Supergirl. Kobieta Jutra
Michał Lipka
W ostatnich latach superhero czytam coraz mniej. Zostałem przy kilku nielicznych ulubionych seriach i najważniejszych historiach i tyle. Zmęczenie materiału, ale i ciągłe odgrzewanie kotletów przestało dawać mi frajdę. Wszelkie supermanowe serie porzuciłem zaś po tym, jak dyżur nad nimi objął Phillip Kennedy Johnson, bo jego sztywne dialogi, wtórne fabuły i cała reszta zniechęciły mnie skutecznie. Ale „Supergirl” Toma Kinga? To już przeczytać musiałem, bo kto, jak kto, ale King jeszcze potrafi, umie i wart jest śledzenia. No i absolutnie warto było. Może i scenarzysta nie zrobił odkrywczego komiksu, ale jednocześnie wyszła mu znakomita opowieść drogi, która świetnie wnika w bohaterkę, dając nam przy okazji wciągającą akcję w klimatach science fantasy i rysunki, które tylko podnoszą jakość całości.
RuthyeMaryeKnoll pragnie zemsty. Jej ojciec zginął z ręki niejakiego Krema, który szukał schronienia w ich domostwie i cała rodzina chciałaby odpłacić zbrodniarzowi, ale za bardzo się boi. Dlatego to Ruthye, uzbrojona w miecz, który pozbawił życia jej ojca, sama wyrusza w drogę. Wie jednak, że z zabójcą nie ma szans, dlatego szuka kogoś, kto za odpowiednią zapłatę, zrobi to za nią. I w ten sposób trafia na Supergirl, która akurat przebywa na tej planecie, bo tutejsze słońce wyłącza jej moce, dzięki czemu kuzynka Supermana może w końcu upić się z okazji urodzin. Jak się można domyślić, nasza superbohaterka nie zamierza nikogo zabijać ani pomóc Ruthye w jej wendecie, ale również Ruthye nie zamierza odpuścić ani zostawić Supergirl. Tak zacznie się ich wspólna przygoda, która…
Ten album zaserwowano nam chyba na fali zainteresowania postacią, jaką wzbudza film o jej przygodach, który zmierza powoli na kinowe ekrany, bo w oryginale rzecz wychodziła w latach 2021-2022, więc już jakiś czas temu. To zresztą nie pierwsze wydanie tego komiksu w naszym kraju – wcześniej wyszedł on w ramach „Wielkiej kolekcji komiksów DC: Bohaterowie i złoczyńcy” i kto go miał kupić, pewnie już kupił. Ale nie zmienia to faktu, że „Supergirl: Kobieta jutra” absolutnie warta jest uwagi. Nie będę owijał w bawełnę – to chyba najlepszy komiks o tej bohaterce, jaki powstał i jeden z najlepszych komiksów o członkach super-rodziny od wielu długich lat i to tyle w temacie.
Co o tym decyzje? Fabuła niby prosta, bo to historia drogi, gdzie dwie bohaterki wędrują, przemieszczają się, mierzą z wyzwaniami i przeżywają kolejne przygody i zmierzają do celu, który jest mniej istotny niż samo do niego dążenie. Zresztą jak to się wszystko kończy, mamy powiedziane na pierwszej stronie, a jeśli wątek ten kogoś ciekawi, zawarte jednocześnie już w tym samym miejsce sekrety, napędzają akcję i czytelnicze zainteresowanie. Całość może i jest nieco przegadana, ale w tym przegadaniu jest sens. Wszystko to ma w sobie realia takiego kosmicznego fantasy, pożenionego z westernem, a choć ten motyw, jak i motyw zemsty i podróży, jest dość ograny („Armada”, „Hulk: Planeta Hulka” etc.), King wyciska z niego samo dobro, które czasem przypominało mi klasyczną, oldschoolowy fantastykę, a czasem „Thora” z czasów, gdy serię rysował Russell Dauterman.
A skoro o rysunkach mowa… Bilquis Evely pozamiatała. Jakoś wcześniej nie zawróciłem na nią większej uwagi, kiedy pracowała przy „Wonder Woman”, ale po tych grafikach, po tym klimacie i wizualnej przyjemności, jaką mi zaserwowała, będę śledził jej karierę. Jej kreska to nie typowe amerykańskie superhero, a fajna, mająca europejskie naleciałości robota, gdzie realizm i baśniowość łącza się w imponującą całość. Całość, która jest i prosta, i pełna detali, i lekka, i nastrojowa. Świetnie podkreśla to scenariusz Kinga, doskonale też dopełnia same bohaterki – te są dobrze skrojone już na poziomie samej opowieści, ale Bilquis, dodając im pełnej życia mimiki, sprawia, że po prostu ożywają i stają się jeszcze bardziej realne.
Super sprawa. Świetny komiks, nawet dla nieznających tematu, świetna opowieść, która z klasycznych motywów wyciska co się da i potrafi urzec i przy okazji po prostu kawał rozrywki, gdzie znaleźć można coś więcej i przeżyć całkiem sporo emocji. Chyba nie muszę powtarzać, że warto go znać?
Informacje:
-
Scenariusz:Tom King
-
Rysunek:Bilquis Evely, Matheus Lopes
-
Tłumaczenie:Jacek Żuławnik
-
Wydawnictwo:Egmont
-
Rok Wydania Polskiego:2026
-
Gatunek:Literatura Piękna, Powieść, Komiks, Fantastyka
-
Liczba Stron:272
-
Papier:kredowy
-
ISBN:9788328173477
-
Wydanie:
-
Cena Z Okładki:139,99 zł
-
Ocena:5/6