Dom Nocy Tom 10 Ukryta

Autor: Kristin CastP.C. Cast

Okładka wydania

Dom Nocy Tom 10 Ukryta


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 98.97% - 24 votes
Akcja: 100% - 19 votes
Wątki: 100% - 23 votes
Postacie: 100% - 25 votes
Styl: 100% - 15 votes
Klimat: 100% - 20 votes
Okładka: 100% - 16 votes
Polecam: 100% - 13 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Sophie Carmen

W pewnym mieście - dokładniej w Tulsie - znajduje się nadzwyczajna szkoła. Szkoła dla osób wyjątkowych, posiadających niezwykłe dary oraz tajemnicze znaki. Jest to Dom nocy. Szkoła 'specjalna' dla wampirów. Ale nie takich z Zmierzchu, tylko coś w stylu Ever (recenzja "Na zawsze", ostatniej części). Czyli w stylu wampirów, które nie piją krwi. Uczniowie Domu Nocy wyznają swoją boginię, Nyks. Uczą się jak posługiwać się swoimi darami, bronić się i po prostu rozwijać swoje pasje. Ich znaki - półksiężyce - są na ogół są puste w środku, ale po przemianie robią się pełne. Każdy ma inny dar. Jedni potrafią się porozumiewać z koniami, inni mają kontakt z żywiołem ziemi, albo są wieszczkami. Dom Nocy różni się tym od zwykłej szkoły, że tu wszyscy są wyjątkowi.

 

W poprzedniej części krąg Zoey ujawnia prawdziwą naturą Neferet, oraz powiadamia o tym wszystkim Najwyższą Radę. Ona dowiadując się tego odtrąca Tsi Sgili. Jednak to tylko potęguje jej złość. Mimo tego że Zoey i jej przyjaciele nie są osamotnieni w walce, Neferet nie podda się tak łatwo. Jednak to nie okazuje się takie proste. Nieodłączne dotąd Bliźniaczki ze sobą nie rozmawiają, a dawny wróg szkoły - Kalona- mimo wielu sprzeciwów, został mianowany wojownikiem Tantos. Zoey jednak nie jest pewna czy da radę temu zaradzić, i jakby tego było mało, nie jest pewna czy może ufać swoim zmysłom: spoglądając przez kamień proroczy na Auroksa - naczynie Neferet - widzi Heatha. Jednak czuje, że jeśli sobie zaufa może pokona zło. Ale jeśli dokona złego wyboru Domowi Nocy może grozić śmiertelnie niebezpieczeństwo...

 

Nie mogłam się doczekać tej książki. Czekałam na nią... hmmm... rok! Dom Nocy to moja ulubiona seria obok Harrego Pottera. Jednak gdy się doczekałam po książkę nie sięgnęłam od razu. Doszła ona do mnie w połowie czerwca, a ja zabrałam się za nią w połowie sierpnia. Jakoś znajdywałam wymówki by tej książki nie zacząć. Przed chwilą poddałam się myśli: "dlaczego?". Po wszystkich pomysłach uznałam, że to dlatego że się bałam. Bałam się tego co tam zastanę. I się nie myliłam. Zaczęłam ją czytać w podróży nad morze (9/10 godzin!) po jej skończeniu (książki) musiałam się przespać, ponieważ złapał mnie tzw. kac książkowy. Po 3-godzinnej drzemce zaczęłam czytać Arisjański fiolet, który później tak mnie wciągnął że kac się ode mnie oczepił (ale o tym w następnej recenzji). Przysięgam że uduszę autorki za taki koniec dziesiątej części. To se teraz poczekam kolejny rok, na jedenastą część.

 

Trochę trudno było mi zacząć Ukrytą, ponieważ początek nawiązuje do końca ostatniej części, a czytałam ją rok temu, więc niewiele pamiętam. Ale po chwili wszystko sobie przypomniałam. Chociaż szczerze brakowało mi na początku czegoś w stylu "W poprzedniej części...". Książka jest ujęta łatwym językiem, tym bardziej kiedy czytało się poprzedniej części. ogólnie bardzo podoba mi się to że w Ukrytej jest dużo przemyśleń głównej bohaterki - Zoey. Niemiłosiernie dłużyły mi się rozdziały z perspektywy Auroksa i Neferet. Były to najnudniejsze rozdziały. Mimo wszystko w poprzednich częściach to wychodziło im lepiej.

 

Zoey w Ukrytej staje się bardziej dorosła, co bardzo przypadło mi do gustu. Afrodyta, w tej części należy do moich ulubionych postaci płci żeńskiej, a zwłaszcza jej powiedzonko "Wyglądasz jak pół dupy za krzaka". To jest postać pyskata, czasami wkurzająca ale działająca w słusznej sprawie. Akurat tutaj najgorsza jest Erin. Staje się taka jak Afrodyta z poprzednich części - wredna, wnerwiająca wieczna flirciarka, i co się później okazuje - zdrajczyni. A teraz postacie męskie. Kalona zmienił się najbardziej, z złej strony przeszedł na dobrą? Nie sądzę. Myślę że sam ma w tym jakiś udział, ale możliwe że się mylę. Reszta się zbytnio nie zmienia. Księżna Damiena (Damien (przezwisko by Afrodyta)) dalej przeżywa stratę Jack'a, ale jego przyjaciele przekonują go że należy żyć dalej, i Jack by chciał aby Damien żył dalej. Szkoda mi Jacka, naprawdę go lubiłam... I na końcu obiekt moich westchnień - Stark. Jest on chłopakiem i wojownikiem Zoey. Zawsze jej broni, i czuwa nad nią. Jest taki troskliwy... Sama chciałabym mieć takiego chłopaka!

 

Książkę czyta się szybko, ale od razu radzę przygotować się na kaca. Można ją czytać na wakacje, ale radzę przypomnieć sobie wcześniejszą część. Szata graficzna też jest śliczna a w okładkę Ukrytej, mogę się patrzyć jak wół na malowane wrota.

 

"-Nie możesz mnie zwolnić. Podpisałem umowę do końca życia. - Uśmiech zniknął mu z ust, ale pozostał w oczach. - Jesteś moją kapłanką, moją królową, mojąmobannri. Nigdy cię nie opuszczę. Zawsze będę cię chronił. Kocham cię, Zoey Redbird."

 

Lilien

Najwyższa Rada Wampirów poznała wreszcie prawdziwą naturę Neferet, dzięki czemu Zoey i jej przyjaciele nie są już osamotnieni w konfrontacji z rosnącym w siłę złem. Będą jednak potrzebowali wsparcia, bo Neferet nie zamierza poddać się bez walki, a zwarcie szyków okazuje się trudniejsze, niż mogli się spodziewać. Nieodłączne dotąd Bliźniaczki prawie ze sobą nie rozmawiają, a dawny wróg szkoły, Kalona, mimo nieufności wielu osób został mianowany wojownikiem Tanatos. Na domiar złego Zoey traci pewność, czy może ufać swym zmysłom: spojrzawszy przez kamień proroczy na Auroksa, narzędzie w rękach Neferet, zobaczyła coś, czego nie potrafi wyjaśnić samej sobie, a tym bardziej przyjaciołom. Czuje, że zawierzając intuicji, może pokonać zło. Lecz jeśli się pomyli, sprowadzi na Dom Nocy śmiertelne zagrożenie...

 

 

Przyznaję, że długo zwlekałam z tym, by zabrać się za kolejną część Domu Nocy. Dlaczego? Głównie dlatego, iż mam wrażenie, że z każdą kolejną częścią autorki coraz to bardziej popadają w monotonię i powoli się wypalają – przynajmniej według mnie. Bałam się, że z kolejną częścią będzie tak, jak z kilkoma ostatnimi – i niestety miałam rację.

 

Począwszy od tego, że z wielkim trudem „wkręcałam" się w fabułę. Wstęp był dla mnie co najmniej nudny. Możliwe, że to przez moje wyobrażenia na temat tej serii, kto to wie. Mam na myśli to, że poznaliśmy bohaterów już na tyle dobrze, że mało co kogo zaskoczy. Poza tym tyle się już działo, tyle było zwrotów akcji, że każdy kolejny zdaje się być zwyczajnie wymuszony. Nie wiem, czy autorki kontynuują serię przygód Zoey dlatego, iż tego chcą i takie miały założenie od początku jej powstawania, czy po prostu próbują jak najwięcej wyciągnąć z wyżej wymienionej serii. No cóż – nie mnie jest to oceniać, dlatego wróćmy do samej książki.

 

Jeśli chodzi o styl i język powieści, to praktycznie niczym się nie różni od poprzednich części – no może tylko tyle, że coraz to bardziej widoczny jest spadek napięcia akcji i bądź co bądź nic nowego się nie pojawia – przynajmniej nic takiego, co by mną porwało.

 

To samo się tyczy bohaterów. Mam wrażenie, że niemal znam ich na wylot i mogłabym sama stworzyć o nich jedno czy dwa opowiadania. W dodatku chwilami stają się trochę irytujący. Co prawda ich przygody czytałam z ciekawością i chęcią, a nie przymuszeniem, jednak w moim odczuciu 10 tomów to już przesyt – nie licząc oczywiście kolejnych w drodze i dodatków, które jak wiem już się też ukazały. Najbardziej chyba moje nerwy szargała nie tyle Neferet, co sama Zoey, oraz Kalona (ale on głównie swoim nowym imagem) Z drugiej strony jest Afrodyta, w której coraz to więcej widzę własnych cech (i odzywek) – a dlaczego tak, to wybaczcie, ale wolałabym się nie roztrząsać, gdyż nie chcę Wam spamować i mam nadzieję, ze to uszanujecie.

 

Ogólnie rzecz biorąc największym plusem tej powieści jest niewątpliwie szata graficzna. Jak zwykle okładka ujęła mnie do cna i nie mogę od niej wręcz oczu oderwać, a co najważniejsze idealnie współgra z resztą części. Poza tym „Ukryta" to ciekawa lektura na nudne (i pochmurne) dni. Lekka, nic niezobowiązująca lektura. Jeśli jednak szukacie czegoś, co by miało was porwać w wir fantazji, czy też pobudzić wyobraźnię w dość dużym stopniu, to nie liczcie na wiele w przypadku kolejnego tomu Domu Nocy. Przyznaję, że sama mam sentyment do tej serii i czytam ją bardziej z przyzwyczajenia, to i tak nie jest najgorsza. To prawda, z tomu na tom fabuła jest coraz słabsza, jeśli chodzi o akcję, to i tak znajdą się tacy, którym przypadnie do gustu.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!