KILLAPALOOZA #1 do #6

Opis:

killapalooza-sc-1

Lokus

Co robią zabójcy do wynajęcia po godzinach pracy? Można znaleźć wiele odpowiedzi na to pytanie, oczywistych bądź wymagających wysiłku umysłowego, albo zwyczajnych lub też nie zupełnie nie do pomyślenia. Z tego ostatniego wyszedł Adam Beechen, który postawił w swojej autorskiej miniserii następujące pytanie: jakby to było, gdyby płatnymi mordercami byli zawodowi i znani na całym świecie rockmani? Jak się okazuje, odpowiedź na to pytanie, wyszła całkiem zgrabnie.

 

Adam Beechen to scenarzysta może nie z pierwszej ligi, ale z pewnością jest dobrze kojarzony wśród wielu fanów komiksów spod szyldu DC. W swym dorobku ma dwuletnie runy w seriach Robin v3 i Justice League Unlimited, miał swój udział w Countdown (stworzył 8-częściową miniserię Countdown to Adventure), a także napisał całość Batgirl v2. Teraz, uwierzyło w niego wydawnictwo WildStorm, które najpierw wydało recenzowaną właśnie miniserię Killapalooza, a następnie (czyli gdy piszę te słowa) powierzyło w ręce Adama posady scenarzysty w Gen13 v4 i WildCats v5.

 

Pierwszy występ Beechena w WildStormie to pomysł dość oryginalny. Co prawda zdarzały się już sytuacje, gdy rockmani stawali bohaterami komiksów (kojarzy jeszcze ktoś historie z zespołem KISS?), ale połączenie specyfiki tego zawodu z usługami płatnych morderców zdarza się chyba po raz pierwszy. Przejdźmy więc do szczegółów.

 

Z całą pewnością w Killapaloozie podobały mi się trzy rzeczy. Pierwszą z nich jest bardzo fajny klimat historii. Beechen umiejętnie wymieszał proporcje pomiędzy The Clap – muzykami i The Clap – mordercami, na korzyść tej pierwszej. Większość scen, gdy członkowie zespołu próbują prowadzić życie prywatne, jest bardzo dobra. Czuć tu ostry, rockowy nastrój, a także rywalizację i nienawiść pomiędzy poszczególnymi zespołami. Jest więc mroczno, przekleństwa (choć ocenzurowane) latają w powietrzu nieustannie, a seks, alkohol i inne używki to nieodłączny element funkcjonowania wielu postaci. Scenarzysta nie bawi się więc z czytelnikiem i przedstawia wszystko tak, jak ma to nierzadko miejsce w rzeczywistości, ale jednocześnie piętnuje ten styl bycia i życia, serwując nam dość przewidywalny niestety happy end.

 

Drugim plusem komiksu są same postacie. Każdy z członków The Clap to twarda osobowość (no, może oprócz Assa), która zawsze chce stawiać na swoim. Mimo to, każde z nich jest inne, mają swoje historie i ostatecznie, wcale nie okazują się być takimi twardzielami, na jakich się stylizują. Wystarczy przytoczyć motyw miłosny pomiędzy Skinem i Ivory, czy załamanie Assa na wieść, że dał się wymanewrować jak dziecko, które miało miejsce w ostatnim zeszycie. Nietrudno się domyśleć, że kłótnie wśród członków The Clap są na porządku dziennym, ale obserwowanie tego, jak powoli dociera do nich, że mają tylko siebie, było fajnym przeżyciem.

 

Trzeci plus, i to naprawdę duży, to rysunki Trevora Hairsine. Rysownik ten znany jest z udziału w kilku projektach z Marvel Comics (Ultimate Six, X-Men Deadly Genesis). Tu jednak dał się poznać z zupełnie innej, bardzo dobrej strony. Śmiem stwierdzić, że Killapalooza to jego dotychczas najlepsza praca jako rysownika. Jeśli więc ktoś kojarzy jego poprzednie, nienajlepsze ilustracje w wymienionych wyżej tytułach, niech się nie zraża i da Hairsine'owi jeszcze jedną szansę.

 

Minus Killapaloozy jest jeden, ale zasadniczy: jest to komiks dla niewielkiego grona odbiorców, w zasadzie tylko dla fanów rocka, którzy czytują przy okazji komiksy. Pełno tu specjalistycznych, niezrozumiałych często, muzycznych zwrotów, a odrzucać także może właśnie chwalona przeze mnie mroczna, rockowa stylizacja. No, ale ja akurat uwielbiam ten typ muzyki i być może dlatego też ta historia przypadła mi do gustu. Niestety byłem najwyraźniej wyjątkiem, co widać to było zwłaszcza wtedy, gdy ujawniono poziom sprzedaży komiksu w Stanach – niewielki nawet jak na WildStormowe (czytaj: niewysokie) standardy. Pierwszy numer zszedł w ilości ok. 5 000 sztuk (okolice 260 miejsca na liście sprzedaży), a kolejne już tylko gorzej. Właśnie dlatego szefostwo WildStormu zadecydowało o zawieszeniu prac nad planowaną drugą miniserią, co wg mnie było smutną, lecz spodziewaną decyzją.

 

Jeśli więc lubisz ciężki, rockowy klimat, niezłe historie i bardzo dobre rysunki – możesz śmiało sięgnąć po Killapaloozę. Natomiast jeśli nie, to lepiej podaruj sobie ten wysiłek i poświęć swój czas na inny tytuł.

Opis Wydawcy

Meet the Clap: the biggest band in the world – and a meta-human death squad! They've signed on for one last gig, but they aren't the only band – or assassins – on the bill. Collecting the complete miniseries!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

KILLAPALOOZA #1 do #6

Dodatkowe informacje:

  • Scenariusz: Adam Beechen
  • Rysunek: Trevor Hairsine
  • Tytuł Oryginału: Killapalooza Sc
  • Wydawca Oryginalny: DC Comics
  • Gatunek: Komiks
  • Liczba Stron: 144
  • Format: 170x260 mm
  • Oprawa: Twarda
  • Dystrubucja: 1
  • Wydanie: I
  • Cena Z Okładki: $19.99
  • Papier: Zwykły
  • Druk: Kolor
  • Ocena: -

Podziel się!


Oceń Publikację:

Komiksy

Rysunki: 100% - 1 votes
Kolory: 100% - 1 votes
Scenariusz: 100% - 1 votes
Liternictwo: 100% - 1 votes
Tłumaczenie: 100% - 1 votes
Wydanie: 100% - 1 votes

Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!