Sorry

Autor: Zoran Drvenkar

Okładka wydania

Sorry


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

książkowo

Wina, kara, wyrzuty sumienia, pojednanie, wybaczenie... Któż z nas nigdy tego nie doświadczył? Któż z nas nie poczuł się winny skrzywdzenia w taki czy inny sposób drugiej osoby? Wyrzucaliście to sobie długo? Czuliście się winni? Powiedzieliście „przepraszam"? Wiecie więc, jakie to wszystko jest trudne, jak bardzo wyrzuty sumienia potrafią człowieka męczyć. Teraz wyobraźcie sobie, że czwórka młodych ludzi założyła agencję „Sorry", która pośredniczy w załatwianiu wybaczeń, rozliczaniu win i unicestwianiu wyrzutów sumienia. Oni zwyczajnie przepraszają daną osobę w Twoim imieniu. Czyż to nie genialny pomysł? Wielu osobom może się tak wydawać: zlecasz sprawę, płacisz i masz to z głowy, bez problemu, bez emocji, bez wysiłku.

 

Dlatego też czwórce berlińczyków powodzi się coraz lepiej, mają masę zleceń, marketing szeptany, który gwarantują im zadowoleni klienci przysparza im ciągle nowych zainteresowanych. Pierwszy raz w życiu coś im się tak naprawdę udało, pracują razem, są zadowoleni. Kupują sobie willę nad Kleiner Wannsee w Berlinie, cieszą się dostatkiem, zaczynają się czuć zabezpieczeni życiowo.

 

Pewnego dnia dostają zlecenie: mają przeprosić pewną kobietę za doznane krzywdy. Jednak po przyjściu do jej mieszkania okazuje się, że została ona zamordowana w niezmiernie okrutny sposób, a oni mają przeprosić trupa za straszną śmierć i pozbyć się zwłok. Inaczej to samo grozi ich bliskim – ojcu, matce, córce. Jak postąpią? Czy staną murem i będą działać wspólnie czy grupa przyjaciół się rozpadnie? Będą działać według planu czy spontanicznie? Czy będzie więcej morderstw? Kto jest mordercą-zleceniodawcą i jakie są jego motywy? Jak to się wszystko skończy?

 

Miałam ostatnio szczęście do powieści, które mnie zaskoczyły, były według mnie świeże i inne. „Sorry" również zaliczam do tej grupy. Cóż to za pogmatwana historia, kompletnie „od czapy"! Autor zdecydował się na powieść wielu głosów – mamy więc narrację prowadzoną przez czwórkę bohaterów, przez mordercę oraz tajemniczego „mężczyznę, którego nie było". A na dodatek wątek mordercy tytułowany jest „Ty", co dodaje pewnego rodzaju „smaczku" całej powieści. Można się zastanawiać dlaczego autor postanowił użyć takiego zabiegu, czy sądzi, że w każdym z nas kryje się potencjalny morderca? Że każdy może doznać tak ogromnego poczucia winy, że aż popchnie nas ona do zbrodni? Tak przeplatana, wymienna narracja była na początku trudna do przyswojenia, ale gdy już się weszło w rytm, to czytanie pochłaniało.

 

Bohaterowie... Najpierw mamy okazję poznać głównie czwórkę młodych „przepraszających", jednakże później rozwija się sytuacja i poznajemy również pozostałych bohaterów. Mamy okazję poznać ich życie, przeżycia, winy, uczucia, marzenia. Widzimy, jak zachowują się w ekstremalnych sytuacjach, w chwilach olbrzymiego stresu. Jak rodzą się pomysły w ich głowach i jak są one wykonywane. Cały czas zastanawiałam się, jak ja zachowałabym się w takich sytuacjach, ale doszłam do wniosku, że nie wiem, nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić.

 

Autor zaskoczył mnie dobrych kilka razy, głównie misterią z jaką splótł fabułę, poprowadził wszystkie wydarzenia. Pomysł jest świetny, wielowarstwowy. Moje zachwyty wydawać się mogą mocno ogólne, ale zwyczajnie nie chcę zdradzać szczegółów fabuły, bo nie chcę zabić przyjemności czytania! Uwierzcie mi więc na słowo – niezmiernie pokręcony, nietypowy pomysł i bardzo dobre wykonanie. Nawet jeżeli były jakieś drobniutkie błędy, to nie mam zamiaru się ich czepiać, bo całość jest naprawdę świetna.

 

Ta książka mnie wciągnęła w swe szpony, nie dała się oderwać. Zachwyciła i przeraziła. Głównie tym, czym może się stać człowiek. Wzbudziła we mnie wiele emocji, jak i pytań. Jak bardzo chcemy sobie aktualnie ułatwiać życie? Do czego to może doprowadzić? Czy przypadkiem nie chcemy mieć tylko radości i rozrywki w życiu, a unikać odpowiedzialności? Czy człowiek jest w stanie przejąć winy innego człowieka i go „rozgrzeszyć"? Skąd bierze się w nas idea, że możemy decydować o życiu innych? Dlaczego niszczymy siebie nawzajem?

 

„Sorry" to świetny thriller, naprawdę bardzo wyróżniający się fabularnie na tle „typowych" thrillerów. Świetna, mroczna książka, która wzbudziła we mnie chęć poznania innych książek tego autora i sprawdzenia, czy również są tak dobre i pokręcone. Polecam wszystkim, którzy lubią mroczne thrillery, opowieści o charakterach ludzkich i tym, co na nie wpływa oraz tym, którzy chcą poznawać nowe, świeże pomysły i nowych autorów.

Varia

 Wszyscy mamy coś na sumieniu, gdzieś popełniliśmy błąd i wypadałoby kogoś przeprosić. Ta myśl, dla czterech przyjaciół z Berlina, stała się okazją do założenia własnego interesu. Stworzona przez nich firma „Sorry" specjalizuje się bowiem w przepraszaniu. Są nadzwyczaj dokładni, konkretni i świetni w swoim fachu. Bez zbędnego dramatu rozwiązują dawne spory klientów, zdobywają ugody, a nawet grają na nosie bogaczom. Tym sposobem szybko zyskują rozgłos i renomę, jednak sława nie zawsze okazuje się być korzystna. W ich przypadku jest to nawet śmiertelne zagrożenie.

 

Po otrzymaniu zlecenia, którego adresatką jest samotna kobieta, nie spodziewają się niczego szczególnego. Jak bardzo się mylą, wychodzi na jaw po otwarciu drzwi do jej mieszkania. Odkrywają wówczas, że została ona przybita do ściany, a ich zadaniem jest przeproszenie jej za niewyobrażalne męki, jakich doświadczyła tuż przed śmiercią. Zamówienie mrozi krew w żyłach, ale jak się wkrótce okazuje, to wcale nie ono jest tutaj najgorsze.

 

Książka pod względem budowy jest bardzo dziwna. Fabułę skonstruowano z różnych punktów widzenia, natomiast narrator co rusz zwraca się do czytelnika, utożsamiając go z osobą mordercy. Jest to zabieg bardzo nietypowy, może nieco nawet ryzykowny, ale za to maksymalnie angażujący odbiorcę. Podobnie rzecz się ma z układem scen. Poznajemy sekwencje zdarzeń sprzed i po najważniejszych momentach akcji. Wiemy, że jacyś chłopcy bawią się na placu budowy, ktoś inny został zamknięty w bagażniku, ale nie mamy pomysłu jak to przyporządkować. Pozornie niczym nie powiązane elementy z czasem układają się w logiczną całość, sprawiając nam masę przyjemności przy ich kompletowaniu.

 

Sorry to przede wszystkim duszna atmosfera zagrożenia, pozbawiona prostych rozwiązań. Książka wnosi sporo nowego, nie tylko w budowie historii, ale i w samym pomyśle na nią. Po przeczytaniu niezliczonej ilości thrillerów i horrorów nie sądziłam, że znajdę jeszcze coś co mnie zaskoczy, jednak powieści Zorana Drvenkera się to udało. Jest bardzo chwytliwa, nieco obłąkańcza, a zarazem perfekcyjna pod każdym względem. Polecam.

 

Buffy1977

 Czwórka przyjaciół, nie mogąc znaleźć pracy, zakłada własną agencję, której zadaniem jest przepraszać w imieniu swoich zleceniodawców. Pewnego dnia kontaktuje się z nimi człowiek, który każe im przeprosić zamordowaną przez siebie kobietę. Od tej chwili młodzi ludzie stają się marionetkami w rękach zabójcy, ale nie wiedzą jeszcze wszystkiego...

 

Pierwsza wydana w Polsce powieść Zorana Drvenkara to elektryzujący thriller, w którym nic nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Pierwszą intrygującą rzeczą jest nowatorski styl autora - pomieszanie przeszłości z przyszłością, różne formy narracji od pierwszoosobowej po trzecioosobową. Ale co było chyba najciekawsze w przypadku opisywania sylwetki mordercy Drvenkar zwracał się do niego osobiście, w drugiej osobie, co dawało mi złudzenie, iż słowa te kierowane są bezpośrednio do mnie. Cała powieść jest jedną wielką zagadką, którą autor odsłania przed czytelnikiem stopniowo, na końcu składając wszystkie części w jedną spójną całość. Na początku książki rzuciło mi się w oczy idealne wręcz zobrazowanie realiów współczesnych Niemczech - brak pracy, bezrobotni żyjący na marginesie społeczeństwa oraz bezsilność Urzędów Pracy. Zupełnie jak w Polsce:) Następnie na scenę wkracza tajemniczy morderca i od tego momentu wszystko zaczyna się komplikować.

 

"Myśleli, że życie jest sprawiedliwe. Wierzyli w równowagę i w to, że dobrzy zawsze na końcu wygrywają, a źli doznają hańby i upokorzenia. Ty wiesz, że życie nie ma nic wspólnego z równowagą. To czysty chaos. Za każdymi drzwiami czyha ciemność. Za każdym oknem czają się cienie."

 

Na głównym planie mamy Krisa, Tamarę, Wolfa i Frauke - czwórkę młodych ludzi, którzy postanawiają zarobić wielkie pieniądze stosunkowo małym kosztem. Choć autor przybliża nam odrobinę ich przeszłość tak naprawdę są oni dla nas taką samą zagadką, jak i sam zabójca. To chyba największy błąd Drvenkara - nie potrafił lub nie mógł wykreować bardziej przekonujących postaci, którym moglibyśmy współczuć, z którymi mielibyśmy szansę się identyfikować. Jednakże z drugiej strony zwracając się do mordercy w drugiej osobie autor otworzył nam furtkę do utożsamiania się właśnie z nim. Początkowo może to wprowadzać w pewnego rodzaju dyskomfort psychiczny, ale w momencie przybliżenia nam historii Butcha i Sundanca nasz punkt widzenia ulega diametralnej zmianie. Kiedy tylko poznajemy tych dwóch chłopców powieść automatycznie zmienia swoją ogólną wymowę - już nie mówi o bezwzględnym mordercy, ale rzuca nas w zdeprawowany świat pedofilii, przy okazji robiąc z głównego antagonisty bohatera i pokazując nam inny czarny charakter, w którego kierunku możemy skierować swoją złość. Taki zabieg jest na tyle oryginalny, żeby przykuć do lektury każdego potencjalnego czytelnika, nie dając mu chwili oddechu i niejako zaskakując go z każdą kolejną przeczytaną stroną. Aczkolwiek to wcale nie oznacza, że Drvankar całkowicie uniknął przewidywalność, gdyż kilka wydarzeń można stosunkowo szybko wydedukować dużo wcześniej.

 

Nie przepadam za literaturą europejską, ale w tym przypadku byłam jak najbardziej usatysfakcjonowana. Lektura "Sorry" dostarczyła mi wszystkich emocji, jakie powinny towarzyszyć czytelnikowi podczas obcowania z powieściowymi thrillerami. Parę niedociągnięć warsztatowych, oczywiście, również jest tutaj obecnych, ale myślę, że w ogólnym rozrachunku wcale nie psują one ogólnej wymowy powieści.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!