Przejdź do głównej treści

Dymiąca Szuflada


Autor: Blanka Konopka

SKAZANI NA CZYTANIE

„Dymiąca szuflada” — czyli poezja, która pachnie teatrem, kurzem starych wspomnień i świeżo zmieloną zadumą.

Ten tomik to nie jest po prostu zbiór wierszy. To nie jest nawet tylko książka. To raczej skrzyżowanie galerii sztuki z muzeum osobistych wspomnień, a do tego wszystko osnute teatralnym dymem zza kulis i podszyte kobiecą wrażliwością, która nie boi się ani bólu, ani absurdu. I to jest właśnie „Dymiąca szuflada” Blanki Konopki — tomik, który otwiera się jak stary mebel i wydobywa z siebie całe pokłady emocji, skojarzeń, wspomnień, tęsknot i dymu… dymu codzienności, marzeń, miłości, śmierci, a nawet dymu z poparzonych skrzydeł.

Już sam tytuł mnie zaintrygował. Brzmi trochę jak tytuł sztuki teatralnej, trochę jak hasło z pamiętnika kogoś, kto odważył się zajrzeć głębiej — nie tylko w szufladę, ale i w siebie. I rzeczywiście — ten tomik jest jak spektakl, z prologiem i epilogiem, podzielony logicznie i emocjonalnie. Czuć tu doświadczenie autorki — literaturoznawczyni, dramatopisarki, kobiety dojrzałej, która już nie musi udowadniać nic nikomu. Ona po prostu mówi. I wie, co mówi.

Każdy wiersz (a raczej, jak Konopka je nazywa — „pisanka”) to osobna scena. Czasem nostalgiczna, czasem zabawna, czasem gorzka jak herbata z cytryną, wypita z kimś, kto właśnie odszedł. Przechodzimy przez światy snów, baśni, fizyki kwantowej (!), sztuki, teatru, wspomnień i zaskakujących skojarzeń. Konopka bawi się słowem, bawi się językiem, czasem go nawet przekomarza i droczy się z nim jak z dawnym kochankiem. I choć dba o czystość polszczyzny, to nie waha się czasem rzucić słowem, które wstrząsa — emocjonalnie, nie wulgarnie.

Mocno wybrzmiewa tu motyw kobiecości. Ale to nie kobiecość z reklam perfum. To kobiecość dojrzała, niepokorna, ironiczna, czasem zmęczona, czasem złośliwa, ale zawsze myśląca. Konopka opowiada o kobiecie, która już nie chce się nikomu tłumaczyć, ale nadal chce mówić. I mówi. Do nas.

Szczególne wrażenie zrobiło na mnie połączenie poezji z obrazem. To nie jest tomik „do czytania w metrze” (choć, kto wie…). To raczej coś, co się ogląda i czuje, nie tylko czyta. Obrazy, zdjęcia, układ tekstu — wszystko tu ma znaczenie. Niektóre wiersze układają się graficznie jak kolaże, inne jak notatki z pamiętnika, jeszcze inne jak teatralne monologi. Miałam poczucie, że kartkuję wystawę. Jakby ktoś zaprosił mnie do swojej duszy i powiedział: „Patrz. Nie komentuj. Po prostu patrz i czuj”. I ja patrzyłam.

Tomik jest też niezwykle różnorodny emocjonalnie. Jest tu miejsce na smutek, stratę, śmierć (która często pojawia się z zaskoczenia, wchodzi cicho, bez pytania). Jest humor, który czasem uderza w punkt mocniej niż poważny ton. Jest ironia, ale taka z klasą, z inteligencją. I jest współczucie — dla ludzi, dla siebie, dla świata, który często nie daje nam tego, czego chcemy, ale daje to, czego potrzebujemy.

Ja osobiście poczułam się przez ten tomik... zobaczona. Jakby ktoś nazwał emocje, które znałam, ale nie umiałam ich opisać. A do tego zrobił to pięknym językiem, który nie sili się na poetyckość — on po prostu jest poetycki z natury.

Jeśli miałabym podsumować „Dymiącą szufladę” jednym zdaniem:

to poezja, która zostawia zapach na palcach — jak dym kadzidła, jak cień grafitu, jak popiół z niedopalonego listu. I zostaje w głowie. I w sercu. Długo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Informacje:

  • Autor:
    Blanka Konopka
  • Gatunek:
    Literatura Piękna, Poezja
  • Tytuł Oryginału:
    Dymiąca Szuflada
  • Język Oryginału:
    Polski
  • Przekład:
    Brak
  • Liczba Stron:
    70
  • Rok Wydania:
    2025
  • Wymiary:
    145 x 210 mm
  • ISBN:
    9788380114081
  • Wydawca:
    Warszawska Firma Wydawnicza
  • Oprawa:
    Miękka
  • Miejsce Wydania:
    Warszawa
  • Ocena:
    6/6 5/6 6/6