Dymek, Mesjasz Zwierząt

Autor: Bogdan Loebl

Okładka wydania

Dymek, Mesjasz Zwierząt

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

PJK

„Dymek. Mesjasz zwierząt" jest historią pewnego psa, który – porzucony przez pana i przywiązany do drzewa – zostaje uratowany przez watahę czworonogów. Zwierzęta uświadamiają Dymkowi, że oto jego los został przypieczętowany dawno temu, tak, jak i jego matki. Odtąd Dymek będzie pomagał uciemiężonym zwierzętom, walczył z ludźmi i ratował swoich braci mniejszych. Będziemy świadkami jego ważnej i chwalebnej misji, poznamy przykre, rozrywające serce przykłady okrucieństwa człowieka i będziemy mogli towarzyszyć Dymkowi w trudach jego nowego, świetlanego życia.

 

To mocna, trudna historia dla osób kochających zwierzęta – Loebl spersonifikował zwierzęta i całkowicie odwrócił konwencję. Wszystko widzimy oczami żywych istot żyjących na świecie. Kilkakrotnie łzy zbierają się w kącikach oczu, kilkakrotnie mocno współczujemy zwierzętom, choć przecież autor (poza daniem głosu zwierzętom) wcale nie kusi się tutaj o zbyt dosadny romans z fantastyką. Znęcanie się nad zwierzętami, wyrzucanie psów i kotów w czasie wakacji, trzymanie tych pierwszych na krótkim łańcuchu, głodzenie i bicie – to wszystko to elementy znane nam z życia codziennego. Co rusz widzimy apele różnych stowarzyszeń, towarzystwa ochrony nad zwierzętami czy ogólnie pojętych mediów, które opisują traumatyczne i bestialskie zachowania człowieka względem istot, które nie potrafią – lub nie chcą - się obronić.

 

Człowiek jest najgorszą istotą, stąpającą po Ziemi, którą uczynił sobie poddaną – i czasami wymyka się ta fraza spod kontroli. Ludzie, którym brak empatii, wrażliwości i delikatności, wyżywają swoje frustracje na tych, którzy głosu nie mają. Autor dał zwierzętom głos. I, przy okazji, stworzył przerażająco przykry portret Homo sapiens, które powinno się wstydzić swoich zachowań.

 

Książka Loebla jest frapującą, momentami ogromnie zasmucającą historią psa, który stał się mesjaszem zwierząt. Czasami wywoła uśmiech, czasami wzbudzi łzy – ale jest to powieść tym bardziej istotna, że przedstawia prawdę, choć zawoalowaną w otoczkę baśni. Mogłabym przyczepić się do skrajności i przesady, bo czasami autor nieco za bardzo deprymował ludzi i przedstawił ich w bardzo złym świetle (a takie uogólnienie jest dość krzywdzące). Mogłabym przyczepić się do fatalnej redakcji, mnogości błędów stylistycznych, interpunkcyjnych i gramatycznych, ale przemilczę te kwestie. Uważam, że taka książka winna doznać zaszczytu większej promocji, zostać rozsławiona i, może nawet, powinna mieć czynny udział w resocjalizacji zwyrodnialców znęcających się nad niewinnymi stworzeniami czy być lekturą obowiązkową w szkołach. Ma ogromne wartości edukacyjne i uświadamiające, pozwala na rozwój własnej empatii, ukazuje świat widziany przez tych, którzy nam – poza nocą wigilijną – o tym opowiedzieć nie mogą.

 

Zawsze uważałam, że ci, którzy krzywdzą zwierzęta, sami powinni być tak samo potraktowani. Nie mam litości dla tych żałosnych, perfidnych ludzi, którzy podnoszą rękę na zwierzę, ani szacunku dla tych, którzy porzucają swoje pupile wtedy, kiedy już się nimi znudzą lub nie mają dla nich czasu, i robią to w sposób, który nie pozwoli tym zwierzętom na dalsze życie – przywiązując do drzewa, porzucając na środku ruchliwej ulicy, wywożąc do obcych miejsc.

 

Zdecydowanie polecam osobom, które kochają zwierzęta, a także tym, którzy w swoim otoczeniu mają znajomych, którzy nie rozumieją tej miłości bądź wyrażają się i zachowują w sposób haniebny względem naszych braci mniejszych. Mam nadzieję, że lektura tej książki pozwoli im choć odrobinę nabrać szacunku do zwierząt, którym owy szacunek jak najbardziej się należy. Z góry jednak uprzedzam, że jest to porywająca i czasami bolesna lektura, przy której – co wrażliwsi – mogą... płakać rzewnymi łzami. Wiem, że mogą, gdyż sama płakałam kilkakrotnie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: