Przejdź do głównej treści

Wollodrïn. Tom 1


SCENARIUSZ: David Chauvel

Uleczkaa38

 Komiksowego dobra mamy na naszej polskiej scenie wiele, ale przyjmiemy z otwartymi ramionami i kolejną pozycję, którą znaczy literacka i ilustracyjna jakość. Mowa tu o zbiorczym albumie pt. „Wollodrïn. Tom 1”, jaki to ukazał się właśnie nakładem Wydawnictwa Lost in Time i który to zaprasza nas do niezwykłego świata magii, różnych ras i przygód, jakiego to nie powstydziłby się sam J.R.R. Tolkien. Zapraszam was do poznania recenzji tej pozycji.

 Mamy przed sobą dwie porywające historię i coś na kształt początku kolejnej, której to rozwinięcie znajdziemy mam nadzieję w drugim tomie serii.

 Na początek mamy opowieść o skazańcach z XXVII w mieście Marmaëkard, którzy na wzór słynnego filmu „Parszywa dwunastka” otrzymują szansę na odkupienie swych przewin i tym samym wolność. By tak się jednak stało, muszą udać się oni w niebezpieczne krainy orków, by tam odnaleźć i następnie uwolnić pewną porwaną córkę bardzo wpływowego i bogatego ojca... A misja ta już od samego początku będzie szła źle, ze wszech miar źle...

 Drugą historią jest już opowieść o losach pewnej pięknej kobiety i absolutnie nie pięknego wojownika o orczym pochodzeniu, którzy natrafiwszy na grupę pielgrzymów czczących boga Ernöna Heebärrona, podejmują się bycia ich przewodnikami po niezbyt gościnnej okolicy. Oczywiście tym samym wpakują się oni w nie liche kłopoty...

 I wreszcie trzecia, niedomknięta historia o pewnym odważnym, ale też i nie zawsze nazbyt roztropnym krasnoludzie, który chcąc zaimponować swojej wybrance serca udaje się po piękny i absolutnie wyjątkowy kwiat - Chryzostër. Ten, wedle legend, ma znajdować się w podziemiach wielkiej góry, gdzie będzie czekać na ów zakochanego śmiałka moc przygód, ale też i niebezpieczeństw...

 Nie sposób nie zachwycić się tą komiksową opowieścią - jej rozmachem, lekkością podania, ale też i klasycznym ujęciem literackiego fantasy, gdzie mamy dalekie wyprawy, gdzie mamy bogów i przedziwne wyznania, jak i gdzie nie brak rozmaitych, iście baśniowych nacji - począwszy od ludzi, poprzez orków, a kończąc na krasnoludach. I od razu kojarzą nam się legendarne dzieła Tolkiena, co też wydaje się być zamierzonym działem scenarzysty tego komiksu - Davida Chauvela, który pięknie czerpie z tych znamienitych wzorców, ale jednocześnie i przeobraża je na swój własny sposób, dając nam z jednej strony coś znanego, ale z drugiej zawsze zaskakującego.

 Każda z tych trzech mini opowieści jest intrygującą i udaną, gdy oto najpierw śledzimy najpewniej samobójczą misję skazańców do krainy orków, gdzie czeka ich wiele wyzwań, ale też i odkrywanie prawdy o tym, czym ma być misja odbicia uprowadzonej dziewczyny...; kolejno gdy uczestniczymy u boku Orka i pięknej kobiety w pielgrzymce wyznawców przedziwnego bóstwa, która zakończy się m.in. starciem z armią przerażających, ożywionych zmarłych potworów...; czy też gdy wreszcie zagłębiamy się w podziemny, piękny, ale też i pod wieloma względami niepokojący świat krasnoludów, by tam śledzić niezbyt roztropne kroki zakochanego młodzieńca... Zawsze jest barwnie, ekscytująco i tajemniczo do samego końca, a kolorytu relacji dodaje tu idealne połączenie tego, co mroczne z tym, co rubasznie zabawnie.

 Nie sposób nie zachwycić się ilustracyjną postacią tego albumu, czyli rysunkami Jérômeego Lereculey. To przede wszystkim rozmach w ukazywaniu tego całego świata, wielka plastyczność kreski, dbałość o każdy detal i zachowanie charakterystycznego klimatu baśniowego fantasy, gdzie to czasami przemawia do nas uśmiechnięta twarz bohaterów, by za chwilę ukazała się mroczna, mocna scena walki z potworami. Koniecznie muszę docenić tu także znakomite kadrowanie oraz bogactwo idealnie dobranych do każdej ze scen kolorów, dzięki czemu ilustracje te nabierają iście filmowego kształtu.

 Porywające przygody, pięknie wykreowany świat magii, polityki, dziwnych wierzeń i rozmaitych nacji, czy też wreszcie bohaterowie, których mimo wielu wad nie sposób nie polubić - to wszystko wita nas na blisko 300 stronach tego komiksowego albumu, który oczarowuje nas od pierwszych chwil lektury. Bo w mej ocenie w komiksowym fantasy szukamy właśnie dokładnie tego, co oferuje nam ten tytuł. I to przekłada się w naturalny sposób na wielkie emocje, na porywającą rozrywkę i na przyjemnie spędzony czas, który tylko nie wiedzieć czemu upływa nam tak szybo podczas naszego spotkania z tą opowieścią. Na szczęście przed nami jest kontynuacja tych opowieści, której osobiście nie mogę się już doczekać.

 Słowem podsumowania – komiksowy album „Wollodrïn. Tom 1”, to kwintesencja komiksowego fantasy, gdzie zajdziemy wszystko to, co ów literacki gatunek winien sobą oferować. To jakość scenariusza, piękno ilustracji i emocje, które targają również nami. I dlatego też gorąco polecam i zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł – naprawdę warto.

 

Wollodrïn. Tom 1

Informacje:

  • Scenariusz:
    David Chauvel
  • Rysunek:
    Jérôme Lereculey
  • Tłumaczenie:
    Jakub Syty
  • Wydawnictwo:
    Lost in Time
  • Rok Wydania Polskiego:
    2025
  • Gatunek:
    Literatura Piękna, Powieść, Komiks, Fantastyka
  • Liczba Stron:
    284
  • Papier:
    kredowy
  • ISBN:
    9788368346473
  • Wydanie:
  • Cena Z Okładki:
    150 zł
  • Ocena:
    6/6