Przejdź do głównej treści

Architektura Utracona


Autor: Zbiorowy

masło

Dziewiąty tom serii „Architektura jest najważniejsza” krakowskiego wydawnictwa EMG skupia się na przedstawieniu budynków, które zniknęły z panoramy miast. Książka, zawierająca wiele głównie archiwalnych już, niestety, fotografii, zabiera nas na wyprawę w przeszłość, by na kilku przykładach pokazać nieszczęsny los budynków niedocenianych lub „zauważanych” zbyt późno, by je ratować przed rozbiórką. Nie bez przyczyny książka składa się z esejów architektów i znawców miejskiej zabudowy (Zbigniew Beiersdorf, Irma Kozina, Jan Łaś, Małgorzata Omilanowska-Kiljańczyk, Joanna Majczyk, Agnieszka Tomaszewicz i Michał Wiśniewski), którzy na przykładzie konkretnych brył mówią o wyjątkowości i specyficznym, choć niedocenianiem przez większość, pięknie architektury już bezpowrotnie utraconej. Jest to pewnego rodzaju wołanie o spojrzenie na budynki codziennie nam towarzyszące z nieco innej perspektywy. O podjęcie wysiłku, by dostrzec w ich fasadach i wnętrzach perfekcji i gracji. Autorzy wykazują jednocześnie, że w obecnej rzeczywistości, gdy o losie przysłowiowego „peerelowskiego pudełka” decydują walory finansowe, mimo wszystko jest miejsce na działania, których celem jest objęcie przysłowiowej betonowej kostki opieką i zachowanie jej dla przyszłych pokoleń.

Oczywiście wątek bryły z cementu jest najbardziej obrazowy i spektakularny w sensie jego dekonstrukcji, ale w „Architekturze utraconej” prześledzić można losy budynków, które z „betonozą” miały niewiele wspólnego – esej Jana Łasia dotyczy drewnianej zabudowy zakopiańskiej. Dość znamienny i wyjaśniający „wszystko”, cały dramat architektonicznych strat, jest podtytuł rozdziału: „porzucone, spalone, utracone”, który wypełnia znamiona każdego z rodzajów pozbywania się budynków z górskiego krajobrazu, także w majestacie prawa.

Ciekawym tekstem jest otwierający książkę rozdział poświęcony Miejskiemu Parkowi Sportowemu przylegającemu do krakowskich Błoni (oto bowiem wspaniały przykład budynków odwołujących się do architektury antycznej i łączący się zgrabnie z morskim, gdyńskim modernizmem). W dalszej części śledzimy losy słynnych grzybów, czyli filarów dźwigających sklepienie katowickiego dworca kolejowego, z których (i z którego) pozostały już tylko wspomnienia, jak i poczucie przegranej środowiska, które walczyło o zachowanie zastosowanych w konstrukcji, ciekawych z punktu widzenia rozwiązań technicznych, form (to również przypowieść o tym, jak nietrafione są niekiedy miejskie projekty i urbanistyczne plany rozwojowe). Lektura książki zmusza nas do wyjścia rynek i podążania dalej w stronę katowickiej Superjednostki, by tam przyjrzeć się skutkom – nomen omen – brutalnego wyburzenia brutalnej w formie architektury: słynnego Pałacu Ślubów, „narzeczonej Brutala” i innych pawilonów będących spójnym założeniem, z którego niemal cudem pozostał do dziś jeden (mieści galerię sztuki). W dalszej części odwiedzamy wnętrza nieistniejącego już warszawskiego Supersamu i (niezrealizowaną) agorę krakowskiego Miasteczka Studenckiego AGH, z której powoli znikają pionki – studenckie jadłodajnie, by przejść do wisienki na torcie, jaką jest budynek z nich wszystkich najmłodszy, również nieistniejący i utracony jak wcześniejsze – Dom Towarowy Solpol we Wrocławiu.

W tle powieści o bryle i jej wykończeniach, pionierskich pomysłach i realizacjach, wśród historii o walce o zachowanie istnienia (lub o kompletnym jej braku), widnieje dziura „nicnierobizmu” lub „niedasięzrobizmu”. Jej rozmiar się powiększa, zwłaszcza gdy spojrzy się na to, w jaki sposób przed decyzją o rozbiórce traktowano (i najwyraźniej nadal traktuje się) architektów, którzy wyburzane bryły projektowali. Mrozi całkowite odrzucenie ich wizji i skrupulatnie przemyślanych założeń. Zastanawia niechęć wprowadzających katastrofalne zmiany do wypracowania kompromisu z twórcami brył i łączenia tego, co stare z zapotrzebowaniem na to, co jest nowe. Pomijani przy przebudowach, eliminowani z konsultacji, wreszcie – całkowicie zapomniani – stali się równie „utraconą” częścią tej architektury.
Jak więc bronić architektury współczesnej, skoro z lekką ręką pozwala się niszczyć tę, która nie dość, że na trwale związała się z kulturą społeczną miejsca jak i miejskim krajobrazem, jest poświęcana w imię zysku i efektywnych wizualizacji, które obiecują konstrukcyjny raj. To zaś rodzi pytanie następne – jeśli pozwalamy na niszczenie budowlano-wizjonerskiej spójności i tego, co zdążyło już stworzyć wrażliwość pokoleniową lub było symbolem przemian, nowości czy eksperymentalnych trendów, jakie są szanse powodzenia na to, by ratować coś, co nie wiąże się z wielowiekową tradycją, a z perspektywy czasu jest zapisem krótkotrwałej mody wśród fasad i miejskich brył?

Lektura „Architektury utraconej” jest wspaniałą zachętą do spojrzenia na otaczające nas budynki, których rodowód nie musi sięgać okresu przedwojennego, by dostrzec w nich nie tylko wybitną pracę twórców i umiejętnego wkomponowania ich w miejską tkankę i otoczenie ale również piękna niekiedy ukrytego pod współczesną brzydotą ze styropianu i kolorowej farby. To zaproszenie do dyskusji o przyszłości „megabrył”, urokliwej szpetocie kostek z betonu i tego, czy warto je pielęgnować i dostosowywać do obecnych potrzeb, czy też bez sentymentów wymazywać je sprzed naszych oczu, a z czasem – z pamięci

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Informacje:

  • Autor:
    Zbiorowy
  • Gatunek:
    Literatura Popularnonaukowa, Opracowanie, Architektura, Historia, Budownictwo
  • Tytuł Oryginału:
    Architektura Utracona
  • Język Oryginału:
    Polski
  • Przekład:
    Brak
  • Liczba Stron:
    224
  • Rok Wydania:
    2024
  • Wymiary:
    170 x 210 mm
  • ISBN:
    9788363464592
  • Wydawca:
    EMG
  • Oprawa:
    Miękka
  • Miejsce Wydania:
    Kraków
  • Ocena:
    Brak