp do jeszcze większych problemów. W życiu Charliego pojawia się bowiem Spider – brat, o istnieniu którego ten nie miał pojęcia. Prawda o ojcu, jaką poznaje, także nie jest łatwa do przełknięcia, a to zaledwie wstęp do tego, co na niego czeka…

 

Tytułowy Anansi, zachodnioafrykańskie pajęcze bóstwo, chyba już na zawsze będzie kojarzyć mi się nie z dawnymi podaniami, nie z Neilem Gaimanem, a Spider-Manem – a dokładniej runem jego przygód pisanym przez Straczynskiego. Jako miłośnik komiksów, nic na to nie poradzę. Ale Anansi z „Amazing Spider-Mana”, a Ananansi z „Chłopaków” to dwie zupełnie inne postacie. Żyją na różnych płaszczyznach czasowych, choć oczywiście mają te same korzenie, inny jest też ich charakter. Ale jeśli miałbym wybrać, bardziej podobał mi się ten gaimanowski.

 

A jacy są sami „Chłopcy Anansiego”? Znakomici, ale także i bardzo specyficzni. Autor nawet kiedy pisze powieść dla dorosłych, tworzy ją w stylu historii młodzieżowej. W tym wypadku też tak jest – lekki, prosty styl, zabawna treść, czasem wszystko to jest wręcz absurdalne, a powaga niemal nie gości na stronach. Jednocześnie wcale nie mamy tu do czynienie z komedią, co ciężko jest tak właściwie ubrać w słowa, ale posiada swój charakter. Dlatego też Gaimana albo się uwielbia, albo nienawidzi, albo też po prostu wzrusza ramionami z myślą „ani nie jest to złe, ani do końca do mnie nie trafia”.

 

Czy trafia do mnie? Tak. Nie jestem ślepy na minusy twórczości Brytyjczyka, ale lubię jego pomysły i to poczucie humoru. Szaloną inwencję twórczą i zabawę motywami. Docenili to czytelnicy, podobało się tez krytykom („Chłopaki” zdobyli Locus Awardi British Fantasy Society Award), spodoba się także i Wam. Jeśli nie przeszkadza Wam lekkie podejście do fantastyki i cenicie pomysłowość, nie będziecie zawiedzeni.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!