Wiedeńska Gra

Autor: Carla Montero Maglano

Okładka wydania

Wiedeńska Gra

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Anna73

Carla Montero to autorka słynnej „Szmaragdowej tablicy", która podbiła serca Polek. Teraz nakładem wydawnictwa Rebis ukazała się jej pierwsza, debiutancka powieść „Wiedeńska gra" – równie klimatyczna i oryginalna powieść.

 

Autorka przenosi nas na początek XX wieku do Hiszpanii, gdzie poznajemy młodą szlachciankę Isabel, która po śmierci rodziców i odwołanym ślubie udaje się do ciotki. Jej podróży towarzyszą różne, dziwne incydenty – zostaje napadnięta podczas spaceru w parku, jej pokój hotelowy zostaje wywrócony do góry nogami. Co się dzieje? Okazuje się, że kobieta przypadkiem została właścicielką książki z wypalonymi na okładce dwoma literami KK – czyżby ona sprowadziła na nią kłopoty?
U ciotki, która jest bliską krewną cesarza Franciszka Józefa, trafia na zupełnie nowe towarzystwo. Jednak otacza ją atmosfera tajemnicy i dziwnego napięcia. Ludzie z jej otoczenia okazują się kimś zupełnie innym niż myśli. Kto jest przyjacielem a kto wrogiem? Jakie są ich cele? Tego musi dowiedzieć się Isabel, ale i ona ma swoje sekrety. Tymczasem nad krajem wisi widmo wojny, do której dąży tajemnicza organizacja. Co z tego wyniknie? Przeczytajcie sami!

 

„Wiedeńska gra" to zaskakująca i niezwykle intrygująca powieść szpiegowska o specyficznym klimacie. Zdecydowanie oryginalna i niepowtarzalna. Choć muszę przyznać, że początek ciągnął mi się i miałam ochotę ją odłożyć. Dobrze, że tego nie zrobiłam, bo druga połowa wciągnęła mnie tak, że czytałam póki nie skończyłam. Książka stanowi gratkę dla wielbicieli, zarówno powieści sensacyjno-obyczajowych, jak i historycznych. Intrygi osaczają nas z każdej strony, jedne są bardziej zawoalowane, inne bardziej otwarte. Praktycznie żadna z postaci nie jest tą, którą poznajemy na początku. Autorka wodzi nas za nos, intryguje i skutecznie omamia. Finał jest zaskakujący i nieprzewidywalny.

 

„Wiedeńska gra" jest powieścią pełną tajemnicy, niedopowiedzeń i zagadek. Nic nie jest oczywiste i proste, a specyficzna narracja w formie pamiętnika dodaje całości smaczku. Nie dajcie zwieźć się na początku i wytrwale czytajcie tę powieść – naprawdę warto, dla jej finału !

Ag.

Carlo Montero to hiszpańska pisarka. Skończyła studia prawnicze, chociaż jej największą pasją zawsze było pisanie. Ma na swoim koncie dwie powieści – „Szmaragdową Tablicę" i wydaną w 2013 roku przez Rebis „Wiedeńską grę".

 

Izabela to młoda, zjawisko piękna dziewczyna, której los nie rozpieszczał. Jej ojciec zginął na morzu, matka zmarła jakiś czas później. Narzeczony porzucił ją przed ołtarzem. Na szczęście przygarnęła ją zamożna ciotka, księżna Aleksandra. Izabela tworzysz jej do Paryża, gdzie ktoś próbuje ją okraść. Uratował ją Richard, którego oczarowała piękna dziewczyna. Okazało się, że jest przyjacielem jej ciotki i ma spędzić w jej domu święta. Gdy docierają na miejsce Izabela poznaje nie tylko śmietankę towarzyską, ale też swoją nową rodzinę. Od razu wpada jej w oko syn ciotki, Lars. On również zakochuje się w pięknej dziewczynie, ale o jej względy musi walczyć z Richardem i innymi wielbicielami. Izabela jednak zamiast zajmować się potencjalnymi ukochanymi, odkrywa tajemnicze zgromadzenie, które znajduje się pod samym nosem rodziny. W tajemnym pokoju odbywają się dziwne rytuały. Dziewczyna zaczyna się nimi interesować, choć nie czuje się bezpiecznie. Ma rację – ktoś przyłapuje ją na obserwacjach spotkań, zostaje zgwałcona, pojmana, pobita... Z pomocą przychodzi jej brat Larsa, co zupełnie zaskakuje kobietę. Wokół zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a wśród nich morderstwa.

 

Język powieści jest interesujący. Zdania są świetnie zbudowana, często bardzo długie, ale logiczne. Wielki plus należy się za interpunkcję – dawno nie czytałam tekstu tak dobrze opatrzonego przecinkami. Było za to kilka wpadek korektorskich, głównie literówki, ale liczę na to, że wydarzyło się to jedynie w moim egzemplarzu, który był promocyjny, jeszcze przed premierą książki. Na szczęście nie było tego dużo, a już zupełnie nie były to poważne błędy, które zburzyły moje czytanie.

 

Powieść jest ciekawie skonstruowana. Mamy tu dwóch narratorów – Izabelę i Karola, którzy piszą dzienniki skierowane w swej treści do Larsa. Pierwszoosobowa narracja w dwóch płciach jest dobrym zabiegiem – każde z nich widzi co innego, dlatego nawet ich wspólne wspomnienia przedstawione są inaczej. Izabela to młoda kobieta, która po szczerej rozmowie z Karlem zmienia się jednak jej opowieść. Staje się nieco bardziej bezwzględna i zimna.

 

Minusem jest tylko to, że na początku obie narracje było wyraźnie od siebie odłączone graficznym znakiem. Potem jednak to zanikło i obie były oddzielone tylko przerwą, bez znaku. Nie zawsze to było jasne, kto zaczyna swoją opowieść.

 

Tak naprawdę historia miłosna miała być nieco w tle, jednak to ona jest najbardziej pasjonująca w całej powieści. Autorka starała się wrzucić kochanków w trudną sytuację związaną z sektą wyznawców hinduskiej bogini Kali, jednak nieco skomplikowała ten temat. Nie bardzo mogłam zrozumieć skąd zainteresowanie boginią, całość była nieco zbyt skomplikowana, przynajmniej na początku. Dopiero później dotarło do mnie, że kult jest tylko tłem dla chęci panowania nad światem.

 

Postać Izabeli nie zachwycił mnie – początkowo nawet nudziła. Potem okazała się bezwzględną kobietą, która wykorzystuje mężczyzn do własnych celów. Była z niej jednak dobra aktorka, za co należy ją pochwalić. Nie oznacza to jednak, że była to źle skonstruowana postać – wręcz przeciwnie! Po prostu nie jest to kobieta, z którą bym się zaprzyjaźniła.

 

Cała historia podobała mi się. Była dobrze napisana, przemyślenia, niczego nie było za dużo. Wątek kryminalny był ciekawy, miłosno-erotyczny fascynujący. Wszystko było wyważone w odpowiedni sposób.

 

Komu polecam? Tym, którzy szukają czegoś na jesiennie wieczory. To powieść, która na pewno pochłonie was i nie pozwoli odłożyć książki przed jej zakończeniem. Tło historyczne nie jest zbyt mocno rozwinięte, chociaż i tyle wystarczy, by zrozumieć sytuację społeczno-polityczną Austro-Węgier. Jeśli szukacie kryminału z zapleczem pełnym intryg, nie tylko związanych z morderstwami, to się nie zawiedziecie.

Dusia

Wiedeńska gra urzekła mnie okładką – zarówno wizerunkiem uroczej, tajemniczej kobiety, jak i opisem z tyłu, twierdzącym, że to „dynamiczna powieść szpiegowska w eleganckim klimacie schyłku Austro-Węgier, pełna namiętności i egzotyki, niespodziewanych zwrotów akcji oraz trudnych życiowych wyborów" [Rebis, 2013]. Nie mogłam się oprzeć!

 

Rok 1913. Akcja rozpoczyna się, gdy młoda Isabel, której narzeczony uciekł niemal sprzed ołtarza, jedzie do austriackiej rodziny na święta Bożego Narodzenia. Okazuje się, że nie jest ona jedynym zaproszonym gościem, dwór ciotki Isabel niemal pęka w szwach. Atmosfera polityczna jest napięta, wojna zbliża się wielkimi krokami, ale dwór ma swoje, równie wielkie, problemy.

 

Taka, wydawać by się mogło, niepozorna opowiastka ma drugie dno – dlatego w okładkowym opisie jest mowa o powieści „szpiegowskiej". W Wiedniu działa pewna wschodnia organizacja popierająca wybuch wojny, a Isabel szybko odkrywa, że ich spotkania mają miejsce na dworze! Z jednej strony chce poznać tożsamość spiskowców, z drugiej obawia się o własne życie. Na dodatek jej niesamowita uroda nie pomaga jej pozostać w cieniu, zwraca uwagę właściwie wszystkich mężczyzn przyjezdnych na święta. Kolejne tajemnice się piętrzą, rozwiązania się nie pojawiają, a czytelnik chce coraz więcej i więcej.

 

Autorka nie skupiła się wyłącznie na przerażających, tajemniczych wątkach. Postawiła też na romans, całkiem szczodrze obdarowując czytelników opisami scen erotycznych (na marginesie, głupio mi było, czytając to w autobusie... wiadomo, niektórzy są skłonni zerkać przez ramię), które mimo wszystko czyta się przyjemnie. Nie są one wulgarne, raczej pełne namiętności i uczucia. Mnie się podobało.

 

Przypadł mi do gustu też sposób prowadzenia narracji. Raz wydarzenia poznajemy z perspektywy Isabel, opisującej wszystko w liście do ukochanego, a po chwili słuchamy relacji jego brata. Co prawda niezbyt przemawia do mnie opisywanie komuś wydarzenia, w którym ów „ktoś" brał udział – a to zdarza się nagminnie w przypadku narracji Isabel – ale jestem skora wybaczyć to drobne uchybienie.

 

Wszystkie wątki splatają się w spójną całość, a mimo wszystko finał opowieści naprawdę mnie zaskoczył! Jednak czytając nie zdawałam sobie sprawy z pewnej wtórności tej opowieści. Tydzień, może dwa tygodnie później obejrzałam w telewizji film Boże Narodzenie Herkulesa Poirot, w którym pojawił się motyw, który najbardziej mnie zaskoczył w czasie lektury. Poczułam lekkie rozczarowanie, a moja opinia o Wiedeńskiej grze trochę się pogorszyła. Nie myślcie jednak, że to plagiat! Powielił się jeden element – mam nadzieję, że inne pomysły również nie zostały zaczerpnięte z dorobku „królowej kryminału".

 

Nie porównywałabym Wiedeńskiej intrygi do znanych mi opowieści pióra Agathy Christie, chociaż można dostrzec pewne analogie. Recenzowana powieść na pewno wypada lepiej niż książki Valerio Varesiego – być może ze względu na bardziej charyzmatyczną bohaterkę i ciekawszą „otoczkę". Przyrównywanie książki do jakiegokolwiek harlequina również odpada, ze względu na istnienie rozbudowanego wątku kryminalnego.

 

Wiedeńska gra to bardzo dobra opowieść kryminalna osadzona w realiach przedwojennej Austrii. Czytelnik znajdzie tutaj tajemnicę, romans, elementy fikcji historycznej, ale przede wszystkim wciągającą fabułę, która nie pozwoli mu oderwać się na długie godziny.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: