Okładka wydania

Alain Bernard

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Alain Bernard | Autor: Grzegorz Chojnowski

Wybierz opinię:

Andra

Taniec od pewnego czasu przeżywa w Polsce prawdziwy rozkwit. Tańczą wszyscy i wszędzie. W ostatnich miesiącach bardzo popularne stały się bardzo entuzjastyczne choreografie mieszkańców Krakowa, Wrocławia, Poznania czy Warszawy do utworu „Happy" Pharrella Williamsa. Patrząc na te klipy, można dojść do wniosku, że ruch nie musi być narzucony przez sztywne ramy jakiegokolwiek układu scenicznego. Wydaje się być to, w pewien sposób, opinia myląca. Nie od dziś wszak wiadomo, że w tak trudnej sztuce, jaką jest balet, nie ma mowy o żadnej przypadkowości gestu. Każde widowisko jest poprzedzone godzinami treningów i prób z choreografem. Zwykle niewprawiony widz nie zastanawia się, kto stoi za konkretnymi układami, które obserwuje z widowni. Można przypuszczać, że tylko osoby będące pasjonatami tańca, potrafią wymienić więcej niż dwóch słynnych przedstawicieli tworzących inscenizacje taneczne. Co ciekawe, do naszego kraju często przybywali mistrzowie, którzy nie tylko pragnęli szkolić polskich utalentowanych tancerzy, ale również decydowali się zostać na dużej nad Wisłą, by właśnie tutaj tworzyć swoje niepowtarzalne spektakle. Właśnie o kimś tak wyjątkowym, postanowił opowiedzieć wrocławski dziennikarz.

 

Grzegorz Chojnowski na co dzień pracuje w Polskim Radiu Wrocław. Wcześniej był związany z Telewizją Polską. Publicysta jest również twórcą strony, na której dzieli się spostrzeżeniami o literaturze i szeroko pojętej kulturze.

 

„Alain Bernard. Polski rozdział" to jedna z kilku wydanych dotąd pozycji o niezwykle utalentowanym szwajcarskim choreografie. Jak drugi człon tytułu wskazuje, tym razem czytelnik ma okazję prześledzić polski aspekt dokonań tancerza i promotora tańca. Wszystko zaczęło się pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, od letnich kursów tańca jazzowego zapoczątkowanego w Gdańsku, a później skutecznie kontynuowanego w Nałęczowie i Warszawie. Dla rodzimych tancerzy był to pierwszy moment, gdy mogli poznać nową, jak dotąd nieznaną technikę. Zajęcia cieszyły się niesłabnącą popularnością nawet wśród doświadczonych i utalentowanych absolwentów szkół baletowych. Polska edukacja została stworzona zbudowana na silnym filarze rosyjskiego baletu klasycznego w związku z czym każda wprowadzana innowacja, była przyjmowana przede wszystkim przez młode pokolenie uczniów, jako możliwość rozwoju. Po kilku latach kilkutygodniowych szkoleń stało się jasne, że taka forma kształcenia jest niewystarczająca do zaistniałych potrzeb. Bernard poznawszy już nieco trudną rzeczywistość Europy Wschodniej, postanowił zatrzymać się w kraju nad Wisłą na dłużej, by edukować i inspirować przyszłych artystów.

 

Myliłby się jednak ten, kto oceniałby wkład Szwajcara, jedynie przez pryzmat tańca współczesnego. Wieloletni tancerz, choć preferował styl zapoczątkowany w Stanach Zjednoczonych przez Pinę Bausch, to jednak stanowczo nie odcinał się od baletu klasycznego. Dzięki angażowi w Teatrze Muzycznym „Roma", pod dyrekcją Bogusława Kaczyńskiego, choreograf wsławił się układami do trzech niezwykle ciepło przyjętych przedstawień, czyli Coppélia", „Dziadka do orzechów" i „Kopciuszka". W tym miejscu należy nadmienić. Iż publikacja nie ma na celu opisu konkretnych pomysłów realizowanych w praktyce. To raczej wspomnienie o twórcy niezwykłym, bo kochającym to, co robił, potrafiąc równocześnie przekazać tę wiedzę innym. Widzimy go przede wszystkim oczami współpracowników i recenzentów, co w pewien sposób charakteryzuje go, jako fachowca w każdym calu. Książka z pewnością nie wyczerpuje tematu, ale skłania do przemyśleń i stawia nieco gorzkie pytania, o szacunek dla osób chcących tworzyć sztukę w naszym kraju. Znajdziemy tu, co prawda dowody otrzymania zasłużonych nagród, lecz nie mogę oprzeć się wrażeniu zaprzepaszczonej szansy rozwoju sceny tańca.

 

Ta książka to nie podręcznik choreografii czy próba pełnowymiarowej biografii, a jedynie skromny dowód istnienia człowieka, który przez swoje dokonania w Polsce pokazał, iż kształciło się tu naprawdę sporo uzdolnionych tancerzy, którym wystarczyła tylko iskra motywacji, by pokazali, co potrafią.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial