Przejdź do głównej treści

Nieznany Geniusz


SCENARIUSZ: Mikołaj Tkacz

Uleczkaa38

Komiks to ten gatunek literacki, który bardzo często jest zapominany, pomijany i nie traktowany równie poważnie, jak "prawdziwa literatura". Myślę, że jest to bardzo niesłuszny i krzywdzący punkt widzenia, gdyż współczesny komiks, to już nie tylko kolorowe rysunku ilustrujące przygody takich superbohaterów jak Superman czy Batman, lecz bardzo inteligentna i pomysłowa obserwacja współczesnego świata, często zabawna, ironiczna, dająca wiele do myślenia. Wydaje się bowiem, iż czasami za pomocą kreski i krótkich dialogów, można powiedzieć więcej i w bardziej interesujący sposób, niż w postaci klasycznej powieści lub reportażu. W tym tkwi właśnie owa wielkość niepowtarzalność komiku, którą to cenią miliony fanów na Zachodzie. W Polsce zapewne przyjdzie taki czas, w którym komiks zajmie przynależne mu wysokie miejsce w hierarchii literatury. Tymczasem jednak, w oczekiwaniu na ów czas, warto przyjrzeć się jednemu z najnowszych komiksów, który zagościł w polskich księgarniach, a który to jest niezwykle interesujący i warty poświęcenia mu kilku słów recenzji. Komiksem tym jest "Nieznany geniusz", będący dziełem dwojga autorów tj. Mikołaja Tkacza - odpowiedzialnego za tekst, oraz Agnieszki Piksy, która opatrzyła historię swoimi rysunkami.

 

Fabuła komiksu jest niezwykle zabawna, ekspresyjna, by nie rzec zwariowana. Otóż opowiada ona o pewnym malarzu - Erneście Ludwigierze, który to pod wpływem nagłej weny rozpoczyna malowanie portretów przypadkowo spotykanych na swojej drodze osób. Czytelnicy komiksu są świadkami jednego z takich procesów twórczych, gdy oto Ernest portretuje pewnego mężczyznę podczas jazdy autobusem miejskim. Sytuacja nieco się komplikuje, gdy oto zapytany o motywu wyboru uwiecznianych postaci, wskazuje na ich urodę, a ściślej mówiąc, na jej brak. Jak się bowiem okazuje, malarz portretuje jedynie wyjątkowo brzydkich ludzi, wręcz paskudnych w swej fizjonomii..Jeśli tylko dodam, iż w całej tej sytuacji pojawia się naglę kontroler biletów, czyli przysłowiowy "kanar", to chyba nie trzeba zbytniej wyobraźni, by przewidzieć dalszy rozwój sytuacji.., bardzo ciekawy i burzliwy:)

 

Czytając, a właściwie czytając i oglądając tę interesującą historię o niecodziennym malarzu, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, iż mam do czynienia z jedną z tych absurdalnych i komicznych sytuacji, rodem z twórczości "Monty Pythona", którego to oczywiście uwielbiam. Niezwykłość, by nie rzec szaleństwo przedstawionej tu sytuacji, każe najpierw otworzyć szeroko usta ze zdziwienia, lekko pokiwać głową w niedowierzaniu, a po chwili wybuchnąć niczym nie krępowanym atakiem śmiechu. Ten komiksowy żart, stanowi chyba najbardziej ciekawy i zaskakujący powód do uśmiechu, jakiego doświadczyłam w przeciągu ostatnich tygodni. Bowiem czyż już sam fakt, uczynienia bohaterem historii malarza, który wbrew zdrowemu rozsądkowi uwiecznia swą ręką tylko to, co brzydkie i szkaradne, zaś czuje niesmak względem piękna i ładnych ludzi, nie zasługuje na słowa uznania. Ta przewrotność sprawia, że od już od pierwszej strony i pierwszego rysunku czujemy sympatię do tej postaci, jak i do jego pracy. Powiem więcej, kibicujemy Mu i życzymy z całego serca, by zakończenie tej historii było dla Niego jak najbardziej pozytywne.

 

Co prawda po raz pierwszy w życiu piszę recenzję komiksu, to jednak zdaję sobie sprawę, iż w tym gatunku równie ważna jak treść, jest linia kreski (tak to chyba się fachowo określa). Rysunki w tym komiksie są hmm.., i tutaj właśnie miałam pewne obawy, co do użycia odpowiedniego słowa, nie chcąc być może w ten sposób urazić ich autorki, gdyż słowem tym jest - brzydkie. Po namyśle jednak doszłam do wniosku, że właśnie takie te rysunki miały tutaj być, i tak zostały zaplanowane. Jestem bowiem przekonana, że zamysłem autorki było ukazanie "brzydoty" portretowanych ludzi jak i otaczającego ich świata, właśnie w taki sposób, by pierwszym skojarzeniem czytelnika było słowo "brzydki". W pewnym sensie nasuwa się skojarzenie, iż autorem tejże historii mógłby być sam jej bohater - czyli malarz Ernest Ludwiger. Interesujący jest również sam sposób ukazywania tychże rysunków, które czasami są bardzo duże, zajmujące cała stronę, czasami zaś ledwie muśnięte kreską, sugerującą, iż owy kadr stanowi odrębny rysunek, nie zaś jest częścią poprzedniego. Innym razem wręcz w ogóle nie widzimy rysunku, a o jego istnieniu świadczą jedynie krótki tekst i intuicja, która każe Nam wyobrażać sobie odpowiedni obraz przedstawianej sytuacji. Warte zauważenia jest to, iż rysunki, z pozoru kreślone od niechcenia i niedbale, doskonale oddają przekaz całej sytuacji. Gdy oto bowiem jeden z bohaterów krzyczy, to tych kilu muśnięć poziomych i pionowych kresek, pokazuje Nam te emocje, czyli złość, zdenerwowanie, oburzenie. Niewątpliwie, świadczy to o wielkim talencie rysowniczym Agnieszki Piksy, która oddała w pełni tymi rysunkami cały klimat opowieści.

 

Podobnie jak w przypadku rysunków, przedstawia się kwestia tekstów zamieszczanych obok tych grafik. Teksty te są pisane w sposób nie zawsze w pełni czytelni, jakby nieco niedbały i nie dokładny. Oczywiście może to wynikać z dwóch powodów, czyli charakteru pisma rysowniczki, lub zamierzonego efektu. Pierwsze z tych kwestii nie rozstrzygnę, gdyż o to należałoby zapytać Panią Agnieszkę, za to co do drugiego założenia, to wydaje się być ono jak najbardziej prawdopodobne. Trudno byłoby bowiem wyobrazić sobie taką oto sytuację, iż owe "brzydkie" rysunki, przedstawiającą "brzydką historię", wieńczą pięknie stylistycznie i równie zgrabnie napisane, słowa. Osobiście uważam, iż lepiej jest kilka sekund więcej poświęcić na "rozczytanie się", aniżeli stracić poczucie wiarygodności do przedstawianego tematu, i nabyć tym samum uczucie sztuczności.

 

Interesujący wydaje się również sam pomysł, by od strony graficznej ów komiks, początku do końca, był dziełem Agnieszki Piksy. Mam tu na myśli to, iż zarówno okładki, strona tytułowa, tytuł, notki wydawnicze - wszystko to jest pisane i rysowane kreską autorki. W ten sposób odnosi się wrażenie, iż cały komiks jest jakby krótką, zabawną historią, usłyszaną lub zaobserwowaną gdzieś w autobusie, i szybko przeniesioną na stronę notesu. Wrażenie jak najbardziej pozytywne i idealne, właśnie dla tego komiksu i tej historii.

 

"Nieznany geniusz" to przykład interesującego, zaskakującego i niezwykle zabawnego komiksu, który z pewnością przypadnie do gustu fanom tego gatunku. Być może zjedna sobie również tych czytelników, których przygoda z komiksem ograniczała się dotąd do śledzenia poczynań bajkowych bohaterów z dzieciństwa. Dzięki tej lekturze uświadomiłam sobie, że komiks to równie ambitna i interesująca literatura, jak najlepsza i najbardziej poczytna powieść.

 

Informacje:

  • Scenariusz:
    Mikołaj Tkacz
  • Rysunek:
    Agnieszka Piksa
  • Tłumaczenie:
  • Wydawnictwo:
    Centrala
  • Rok Wydania Polskiego:
    4/2013
  • Gatunek:
    Komiks
  • Liczba Stron:
    48
  • Papier:
    zwykły
  • ISBN:
    978-83-63892-11-1
  • Wydanie:
  • Cena Z Okładki:
    29,90 zł
  • Ocena:
    5/6