glowahanna
"Murena. Matka" to powrót do świata Mureny w postaci komiksu historycznego dla dorosłych. Książka przenosi nas do roku 54, do imperium rzymskiego, gdzie rządzi cesarz Klaudiusz.
Historia - choć sprzed XX wieków, nie różni się wiele od współczesnej polityki - jak widać, chęć osadzania na ważnych stanowiskach członków swoich rodzin miało się świetnie już w 54 roku. Żona Klaudiusza - Agrypina, która wie, że nie uda jej się przejąć władzy po mężu, postanawia wykorzystać do tego swojego syna Nerona i potraktować swoje macierzyństwo jako narzędzie polityczne. Choć jest bardzo zdeterminowana i chce za wszelką cenę kontrolować swojego młodego syna i całą sytuację w imperium, to - jak możemy się domyślić - przejęcie tronu wcale nie jest takie proste. Szczególnie, gdy na drodze do przejęcia władzy staje nie tylko sam cesarz Klaudiusz, ale też jego syn z poprzedniego małżeństwa - Brytanik, który dodatkowo jest kolegą Nerona. Konotacje rodzinne skomplikowane prawie tak bardzo jak w Modzie na sukces. Jest też tytułowa Murena - przyjaciel Nerona, który stracił matkę i chce rozwiązać zagadkę, kto odpowiada za jej śmierć, żeby ją pomścić - warto pamiętać, że dorastał on w przepełnionym brutalnością świecie pełnym polityki. W komiksie postaci jest całkiem sporo, podobnie jak wątków - trzeba się nieco skupić, żeby się w nich nie pogubić. Szczególnie, że relacje między bohaterami są dość skomplikowane i złożone.
W książce znajdziemy sporo przemocy i brutalności, strachu, zdrad, ale też żądzy władzy, obsesji na punkcie kontroli, polityki, bitwy o tron, zmian jakie zachodzą w ludziach, gdy dostają mogą poczuć odrobinę władzy i spisków, które śledzimy podczas czytania komiksu. Warto jednak pamiętać, że historia to w dużej mierze fikcja, choć źródeł, przypisów i odniesień do historii jest też całkiem sporo. To prawdziwa historia starożytnego Rzymu - dokument i fikcja połączone razem. Niektóre postaci są zmyślone, niektóre - realne i ważne są jednak pominięte.
Komiks prezentuje się do tego wizualnie naprawdę dobrze, ale mam wrażenie, że to już standard jeśli chodzi o wydawnictwo Egmont. Głównie oczywiście za sprawą świetnych, bardzo realistycznych rysunków Philippe’a Delaby’ego, ale twarda oprawa i dobrej jakości papier także dodają jej jakości.
"Murena. Matka" to jednocześnie ciekawa historia starożytnego Rzymu i opowieść o tym jak prywatne relacje i znajomości zmieniają się, gdy w grę wchodzi polityka i władza, do czego może doprowadzić żądza władzy, ale jednocześnie nie brakuje też wątków miłosnych (także nagości).
Myślę, że książka na pewno spodoba się fanom komiksów - szczególnie tych w mrocznym i patetycznym klimacie, historycznych opowieści oraz starożytnego Rzymu. Myślę, że każdy dostrzeże w tym komiksie inne rzeczy.
Choć historia jest po części zmyślona i fikcyjna, to wg. mnie naprawdę dobrze została oddana atmosfera i klimat tamtych czasów, cesarskiego dworu i starożytnego Rzymu. Autorzy nie próbują idealizować tych okrutnych czasów, ale przedstawić je takimi, jakimi faktycznie były - pełne strachu, lęku, przemocy, zdrady i tyranii. Do tego mamy cały przekrój złożonych postaci, intryg i manipulacji, wciągającą fabułę i świetną kreskę. Tego oczekuję od dobrego komiksu - żeby historia mnie wciągnęła i zaciekawiła i w przypadku Mureny zdecydowanie tak było. Spędziłam z nią naprawdę przyjemnie czas co nie było dla mnie jakimś szczególnym zaskoczeniem.
Dodaj komentarz