Wielka magia Odważ Się Żyć Kreatywnie
Monika
Elizabeth Gilbert jest pisarką, której nie trzeba przedstawiać szerokiemu gronu czytelników – Jedz, módl się, kochaj weszło do popkultury na trwałe, a jej wykład na TED o kreatywności obejrzały miliony ludzi na całym świecie. Można by więc oczekiwać, że Wielka Magia będzie książką pisarki grającej na pewniaka – powielającej sprawdzony schemat, czerpiącej z własnej legendy. Ku mojemu zaskoczeniu, jest zupełnie inaczej.
To nie jest poradnik w klasycznym sensie. Nie znajdziecie tu list punktowanych, ćwiczeń do wykonania przed lustrem o siódmej rano ani obietnic przemiany w piętnaście kroków. Gilbert pisze jak ktoś, kto usiadł naprzeciwko ciebie przy stoliku i po prostu zaczął mówić – szczerze, bez upiększeń, z humorem i bez pretensji do nieomylności. I to jest, moim zdaniem, największa siła tej książki.
Autorka dotyka czegoś, co wielu twórczych ludzi – i tych, którzy dopiero chcą nimi zostać – zna aż za dobrze: paraliżu. Tego konkretnego, przyziemnego lęku, który sprawia, że notatnik leży zamknięty, pomysł gnije w szufladzie, a my robimy wszystko inne, byle nie usiąść i nie zacząć. Gilbert nie udaje, że ten lęk można wyeliminować. Proponuje coś innego – żeby zabrać go ze sobą w podróż jak nieznośnego pasażera, który jedzie na tylnym siedzeniu, ale nie dostaje prawa jazdy.
Bardzo podoba mi się koncepcja, którą Gilbert snuje wokół idei jako bytu niemal autonomicznego – czegoś, co krąży w przestrzeni i szuka człowieka gotowego je uchwycić i wcielić w życie. Brzmi to ezoteryczne i wiem, że dla części czytelników może być trudne do przyjęcia. Ale jeśli dać temu metaforycznemu myśleniu trochę przestrzeni, okazuje się, że celnie opisuje pewne prawdziwe doświadczenie twórcze – to uczucie, że pomysł „przyszedł", że go „złapałaś", że coś się w środku kliknęło.
Autorka pisze też bezkompromisowo o czymś, co w środowiskach twórczych bywa tematem tabu: o tym, że twórczość nie musi być cierpieniem. Że artysta nie musi być biedny, nieszczęśliwy ani zniszczony przez własny talent. Buntuje się przeciwko romantycznemu mitowi udręczonego twórcy i namawia do czegoś o wiele skromniejszego, a jednocześnie rewolucyjnego – do radości z samego procesu, niezależnie od efektu.
Nie wszystko jednak wchodzi równie gładko. Miejscami Gilbert wpada w ton trochę zbyt pewny siebie, jakby jej własna droga była wystarczającym dowodem na uniwersalność rad. Książka napisana jest z perspektywy kogoś, kto odniósł sukces – i choć autorka stara się o tym pamiętać, ta perspektywa nieuchronnie zabarwia całość. Trudniej przyjąć niektóre z jej porad, kiedy czyta się je z pozycji kogoś, kto wciąż jest w środku niepewności, bez żadnej bestsellerowej ochrony pod spodem.
Mimo to wracam myślami do tej lektury z ciepłem. Bo Wielka Magia nie daje złotych recept – daje coś rzadszego i uczciwszego: towarzystwo. Przekonanie, że to, co twórcze, jest w nas dostępne nie dlatego, że jesteśmy wyjątkowi, ale dlatego, że jesteśmy ludźmi. I że ta ciekawość, ten impuls, żeby coś stworzyć – jest warta pielęgnowania, nawet jeśli nikt nigdy tego nie przeczyta, nie zobaczy i nie oceni.
Polecam szczególnie tym, którzy mają w szufladzie pomysł, do którego boją się wrócić.
Informacje:
-
Autor:Elizabeth Gilbert
-
Gatunek:Literatura Popularnonaukowa, Poradniki, Przewodniki, Psychologia, Rozwój Osobisty
-
Tytuł Oryginału:Big magic : creative living beyond fear,
-
Język Oryginału:Angielski
-
Przekład:Bożena Jóźwiak
-
Liczba Stron:304
-
Rok Wydania:2026
-
Wymiary:132 x 212 mm
-
ISBN:9788383384252
-
Wydawca:Rebis
-
Oprawa:Twarda
-
Miejsce Wydania:Poznań
-
Ocena:Brak