Wszyscy Jesteśmy Dziwni

Autor: Seth Godin

Okładka wydania

Wszyscy Jesteśmy Dziwni


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

A_psik

Ludzie to istoty, które lubią łączyć się w plemiona, w rozmaite grupy. Posiadają lidera i wspólnie definiują pojęcie normalności. Jednak autor - SethGodin - zauważa, że nie powinno podporządkowywać się wszystkich do uniwersalnego pojęcia normalności (by "wcisnąć" masom różne rzeczy), lecz postawić na rozwój "dziwactwa"...

 

SethGodin jest popularnym amerykańskim mówcą oraz autorem książek z zakresu marketingu. Jest również autorem pojęcia "permission marketing" (termin określający sposób budowania i utrzymywania więzi z klientami).

 

Autor zaczyna wprowadzanie czytelników w temat od anegdoty, jak ze sprawy niemasowej zrobić masową. Uświadamia nam, że żyjemy w czasach, w których gospodarka światowa opiera się na zjawisku masowości. W tej krótkiej książeczce pierwsze skrzypce grają w zasadzie cztery słowa: masy (czyli niezróżnicowana większość, do której łatwo dotrzeć i której zależy na tym, by gdzieś przynależeć), normalni (to słowa określające masy, normalność to pewien moralny i kulturowy standard), dziwni (czyli ci, którzy nie zaliczają się do miana normalnych; wszyscy, którzy zachowują się inaczej niż ogół), bogaci (ci, których stać na coś więcej, niż tylko przetrwanie oraz ci, których stać na dokonywanie wyborów).

 

Pomyśl sobie: najpierw powstała jakaś fabryka, a następnie pojawił się rynek masowy. Dlaczego? Ano dlatego, że tej fabryki nie było stać na personalizowanie każdego przedmiotu. Trzeba zatem tworzyć tak, aby spodobało się to masom. Nie ma się co dziwić, że wiodące firmy obawiają się "dziwactwa" i tych, których nie zadowala produkt masowy...

 

Dziwactwo (odchyłka od normalności) świadczy o tym, że dokonałeś wyboru - opowiedziałeś się za tym, w co wierzysz, i zrobiłeś to, co chciałeś, a nie to, czego chcą marketerzy*.

 

Autor prezentuje cztery czynniki, pod wpływem których zmienia się to, co robimy - czyli cztery siły dziwactwa. Ciekawe jest to, że do dziwactw zalicza Godin malowidła naskalne w południowo-zachodniej Francji (sprzed siedemnastu tysięcy lat!). Zapytacie dlaczego? Odpowiedź jest dosyć prosta - jedno z ówczesnych plemion było na tyle "bogate", by móc pozwolić sobie na to, żeby jeden ze współplemieńców zamiast na polowanie poświęcił czas na malowanie czegoś na ścianach. Ba! Lud ten był na tyle bogaty, żeby wytworzyć "pędzel" i "farby"...

 

Społeczeństwa się bogacą, więc tym samym zaczyna być je stać na szeroko pojęte dziwactwa. Zaczyna się szerzyć pewne zjawisko - otóż wielu amatorów zajmuje się czymś profesjonalnie (są to z reguły zajęcia dotyczące ich zainteresowań - jednak nie są wykształceni w tym konkretnym kierunku). Robią to dla frajdy. Robią to, bo mogą.

 

Dzisiaj odnosi się sukces, wspierając wszystko to, co kiedyś nazywaliśmy niszowym**.

 

I kolejna mądra myśl:

Założenie masowości towarzyszy nam od tak dawna, że nie zwracamy uwagi na to, jak głęboko zakorzeniło się w nas przekonanie, iż wszystko musi być normalne. Jest ono utrwalone w swiadomości matki, która kupuje swojej córce normalne ubranka dziecięce, aby obie nie wyróżniały się z tłumu. (...) Wykazujemy skłonność do podporządkowywania się większości***.

 

Ta książeczka to manifest "wieszczący koniec rynku masowego, koniec masowej polityki, masowej produkcji"****. To lektura otwierająca oczy na procesy dokonujące się wokół nas. Warto choć na chwilę zatrzymać się i zastanowić, czy nadal chcemy być zaliczani do "mas", czy jednak wybierzemy "dziwactwo" polegające na wyborze ścieżki innej niż wybiera ogół społeczeństwa.

 

Autor dochodzi do wniosku, że większość firm nastawionych na "masowość" nie bardzo sobie radzi z narastającym dziwactwem społeczeństw. To, że chcemy należeć do "plemienia" nie oznacza, że musi być to plemię masowe. Najczęściej jest tak, że pragniemy przynależeć do małego kręgu ludzi o podobnych zainteresowaniach (jak my).

 

Co najistotniejsze, dziwactwo nie jest tu pojęciem pejoratywnym. Ono oznacza, że stać nas (nie tylko finansowo) na to, by nie zdobywać/używać rzeczy takich samych, jak inni. By nie iść ślepo za tłumem, tylko zastanowić się, czy przypadkiem nasze zainteresowania nie są zgoła odmienne.

 

To książka dla tych, którzy nie chcą się podporządkowywać "systemowi", którzy chcą być świadomymi obywatelami. Liczyłam jednak na większą ilość błyskotliwych refleksji i przykładów odzwierciedlających omawiany problem.

 

*SethGodin, Wszyscy jesteśmy dziwni. O micie masowości i końcu posłuszeństwa, HELION 2011, s. 21.
** Tamże, s. 45.
*** Tamże, s. 51.
**** Tamże, s. 16.

JoannaKa

Marketing w wersji light, czyli próba przekonania do własnej racji

 

Podczas czytania "Wszyscy jesteśmy dziwni" można mieć wrażenie, iż czyta się klasyczny poradnik. "(...) największy związek z poczuciem szczęścia wykazują takie czynniki, jak swoboda podejmowania dziwnych decyzji, wolność dokonywania wyborów oraz możliwość bycia wysłuchanym. (...) Wysokość zarobków, przynależność rasowa i czynnik geograficzny nie mają tu najmniejszego znaczenia." [1] Nic bardziej mylnego. Mimo wszystko jednak bardzo trudno sklasyfikować tę pozycję i nadać jej miano jednego gatunku. Z założenia miał z tego wyjść manifest. W praktyce wyszło trochę lania wody, nieco nauki i trochę ciekawych przykładów – niezbyt dogłębnie omówionych.

 

Niech nie przestraszy miano literatury popularnonaukowej. Książka mimo wszystko czyta się sama. Jest napisana w sposób bardzo lekki. Marketing sam w sobie nie jest nauką ścisła. Jednak dawka wiedzy, którą autor przekazuje – pomiędzy kolejnymi próbami przekonania czytelnika do swoich racji – jest lekkostrawna i przyswajalna. O tyle, o ile rozumie się sposób myślenia autora.

 

Początek nie robi dobrego wrażenia. Seth Godin próbuje lawirować pomiędzy kolejnymi argumentami dla poparcia swojego manifestu. Pisze o świecie, w którym produkuje się masowo i o tym, że ten świat powoli odchodzi do lamusa. Niestety tak naprawdę pisze... w kółko o tym samym. Mam wrażenie, że z pierwszej połowy książki nie można wynieść niczego więcej poza faktem, że nie ma już uniwersalizmu, nie produkuje się dla wszystkich tego samego. Że media próbują nas przekonać, iż potrzebujemy tego, co zostanie przed nie wykreowane (z tym, że z siły mediów i zdolności do manipulowania populacją zdajemy sobie sprawę nie od dziś). Napisać, że Seth Godin próbuje przekonać czytelnika do poszukiwania nisz, to mało (zresztą po takim stwierdzeniu autor sam przyznaje, że miałby wrażenie porażki. "»My« nie istnieje. Nie ma mas, nie ma środka. Nasza kultura to dzisiaj zbiór plemion, a każde plemię to wspólnota interesów, w większości zgodnych, ale czasem sprzecznych." [2]

 

Świat się zmienia, a my brniemy w swoich branżach i zamykamy się w coraz mniej popularnych zainteresowaniach - bardziej wyszukanych. Nie posiadamy ogólnej wiedzy, lecz dokładną w swojej wąskiej specjalizacji. Teoria autora jest niejako kontynuacją tego nurtu.

 

Seth Godin próbuje wypowiedzieć walkę normalności. "Zdecydowałem się stworzyć ten manifest nie po to, abyś Ty mógł więcej sprzedawać, lecz raczej po to, abyśmy wszyscy mogli zacząć korzystać z przysługującej nam wolności. Wolności wyboru. Wolności wyboru bycia dziwnym." [3] Dużo fragmentów jest tutaj do siebie bardzo podobnych. Gdyby nie przeplatanie przykładami, wspomnieniami i paroma wtrąceniami kalibru naukowego, książka absolutnie niczego by nie wniosła. Początkowo może robić wrażenie tytułu napisanego dla zysku. Może się wydawać zbiorem dziewięćdziesięciu trzech stron, które tak naprawdę niczego nie wnoszą. Na myśl przychodzi nawet potraktowanie człowieka jako swoistej masy, która i tak książkę kupi i przeczyta, a o której szybko zapomni. Tak naprawdę do końca nie wiem, co autor miał na myśli, gdy przyszedł mu do głowy pomysł przelania na papier tych słów. Bo ogólnie samą ideę można by określić w maksymalnie trzech zdaniach. Dlatego ten nikły tytuł momentami może nudzić. Sama koncepcja jednak nieco intryguje. I choćby dlatego po "Wszyscy jesteśmy dziwni" warto sięgnąć.

 

A może ja jestem zbyt bliska rozumowaniu Setha Godina, dlatego książka tak do mnie nie trafia? Być może w Waszym życiu tytuł ten wybije większe piętno. Być może zmieni Wasz światopogląd. Może dowiecie się czegoś nowego. Zwłaszcza jeśli do tej pory nie mieliście do czynienia z marketingiem, a Wasze umysły są ścisłe albo zaprogramowane na kupowanie i posiadanie tego wszystkiego, co mają inni – wtedy tytuł ten może okazać się ciekawym doświadczeniem. Osoby studiujące na tym kierunku lub mający choćby nikłe informacje w temacie, z tej pozycji raczej nie wyniosą niczego odkrywczego.

 

[1] Seth Godin, Wszyscy jesteśmy dziwni. O micie masowości i końcu posłuszeństwa., tłum. Magda Witkowska, Wydawnictwo Helion, 2014, s. 76-77
[2] Tamże, s. 87
[3]. Tamże, s. 17

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!