Wehikuł Czasu

Autor: Herbert George Wells

Okładka wydania

Wehikuł Czasu


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 22 votes
Akcja: 100% - 21 votes
Wątki: 100% - 30 votes
Postacie: 100% - 25 votes
Styl: 100% - 22 votes
Klimat: 100% - 18 votes
Okładka: 100% - 31 votes
Polecam: 100% - 26 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Agnieszka.pi

„Wehikuł czasu" to absolutna klasyka gatunku, dlatego swego czasu postanowiłam odświeżyć treść jednej z książek, od których zaczyna się fantastyka naukowa. Wydany po raz pierwszy w 1895 „Wehikuł czasu" oraz młodsza od niego o 3 lata „Wojna światów" sprawiły, iż Herbert George Wells słusznie zaliczany jest do ścisłego grona pionierów powieści fantastycznej.

 

Głównym bohaterem powieści jest nieznany z imienia i nazwiska naukowiec, określany mianem Podróżnika w Czasie, któremu po wieloletnich próbach udaje się skonstruować tytułową machinę umożliwiającą podróże w przeszłość i przyszłość. Przenosi się on do roku 802.701 i odkrywa, że na świecie w ciągu tysięcy lat zaszły olbrzymie zmiany. W odległej przyszłości mieszkańcy planety podzielili się na dwa gatunki: Morloków i Elojów.

 

Elojowie to potomkowie dawnych klas, które można umownie nazwać „wyższymi" lub „arystokratycznymi", żyją na powierzchni ziemi, wyglądem przypominają ludzi, jednak na tym podobieństwa się kończą. Są to istoty o dziecięcej mentalności, egzystujące bez wyraźnego celu, cechujące się nieumiejętnością odróżnienia dobra od zła. Tak po prostu istnieją: jedzą, oddychają, śpią, nie kierują się wyższymi instynktami (podświadome skojarzenie z bydłem jest tu całkiem na miejscu).

 

Natomiast pod powierzchnią ziemi, poprzecinanej siecią tuneli, ukrywają się przed promieniami słonecznymi Morlokowie – pozbawieni włosów albinosi, których przodkami byli przedstawiciele „klasy robotniczej". Stworzyli oni odrębną cywilizację, bardziej rozwiniętą od tej naziemnej, wykorzystując zdobycze techniki, pozwalające na przetrwanie w ciemnościach. W ciągu wieków spędzonych pod ziemią, Morlokowie ewoluowali, przystosowując się do warunków, w których przyszło im żyć – w wyniku poruszania się po mrocznych jaskiniach stracili zdolność widzenia przy jednoczesnym wyostrzeniu się innych zmysłów. Cechy ludzkie musiały ustąpić pierwszeństwa cechom poniekąd zwierzęcym, w związku z czym wykształcił się też instynkt drapieżcy, zaspokajany w trakcie polowań na pięknych i łagodnych Elojów, wesoło hasających po powierzchni ziemi. Śmiało możemy powiedzieć, iż mamy do czynienia z częściowym cofaniem się gatunku ludzkiego w ewolucji – o czym właśnie świadczy kanibalizm Morloków. Wells dość jednoznacznie określa kierunek, w jakim zmierza cywilizacja.

 

Po wielu perypetiach Podróżnikowi w Czasie udaje się powrócić do domu i relacjonuje on swe przeżycia grupie znajomych. Jak łatwo się domyślić – słuchacze są raczej sceptycznie nastawieni do serwowanych im opowieści. Bohater nie porzuca odkrytej ścieżki poznania i wyrusza w kolejną podróż, z której, jak dowiadujemy się z relacji opartej na spekulacjach jednego z jego znajomych, już nie powraca.

 

Dla miłośników fantastyki naukowej pozycja obowiązkowa, niemalże kanoniczna. Motywy zawarte w "Wehikule czasu" przewijają się przez naszą kulturę od ponad 100 lat i mają się całkiem dobrze, biorąc pod uwagę ilość powstających powieści, komiksów, filmów w ten czy inny sposób podejmujących temat podróży w przyszłość lub przeszłość. Wells porusza w swej powieści wątek nieuchronnej zagłady świata – Podróżnik w Czasie mógł zobaczyć, jaki będzie świat w odległej przyszłości i jest to wizja dość pesymistyczna. Nie wiem, jak jest w przypadku innych ludzi, ale ja chyba nie chciałabym odbyć takiej podróży w odległą przyszłość, wolę nie wiedzieć, co stanie się z ludźmi za setki lat – bieżące informacje ze świata, które do mnie docierają, nie rysują przyszłości w jasnych barwach. Czy wizja świata przedstawiona przez XIX-wiecznego pisarza straciła na aktualności? Nie wydaje mi się, mimo upływu tylu lat od publikacji powieści. Przy okazji lektury warto zatrzymać się choć chwilę i zastanowić nad sobą samym – co robimy z miejscem, w którym żyjemy i czy możemy oddalić perspektywę ostatecznej zagłady? A może kiedyś doprowadzimy do tego, że faktycznie ludzkość będzie musiała schronić się pod powierzchnią ziemi – co się wtedy z nami stanie? Moje wnioski z czytania nie napawają optymizmem – stary dobry Wells jednak zmusza do myślenia.

 

Na marginesie wspomnę tylko, iż moje dość wiekowe już wydanie „Wehikułu czasu" posiada bardzo dobry wstęp J.K. Palczewskiego, przedstawiający początki powieści fantastyczno-naukowej, co osobom zainteresowanym tematem może pomóc uporządkować posiadaną wiedzę z zakresu narodzin gatunku.

Brzoza

Jestem pewien, że gdybym zadał pytanie o największych twórców literatury science - fiction, w odpowiedziach często przewijałoby się nazwisko Herberta George'a Wellsa. Nic w tym dziwnego - Wells często jest określany mianem prekursora fantastyki naukowej, a jego wkład w rozwój tego gatunku jest wprost nie do przecenienia. To spod jego pióra wyszły takie arcydzieła jak "Niewidzialny człowiek", "Wyspa doktora Moreau", a nade wszystko debiutancki, wydany w 1895r. "Wehikuł Czasu", którego kolejne wznowienie ukazało się nakładem Wydawnictwa CM.

 

Jedna z najlepszych powieści science - fiction zaczyna się od dość niewinnego i całkiem prozaicznego wydarzenia - spóźnienia głównego bohatera, nazywanego Podróżnikiem w Czasie, na cotygodniowy obiad z przyjaciółmi. Spóźnienie, choć naganne, tłumaczy ważnym powodem - oto skonstruował machinę zdolną przenosić człowieka w czasie, który, w świetle jego badań, stanowi czwarty wymiar. Po chłodnych i sceptycznych reakcjach swoich przyjaciół, Podróżnik postanawia przejść od teorii do praktyki, czego efektem jest podróż do świata Anno Domini 802 701, gdzie czeka go olbrzymi zawód - zamiast ludzkości, która wzbiła się na wyżyny swoich intelektualnych, artystycznych czy społecznych możliwości spotyka Elojów - łagodnych, delikatnych ludzi, którzy nie czują potrzeby tworzenia czegokolwiek oraz Morloków - krwiożercze, człekokształtne istoty, które pod względem biologicznym także są ludźmi. Przerażony swoim odkryciem Podróżnik postanawia wrócić do swoich czasów, co uniemożliwia mu kradzież wehikułu. W jego odnalezieniu pomaga mu Weena, jedna z przedstawicielek gatunku Elojów. Po odszukaniu maszyny, główny bohater decyduje się na kolejną podróż w jeszcze dalsze ostępy czasu i przestrzeni. O tym, czego był świadkiem opowiada po powrocie swoim gościom, równocześnie zapowiadając dalsze eksplorowanie przeszłych i przyszłych epok...

 

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że bardzo bałem się tej recenzji. Bałem się zmierzenia z legendą absolutnego klasyka science - fiction, obawiałem się, że nie będę miał do dodania nic ponad to, co o "Wehikule Czasu" już zostało powiedziane i wreszcie, że książka, której pionierskie zamysły charakteryzowały nadzieje i obawy przełomu XIX i XX stulecia, dla czytelnika żyjącego wiek później okażą się wtórne, nużące lub zbyt trudne. Lektura "Wehikułu Czasu" udowodniła jak bardzo się myliłem.

 

Tym co wyróżnia dzieło Wellsa na tle innych futurologicznych wyobrażeń to jej pesymistyczna, antyutopijna wymowa. Większość z nas myśląc o świecie za sto, dwieście lub trzysta lat lubi widzi Ziemię jako krainę szczęścia, gdzie ludzkość wynalazła lekarstwa na nieuleczalne choroby, pracę wykonują maszyny, nie ma terroryzmu, dziury ozonowej ani nawet korków na ulicach. Wells ukazuje przeciwieństwo tej wizji: homo sapiens się uwstecznił, podzielił i co gorsza - nie chce i nie potrzebuje zmian.

 

Jest to doskonale widoczne na przykładzie Elojów i Morloków, dwóch gałęzi, które wyrosły z jednego drzewa zwanego ludzkością. Wbrew wielu opiniom (oraz niektórym ekranizacjom powieści) nie są to dwa plemiona, ale dwa oddzielne gatunki, które pod wpływem środowiska wyewoluowały na przestrzeni lat, biologicznie nadal pozostając ludźmi. Elojowie i Morlokowie zostali przedstawieni na zasadzie kontrastu. Ci pierwsi są piękni, delikatni i wrażliwi; spędzają czas na beztroskiej rozrywce, ucztach i zbieraniu kwiatów. Choć początkowo mogą wzbudzać sympatię czytelnika, to z czasem widoczne są wszystkie wady Elojów - gnuśność, brak chęci samodoskonalenia, poczucie stagnacji...Stanowią wspólnotę, która opiera się wątłym fundamencie zabawy, jednak w obliczu próby i zagrożenia, są niezdolni do działania. Można pokusić się o stwierdzenie, że Elojowie są obrazem bogatej burżuazji i arystokracji lub (bardziej współcześnie) nowoczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego - znudzeni, sami nie potrafiący nic wytworzyć, ale chętnie korzystający z owocu pracy innych. Po drugiej stronie ewolucyjnej drabiny stoją Morlokowie - żyjący w podziemiach kanibale, którzy bardziej przypominają małpy niż ludzi. Ustami Podróżnika w Czasie Wells wyjaśnia ich pochodzenie - to dawni robotnicy, którzy pracowali w podziemnych fabrykach, z czasem przystosowując się do braku światła. Paradoksalnie, na przekór fizycznej i psychicznej degeneracji, to właśnie krwiożerczy mieszkańcy podziemi, a nie delikatne istoty z powierzchni, w szczątkowy sposób kontynuują tradycje techniki. Oba gatunki pozostają ze sobą w przerażającej symbiozie - za wytworzone przez Morloków przedmioty (np. odzież) Elojowie płacą życiem.

 

Główny bohater (a wraz z nim czytelnik) stara się zrozumieć przyczyny skarlenia cywilizacji, zadaje pytania i snuje refleksje, na próżno szukając odpowiedzi w naukowych teoriach i politycznych koncepcjach. Symbolem upadku są ruiny muzeum. W niegdysiejszej świątyni sztuki, wiedzy i pamięci wszystko niszczeje i rozpada się w proch, a winę za ten stan rzeczy ponosi ignorancja ludzi. Podróżnikowi udaje się "uratować" z muzeum zapałki i gruba maczuga. W ten ironiczny sposób historia zatacza koło - w 802 701 roku, podobnie jak w epoce kamienia w cenie są ogień i prymitywna broń. Równie gorzka jest kolejna wyprawa w jeszcze dalszą przyszłość - Podróżnik w Czasie jest świadkiem powolnego zamierania życia na planecie.

 

"Wehikuł czasu" nie jest książką łatwą. Bohaterowie są pozbawieni imion oraz psychologicznej głębi. Narracja prowadzona jest powoli, język dla współczesnego czytelnika może się wydawać archaiczny, a świat przedstawiony jest ubogi w szczegóły - czytelnicy oczekujący bogactwa opisów i akcji pełnej fajerwerków powinni raczej sięgnąć po którąś z części "Gwiezdnych Wojen". Co tam stanowi o sukcesie tej niewielkiej, liczącej zaledwie 108 stron powieści? Brutalna prawda, że w swoim pędzie do samozagłady ludzie nie potrzebują zbuntowanej sztucznej inteligencji, broni nuklearnej czy katastrofy ekologicznej - wystarczy ignorancja i zapomnienie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!