Trylogia The Strain Tom 1 Wirus

Autor: Guillermo del ToroChuck Hogan

Okładka wydania

Trylogia The Strain Tom 1 Wirus


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Wampiry.. - od wieków fascynują ludzi na całym świecie, budząc u nich strach, zainteresowanie, pożądanie. Setki powieści, dziesiątki filmów i liczne gry komputerowe, przybliżały Nam i wciąż przybliżają te niezwykłe postacie, będące zaprzeczaniem śmierci i życia jednocześnie. Synowie nocy, których jedynym kompanem jest ciemność, zaś główną siłą napędową pragnienie ludzkiej krwi..Skąd ta, poniekąd niezdrowa, fascynacja jakie są jej źródła i co sprawia, iż ciągle nie Mamy dość historii o ich jakże specyficznym życiu..? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, gdyż takowa odpowiedź nie może być dyktowana zdrowym rozsądkiem i logiką, która kazała by Nam unikać wszelkich opowieści o tymże demonicznym gatunku. Jednak mimo to wciąż poświęcamy swój czas, wydajemy pieniądze i zamykamy oczy w najbardziej przerażających momentach lektury lub seansu, by znów stać częścią tego niezwykłego, mrocznego świata.. Ponieważ należę do grupy tychże miłośników „wampirzych" historii, nie mogłam odmówić sobie nie przeczytania jednej z najnowszych powieści poświęconej tej tematyce, którą jest "Wirus", autorstwa pisarskiego duetu - Chucka Hogana i Guillermo del Toro.

 

Spośród dwojga autorów niniejszej powieści, zdecydowanie bardziej znanym twórca jest Guillermo del Toro, który wsławił się reżyserią tak znanych i uznanych filmów jak chociażby "Helboy", "Labirynt Fauna" czy też "Pacifc Rim". Powieść "Wirus" stanowi debiut tego reżysera w roli pisarza, który jest z pewnością niezwykle odważnym krokiem, zwłaszcza w odniesieniu do tak uznanego filmowego twórcy. Zadanie to byłoby z pewnością o wiele trudniejsze, gdyby nie współpraca z Chuckiem Hoganem - uznanym pisarzem, mającym na swoim koncie kilka świetnych powieści grozy, m.in: "The Standoff", "The Devils In Exile" czy też "The Blood Artists".

 

Powieść rozpoczyna się od lądowaniu na nowojorskim lotnisku samolotu pasażerskiego. Ponieważ brak jakiekolwiek kontaktu radiowego z załogą, na miejsce zostaje sprowadzona specjalna ekipa z "Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób", pod przewodnictwem dr. Ephraima Goodweather'a. Po wkroczeniu na pokład samolotu, okazuje się, iż z ponad dwustu osobowej liczby pasażerów, przeżyło tylko czterech.., zaś ciała pozostałych wydają się być pogrążone w letargu..Brak jakichkolwiek logicznych odpowiedzi ocalałych, sprawia, iż dr. wraz ze swoimi współpracownikami staje przed próbą rozwikłania zagadki..Wkrótce okazuje się, iż jest to dopiero początek czegoś znacznie bardziej strasznego i przerażającego, niż mógłby on sobie wyobrazić w najgorszych snach..

 

W ostatnim czasie, ku mej wielkiej rozpaczy, powieści o wampirach jak i też sami ich krwiożerczy bohaterowie, ulegli pewnemu zniewieścieniu, polegającym na osadzeniu w ich rolach wybitnie przystojnych młodzieńców, dla których ważniejsze od zaspokojenia pragnienia krwi jest to, czy ich włosy na głowie mają dość żelu na sobie..Eh..Gdzie te wampiry rodem z "Nosferatau", z genialną kreacją Klausa Kinskiego.., tam to dopiero wampir, wyglądał jak wampir:) No ale skoro nie można mieć wszystkiego, to cieszą mnie niezmiernie takie nieliczne perełki, jak niniejsza powieść duetu Hogan, del Toro. Książka ta, nareszcie ukazuje wampiry jako bestie, przebiegłe inteligentne, dla których to, czy zakocha się w nich śliczna dziewczyna, jest absolutnie bez znaczenia. Co więcej, są to bestie powstałe w wyniku transformacji, za którą odpowiedzialny jest tyłowy "Wirus". Przyznam szczerze, iż jest zupełnie nowe, zakasujące i świeże podejście do tematu, gdyż dotąd nie spotkałam się taką formą "przemiany w wampira". I szczerze mówiąc..wizja ta wydaje się jeszcze bardziej przerażająca..

 

Z książką jest często tak, iż pierwsze strony decydują o tym, czy będziemy czytali ją z wielką pasją, czy też zniechęceni, będziemy sami szukali pretekstu, by zrobić sobie małą przerwę w lekturze, a być może odłożyć ową pozycję na półkę, na bliżej nie określone "kiedyś". W przypadku "Wirusa" taki scenariusz z pewnością nie grozi czytelnikowi, gdyż napięcie, strach, tajemniczość, niepewność i wciąż zaskakujące zwroty akcji, których to jesteśmy świadkami na pierwszych 50 stronach książki, zupełnie zawładną Nami i Naszymi umysłami, nie pozwalając choć na chwilę oderwać się od czytania. Sam motyw samolotu, z którym to po jego wylądowaniu, urywa się wszelki kontakt i nikt nie zdaje sobie sprawy, co mogło się wydarzyć na jego pokładzie, jest niemalże jak "trzęsienie ziemi", które wbija czytelnika w fotel (zakładając, że na nim siedzi). Od pierwszych stron jesteśmy świadkami tak dziwnych i tajemniczych wydarzeń, tak bardzo gęstniejącej atmosfery strachu i niepewności o to, co przyniesie jutro i jak szybko rozwinie się epidemia, iż stajemy się w pewnym stopniu częścią tych wydarzeń, które wydaja się tak realistyczne, iż wieczorem odczuwamy pewien lek przed włączeniem kanału z telewizyjnymi wiadomościami, w których to spiker powiadomi Nas o pewnym samolocie, który..

 

Osobiście nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż duet tych dwojga pisarzy zapożyczył ze wszystkich powstałych dotąd powieści grozy, to co najlepsze. Mam tu na myśli takie klasyki jak "Drakula", " Frankenstein", "Miasteczko Salem", czy chociażby najnowsze "World War Z". Wszystkie te powieści prezentują bowiem kwintesencję horroru, w którym pierwsze skrzypce gra strach i tylko strach, a pozostałe kwestie jak wątki romansowe, efektowne sceny pojedynków, niemalże rycerska braterskość głównego pogromcy zła.. - wszystko to stanowi jedynie tło dla grozy.. Wbrew pozorom, efekt ten udaje się osiągnąć tylko nielicznym pisarzom, gdyż przestraszyć czytelnika za pomocą słów, jest o wiele trudniej, niż poprzez filmowy obraz. Niezbędne są tutaj umiejętności pisarsko-gawędziarskie, które to poprzez odpowiedni dobór fraz, ich akcentację, nutkę niedopowiedzenia.., budują tę niezwykłą i fascynująca atmosferę mroku..Twórcom "Wirusa" zabieg ten udał się w pełni, czego najdoskonalszym przykładem są opisy "metamorfozy" człowieka w wampira, będące jednymi z najbardziej przerażających w historii literatury..

 

Wielkim atutem książki jest to, iż łączy ona w sobie kilka gatunków literackich, gdyż obok horroru możemy odnaleźć elementy powieści sensacyjnej, kryminalnej a nawet katastroficznej. Obok wydarzeń typowych dla powieści grozy, mamy tutaj także do czynienia z rozwiązywaniem zagadki, której nie powstydzili by się najlepsi autorzy kryminałów. Dr. Goodweather wraz ze swą asystentką Norą, prowadzi śledztwo zmierzające do ustalenia przyczyny wybuchu owej epidemii. Śledztwo, które krok po kroku ujawnia kulisy tych dramatycznych wydarzeń..Nie brak tu również wątków typowo sensacyjnych, ze złymi charakterami w roli głównej, którzy próbują wykorzystać światowy kryzys dla swych własnych celów. I wreszcie elementy katastroficzne, których nie mogło zabraknąć w sytuacji, gdy całą planetę ogarnia groźna epidemia "wampiryzmu".

 

Bohaterowie występujący w powieści są bardzo liczni jak i bardzo różni. Zdecydowanie są oni jednak wiarygodni, postępujący w logiczny i naturalny sposób, zwłaszcza w tak zaistniałych dramatycznych okolicznościach. Weźmy np. głównego bohatera - epidemiologa, który staje przed najtrudniejszym zadaniem w całym swoim dotychczasowym życiu. Zadaniem, od którego rozwiązania zależą losy całego świata i ludzkości. Jest to człowiek wierzący w naukę, w jej siłę i moc. Z drugiej strony jest pełen lęku i strachu, graniczącego momentami z całkowitym załamaniem, powodowanym bezsilnością. Nie jest on z pewnością super bohaterem, któremu nic i nikt nie jest straszny. Jest on taki, jak większość ludzi i postępuje tak, jakby postępowali oni, będąc na jego miejscu.

 

Bardzo częsta zmiana lokacji akcji, wiąże się również z występowaniem coraz to nowych postaci, jak i również powracaniem do tychże, w kolejnych rozdziałach. Osobiście taka forma snucia opowieści bardzo przypomina mi książka Maxa Brooksa, która przedstawiała wydarzenia widziane i opowiadane z perspektywy wielu osób. Niewątpliwie takie zamysł literacki jest dość specyficzny i nie każdy musi go lubić. Mi osobiście bardzo przypadł on do gustu, wprowadzając pewną świeżość w styl narracji, jak i również żywiołowość i nutę nieprzewidywalności.

 

Interesujące jest także nawiązanie przez autorów książki do wydarzeń, które miały rzeczywiście miejsce w historii. I to nie byle jakich wydarzeń, gdyż mam tu na myśli drugą wojnę światową oraz zamach na World Trade Center z 2001 roku. Jak się dowiadujemy z powieści, wydarzenia te są ściśle powiązane z wybuchem epidemii..To, iż autorzy sięgnęli po te dwie historie, podnosi poziom realności i wiarygodności fabuły książki, sprawiając tym, iż naprawdę gdzieś z tyłu głowy pojawia się pytanie, czy to aby na pewno tylko wyobraźnia, czy też być może makabryczny scenariusz, który kiedyś może stać się rzeczywistością..

 

Powieść "Wirus" to doskonała odskocznia od wszech królujących historii o wampirach z romansem w tle. Zdecydowanie przypadnie ona do gustu wszystkim tym czytelnikom, którzy uwielbiają mroczne opowieści, z gatunku tych naprawdę przerażających. Oczywiście polecam, tym bardziej, iż czekają na Nas dwa kolejne tomy, będące kontynuacją niniejszej książki. Już nie mogę się doczekać..:)

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!