Wołanie Kukułki

Autor: Robert Galbraith

Okładka wydania

Wołanie Kukułki


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Aneczka

"Archeolog wśród ruin bolesnych ludzkich wspomnień".

 

Ciemna noc, a jednak można by ją było pomylić z dniem z powodu masy błyskających fleszy, które wręcz oślepiają policję i wszystkich zgromadzonych wokół budynku. W białym świetle wydobywającym się z długonosych aparatów reporterów można niemal nie dostrzec martwego ciała leżącego u stóp wszystkich zebranych. Piękna młoda dziewczyna w najmodniejszych ciuchach, a wokół jej głowy lśniąca czerwienią aureola krwi. Ktoś krzyczy, że słyszał głosy w jej mieszkaniu, jednak wszyscy ignorują wołanie i skupiają się na sławnej modelce, która leży pod ich nogami i już nigdy nie zapozuje przed obiektywem. A właściwie już pozuje, jednak to ostatnie błyski fleszy, które uwiecznią jej, już martwe, ciało. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna, która chorowała na chorobę dwubiegunową, nie poradziła sobie ze swoimi emocjami i wyskoczyła z balkonu.

 

Cormoran Strike jest byłym wojskowym, który służył w Afganistanie, jednak z powodu kontuzji fizycznej i psychicznej musiał wrócić do kraju. Mężczyzna jest w bardzo marnym stanie, w jego życiu nic się nie układa i można powiedzieć, że jedno niepowodzenie goni drugie. Co najpierw? Stracenie ukochanej pracy w Afganistanie, potem rozstanie z kobietą swojego życia, a do tego jego nowy zawód detektywa nie wykazuje oczekiwanych rezultatów. Jak do tej pory prowadził tylko dwa śledztwa i wszystkie skończyły się niezadowoleniem ze strony klienta, przez co Strike do tej pory otrzymuje listy z pogróżkami. Jednak pewnego dnia do jego drzwi puka niejaki John Bristow, który chce, by Cormoran zajął się sprawą rzekomego samobójstwa jego adoptowanej siostry - Luli Landry, sławnej modelki, która przed trzema miesiącami zginęła. Strike widzi wiele korzyści w takim śledztwie i czuje, że dzięki tej sprawie będzie mógł się odbić od dna, dzięki wysokiej kwocie pieniędzy, którą zaproponował mu John. Przyjmuje zlecenie i od razu zabiera się do pracy. Jednak to śledztwo wcale nie będzie łatwe ani przyjemne. Lula Landry była modelką z wyższych sfer, a im bardziej Strike wciąga się w tę sprawę, tym większe niebezpieczeństwo na siebie ściąga. Czy to na prawdę było samobójstwo? A może jednak umiejętnie przemyślane morderstwo?

 

"Umarli mogą mówić jedynie ustami tych, którzy nadal żyją".

 

Wołanie kukułki to książka napisana pod pseudonimem Robert Galbraith. A kto się za nim kryje? Sławna dzięki Harry'emu Potterowi - J. K. Rowling. Jestem chyba jedną z niewielu osób, która nie czytała tej serii i nie ma zamiaru jej przeczytać, natomiast z przyjemnością sięgnęłam po tę powieść, żeby sprawdzić, czy styl pisania Rowling jest rzeczywiście tak dobry, jak wszyscy mówią. Według mnie to dobrze, iż autorka postanowiła napisać książkę w nieco innym klimacie niż jej poprzednie hity, a dodatkowo pod pseudonimem, bo dzięki temu pokazała swoją wielowymiarowość, nie dość, że sprawdziła się jako autorka książek fantastycznych, to jeszcze tego kryminału. Przyznaję, że Wołanie kukułki to naprawdę dobrze rozbudowana i przemyślana powieść detektywistyczna z wciągającą fabułą i niespodziewanym zakończeniem.

 

Wielkim plusem dla tej książki jest według mnie fakt, że autorka nie skupiła się jedynie na sprawie zabójstwa Luli Landry, ale pokazała również codzienne życie Strike'a. Mieliśmy duży wgląd we wszystko to, co Cormoran robił i poznawaliśmy wszystkie jego wzloty oraz upadki. Oprócz tego, że śledztwo cały czas było w toku to Strike miał jeszcze dużo swoich prywatnych problemów, co sprawiło, że książka wydawała się bardziej realna. A trzeba przyznać, że miał naprawdę wiele przeszkód w życiu. Właściwie wszystko zaczynało mu się sypać i pewnie niedługo musiałby zamnąć swoją agencję, ale całe szczęście pojawiło się nowe śledztwo, które wciągnęło mężczyznę bez końca. Cormoran Strike to świetnie rozbudowana i głęboka postać pełna inteligencji oraz sprytu. Naprawdę taki bohater to skarb w książce, więc jestem naprawdę mile zaskoczona, gdyż to jedna z niewielu postaci, które wydawały się mi całkowicie realne. Przy czytaniu czułam się, jakbym oglądała świetnie wyreżyserowany film i to oparty na faktach. Według mnie autorka bezbłędnie stworzyła wszystkich bohaterów w tej książce, nadając im indywidualny charakter, a Robin z Cormoranem tworzyli zespół niemal niczym Bonnie i Clyde.

 

Nieczęsto sięgam po kryminały, jednak wiem, czego powinnam oczekiwać po dobrej książce z tego gatunku: interesującego śledztwa, błyskotliwego detektywa, mnóstwa niełączących się ze sobą poszlak i idealnego zakończenia - właśnie to wszystko otrzymałam w Wołaniu kukułki. Na początku byłam zainteresowana, ale też sceptyczna, a jednak książka naprawdę bardzo mi się spodobała i wciągnęła na kilka dni. Byłam bardzo ciekawa, jak autorka wybrnie z tego tematu, który sama sobie narzuciła i okazało się, że naprawdę jej się to udało, a dodatkowo potrafiła niejednokrotnie wyprowadzić mnie na manowce. Wszystko wygląda na to, że Lula Landry popełniła samobójstwo - spadła z balkonu, skręciła kark i umarła. Policja zrobiła to, co mogła i nie pozostawiła śladów, że rzeczywiście do jej śmierci nie przyczyniły się osoby trzecie, a jednak brat modelki ciągle ma wątpliwości. Cormoran jest sceptycznie do tego nastawiony, ale w końcu śledztwo go niesamowicie wciąga i udaje mu się ustalić prawdziwą wersję wydarzeń. Autorka zasadziła na siebie wielką pułapkę, gdyż rzeczywiście wszystko wskazywało na to, że Lula popełniła samobójstwo, a jednak udało się jej dowieść, iż wcale tak nie było. Przy okazji śledztwa Strike'a wyszło bardzo brudów, które ukrywały się w rodzinach podejrzanych, więc cała sprawa wydawała się czytelnikowi bardziej prawdopodobna. Nie tylko dowiódł, że istnieje morderca, ale również zaprowadził go przed oblicze sądu i przy okazji pozyskał jeszcze więcej klientów oraz... doprowadził do kilku spraw rozwodowych. Według mnie Wołanie kukułki jest naprawdę godne uwagi i z pewnością chętnie przeczytam, jeśli w ogóle autorka postanowi napisać, kolejne części przygód Strike'a.

 

Akcja biegła w książce w idealnym tempie, a ja ani na chwilę nie poczułam się znudzona. Tylko trochę musiałam gonić za dedukcją Strike'a i domyślać się tego, na co mógł wpaść po odnalezieniu kolejnych poszlak. Właściwie to sama nie wiem, jak mu się to udało, gdyż ja nigdy bym na coś takiego nie wpadła. No cóż, jeszcze nie czas, by zostać Sherlockiem. Jestem pod wielkim wrażeniem talentu autorki do całkowitego zaplątania akcji, poszlak i podejrzanych, żeby pod sam koniec wyprowadzić jednego, wręcz oczywistego mordercę. Bardzo żałuję, że już skończyłam tę powieść, bo było w niej coś naprawdę wyjątkowego, przez co nie mogłam się oderwać do lektury. Wiadomo, że w kryminałach detektyw musi przez prawie całą książkę szukać poszlak, które skierowałyby go na sprawcę, i myślałam, że będę cały czas się nudzić, a jednak zostałam naprawdę pozytywnie zaskoczona.

 

Wołanie kukułki to świetnie rozbudowany i głęboki kryminał, który wciąga na wiele godzin. Nie ma takiej możliwości by się nudzić przy tej książce. Wszystkie problemy poruszane w powieści są bardzo realne, a samo śledztwo niesamowicie interesujące. Czytelnik wprost nie może się doczekać poznania zakończenia historii. Ja miałam wielką ochotę zerknąć na tył książki, by dowiedzieć się kto był mordercą Luli Landry. Zostałam naprawdę mile zaskoczona i czekam na więcej takich ciekawych książek, które będą potrafiły mnie tak niespodziewanie zachwycić. Z pewnością ta powieść zostanie ze mną na długo i nie mogę się doczekać kolejnych tomów z cyklu o detektywie Cormoranie Strike'u. Ze swojej strony naprawdę gorąco polecam tę lekturę, nie tylko fanom kryminałów, gdyż nawet ja, osoba, która w tego typu książkach nie siedzi, była zachwycona tym, co znalazła na kartkach Wołania kukułki.

 

" - Jak dostałeś się z lotniska do domu?
- Taksówką. Elsa spieprzyła rezerwację samochodu. Miał na mnie czekać szofer.
- Kto to jest Elsa?
- Dziewczyna, którą wylałem za spieprzenie rezerwacji samochodu".

 

Ag.

Robert Galbraith to pseudonim J.K. Rowling. Tym nazwiskiem opatrzyła ona swoją książkę „Wołanie kukułki". Pozycja ukazała się w 2013 roku dzięki wydawnictwu Dolnośląskiemu, które należy do Grupy Wydawniczej Publicat.

 

Cormoran Strike jest detektywem, który nie ma spraw. W końcu jednak pojawia się w jego biurze klient – nie mógł wybrać sobie gorszego dnia niż ten. Właśnie zostawił narzeczoną, nie ma sekretarki, a na dodatek dostaje pogróżki i ponaglenia związane z pożyczką. Mimo wszystko Strike przyjmuje zlecenie, które dotyczy samobójstwa modelki Luli Landry. Piękna kobieta zmarła po wypadnięciu z balkonu. Jej brat jest przekonany, że nie było to samobójstwo, lecz ktoś jej w tym pomógł. Strike zaczyna przesłuchiwać świadków, dociera do policyjnej kartoteki i łączy poszlaki. Zatrudnia też nową sekretarkę, ale tylko na tydzień. Nie może pozwolić sobie na nieprzemyślane wydatki. Dziewczyna jest jednak bardzo zaangażowana w sprawę, wyszukuje informacje związane z potencjalnym morderstwem i świetnie podszywa się pod osoby, które zleca jej szef. Strike polubił Robin, mimo że wie, że nie może jej zatrzymać. Umawiają się jednak na dalszą pracę, co uszczęśliwia dziewczynę i wkurza jej narzeczonego. Robin pomaga Cormoranowi w prowadzeniu śledztwa. Głównie jednak to Strike działa – jest samowystarczalny, potrafi do wszystkiego i wszystkich dotrzeć i jest piekielnie spostrzegawczy. Czasem dzieli się z Robin swoimi spostrzeżeniami, jednak wiele zachowuje dla siebie. W końcu jest pewny, że śmierć modelki to nie był przypadek lecz zaplanowane z zimną krwią morderstwo. Kto za nim stoi?

 

J.K. Rowling stworzyła kryminał, którego głównym bohaterem jest weteran wojenny z jedną nogą i krzywą przeszłością. Jego matka zmarła w dziwnych okolicznościach, a jego ojcem jest gwiazda rocka, która nie utrzymuje z nim kontaktów. Strike jest przez to nieco zgorzkniały, a wiele osób myśli, że praca detektywa ma mu zrekompensować dziwną śmierć matki. Czasem jednak miałam wrażenie, że Cormoran nie radzi sobie z własnym życiem – upija się, śpi w pracy, bierze prysznic w przypadkowych miejscach. Dzięki temu jest jednak bardzo autentyczny, choć nieco zdegenerowany.

 

Robin to także ciekawa bohaterka. Jako sekretarka powinna odbierać telefony, wysyłać maile i sprawdzać pocztę. Jednak pracuje trochę nielegalnie, bo po tygodniu zostaje na dłużej, mimo że Tymczasowe Rozwiązania dobijają się do Strike w sprawie pracownicy. No i Robin marzy o pracy detektywa. Dlatego fascynuje ją sprawa, którą prowadzi jej szef. Na dodatek wypełnia swoje obowiązki niesamowicie sumiennie, a czasem zbyt dokładnie – np. gdy musi pozbierać upitego Strike'a do kupy i przekazać mu wiadomość o nowym związku jego byłej narzeczonej.

 

Inne postacie są niesamowicie wyraziste. Różne pozycje społeczne, zawody, wykształcenie... wiele osób pochodzi ze świata sław i celebrytów. Mimo tego są oni zróżnicowani – modelki, projektanci, reżyserzy... a przy tym odmienne orientacje seksualne, zboczenia, narkotyki, alkoholizm i uzależnienie od seksu. Cóż, mieszanka wybuchowa?

 

Najbardziej zaskakujący jest język. Każda postać dostała swój styl mówienia, czasem podsycony przekleństwami, czasem pełen błędów. Coś wspaniałego! Niewielu autorów myśli o tym, by postacie z wyższych i niższych warstw mówiły różnie – tu mamy przekrój przez każdy z możliwych sposobów wypowiadania się.

 

Jednak nie mogłam przejść do porządku dziennego nad dwoma rzeczami. Dokładnie nad pisownią. Internet pisany był małą literą i chociaż nie jest to już błędem, nie mogłam patrzeć na to słowo. No i pendrajw. Spolszczony. Wyglądał dziwnie w tekście, choć pojawił się tylko kilka razy.

 

Minusy? Są. A właściwie jest. Akcja wydawała mi się nieco zbyt wolna. Na koniec książki uznałam to jednak za mało ważne, bo dowody i rozmowy zrekompensowały to odczucie. Jednak książka ma ponad 400 stron, czasem męczyłam się, gdy ją czytałam.

 

Poza tym to dobra lektura. Autorka pokazała, że umie napisać coś innego niż powieść dla dzieci. Jest tu dużo rzeczy dla dorosłych – alkohol, narkotyki, seks, morderstwo... przede wszystkim jest jednak przekrój charakterów, które nie są określone jednoznacznie jako złe lub dobre. Dopiero po pewnym czasie okazuje się kto jest czarnym charakterem, a kogo czytelnik musi w myślach przeprosić za oskarżenia.

 

Komu polecam? Oczywiście miłośnikom Rowling. Sprawdźcie dlaczego chciała ukryć się pod pseudonimem. Poza tym na pewno spodoba się fanom kryminałów, którzy szukają czegoś innego niż zbrodnia w domku na wsi. Tu mamy świat celebrytów, szych i bogaczy – coś niebywałego i niewyobrażalnego dla większości z nas.

Awiola

"Wołanie kukułki" - książka, której historia wydania jest niezwykle interesująca i jednocześnie obnaża surowe prawidła rynku wydawniczego. Otóż pod koniec kwietnia 2013 r. powieść debiutującego Galbraitha została wydana na angielskim rynku, sprzedając się zaledwie w ilości 1500 egzemplarzy. Gdy w lipcu ujawniono tajemnicę, kto faktycznie kryje się pod tym pseudonimem literackim, popularność książki poszybowała wysoko w górę, stając się bestsellerem. Jak widać, znane nazwisko potrafi zdziałać cuda. Wniosek - dopowiedzcie sobie sami.

 

Joanne Murray, czyli J. K. Rowling to angielska pisarka, znana na całym świecie autorka bestselerowego cyklu o Harrym Potterze, który przyniósł jej wielką popularność i niemałe profity finansowe. Autorka jest z wykształcenia filologiem klasycznym, wychowuje dwie córki i syna. Użycie pseudonimu literackiego w postaci Roberta Galbraitha miało na celu sprawdzenie reakcji czytelników, jednak sekret został według autorki zbyt szybko wyjawiony. "Wołanie kukułki" to pierwsza część zapowiadanego cyklu o detektywie Cormoranie.

 

Pewnej, mroźnej nocy supermodelka i zarazem celebrytka Lula Landry wypada z balkonu swojego londyńskiego apartamentu, ponosząc śmierć na miejscu. Dochodzenie policyjne stwierdza samobójstwo dziewczyny i zamyka sprawę. Brat Luli, John Bristow nie wierzy jednak w taki scenariusz i postanawia zatrudnić prywatnego detektywa. Jego wybór pada na Cormorana Strike'a, weterana wojennego, będącego na swoistym zakręcie życiowym. W sprawie śmierci modelki Cormoranowi pomaga świeżo przyjęta sekretarka Robin. Tok prowadzonego śledztwa ukazuje, że brat Luli nie mylił się.

 

Muszę przyznać, że poniekąd obawiałam się tego, jak autorka książek o czarodziejach poradzi sobie z powieścią kryminalną. Po lekturze mogę powiedzieć – "poradziła sobie i to jak". "Wołanie kukułki" to bowiem pełnokrwisty kryminał w czystym, klasycznym stylu. Galbraith, a raczej Rowling raczy czytelnika misternie skonstruowaną fabułą, której szczegółowo dopracowane i powolne śledztwo stanowi kwintesencję książki. Autorka nie postawiła na wartką akcję, nagłe zwroty fabularne i sceny mrożące krew w żyłach, tak często wykorzystywane w dzisiejszych powieściach kryminalnych. Wbrew przeciwnie, akcja "Wołania kukułki" skupia czytelnika na meandrach śledztwa, które wraz z Cormoranem i Robin, stopniową odkrywają zaskakującą prawdę. Trzeba przyznać, że śledzenie krok po kroku poczynań detektywa, nastawia umysł czytelnika na bardzo wysokie obroty. W głowie bowiem roją się różnorakie hipotezy dotyczące śmierci modelki, a ponieważ większość bohaterów znajduje się na liście podejrzanych, obraz zapętla się z każdą przeczytaną stroną. Muszę przyznać, że powieść Galbraitha była świetnym ćwiczeniem dla elastyczności mojego umysłu. Mocno przewrotne zakończenie zagadki śmierci supermodelki pojawiło się przez chwilę w mojej głowie, jednak uznałam taki scenariusz za zbyt nieprawdopodobny i wykluczyłam go z kręgu moich podejrzeń. Finał więc może być dla wielu z was wielkim zaskoczeniem.

 

Powieść Rowling to jednak nie tylko kunsztownie skonstruowana fabuła kryminalna, ale także nietuzinkowa postać detektywa Cormorana, którego kreacja z pewnością zasługuje na uwagę. Były żołnierz, pozbawiony jednej nogi, którą stracił pełniąc swoją służbę w Afganistanie jest bohaterem dość specyficznym. Podczas lektury zauważycie jego widoczną szorstkość w obyciu oraz trudny charakter i zarazem będziecie podziwiać go za nieprzeciętną inteligencję i spostrzegawczość. Autorka przedstawiła dobry portret psychologiczny Cormorana, który pomimo wielu widocznych wad, zdobywa sympatię u czytelnika. Na uwagę zasługuje również jego relacja z Robin, która stwarza wiele zabawnych sytuacji, wywołując na twarzy niepohamowany uśmiech podczas lektury.

 

Postać i nagła śmierć rozchwytywanej modelki posłużyła również autorce do ukazania zarysu przeżartego do szpiku kości obłudą i fałszem świata gwiazd, nazywanych celebrytami. Ludzie z pierwszych stron gazet, rozpalając zmysły zwykłych mieszkańców miast, wpadają w pułapkę własnej sławy. Uzależnienia, problemy psychiczne, brak równowagi życiowej i wszędobylskie paparazzo to watek poboczny kryminału, jednak dość szeroko zaakcentowany.

 

"Wołanie kukułki" z pewnością usatysfakcjonuje wszelkiej maści miłośników kryminałów w klasycznym stylu. Po lekturze tej książki spodziewałam się poprawnego kryminału, a dostałam coś o wiele więcej. Już teraz czekam na kolejną część przygód Cormorana, która według wszelkich zapowiedzi pojawi się w czerwcu tego roku. A was zachęcam do poćwiczenia sprawności kojarzenia faktów, wraz z nietuzinkowym detektywem, którego nie da się nie lubić.

 

A_psik

Cieszę się z faktu, że za lekturę "Wołania kukułki" zabrałam się po czterech miesiącach od wydania jej w Polsce. Pierwszy szum już opadł, a ja na spokojnie mogę zastanowić się, jakie uczucia wywołała we mnie lektura tej powieści.

 

W pewną zimową noc czarnoskóra supermodelka Lula Landry wypada z balkonu swojego mieszkania. Modelka jest powszechnie znana, nie dziwi więc fakt, że wkrótce przed apartamentowcem gromadzą się tłumy dziennikarzy, żądnych sensacji. Policja w toku śledztwa stwierdza samobójstwo, lecz w taką wersję wydarzeń nie wierzy przyszywany brat Luli - John Bristow. Zwraca się on do prywatnego detektywa CormoranaStrike'a, by pomógł mu w odnalezieniu sprawcy (rzekomego) morderstwa. Cormoran jest weteranem wojennym z Afganistanu. Karierę w wojsku zakończył, gdy stracił połowę nogi. Jest cyniczny, zmęczony życiem, na dodatek ledwo rozstał się z kobietą i chwilowo śpi we własnym biurze, bo nie ma mieszkania. Do tego sytuacja w pracy jest nieciekawa - jego biuro tonie w długach. Biuro pracy tymczasowej przysyła mu asystentkę, na którą go w zasadzie nie stać. Ale Robin oprócz urody, posiada również inne zalety. Jest zaradna, inteligentna, dyskretna, pomysłowa, a do tego praca detektywistyczna zaczyna się jej podobać. Mamy więc ciekawą parę - specyficznego detektywa oraz jego pełną zapału, młodą asystentkę.

 

Akcja toczy się w zasadzie - jak na kryminał - dosyć wolno. Dzięki temu możemy nieco podelektować się serwowanym nam językiem. A język dopracowany został w najmniejszych szczegółach - każdy z bohaterów ma swój sposób mówienia, co dodaje uroku całej lekturze. Bardzo dokładnie poznajemy sposób działania małego biura detektywistycznego - z mozolnym zbieraniem informacji, poczuciem bezsensu, gdy wydaje się, że "śledztwo" nie posuwa się do przodu, ale też z zalążkami informacji, które po zebraniu i połączeniu z innymi tworzą wykwitną mozaikę (niczym puzzle - dokładamy po jednym, aż naszym oczom ukazuje się na przykład cudowny krajobraz) i wszystko staje się jasne. Autor (a w zasadzie autorka) bawi się z nami, czytelnikami w kotka i myszkę - co chwila kieruje nasze podejrzenia w inną stronę.

 

Mamy tu niesztampowych bohaterów, a ich stylizacje językowe w niektórych momentach były tak genialne, że płakałam ze śmiechu - mam tu na myśli dialog w pubie pomiędzy pijanym Cormoranem a Robin (jak dla mnie mistrzostwo! kto czytał, ten wie, o czym mówię).

 

Jak już pisałam, cała akcja toczy się stosunkowo wolno. Jeśli liczycie na dreszcz emocji i szybkie przewracanie kolejnych stron w kosmicznym tempie, to nie sięgajcie po "Wołanie kukułki".

 

Zasmuca mnie fakt, że chwyt, po jaki sięgnęła J.K.Rowling jasno pokazuje, że początkujący, nieznany nikomu pisarz - choćby nie wiem, jak fantastycznie władał piórem - może nie zostać dostrzeżony. Dopiero, gdy po kilku miesiącach ujawniono, kto kryje się za pseudonimem Robert Galbraith, sprzedaż książki podskoczyła (do tego momentu sprzedano jedynie bodaj 1500 egzemplarzy). Obce nazwisko budzi podejrzenia albo... nieufność. Szkoda, wielka szkoda. No cóż, nie piszę po to, by użalać się nad losem początkujących pisarzy, ale by przedstawić Wam mechanizmy działania rynku wydawniczego.

 

Coraz bardziej zaczynam doceniać pióro pani Rowling (przygody Harry'ego poznałam do czwartego czy piątego tomu i obiecuję sobie, że za jakiś czas zacznę od początku - klasykę warto znać w całości a nie "po łebkach") za umiłowanie szczegółu. Wiem, że brzmi to dziwacznie, ale naprawdę cenię sobie książki, w których oprócz smakowitej treści, znajduję piękny język, uwzględniający bogactwo szczegółów. "Trafnym wyborem" byłam lekko rozczarowana, więc tym większa moja radość, że ten kryminał znacznie bardziej przypadł mi do gustu. Zarówno język, jak i konstrukcja psychologiczna poszczególnych bohaterów powodują, że lektura była dla mnie przyjemnością.

 

Książka jest pierwszą z cyklu serii powieści kryminalnych. Już wiem, że z chęcią zajrzę do nich, by przekonać się, czy Rowling/Galbraith trzyma formę...

 

Kamila M

Może zacznę od wyjaśnienia mojego zagadkowego podejścia co do autora tej książki. Otóż, nie jest to ani Robert Galbraith, ani jakikolwiek inny mężczyzna. Więc kto napisał tę powieść? Jakaś debiutująca pisarka, która w razie gdyby książka okazała się chłamem, nie zwróciłaby niczyjej uwagi? Owszem debiut to jest, ale gatunkowy. Jest to pierwsza powieść kryminalna tej, bijącej rekordy popularności na całym świecie, autorki. Dobrze, powiem Wam, kim ona jest. Otóż autorką Wołania kukułki jest... J. K. Rowling! Tak, tak, kobieta, która przedstawiła nam Harry'ego Pottera i sytuacje społeczno-polityczną sennego miasteczka w Trafnym wyborze, wydała kolejną powieść. Tym razem kryminał. Jak jej to wyszło?

 

Najpiękniejsza, jedna z najpopularniejszych modelek, nie żyje. Popełniła samobójstwo skacząc z balkonu swojego apartamentu. Wszystko przepisała bratu. Nikt nie ma wątpliwości, co do śmierci dziewczyny. To na pewno było samobójstwo, bo przecież modelka miała problemy psychiczne. Przemilczmy fakt, że w dniu śmierci była pogodna i roześmiana jak zwykle. Dlaczego więc postanowiła się zabić? Ta myśl nie daje spokoju bratu ofiary, Johnowi Bristow. Wynajmuje on więc prywatnego detektywa, Cormorana Strike'a, do rozwikłania tej zagadki. A że sam Cormoran ma problemy finansowe, a klient przedstawił kuszącą ofertę...

 

Wołanie kukułki to pierwsza książka, otwierająca cykl z detektywem Cormonarem Strikiem. Początkowo miałam wątpliwości, co do tej powieści, gdyż nie za bardzo wierzyłam w to, iż autorka historii o młodym czarodzieju podoła napisaniu kryminału. Owszem, nie czytałam HP, ale te dwa gatunki literackie wydają mi się tak skrajne, że w sumie skreśliłam tę książkę już na starcie. W dalszej części tej recenzji dowiecie się, jak bardzo się w tej ocenie myliłam.

 

Cormorana Strike'a poznajemy w niezbyt szczęśliwym momencie jego życia. Właśnie rozstał się z Charlotte, swoją dziewczyną, z którą schodził się i rozchodził już niezliczoną ilość razy, jednak po każdym takim incydencie postanawiali dać sobie drugą szansę. Jednak tym razem, jest to rozstanie definitywne. Tym bardziej sytuacji nie poprawia fakt, iż agencja detektywistyczna mężczyzny nie przechodzi przez najlepszy okres. Zaległości z czynszem wcale nie poprawiają detektywowi nastroju. A bardziej dołujący jest fakt, iż w tej właśnie agencji przyjdzie mu przespać bliżej nieokreśloną liczbę nocy. Iskierka nadziei pojawia się w ów czas, gdy do biura Cormorana zostaje przysłana Robin, mając przez kilka tygodni być jego sekretarką. Wraz z jej przybyciem, pojawia się potencjalny klient. Brat dawnego znajomego mężczyzny, John Bristow. Przybywa on z prośba rozwikłania zagadki śmierci jego adoptowanej siostry, supermodelki Luly Landry. Wszyscy są pewni, że popełniła samobójstwo, jednak Cormoran Strike przyjmuje sprawę i postanawia podważyć śledztwo policji. Bo gra toczy się o wysoką stawkę.

 

Wołanie kukułki to doskonale skonstruowany kryminał, którego akcja rozgrywa się w Londynie (jak jak kocham to miasto). Moje początkowe wątpliwości, co do tej powieści odeszły w niebyt po przeczytaniu kilkunastu jej pierwszych stron. Od początku można wyczuć niesamowity klimat tej książki, który emanuje już od samej okładki. Pomimo dominującego tu wątku kryminalnego, można odnaleźć nieco z powieści społeczno-obyczajowej, co tylko dodaje uroku i dopełnia całość tej historii.

 

Jeśli zaś chodzi o bohaterów, to są oni naprawdę dobrze wykreowani. Szczególnie Cormoran i Robin, czyli osoby wiodące prym w tej historii.

 

Jeśli chodzi o samego detektywa, to jest on dla mnie intrygującą, dość tajemniczą postacią. Były wojskowy, który poniósł straty wojenne w postaci urwanej nogi. A mimo to chce uganiać się za bandytami, nie zważając na protezę zamiast prawdziwej kończyny. Niewątpliwie postać zagadkowa, o której informacje dostarczane są nam stopniowo. Nawet jeśli poznamy kilka faktów z życia Cormorana Strike'a to i tak reszta pozostaje dla nas wielką niewiadomą, która systematycznie się powiększa. Nie wiem jak Wy, ale ja już z niecierpliwością czekam na dalsze jego losy, bo bardzo tego detektywa polubiłam, bo mimo iż na początku wydawał mi się on dość obleśny, tak teraz wydaje się sympatycznym panem w średnim wieku.

 

Moją sympatię wzbudziła również jego asystentka Robin. Pozytywnie nastawiona do życia, młoda kobieta, której narzeczony nie do końca zgadza się z tym, aby pracowała w agencji detektywistycznej. Jednak przy takiej kobiecie nie ma za dużo do gadania, gdyż Robin od małego interesowała się pracą detektywa i ma do tego prawdziwe predyspozycje. Z całego serce kibicowałam więc jej, kiedy oszukiwała Tymczasowe Rozwiązania i starała się o swoje stanowisko.

 

Przejdźmy teraz do fabuły Wołania kukułki. Tak, jak powiedziałam wcześniej, tak podtrzymuję swoje zdanie, iż jest to świetnie skonstruowany kryminał. Trzyma Czytelnika w napięciu i subtelnie stopniuje nowe informacje pozwalając, abyśmy i my mogli zabawić się w detektywów i spróbować rozwikłać zagadkę śmierci supermodelki. Zawiodłam się na sobie jedynie przy zakończeniu, które okazało się być dla mnie zaskakujące. Bowiem winnego znałam od samego początku, ale nic nie ostrzegało mnie przed tym, iż jest on mordercą. Więc czapki z głów, chylę czoła, przed J. K. Rowling, za rozwikłanie tej zagadki.

 

Słowem podsumowania, pragnę polecić ten kryminał każdemu. Choć szczególnie tym, którzy szukają czegoś na początek. Nie jest zbyt krwawo, zbyt przerażająco, jest w sam raz. Ja, mimo iż pierwszy raz po ten gatunek nie sięgam, dałam się zaskoczyć. Pozytywnie! I Wam polecam lekturę Wołania kukułki i z niecierpliwością czekam na kontynuację przygód Cormorana Strike'a.

 

PaniKa

„Wołanie kukułki" to powieść kryminalistyczna znanej i lubianej autorki J.K. Rowling, która ukrywa się pod pseudonimem Robert Galbraith. Po napisaniu serii o Harrym Potterze, autorka spróbowała swoich sił pisząc książkę dla dorosłych pod tytułem „Trafny wybór". Książka okazała się strzałem w dziesiątkę. Choć niektórym czytelnikom pani Rowling bardzo zalazła za skórę tą pozycją. Mi osobiście książka bardzo przypadła do gustu i z niecierpliwością czekałam na kolejną powieść skierowaną do dojrzałych czytelników. A gdy tylko usłyszałam że tą książką będzie kryminał, wiedziałam że muszę ją przeczytać.

 

Cormoran Strike weteran wojenny, a do tego prywatny detektyw, prowadzi małą kancelarię w Londynie. Niestety nie wiedzie mu się dobrze. Od dłuższego czasu tonie w długach, a brak klientów dodatkowo pogarsza jego sytuację. Na domiar złego rozstał się z kobietą, przez co zmuszony jest zamieszkać tymczasowo w kancelarii. Któregoś dnia do jego gabinetu puka niejaki John Bristow, który zleca detektywowi zbadanie śmierci modelki Luli Landry, która jak się okazuje była jego przyrodnią siostrą. Kobieta w pewien mroźny wieczór wypadła z balkonu i poniosła śmierć na miejscu. Policja po zbadaniu sprawy stwierdziła samobójstwo i zamknęła sprawę. John nie wierzy w taki obrót sytuacji i na własną rękę próbuje dowiedzieć się co tak naprawdę wydarzyło się feralnego wieczoru. I właśnie tu wkracza na scenę detektyw Strike. Razem ze swoją nową sekretarką Robin próbują rozwikłać zagadkę. Zagłębiając się w świat celebrytów i bogaczy odkrywają fakty które rzucają nowe światło na śmierć modelki. Czy było to samobójstwo? A może morderstwo? A jeśli morderstwo, to kto zabił?

 

Książka „Wołanie kukułki" to naprawdę bardzo dobry kryminał. Jednak moim skromnym zdaniem nie jest to najlepsza książka w dorobku Rowling. Sama akcja toczy się powoli jak żółw, co zdecydowanie utrudniało mi czytanie książki, przez co niejednokrotnie musiałam walczyć ze sobą by jej nie odłożyć. Wszystko rozkręca się tak naprawdę pod sam koniec i wtedy faktycznie książkę czyta się z zapartym tchem. Cieszyłam się że jednak nie uległam pokusie i wytrwałam do końca. Samo zakończenie zrekompensowało mi resztę treści i muszę przyznać że byłam bardzo zaskoczona takim obrotem spraw. Przez całą książkę snułam domysły i zastanawiałam się jak potoczy się śledztwo detektywa Strike, a gdy doszło do finału wręcz nie mogłam wyjść z podziwu dla autorki za wymyślenie tak oryginalnej intrygi.

 

Rowling dużo uwagi poświęca również swoim bohaterom. Każdy z nich zostaje przedstawiony barwnie i szczegółowo. Zwłaszcza detektyw Strike i jego sekretarka, a zarazem asystentka Robin. Styl bycia detektywa może być trochę denerwujący, ale mnie jego postać od samego początku zaintrygowała. I on i Robin bardzo przypadli mi do gustu, dzięki czemu książkę czytało mi się dużo przyjemniej.

 

Zastanawiam się tylko jak by to było gdyby jednak autorka zdecydowała się wydać książkę po cichu, nie ujawniając że Robert Galbraith to właśnie ona. Czy uzyskałaby aż tak duży rozgłos i miano bestsellera? O pani J.K. Rowling chyba każdy słyszał, a jej nazwisko zwykle kojarzone jest z Harrym Potterem. Bo kto nie czytał książek o sławnym czarodzieju? Nawet ja zaczytywałam się w nich jako dzieciak. I cóż, bardzo je lubiłam i do dziś mam do nich duży sentyment. Może dlatego „Wołanie kukułki" było dla mnie książką obowiązkową. I co tu dużo mówić, pomimo tego że trochę mnie wynudziła to i tak czytało mi się ją dobrze. Na pewno sięgnę po kolejną część przygód detektywa Strike i wręcz nie mogę się doczekać tego co autorka zaserwuje mi tym razem.

Lucca

Powinno było cię witać kukułki wołanie

 

Na samym początku powinnam się troszeczkę przyznać, iż jestem wielką fanką Harrego Pottera. Nie jestem w tym na szczęście odosobniona. Tą fascynację podziela ze mną kilka milionów ludzi na wiecie. Przyczyną tego stanu rzeczy jest przede wszystkim autorka, czyli J.K. Rowling, która stworzyła niesamowity świat czarodziejów i czarownic i sprawiła, że wyobraźnia jej czytelników na nowo odżyła. Dlatego niezmiernie ucieszyłam się, kiedy okazało się, że autorka pisze także kryminały. Tym razem pod pseudonimem Robert Galbraith stworzyła cykl kryminałów.

 

Ciało supermodelki Luli Landry zostaje znalezione pod balkonem jej londyńskiego apartamentu. Policja stwierdza samobójstwo, lecz brat ofiary nie wierzy w tę wersję i zatrudnia prywatnego detektywna, Cormorana Stike'a.

Sprawa Luli to dla detektywa szansa na odbicie się od dna, ale im bardziej wikła się w skomplikowany świat wyższych sfer, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo.

 

Wołanie kukułki to pierwsza część cyklu o detektywie Cormoranie Strike'u. Jest to nie tylko weteran wojenny, który na wojnie ucierpiał zarówno fizycznie, jak i psychicznie, to także bardzo inteligentny człowiek. W powieści zajmuje się sprawa zagadkowej śmierci Luli Landry, czyli młodej, zdolnej modelki. Policja jej śmierć zakwalifikowała jako samobójstwo, ponieważ w jej mieszkaniu i na ciele nie było śladów walki. Mieszkanie było zamknięte i nic nie wskazywało na to, by przyczyn śmierci modelki szukać gdziekolwiek indziej. Z takim stanem rzeczy nie zgadza się brat Luli- John, który uważa, że było to morderstwo. Przedstawia przy tym dowody, którym policja nie dała wiary i nie była w stanie wzajemnie ich ze sobą połączyć. Zleca więc Strike'owi rozwiązanie tej sprawy, ponieważ uważa, że to zadośćuczyni pamięci jego siostry.

 

Strike przyjmuje zlecenie z dwóch powodów. Pierwszym i najważniejszym jest to, że jego firma detektywistyczna nie osiąga ostatnio sukcesów i potrzebuje wsparcia finansowego. Natomiast drugim powodem jest oczywiście ciekawość Strike'a, chociaż początkowo nie daje wiary klientowi, powoli „wciąga się" w sprawę.

 

W powieści (można z przekonaniem powiedzieć) główną rolę odgrywa również Robin, czyli asystentka, sekretarka Stike'a. Początkowo traktuje ją jako „tymczasowe rozwiązanie", ponieważ z powodów finansowych nie jest w staniej jej zatrudnić. Jednakże okazuje się, że Robin może być niezwykle pomocna. Nie tylko pomaga mu w śledztwie, wykonując niektóre czynności, to przede wszystkim stawia niejako jego firmę na przysłowiowe nogi. Mogę zdradzić, że pomoc Robin bardzo przyda się do rozwiązania zagadki.

 

Wołanie kukułki mimo iż czytało się bardzo dobrze, to jednak nie zachwyciło mnie do tego stopnia, abym mogła stwierdzić, że to najlepsza książka ever. Jak dla mnie okazała się średnia i gdyby nie to, że otrzymałam ją w prezencie, to z pewnością nie kupiłabym jej. W bardzo dużym stopniu zawiodłam się na tej książce, ponieważ czytałam pochlebne opinie na jej temat. Książka nie wciąga, nie trzyma w napięciu. Można z czysty sercem i bez wyrzutów sumienia odłożyć ją na bok i nie czytać nawet przez kila dni, nic się bowiem nie utraci i uwierzcie mi, że nie będziecie za nią tęsknić.

 

Podsumowując, książka okazała się wielkim rozczarowaniem. Spodziewałam się po niej dużo więcej i po samej autorce też. No nic, pozostaje mieć tylko nadzieję, że kolejne książki z cyklu będą lepsze.

 

Jeżeli zastanawiacie się nad jej kupnem, to zdecydowanie odradzam. Warto przeznaczyć te pieniądze na inny cel- inną książkę. W tej kwestii możecie się na mnie zdać i na pewno się nie zawiedziecie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!