Książę Cierni. Rozbite Imperium. Tom 1 Mark Lawrence

Wybierz opinię:

Bacha85

Co roku, albo i częściej, w którymś z wydawnictw pojawia się książka okrzyknięta rewelacyjnym debiutem, nikomu wcześniej nieznanego pisarza. Ta powieść również doczekała się takiej łatki, a nota od wydawcy aż roi się od słów znanych pisarzy fantasy, zachwalających sobie tę pozycję. Oczekiwałam po niej mrocznej i krwawej opowieści o dążeniu do władzy i pokonywaniu własnych słabości. Nie mogę stwierdzić, bym się zawiodła, jednak nie zostałam oczarowana tą historią i zapewne szybko o niej zapomnę, gdyż nie wzbudziła we mnie takich emocji, bym mogła i chciała ją zapamiętać.

 

Jak wiele fantastycznych powieści, tę również otwiera mapa wykreowanego świata. Przedstawiony układ lądów wydaje się znajomy i w trakcie lektury odkrywamy czemu tak jest. Narrator wspomina Budowniczych, zamieszkujących ten świat bardzo dawno temu, pojawiają się postacie, które znamy z historii, czy filozofii, a religia wybitnie przypomina Chrześcijaństwo. O tym, że nie jest to przypadek mamy okazję dowiedzieć się, a raczej domyśleć, przemierzając kolejne strony. Odkrywamy fakt, że mamy do czynienia z Europą na długo po jakiejś wielkiej katastrofie, a starożytni Budowniczowie, to tak naprawdę ludzkość na obecnym etapie rozwoju cywilizacyjnego.Taka wizja świata jest dość kusząca, jednak autor nie bardzo dał czytelnikowi okazję, by się w tym świecie zagłębić. Załączona mapa też niewiele ułatwia, gdyż jest bardzo nieszczegółowa i trudno się zorientować, gdzie znajdują się bohaterowie, zwłaszcza, że galopujące tempo akcji nie ułatwia orientacji w terenie.

 

Fabułę napędza rządza zemsty, której poszukuje czternastoletni książe Jorg Ancrath na mordercach swej matki i brata. Scenę morderstwa, poznajemy w retrospekcjach i wyjaśnia ona tytuł książki. Dziewięcioletni Jorg, wrzucony w ciernisty krzew, nie mogąc się poruszyć, przyglądał się, jak mnordują jego rodzinę i służbę. Ciernie prawie wyssały z niego życie i na zawsze naznaczyły bliznami jego ciało, a mord jaki musiał się oglądać wypaczył jego duszę. Gdy po długiej kuracji doszedł do siebie, jego jedynym pragnieniem stało się pomszczenie najbliższych i utoczenie krwi mordercy. W podjetej wyprawie towarzyszy mu grupa renegatów, morderców i złoczyńców.

 

Powieść pełna jest antybohaterów, w których ciężko znaleźć w nich choćby odrobinę pozytywnych cech i jeszcze ciężej ich polubić. Zdeprawowani zbójcy, gwałciciele i zwyrodnialcy to główni bohhaterowie książki. Sam książę Jorg nie odbiega od nich zbytnio, gdyż w cierniowym krzewie umarło w nim wszystko co dobre i miłe. Stał się okrutny i wyrahowany, za wszelką cenę dąży do upragnionego celu. Pali, grabi i morduje, z czystego umiłowania do okrucieństwa. Autor, chcąc może wybielić swego antybohatera ujawnia, że nie do końca jest on odpowiedzialny za swoje czyny, ale odniosłam wrażenie, że jest to próba zrobienia z niego antybohatera idealnego. Gdy czasem do głosu dochodzi jego sumienie, Jorg dusi je w zarodku uważając za oznakę słabości. Nie polubiłam żadnego z bohaterów. Autor nie dał okazji, by czytelnik mógł się zbliżyć do kogokolwiek poza Jorgiem, a tego młodzieńca nie sposób polubić.

 

Książkę czyta się nieźle, choć natrafiłam na kilka dziwnie skonstruowanych zdań, czy problemów z odmianą polskich słów, podejrzewam tu błędy w tłumaczeniu, ktore umknęły w trakcie korekty. Nie przeszkadzają one zbytnio w lekturze, ale mogą być sporą wadą dla pedanycznych czytelników, zwracających uwagę na takie drobiazgi. Specyficznie wykreowny świat, z jednej strony jest dość ciekawy a zdrugiej sprawia wrażenie, jakby autor nie mógł się zdecydować, czy woli klimat pseudośredniowieczny, czy może postapokaliptyczny. Wśród książek, których akcja dzieje się w alternatywnej historii Europy, znacznie ciekawiej przedstawili świat Jacqueline Carey, w trylogii Dziedzictwo Kusziela, czy też Jacek Piekara w opowieściach o Mordimerze Maderdinie. Zwlaszcza ten drugi cykl wydał mi się podobny, gdyż Polak również stworzył antybohatera i wyszło mu to zdecydowanie lepiej. W tej powieści, odniosłam wrażenie, że autor nie bardzo miał pomysł na kreacje świata, a sama akcja, choć porywająca i bez chwili nudy, to dla mnie nieco zbyt mało, by zachwycić się lekturą.

 

Czy więc warto sięgnąć po pierwszy tom Rozbitego imperium? Myślę, że tak, gdy ktoś ma ochotę na brutalną historię, w mrocznym fantasy, w której bohaterowie giną i nie spotyka ich nic dobrego. Lektura upłynęła mi przyjemnie i stosunkowo szybko, ale podejrzewam, że równie szybko ulotni się z mojej pamięci. Sięgnęłam po tom drugi nie tylko z obowiązku, gdyż poczułam lekką ciekawość, jak też dalej potoczą się losy poznanych postaci. Nie jest to jednak lektura, do której bym wróciła, nie uważam jej też za obowiązkową pozycję w biblioteczce miłośników fantasy.

 

TomG

Książę cierni jest pierwszą częścią trylogii fantasy, zatytułowanej Rozbite imperium i napisanej przez Marka Lawrence'a, autora porównywanego w okładkowych, przytaczanych przez wydawcę cytatach do George'a R.R. Martina. Wiadomo, ile prawdy na ogół jest w takich właśnie formach reklamy książki, więc można tę kwestię pozostawić bez komentarza, wychodząc z założenia, że każdy z czytelników ma prawo do własnego subiektywnego zdania. Podobnie jest z tym, że Książę cierni jest książkowym debiutem angielskiego pisarza – kolejnym z wielu, które wprawiają w zachwyt według opisu z tylnej strony okładki.

 

Z czym czytelnik spotka się w Księciu cierni? Przede wszystkim z bohaterem kontrowersyjnym, Jorgem Ancrathem, który kiedyś był królewskim synem, a obecnie stał się zdemoralizowanym przywódcą bandy bezwzględnych przestępców. Zagłębi się w świat mroczny i pełen przemocy, koszmarów i walki, zmagania się z demonami przeszłości. Młody, bo zaledwie piętnastoletni bohater od sześciu lat zmaga się z dręczącymi go koszmarami, gdyż w wieku dziewięciu lat był świadkiem brutalnego mordu na swojej matce i bracie, które to zdarzenie odcisnęło na jego psychice niezatarte piętno. W wyniku tamtych strasznych przeżyć Jorg sam stał się człowiekiem okrutnym i żądnym zemsty.

 

Nadchodzi jednak dzień, w którym Jorg Ancrath postanawia zrezygnować z prowadzonego obecnie przestępczego życia i wrócić na dwór ojca, by domagać się dziedzictwa. Jego decyzja nie wszystkim, naturalnie, będzie się podobać, co doprowadzi do kolejnych komplikacji.

 

Wydaje się, że w dzisiejszej literaturze postać antybohatera osadzonego w głównej roli zaczyna wchodzić pisarzom w krew. Zmienia się postrzeganie tak czytelnika, jak i pisarza, ludzie najwyraźniej chcą bohaterów znacznie bardziej skomplikowanych niż do tej pory, niejednoznacznych i budzących kontrowersje, co moim zdaniem jest zjawiskiem wnoszącym do literatury więcej dobrego niż złego. Jorg Ancrath jest kolejnym z takich właśnie antybohaterów, nie do końca białych i nie do końca czarnych. O kreacji tego bohatera można wyrazić się różnie, bo nie jest ona do końca udana, ale spełnia swoją rolę: może zaintrygować czytelnika.

 

Książę cierni otwiera – jak już wspomniałem – trylogię Rozbite imperium, na którą składają się także kolejne tomy: Król cierni i Cesarz cierni. Powieści Marka Lawrence'a kierowane są głównie do zwolenników klasycznej fantasy i tym z Was właśnie je polecam, z zastrzeżeniem, że kreacje angielskiego autora nie grzeszą jakąś specjalną oryginalnością. Można przeczytać, krzywdy nie będzie. Ale szału także nie, pomimo tego, co sugerują wszelakie zamieszczone w książce reklamowe cytaty i przytaczane opinie.

TomG

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Książę Cierni. Rozbite Imperium. Tom 1

Dodatkowe informacje

Polecane przez

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)