Skarb Widmo — okładka lub ilustracja
Kliknij, Aby Powiększyć

Komiksy Recenzja

Skarb Widmo

Czas Czytania: Około 2 min

Informacje O Publikacji

Twórcy I Treść

Scenariusz
Matz
Tłumaczenie
Jakub Syty
Tytuł Oryginału
L'Or du Spectre

Wydanie I Dystrybucja

Rok Wydania Polskiego
2025
ISBN
9788368346459

Parametry I Szczegóły

Liczba Stron
116
Papier
kredowy
Cena Z Okładki
100 zł

Recenzja:

masło

Rok 1970. Na wschodnimwybrzeżukończy się proces szefów głównych rodzin mafijnych Nowego Yorku. Tymczasem w Montanie odbywający karę pięciu lat więzienia Chuck opuszcza zakład karny. Czeka już na niego prześliczna Kat i ford mustang. Zamierzają udać się do Dry Creek, gdzie przed odsiadką Chuck schował pieniądze pochodzące z napadu. To one mają zapewnić im spokojne i dostatnie życie.

Po przybyciu na miejsceokazuje się jednak, że kasa zniknęła. Wszystkie śladywskazują na kumpla Chucka, któremu ten w przypływie szczerościzdradził miejsce ukrycia tytułowego skarbu. Sprawę komplikuje pewien zwariowany staruszek, który, lekko licząc, przekroczył już setkę, ale wciąż świetnie strzela do ruchomego celu. Rozpoczyna się zabawa w kotka i myszkę oraz zmianę przymierzy. Wszystko to odbywa się wśród pustynnego kurzu i gorąca buchającego z nieba.

„Skarb widmo” to świetnie skonstruowane połączenie kryminału z westernem. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest w nim i szczypta dramatu i oldschoolowych klimatów z Clintem Eastwoodem na czele. Komiks prezentuje się pod względem dopracowania dialogów i kadrowania klatkami iście filmowo. Jeśli dodamy do tego czarny humor i odrobinę szaleństwa, za które odpowiada przede wszystkim poszukujący złota Rufus Anderson (to gość z obłędem w oczach i z bezzębnym grymasem na twarzy), okazuje się, że dostajemy całkiem niezłą jazdą w rytmie boogie.

Za scenariusz o winie i karze, odkupieniu i zdradzie (a także o nielojalności w przyjaźni i burzliwych falach miłości, gdyż pomiędzy Kat i Chuckiem skry się skrzą, aż parzy) odpowiada Alexis Nolent czyli Matz (który zapewnił niejeden twist i wspaniałe zaskakujące zakończenie), za rysunek Philippe Xavier (krajobrazy i ich szczegółowość obezwładniają, a sceny pojedynków można oglądać bez końca), a kolor Jerome Maffre, który barwą dopełnił całość.

To zmyślnie dobrana zabawa z konwencją i stereotypami, która czyta się ze smakiem. Historia wciąga, nie wyczerpuje się po pierwszym czytaniu. Można śmiało do „Skarbu widma” wracać. Polecam.

Dodaj komentarz

Wyślij