Przejdź do głównej treści

Nightwing. Tom 4. Upadek Graysona


SCENARIUSZ: Tom Taylor

Michał Lipka

 Wielki finał serii „Nightwing” od Toma Taylora to kawał niezłego komiksu superhero, który nieźle gra też motywami ojców i dzieci / mentorów i uczniów. Nie jest to żadna rewelacja, chociaż i tak trzeba oddać, że run Taylora należy do tych lepszych z „Nocnym Skrzydłem”, nawet jeśli ten twórca lepiej chyba czuje się, gdy nie robi superhero. Mimo to wychodzi mu solidna, rzemieślnicza robota, która czasem stara się wrzucić cos artystycznego (acz np. taki vangoghowy element na koniec tanio wypada, ale może to ja za bardzo lubię holenderskiego mistrza pędzla, albo po prostu wolę, jak takie rzeczy podaje się subtelniej). I śmiało można sięgnąć, chociaż po tytule nagrodzonym Eisnerem można by oczekiwać jednak czegoś więcej.

To dziecko. To tylko dziecko. Tylko.

Heartless atakuje nadal. Seryjny morderca, który działał w Blüdhaven, na cel obierając Nightwinga, teraz przenosi się do Gotham, a to doprowadza do połączenia sił przez Nightwinga i Batmana. Ale to zaledwie początek, bo zbrodniarz ma wielki plan wobec Dicka Graysona i robi wszystko, by zniszczyć go na każdym kroku. Na naszego herosa czeka nie lada wyzwanie, które… Właśnie, czym może się zakończyć?

Postać Heartlessa to całkiem nieźle skrojony łotr i dzięki temu dość banalna opowieść o tym, jak kolejny złol uwziął się na herosie i robi mu piekło, zyskuje nieco na jakości. Nie mówię, że gość jest oryginalny – mamy tu do czynienia z psychopatą czystej wody, jest zresztą taka scena na początku albumu, gdzie widzimy go w dzieciństwie, jak wychodzi z cyrku, gdzie zginęli rodzice Graysona i ekscytuje się, że słyszał, jak ich ciała uderzyły o ziemię, która dobrze określa postać – ale jednak nieźle skrojony i to przekłada się na odbiór całości. Bo jednak chce się czytać o starciu z taki zwyrodnialcem. Tym bardziej, że Taylor wykorzystuje tu patent, który kiedyś sprawdził się w „Amazing Spider-Manie” – w tle daje nam związek bohatera, żebyśmy lepiej się wczuli, zbliżyli i zaangażowali.

Poza tym rzecz opiera się też w dużej mierze na relacjach ojciec-syn, mistrz-uczeń, nieźle kreśląc wzajemne stosunki Nightwinga i Batmana, ale i nie tylko ich. Oczywiście, jak na superhero przystało, rzecz jest wypełniona akcją, widowiskowymi scenami i dynamiką, ale jest też czas i miejsce na nieco humoru, puszczania oka i pobawienia się tym wszystkim. Nie wszystko tu wychodzi, jak należy, zresztą Taylor nie jest jedynym scenarzystą albumu, ale i tak to, co dostajemy, jest po prostu całkiem dobre. Zwłaszcza, jak na takie rozrywkowe superhero, którego na rynku mamy przesyt. Może nie jest to oryginalne, ale za to przyjemnie wykorzystuje wszystkie te motywy i elementy.

A graficznie? A no tu jest podobnie. Są lepsze rysunki, są gorsze, te najfajniejsze, które mają w sobie coś, jednocześnie są ozdobione zbyt intensywną kolorystyką, która w co bardziej stonowanych momentach pokazuje, jak super mogłoby to wyglądać, gdyby jednak podejść do barw oszczędniej. Ale nie zrozumcie mnie źle, graficznie nie ma rozczarowania, robota jest całkiem niezła, po prostu widzę tu więcej potencjału. Samo wydanie, standardowo, dobre jest – solidny grubością album, z galerią alternatywnych okładek i szkiców. W skrócie: dobre zwieńczenie dobrej serii. Może i nie zapamiętam tego tomu na dłużej, ale za to bawiłem się nieźle i nie żałuję czasu poświęconego lekturze.

 

Nightwing. Tom 4. Upadek Graysona

Informacje:

  • Scenariusz:
    Tom Taylor
  • Rysunek:
    Bruno Redondo
  • Tłumaczenie:
    Tomasz Sidorkiewicz
  • Wydawnictwo:
    Egmont
  • Rok Wydania Polskiego:
    2025
  • Gatunek:
    Literatura Piękna, Powieść, Komiks, Fantastyka
  • Liczba Stron:
    264
  • Papier:
    kredowy
  • ISBN:
    9788328173149
  • Wydanie:
  • Cena Z Okładki:
    99 zł
  • Ocena:
    4/6