Beatlesi
Edymon
Są książki, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną. Zostają w człowieku jak melodia zasłyszana dawno temu, która wciąż trwa z każdym choćby nikłym jej wspomnieniem. Tak właśnie dzieje się w przypadku książki „Beatlesi” Lars Saabye Christensen i pewnie dziać się będzie długo. dlaczego? Bo to opowieść o krótkim momencie życia, w którym człowiek wierzy jeszcze, że przyjaźń i muzyka potrafią uratować świat, a przyszłość czeka na nas cierpliwie za rogiem.
To opowieść, która zabiera nas do Oslo lat sześćdziesiątych. Tam też poznajemy czterech chłopców zakochanych w muzyce The Beatles. To oni nadają sobie imiona członków zespołu, słuchają kolejnych płyt, próbują być trochę bardziej „stąd”, a trochę bardziej „z Liverpoolu”. Ale pod powierzchnią tej młodzieńczej fascynacji dzieje się coś jeszcze, coś znacznie większego: rodzi się dorosłość. Powolna, bolesna,a czasem nawet bardzo brutalna. I chyba właśnie dlatego ta książka tak mocno działa na czytelników. - Bo każdy znajdzie w niej własne pęknięcie.
Jedni odnajdą pierwszą wielką przyjaźń. Inni — samotność ukrytą przed światem. Ktoś przypomni sobie własne dojrzewanie, pierwsze papierosy, pierwsze bunty, pierwsze rozczarowania i miłości. A ktoś jeszcze inny zobaczy w tej historii koniec pewnej epoki — moment, kiedy świat przestał być niewinny.
To literatura piękna w najpełniejszym znaczeniu tego słowa. Nie spieszy się. Pozwala pobyć z bohaterami. Usiąść z nimi na ławce, włóczyć się ulicami Oslo, słuchać muzyki, obserwować jak chłopięcość powoli ustępuje miejsca czemuś bardziej gorzkiemu. Christensen pisze tak, jakby pamiętał każdy szczegół młodości: zapach zimowego powietrza, smak alkoholu wypitego za wcześnie, ciszę po kłótni między przyjaciółmi.
Ta powieść ma też niezwykła atmosferę — poczucie niemal fizycznego przeniesienia się w czasie. I choć znajdą się tacy, co i mnie czasem drażniło, co powiedzą, że książka jest rozwlekła, bardzo szczegółowa, momentami wręcz zanurzona w codzienności - to z drugiej strony to właśnie sprawia, ze jest wyjątkowo prawdziwa. „Beatlesi” nie są zatem powieścią efektowną. Pełna sensacji i zwrotów akcji. To raczej literatura, która płynie rytmem własnego życia — z jego dłużyznami, czasem chaosem, czasem nudą, zachwytem i nagłymi katastrofami. Nie każdemu ten rytm będzie bliski. Ale jeśli już się w niego wejdzie, trudno o nim zapomnieć. Nie poddać. Ja mu uległam.
To również książka o męskości — tej niedojrzałej, zagubionej, próbującej ukryć wrażliwość pod żartem albo buntem. Christensen pokazuje chłopaków, którzy chcą być silni, a tak naprawdę rozpaczliwie boją się utraty siebie nawzajem. I może właśnie dlatego ta powieść jest tak uniwersalna. Bo pod warstwą muzyki, nostalgii i historii kryje się pytanie proste i ponadczasowe.
Co ważne i co być może zachęci wielu z was do sięgnięcia po lekturę, powieść ta, w norweskim plebiscycie została uznana za jedną z najważniejszych powieści ostatniego ćwierćwiecza. I łatwo zrozumieć dlaczego. „Beatlesi” mają w sobie coś z wielkich powieści inicjacyjnych — trochę melancholii, trochę światła, dużo prawdy o człowieku.
To książka dla tych, którzy lubią literaturę oddychającą emocjami. Dla czytelników, którzy nie szukają szybkiej akcji, lecz zanurzenia się w czyimś świecie. Dla tych, którzy wierzą, że literatura piękna potrafi być jak dobra muzyka — wracać do nas po latach. A jeśli zdecydujecie się wejść do tej historii, spotkacie tam nie tylko czterech chłopaków z Oslo. Być może spotkacie również siebie sprzed lat.
Informacje:
-
Autor:Lars Saabye Christensen
-
Gatunek:Literatura Piękna, Powieść, Obyczajowa
-
Tytuł Oryginału:Beatles
-
Język Oryginału:Norweski
-
Przekład:Iwona Zimnicka
-
Liczba Stron:544
-
Rok Wydania:2026
-
Wymiary:150 x 230 mm
-
ISBN:9788368549782
-
Wydawca:Marginesy
-
Oprawa:Twarda
-
Miejsce Wydania:Warszawa
-
Ocena:5/6