Przejdź do głównej treści

Hanna I Dorota


Autor: Ewa Mańkowska

MB

Ostatnie książki, które miałam sposobność recenzować, stety lub nie, ale nie spotkały się z moją sympatią. Tym milej mi w końcu przełamać złą passę i móc napisać, że mogę Państwu przedstawić książkę wspaniałą, prezentującą szalenie interesujące losy dwóch polskich malarek; a także mimochodem innych postaci z nimi splecionych. Nie byle jakich, jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że obydwie panie, jako jedne z pierwszych polskich artystek, utrzymywały się ze swojej pasji i pracy, jaką było malarstwo. A, że kobietom było w przestrzeni zawodowej od zawsze trudniej – tym bardziej cenna była dla mnie sposobność poznania ich losów.

Uważam, że jest to książka kompletna pod każdym względem. Zaspokoiła moje oczekiwania ze sfery historycznej, biograficznej, dopełniona jest zdjęciami, grafikami, a zwieńczona przedrukami kilku obrazów. Autorka zastosowała przypisy dolne – co w przypadku lektury każdej książki faktu jest nieporównywalnie lepszym zabiegiem niż dość popularne przypisy końcowe. Przypisy dolne pozwalają brnąć przez lekturę bez konieczności jej zrywania i ryzyka zgubienia wątku. Jeżeli coś jest wyjaśnione przez autorkę, to mogę na bieżąco kontrolować te informacje. Nie raz, nie dwa pisałam o absurdzie przypisów końcowych w tego typu publikacjach, które skierowane są do szerszego grona odbiorców.

Zostawmy już wątek przypisów.

W kwestii refleksji w bardzo ogólnym jej rysie - nigdy nie będę gloryfikować ani tłumaczyć zła. Patrzę jedyniez nostalgiąza wartościami, którymi kierowała się spora część ludzi z czasów dość przeszłych. Dzisiaj, jak dla mnie, świat stanął na głowie – żeby nie powiedzieć na mamonie. I tak mi w duszy tęskno do prawdy, którą trudniej było wtedy zamaskować.Sięgając po tę książkę, moje myśli mimowolnie poszybowały w stronę Camille Claudel i książki Agnieszki Stabro „Maszna imię Camille”. Wspaniałej książki o marzeniach, pragnieniach, wielkiej pasji, miłości i o upadku. Napisanej w dość osobliwej formie - listu do bohaterki, ale ze wszech miar fascynującej historii, przeniesionej kilkukrotnie na wielki ekran.Istnieje prawdopodobieństwo, iż o Claudel słyszało dość wąskie grono czytelników (chyba, że są wśród nich entuzjaści sztuki/rzeźby). Natomiast równie prawdopodobne jest to, że mierząc wiedzę o Rodin'ie, tenże zakres odbiorców jest większy. Tymczasem, postaci te trzeba połączyć - tak jak uczynił to ich romans. I bynajmniej nie jest to drugorzędny bohater tej książki (w sensie, że romans, a nie Rodin). Odgrywa on dużą rolą. Przekłada się bowiem wprost na życie Claudel.

Co natomiast ważniejsze, Claudel próbowano wymazać dla świata, ale szczęśliwie ów świat się o nią upomniał. I chociaż oczywiście obydwie książki opisują absolutnie inne historie, to w owym zapomnieniu znajduję wspólny mianownik. Obydwie książki również po prostu poniosły mnie swoją fabułą. A nie jestem szczególną fanką ani malarstwa, ani rzeźby; znawczynią zaś żadną. I – pardon – ale obrazy obydwu pań nie są kompletnie w moim guście. Mimo to, uśmiechałam się pod wąsem (sic!) kartkując przedruki ich dzieł, już na zwieńczeniu książki.

Kiedy historie pisane są sercem, z pasją (bez wybielania, z pełnym poszanowaniem faktów, itd.) to nie da się nie zachwycić.

Absolutnie polecam i jestem wręcz zachwycona, że książka ta trafiła w moje ręce. Że miałam przyjemność tak jej lektury, jak i podzielenia się nią z Wami.

 

 

 


Informacje:

  • Autor:
    Ewa Mańkowska
  • Gatunek:
    Literatura Faktu, Reportaż, Biograficzny
  • Tytuł Oryginału:
    Hanna I Dorota
  • Język Oryginału:
    Polski
  • Przekład:
    Brak
  • Liczba Stron:
    440
  • Rok Wydania:
    2024
  • Wymiary:
    155 x 215 mm
  • ISBN:
    9788363464585
  • Wydawca:
    EMG
  • Oprawa:
    Twarda
  • Miejsce Wydania:
    Kraków
  • Ocena:
    5/6