Nicholson. Biografia

Autor: Marc Eliot

Okładka wydania

Nicholson. Biografia


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Paula

Przyznaję już na wstępie, że nie znam całego dorobku aktorskiego Jacka Nicholsona, ba, jeszcze parę lat temu zupełnie go nie lubiłam. Dwie role zmieniły jednak moje podejście do niego jako aktora. Pierwszą była kreacja ogarniętego kompulsywną obsesją Melvina Udalla w „Lepiej być nie może" – po pierwszym obejrzeniu zostaje w pamięci jego obraz idącego chodnikiem i pilnującego, by nie nastąpić na łączenia płytek. Drugi film to „Lepiej późno niż później" – gra tam playboya, Harry'ego Sanborna, który nawiązuje romans z matką swojej młodej kochanki. Te dwie role sprawiły, że doceniłam jego kunszt aktorski. Biografia autorstwa Marka Eliota miała dać mi szansę poznania Nicholsona jako człowieka. Czy spełniła swoje zadanie? O tym za chwilę.

 

Jack Nicholson, a właściwie John Joseph „Jack" junior, przyszedł na świat w 1937 r. Wychowywał się w rodzinie niepełnej po tym, jak jego matka wyrzuciła z domu ojca, nie mogąc znieść jego nałogu alkoholowego. Miał dwie siostry: June, której nie znał, bo wcześnie wyjechała z miasta, i Lorraine, której mąż był uwielbiany przez Jacka i pełnił raczej rolę jego ojca, niż szwagra. Chłopiec uciekał od nieustającego zgiełku i ciągłej obecności ludzi w domu, w którego części matka prowadziła salon fryzjerski. Idealne dla siebie miejsce znalazł w lokalnym kinie, którego stał się stałym bywalcem. W szkole średniej, najpierw dorywczo, grywał w przedstawieniach, a gdy okrył, jak bardzo mu się to podoba, do szkolnego teatru zapisał się na stałe. Po skończeniu edukacji wyjechał do Los Angeles, w odwiedziny do June. Gdy obejrzał „Na nabrzeżach", film z Marlonem Brando, wiedział już, że nie jest jego marzeniem powrót do domu i stypendium na politechnice. Choć miał świadomość, jak długa droga przed nim, nie chciał już niczego innego.

 

Książka Eliota zaczyna się dość mocnym akcentem: zapowiedzią tajemnicy rodzinnej, której ujawnienie spowodowało całkowitą zmianę osobowości Jacka jako człowieka i jako aktora. Jej wyjaśnienie, no cóż, nie dziwi mnie, że wywarło tak znaczący wpływ na Nicholsona, ale jako czytelnik liczyłam na coś bardziej spektakularnego, bo tak to przedstawił pisarz. A tymczasem takie rzeczy chyba nie zdarzają się rzadko. Taki intrygujący początek dawał nadzieję, że całość będzie podana w stopniu silnie utrzymującym uwagę. Niestety tak nie jest. Pierwsza część była zwyczajnie nudna, później było tylko trochę lepiej. Częściowo wynika to z faktu, że nie znam pierwszych dokonań zawodowych aktora. Ale jednocześnie to, jak Eliot snuł opowieść o ścieżce Nicholsona, nasunęło mi porównanie z biografią Johnny'ego Deppa, którą czytałam jakiś czas temu: w obu przypadkach dużo miejsca poświęcono osobom, które współpracowały z bohaterami. Kompletnie mnie to nie interesowało i z całych sił opierałam się znużeniu, a ono i tak wygrywało. Okładka zapewnia, że ta książka to „niezbędna pozycja w bibliotece kinomana" – ja nim nie jestem i może dlatego ciężko brnęło mi się przez niektóre fragmenty, co przełożyło się na całościowy odbiór.

 

Rozdziały ułożone są w kolejności chronologicznej i koncentrują się na kolejnych filmach. Nowością było dla mnie to, że Nicholson zajmował się nie tylko graniem; podejmował również próby pisania scenariuszy i reżyserowania. W większości przypadków autor nie oparł się pokusie i dokonał swojej oceny. Przy każdym filmie odnotowywał też wyłożone na realizację budżety w porównaniu z osiągniętymi zyskami. Przy nominacjach do Oskarów pisał też, za co byli współnominowani inni aktorzy. Takie przywiązanie do szczegółów daje pewność, że Eliot solidnie przyłożył się do pracy nad książką, chcąc zaprezentować wielowymiarowy i pełny obraz Nicholsona. Standardowo już u mnie, minusem jest mała liczba zdjęć.

 

„Nicholson. Biografia" skłoniła mnie również do wniosku, że zdecydowanie bardziej wolę książki biograficzne pióra polskich autorów. Te zagraniczne muszą być albo naprawdę świetnie napisane, lub ich bohater musi mnie mocno fascynować. Niniejsza publikacja i przywołana wcześniej pozycja o Johnnym Deppie nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, żebym zmieniła zdanie. Eliot skupił się na filmach, w tle pozostawiając życie prywatne aktora – a gdy już o nim pisał, zdarzało mu się przywoływać fakty, które bardziej pasowałyby do brukowców, niż do poważnej biografii. Z jednej strony aktor, który potrafił grać w sposób wybitny i rzucający na kolana, z drugiej – często dokonywał wysoce nietrafionych wyborów. Mężczyzna, który będąc w związku z jedną kobietą, równocześnie oddawał się swawolnym harcom z coraz młodszymi panienkami na jedną noc; z innej perspektywy – ojciec dbający o przyszłość swoich dzieci. Nie w pełni udało się autorowi oddać złożoność charakteru gwiazdy, ale zaznaczam, że to nie do końca jego wina. Trafny wydaje się cytat, z którym Was zostawię: „Kiedy pewnego razu spytałem Henry'ego Jagloma [przyjaciel aktora] kim jest tak naprawdę Jack Nicholson, odpowiedział: „Nie jestem pewien, czy ktokolwiek zna tak naprawdę Jacka". „Nawet on sam?" – spytałem. Henry tylko się uśmiechnął" (str. 387).

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!