Przejdź do głównej treści

Żydowskie historie


Autor: Tadeusz Słobodzianek

Doris

W pierwszym tomie dramatów Tadeusza Słobodzianka zamieszczono pięć sztuk scenicznych. Łączy je żydowski bohater, ten pojedynczy, mający imię, nazwisko, usytuowany w miejscu i czasie przez autora, a także bohater zbiorowy, naród i jego historia w XX wieku na polskiej ziemi. To punkt wyjścia do rozrysowania jednostkowych postaw, skomplikowanych relacji polsko żydowskich, i nie tylko, idziemy wszak znacznie dalej, wspinamy się na wyższy poziom ogólności, dotykając samego jądra ludzkiej psychiki, tej wielkiej niewiadomej, która objawia się dopiero w momentach największego kryzysu, gdy walczymy już nie o jakieś dobra czy korzyści, nawet nie o honor i uczucia, a o własne życie. Kiedy ono zostaje zakładnikiem, nie sposób przewidzieć reakcji, działa podświadomie instynkt.

Zadajemy sobie ze Słobodziankiem pytanie, co tak naprawdę wpływa na ludzki los. Czy determinują go nasze świadome wybory, wolna wola i przemyślany wcześniej plan, czy też może to wszystko na nic, taka nasza ułuda, a życie każdego człowieka jest od początku do końca skrupulatnie realizowanym scenariuszem? Kto go napisał… Bóg? Los? Przeznaczenie? Zastanawiają się nad tym bohaterowie, zastanawiamy się my. Zbieg okoliczności, ciąg przyczyn i skutków wywołany przypadkiem, albo boski wyrok czy zachcianka, której żadną miarą nie jesteśmy w stanie zapobiec? Spotykamy się tutaj ze stwierdzeniem, że Bóg tak postanowił, tak urządził nasz świat, gdyż „(…) jest potężny i mądry, ale nie miłosierny. Ja uważam, że nie zna litości. Zarówno wilk, jak i owca umierają nieszczęśliwi”- mówi Beniamin. Nic lepiej nie pasuje do podsumowania tego tomu dramatów, jak przytoczenie przykładu wilka i owcy, a więc sprawcy i ofiary, którzy nie unikną swego losu, którzy, każde na własny sposób, zostaną doświadczeni, by na koniec jednako w proch się obrócić. W „Naszej klasie” zaś czytamy jeszcze: „Każdy ma jedno przeznaczenie. Abram jedzie do Ameryki i to jest jedno przeznaczenie Abrama. I git”. Gdzie tutaj szansa dla rozumu, dla skrzętnej zapobiegliwości i woli?

Człowiek wzięty w bezlitosne tryby systemu, wrzucony w machinę przemocy, gubi się, słabnie, ginie albo traci zmysły, z samego szczytu łatwo może stoczyć się w dół, nawet wówczas gdy jest sprytny, gdy kłamie, staje się zdrajcą, albo gra na kilka frontów czy się płaszczy… gdyż systemy są pragmatyczne, wykorzystują sposobność, wysysają szpik i odrzucają odpady. Widzimy to dobitnie na przykładzie Pekosiewicza, którego podsumowano nadzwyczaj trafnie: „Historia was przerzuciła przez druty i znaleźliście się jak ta czysta kartka niezapisana, na której każdy mógł napisać co chciał. I pisali: sekretarz pisał i biskup”.

Tadeusz Słobodzianek nie ma złudzeń co do ludzkiej przyzwoitości, etosu, moralnej siły. Bohaterowie jego sztuk nie są herosami, żadne z nich Batmany ani święci. Są po prostu ludźmi, słabymi jak większość z nas. Tak też zostają pokazani, jako postaci wielowymiarowe, ani z gruntu złe, ani tylko dobre. Mają dobre chęci, mają uczucia, jednak obok empatii zaraz zjawia się urażona duma, pod rękę z sympatią wkracza zazdrość, a tuż za pewnością siebie skrada się podatność na demagogiczne hasła i chęć zbratania się z silniejszymi. Ta złożoność psychiki, osobowości, nieprzewidywalność zachowania, brak jednoznacznego stempla przydanego sylwetkom bohaterów dramatu stanowi wielki ich atut, nie pozwala nam na łatwą i zdecydowaną ocenę, zmuszając tym samym do analizowania i rozmyślania, zarazem też nie pozwala zaserwować bezspornego zakończenia, unika dydaktyzmu i nie zachęca do postawienia morału. To rozdarcie najlepiej uwidacznia się w „Historii Jakuba”, który na koniec mówi po prostu: „Jestem teraz podwójny” i dalej „Jestem Żyd w kipie i koloratce”. Ten mężczyzna, który zdecydował się na posługę kapłańską i pełni ją szczerze, najlepiej jak potrafi, dowiaduje się, że jest uratowanym żydowskim chłopcem i, pomny ile złego czynią podziały, nie godzi się na nie. Poszukując własnej tożsamości pragnie ją scalić. Poznał dobrze zakłamanie duchownych katolickich, skażone nietolerancją oblicze duchownych żydowskich i za najważniejszą cnotę uznał po prostu prawdę i miłość bliźniego.
„Jestem Żydem i jestem w Kościele.
Jestem księdzem, a do kapłaństwa powołał mnie
Żyd Jezus Chrystus urodzony w Betlejem,
który pozostanie na wieki głową Kościoła.
Jego Matką jest Żydówka z Nazaretu,
którą czcimy jako Najświętszą Maryję Pannę.
Od samego początku Żydzi byli, są i będą w Kościele”.
To nadzwyczaj ważna deklaracja, szkoda, że i w historii i współcześnie osamotniona. Do niej właśnie nawiązują wszystkie utwory zamieszczone w pierwszym tomie antologii. Gdyby uważnie się nad tymi słowami pochylić i je zrozumieć, wziąć pod rozwagę nauki Chrystusa, nie byłoby miejsca na pogromy, nienawiść i jej zwieńczenie – Holocaust. To jednak czysta teoria, tutaj zaś mamy życie, w nim natomiast, choćby i wierzyło się w boski determinizm, dobrze jest znaleźć winnego. I gdy działania Sowietów i Niemców, NKWD, Gestapo, UB czy PZPR zostawiają ofiary, te, gwoli sprawiedliwości, domagają się zadośćuczynienia.

Stale też każe się nam wybierać pomiędzy rosołem a pomidorową, nie dopuszczając możliwości consensusu. W dramatach Słobodzianka społeczności żyjące dotąd we względnej zgodzie, a nawet pewnego rodzaju symbiozie, pod wpływem czynników zewnętrznych popadają w niemożliwe do pogodzenia konflikty. Dzieci z jednej klasy, bawiące się wspólnie na podwórku, zwracają się przeciwko sobie bez specjalnych wyrzutów sumienia, by po jakimś czasie, gdy sytuacja się odwraca, przypomnieć cynicznie, że są przecież kolegami. Towarzystwo zgromadzone wokół Pekosiewicza podobnie brata się, zdradza, by znów podać sobie rękę. A że ktoś przy okazji zginął, został zgwałcony czy oszalał… życie. Tylko czasem w snach przychodzą umarli, chcą rozmawiać, pytają, ale… sen mara.

Tadeusz Słobodzianek swoimi utworami zamieszał mocno w naszym bogoojczyźnianym mrowisku. Kwestia polsko-żydowska to stale rozdrapywana rana, która krwawi, odnawia się, zasklepia, by za jakiś czas na nowo podejść ropą. Dzieli ona społeczeństwo, zmusza, by spojrzeć na niewygodną i brzydką prawdę, a później skwapliwie i głośno jej zaprzeczyć, choć jak tutaj dyskutować z udokumentowaną historią. Słobodzianek przypomina nam antysemityzm z międzywojnia, Jedwabno, marzec`68, które w każdej chwili mogą się powtórzyć, gdyż antyżydowskie, ale i po prostu szerzej- ksenofobiczne hasła niesione są w oficjalnie zaaprobowanych demonstracjach, padają z ust polityków wybranych przez Polaków do władz ustawodawczych.

Jakim szmoncesem nie faszerowałby autor swoich tekstów, wiemy że stanowi on, podobnie jak zgrabnie wtrącane powiedzonka, fragmenty ludowych przyśpiewek i patriotycznych wierszy, jedynie przeciwwagę, kontrast, znamię pewnej konwencji, stereotypu, mające na celu wzmóc dramatyczną wymowę utworu. Są to dramaty napisane językiem prostym, krótkimi zdaniami, na tyle jednak mocnymi, by wywołać określone wrażenie. Jak bardzo sceniczne są możemy przekonać się oglądając je na teatralnych deskach. Widziałam „Naszą klasę” kiedyś dawno w teatrze telewizji, „Historię Jakuba” miałam okazję obejrzeć kilka miesięcy temu w Monopolis. Łukasz Lewandowski i krzesło jako jedyny rekwizyt. Aktor w monodramie wcielający się we wszystkie, męskie i kobiece postacie, całkowicie zawładnął widownią, ledwie słychać było, że ludzie oddychają, tak zastygli w zasłuchaniu. Niech to będzie miarą kunsztu dramaturgicznego autora.

Filozof i socjolog Theodor W. Adorno powiedział: „Pisanie wierszy po Auschwitz jest barbarzyństwem”. Stworzono więc nową poezję, także ta nie oparła się świeżym doktrynom ucisku. U Słobodzianka czytamy:
„Szukam nauczyciela i mistrza
niech przywróci mi wzrok, słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności”.
Tadeusz Słobodzianek dobitnie pokazuje nam, że to byłaby jedynie nędzna sztuczka, niewiele warta hochsztaplerka, rzecz niemożliwa do zaistnienia, gdyż światło i ciemność idą zawsze w parze, niczym syjamskie bliźnięta, karmiąc się sobą nawzajem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Informacje:

  • Autor:
    Tadeusz Słobodzianek
  • Gatunek:
    Literatura Piękna, Dramat, Antologia
  • Tytuł Oryginału:
    Żydowskie historie
  • Język Oryginału:
    Polski
  • Przekład:
    Brak
  • Liczba Stron:
    602
  • Rok Wydania:
    2026
  • Wymiary:
    145 x 227 mm
  • ISBN:
    9788360699690
  • Wydawca:
    ADiT
  • Oprawa:
    Miękka
  • Miejsce Wydania:
    Warszawa
  • Ocena:
    6/6