Ballada O Miasteczku
Inka
Ballada o miasteczku to hołd złożony matce i małej ojczyźnie na Litwie. Ta mała ojczyzna jest światem żydowskiego sztetla, a autorem Grigorij Kanowicz. Dramaturg, poeta, publicysta, urodzony w 1929 roku w Janowie koło Kowna, laureat Litewskiej Narodowej Nagrody Literackiej, piszący początkowo w jidysz, potem po rosyjsku.
W pierwszej części (a są dwie) autor wyjaśnia motywacje upubliczniania swoich wspomnień odtwarzanych z perspektywy ponad dziewięćdziesięcioletniego człowieka i zmarłego dosyć niedawno, w styczniu 2023 roku w Tel Awiwie. Stąd narracja pierwszoosobowa, bardzo bezpośrednia i osobista, informująca o małżeństwie rodziców. Dalsza część lektury dotyczy chronologii życia Kanowicza. Od dzieciństwa i młodości, po wiek dojrzały. Dużo tutaj odniesień do traumy II wojny światowej i utraty idyllicznej krainy. W ten sposób czytelnik otrzymuje propozycję zapoznania się jednocześnie z kroniką rodzinną i światem starozakonnych tradycji, codzienności mojżeszowego odłamu polskiej społeczności.
Relikty przeszłości przywoływane są za pomocą pięknego, poetyckiego słowa. I to ono nadaje rzeczywistości magiczny wymiar. Jak w balladzie: jest liryczna nastrojowość, epicka narracja i dramaturgiczny dialog z elementami jidysz.
Grigorij Kanowicz „(…) z gorliwym zapałem i nieuciążliwą ścisłością (…)” wprowadza w obręb swojej fabuły wątki autobiograficzne, umieszcza człowieka w symbiotycznym związku z przyrodą i nadaje tym relacjom symboliczne znaczenie. Plastyczne impresje wskrzeszają prozę życia żydowskiej społeczności, ale też jej duchowości. Tego świata już nie ma, niemniej jednak Ballada o miasteczku zachowuje jego pierwotne granice geograficzne i kulturowe. Tkwi w swoistym bezczasie typowym dla realizmu magicznego Jorge Borgesa, Gabriela Garcii Marqueza, a nawet Güntera Grassa. Nie ma tutaj taniej sensacji, są pieczołowicie, powolnie odtwarzane detale.
Jak u Szaloma Asza, Szołema Alejchema i Isaaca Singera mądrości życiowe wygłaszane są ze stoickim spokojem: „Na to właśnie Żyd jest Żydem, żeby o wszystkim na świecie dowiadywać się najwcześniej”, „Już w pierwszych dniach po stworzeniu świata na ziemi mniej było miłości niż wrogości (…)”, „Dobry człowiek może się stać bogaty. A bogaty dobrym – nigdy”.
Kanowicz w jednej linii stawia biblijną opowieść o wyjściu z Egiptu ludu mojżeszowego i dyskryminującą, zasadę numerus clausus wprowadzoną na uniwersytetach w latach trzydziestych XX wieku. To świadczy o tym, jak silnie religia oddziałuje na każdą sferę świeckiego wymiaru. Jak duży nacisk kładziony jest na zachowanie tradycji przy organizowaniu każdej czynności, czy to gotowania kuglowej zapiekanki, lateksów (żydowskie placki ziemniaczane), chałki, czy swatania par, obchodzenia świąt Chanuki, Pesach albo urządzania pogrzebu.
Koloryt małej ojczyzny ubarwiają zwroty w jidysz: tate, mazełtow, oraz orientalnie brzmiące imiona: Ajzyk, Lea, Etel, Szmul, Jeszua, Chawa, Awigdor, Szlejmke, Henoch.
Skomplikowane relacje familiarne, genealogiczne powiązania śledzone są natomiast w kontekście rodzinnego Janowa „mieścinie małej jak naparstek zagubiony we Wszechświecie”, o którym Rocha mówi: „Tutaj mam Paryż, w tym sztetlu (…)” i w którym królują żydowscy szewcy, krawcy, kupcy, piekarze.
W relacji narratora znalazło się także miejsce na współczesną krytykę sytuacji polityczno – społecznej. Jest mowa o nienawiści Adolfa Hitlera wobec Żydów oraz etnicznej nietolerancji wśród mieszkańców: „czemu Litwini nas nie lubią, skoro tak samo biedni jak my? Co im Żydzi za krzywdę zrobili?” – pada pytanie.
Druga część powieści zaczyna się od wspomnienia: „Pamiętam siebie, odkąd skończyłem pięć lat” i rozmowach z babcią o Bogu, życiu, świecie: „Kwiaty to kwiaty. Drzewa to drzewa” – twierdzi stoicko seniorka i uczy wnuka filozofii przodków. Dalsza edukacja odbywa się już w szkole. Żydzi widziani oczami narratora mają swój specyficzny rytm dnia. Detale opisów pozwalają czytelnikowi spoza kręgu judaistycznego zwizualizować ten miniony, hermetyczny świat. Spróbować zrozumieć religijność, obyczajowość i ideologię.
Rok 1938 rozpoczyna się niczym kronika historyczna: „(…) zaczął się od dwóch zgonów, odszedł w niebyt bez dodatkowych wstrząsów i zdarzeń godnych wzmianki”. Mimo, iż do akcji wkracza Stalin, mieszkańcy starają się żyć jak dawniej, oddawać rutynowym czynnościom nie zwracając uwagi na zawirowania polityczne. Ale nie można się już od nich odgrodzić. I ten smutek utrzymuje się do końca lektury: „Janów nastroszył się i opustoszał”. Świat janowskich Żydów zatrząsnął się i rozpadł w 1941 roku.
Grigorij Kanowicz był tego świadkiem.
Informacje:
-
Autor:Grigorij Kanowicz
-
Gatunek:Literatura Piękna, Autobiografia, Powieść Historyczna
-
Tytuł Oryginału:
-
Język Oryginału:
-
Przekład:
-
Liczba Stron:468
-
Rok Wydania:2019
-
Wymiary:
-
ISBN:9788366143111
-
Wydawca:Pogranicze
-
Oprawa:Twarda
-
Miejsce Wydania:
-
Ocena:
5/6