Punisher MAX Tom 8

Opis:

Michał Lipka

PUNISHER, KINGPIN I BULLSEYE

 

Po rewelacyjnym runie „Punishera” pisanym przez Gartha Ennisa nadszedł czas na zmianę. Już 6 tom, stworzony przez innych artystów, nie powalał na kolana, choć wciąż był bardzo dobrym komiksem, potem dostaliśmy zbiór genialnych miniserii i oneshotów Ennisa, dopełniających jego wizję, ale teraz nadszedł czas by ostatecznie pożegnać się z pracą irlandzkiego scenarzysty. Jego rolę przejął nie kto inny, jak Jason Aaron, autor ceniony, ale jednocześnie pozbawiony własnej inwencji, skupiony na odtwarzaniu pomysłów innych, choć nieźle radzący sobie z brutalnymi historiami. I niezły, a nawet całkiem dobry, jest właśnie jego „Punisher”, choć jak możecie się domyślić, próżno szukać tu pomysłowości, siły i przede wszystkim głębi, którymi raczył nas poprzedni scenarzysta.

 

Wszyscy go znają. Ci, którzy mają coś na sumieniu, boją się go. Teraz na niego polują. Znów.

 

Frank Castle w swojej karierze samozwańczego mściciela nie raz był obiektem polowań. Chcieli go dopaść przestępcy, których zabijał, chciały go zabić żony tych, których odesłał z tego świata, dopaść chcieli go policjanci, żołnierze, agenci… Truto go, wrzucano do wody pełen rekinów, próbowano zastrzelić, zadźgać – długo by wymieniać. Teraz rodziny mafijne z Nowego Jorku łączą siły, by ciągnąć go w pułapkę, na przynętę wystawiając Wilsona Fiska. Kto ma wykonać wyrok? Bullseye, morderca, który nigdy nie chybia. Tylko, że oba pionki mają swoje własne cele, a starcie z Punisherem może okazać się zupełnie inne, niż ktokolwiek sądził…

 

Z każdym komiksem superbohaterskim jest jeden problem: zawsze przebiega wedle tego samego schematu. Którykolwiek heros trafia na przeciwnika, którego musi pokonać i konsekwentnie do tego dąży, płacąc swoją cenę. Podobnie jest z „Punisherem” – Puni znajduje kolejny cel (albo cel znajduje jego) i zaczyna się walka, która choć trudna i krwawa, zakończy się zwycięstwem, ale nie tak do końca, bo przecież całego zła wybić się naszemu bohaterowi nie uda. Różnica w poszczególnych historiach jest jedna: ich jakość. Ennis w swoich trzech seriach przygód Punishera, kilku miniseriach i oneshotach, wyniósł ten tytuł na wyżyny, jakich nigdy wcześniej on nie osiągnął. Trudno było podjąć po nim temat, co widzieliśmy w tomie 6, a Aaron to nie scenarzysta, który mógłby się z nim równać. Mimo to zrobił, co mógł by stworzyć przyzwoity komiks i to mu się udało.

 

Jego „Punisher” jednak to czysta rozrywka, dynamiczna, krwawa i to tyle. Ma dobre pomysły, miewa też naprawdę świetne momenty, ale już tak na kolana nie powala. Poziomem rzecz przypomina jeden z poprzednich tomów, z którym Ennis nie miał nic wspólnego, ale jednocześnie widać tu, że Aaron zdecydował się pójść w konkret, gdzie w uniwersum Marvela dzieje się ta opowieść i zakończyć ją ostatecznie, choć jeszcze nie w tym tomie, co należy zaliczyć mu na plus. Najmocniejszą stroną albumu i tak pozostają ilustracje Dillona, który co prawda operuje tu stylem prostszym, niż w pierwszych tomach „Kaznodziei”, ale nadal znakomitym i wpadającym w oko.

 

Fani „Punishera”, którzy mają na półce poprzednie tomy, śmiało mogą sięgnąć, bo to po prostu dobry komiks środka. Niewyróżniający się zbytnio poziomem, ale i nie zawodzący. Nadal mam jednak nadzieję, że Egmont zdecyduje się wznowić „Punisher: Welcome Back Frank” i może wyda inne komiksy Ennisa z tej serii.

Opis Wydawcy

Frank Castle, samozwańczy mściciel zwany Punisherem, od lat toczy samotną walkę z nowojorskimi przestępcami. I robi to tak bezwzględnie, że rodziny mafijne w końcu postanowiły zastawić na niego pułapkę. Przynętą ma być szeregowy zbir Wilson Fisk, niespodziewanie wyniesiony na stanowisko szefa wszystkich szefów, a zabójcą – szalony strzelec wyborowy Bullseye. Obaj mają jednak własne plany, a jeden z nich chciałby nade wszystko zrozumieć Punishera… i być może zbliży się do tego bardziej niż ktokolwiek wcześniej.

 

Autorem tej historii jest Jason Aaron – zdobywca Nagrody Eisnera i twórca takich serii jak: „Conan Barbarzyńca”, „Skalp” czy „Thor Gromowładny”. Za rysunki odpowiada Steve Dillon – ilustrator m.in. kultowego „Kaznodziei”. Komiks tylko dla dorosłych.

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Punisher MAX Tom 8

Dodatkowe informacje:

  • Scenariusz: Jason Aaron
  • Rysunek: Steve Dillon
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Rok Wydania Polskiego: 4/2020
  • Tytuł Oryginału: The Punisher MAX Vol. 8
  • Wydawca Oryginalny: Marvel Comics
  • Gatunek: Komiks
  • Liczba Stron: 260
  • Format: 170x260 mm
  • Oprawa: Twarda
  • ISBN: 9788328196827
  • Wydanie: I
  • Cena Z Okładki: 89,99 zł
  • Druk: Kolor
  • Ocena: 4.5/6
  • Okładka: Dave Johnson

Podziel się!


Oceń Publikację:

Komiksy

Rysunki: 100% - 1 votes
Kolory: 100% - 1 votes
Scenariusz: 100% - 1 votes
Liternictwo: 100% - 1 votes
Tłumaczenie: 100% - 1 votes
Wydanie: 100% - 1 votes

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto