Małpi Król. Zamieszanie W Niebiańskim Pałacu
Ania_nieobiektywnie
Ze świecą by szukać osoby urodzonej po 1980 roku, która nie kojarzyłaby Małpiego Króla. Oczywiście nie trzeba do tego czytać pierwowzoru, „Wędrówki na Zachód” Wu Czeng’ena. Wystarczyło być dzieckiem/nastolatkiem w latach dziewięćdziesiątych i wracać na wyścigi ze szkoły, by załapać się na kolejny odcinek Dragon Balla. Ewentualnie jeśli ktoś jest fanem anime mógł się natknąć na oparte znacznie bardziej bezpośrednio na „Wędrówce” Saiyuki czy nowszą produkcję, tym razem koreańską, „The God od High School”. Chiński klasyk doczekał się również oczywiście szeregu innych adaptacji: telewizyjnych (w tym serialu na Netflixie), gier komputerowych, a nawet opery.
Do rzeczy jednak – dla kogoś, kto z postacią Sun Wukonga (w japońskiej wersji: Son Goku) nie jest mocno zaznajomiony, powieść graficzna „Małpi Król” Chaiko będzie doskonałym pierwszym, czy też jednym z pierwszych, medium, by tego i owego o tej legendarnej postaci się dowiedzieć. Opowiada bowiem historię mocno klasyczną: oto na pewnej wyspie rodzi się nietypowa istota. Dlaczego nietypowa? Nie ma bowiem matki ani ojca, a powstaje z… kamienia. Nikt nie tłumaczy jak i dlaczego, nikt też zdaje się temu zbytnio nie dziwić. Sun Wukong, bo rzecz jasna o niego chodzi, nie został stworzony do rzeczy przyziemnych. Szybko postanawia zostać władcą mieszkających na wyspie małp. To jednak dla naszego bohatera za mało – po jakimś czasie postanawia udać się na nauki do wielkiego mędrca, gdzie poznaje sztuki walki oraz różnorakie tajemnice wszechświata. Jednak i to wciąż mu nie wystarcza. Wreszcie stwierdza, że należy mu się nieśmiertelność; nic mniej go nie zadowoli. Kiedy jednak staje się nieśmiertelny uznaje że i tego mu nie dość, że powinien być co najmniej równy bogom. Spogląda zatem w kierunku krainy, w której mieszkają bogowie, przekonany, że ktoś taki jak on zasługuje na wysoką pozycję w pałacu Nefrytowego Cesarza… a z takich ambicji zrodzić się mogą jedynie kłopoty.
Opowieść jest lekka, dynamiczna, czyta się sprawnie i szybko. Główny bohater daje się lubić i choć pyszałek z niego straszny, trudno mu nie kibicować. Tym bardziej, że choć wiele rzeczy mu się udaje i uchodzi płazem, nie wszystko przychodzi mu aż tak łatwo. Oj, zostaje dotkliwie ukarany za podszepty swojego ego. No i czytelnik zaczyna się zastanawiać: co też może wydarzyć się w drugim tomie…?
Jeśli chodzi o stronę wizualną – zdecydowanie uległam urokowi rysunków Tsaia Chaiko. Są ładnie skomponowane, dość lekkie i wykonane raczej oszczędną kreską, jednak każda postać ma wyraźnie zarysowany charakter, krajobrazy i scenerie naturalne są łagodne i po prostu bardzo ładne, a stonowana, nienachalna kolorystyka dodaje opowieści klimatu.
Jak każde dzieło azjatyckiej – tak w uproszczeniu, jako że patrzymy na historię opartą luźno na klasycznej chińskiej powieści, narysowaną przez rysownika z Taiwanu, a komiks w oryginale zostały wydany we Francji – kultury, komiks może przedstawiać sytuacje czy zachowania bohaterów które są nam nieco obce. To jednak oczywiście w żaden sposób nie jest wada, to cecha dobra jak każda inna. O ile zwykle ostrożnie podchodzę do literatury dalekowschodniej (mocno różni się od naszej), tutaj po prostu całkiem dobrze się bawiłam, ciesząc zarówno umysł jak i oczy. Ostatecznie każda okazja do zapoznania się z dziełem inspirowanym klasyką jest cenna. Nieważne, czy to klasyka z naszego podwórka, europejska, czy nieco bardziej nam odległa.
Informacje:
-
Scenariusz:Chaiko
-
Rysunek:Chaiko
-
Tłumaczenie:Maria Mosiewicz
-
Wydawnictwo:Egmont
-
Rok Wydania Polskiego:2026
-
Gatunek:Literatura Piękna, Powieść, Komiks, Fantastyka
-
Liczba Stron:80
-
Papier:kredowy
-
ISBN:9788328178489
-
Wydanie:
-
Cena Z Okładki:69,99 zł
-
Ocena:5/6